Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Balanga na miarę czasów

Recenzja książki: Jerzy Pilch, "Marsz Polonia"

O narodowej tradycji, przy wódce.

Po świetnym zbiorze opowiadań „Moje pierwsze samobójstwo”, zanurzonym w klimacie wiślacko-luterskiej pamięci, Jerzy Pilch po raz drugi próbuje się targnąć na swoje życie, tym razem jako autor powieści nawiązującej do „Wesela” Wyspiańskiego, „Miazgi” Andrzejewskiego – naszej narodowej tradycji, która przy wódce i zakąsce każe polskim sprawom i losom się przyglądać.

Bohatera powieści „Marsz Polonia” zastajemy w sytuacji, w której nieraz widzieliśmy go na kartach poprzednich książek autora „Spisu cudzołożnic”. W rozpalonym upałem mieście, w dniu swoich pięćdziesiątych drugich urodzin, wyrusza na poszukiwanie kobiety idealnej, kobiety-urodzinowego prezentu, kobiety w ogóle. Gnany siłą niespełnienia nieodwołalnie wpisanego w życie zalicza choćby spojrzeniem, esemesem, e-mailem napotkane kobiety. Rzecz w tym, by być w grze, wygrać z czasem, odwlec nieuniknione. Pogoń za babami prowadzi bohatera do autokaru wiozącego gości na balangę do Beniamina Bezetznego.

Z okien autokaru bohater widzi mazowiecki krajobraz: nowobogackie zamczyska otoczone murami, posiadłości należące do wielkich medialnych korporacji, oszklone centra europejskie, dawne wille – dziś straszące rozpadem, burdele, puby, apteki. Nowy świat w pigułce: „...wszystko było inne, wszystko było nowe; starą, komunistyczną Polskę przypominały jedynie pola i lasy, trawy i drzewa...”. Jakie czasy, takie balangi. „Marsz Polonia” jest powieścią z kluczem. Mistrz ceremonii to Jerzy Urban, obok niego pojawia się generał Jaruzelski, Doda, duch Miłosza, ale i stary Kubica, bo Pilch całkowicie nie odziera swojego bohatera z wiślackiej tożsamości. Na imprezach u Bezetznego dawni opozycjoniści spotykają się z aparatczykami; to tam, jak mówiono w czasach afery Rywina, dochodzi do zblatowania ludzi władzy i biznesu.

Polityka 16.2008 (2650) z dnia 19.04.2008; Kultura; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Balanga na miarę czasów"
Reklama