Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bobo się nie wymiga

(3)
Czy kilkumiesięczne dzieci można skutecznie uczyć czytania, matematyki, angielskiego? W Polsce staje się to coraz modniejsze.
  • 2008-04-23 12:40 | Stanisław

    Re: Bobo się nie wymiga

    Czasem takie "lekcje" mają charakter naturalny. Moja wnusia chodziła do przedszkola angielskiego (polskiego nie ma) w Helsinkach od czternastego miesiąca życia. Rozmawiając na Skype z babcią mówi np. "OK Babcia", a na koniec "bye, bye". Potrafi też zaśpiewać melodię hymnu amerykańskiego. To chyba nie zaszkodzi. Ale potrafi też na mapie Europy pokazać Helsinki, Gdynię i Paryż kojarząc każde miasto z określonymi bliskimi. Myślę, że tego samego można nauczyć pieska z takim samym poziomem kojarzenia. Może jakiś fachowiec przekona mnie, że w przyszłości ta tresura pozwoli lepiej kojarzyć mapę z realną przestrzenią.
  • 2008-04-24 00:50 | Elzbieta

    Re: Bobo się nie wymiga

    pamietam przerazenie kiedy w Belgii 6 lat temu wprowadzono nowy program nauczania, stawialismy sobie pytanie: jak pomozemy wnuczce w odrabianiu lekcji??i jeszcze od grupy "0" obowiazkowy jezyk obcy??? Nigdy nie pomagalismy wnuczce, ani razu, jest w 6 klasie, tak przyswoila metode, ze my nie rozumiemy nic, zwlaszcza z matematyki, a ona sie smieje. Od 1 klasy jest w pierwszej 5-tce w klasie na 28 dzieci, jedyne co pilnowalismy przez kilka tygodni, aby mala przyzwyczaila sie odrabiac lekcje po przyjsciu ze szkoly, i tu sie udalo, do dzis tak robi. Mysle, ze taki sukces to wielka zasluga nauczyciela, ktory uczy dziecko jak polubic uczenie sie, i dzieki im za to. Rodzice, kto nie ryzykuje ten jedzie, udalo sie we Francji, krajach b.Beneluxu, Holandii Hiszpanii, dlaczego nie uda sie w Polsce??przeciez polskie dzieci sa rownie rozgarniete jak i zachodnie, tylko trzeba nauczyc ich CHCIEC i pozytywnie nastawic do zycia a napewno sie uda. Powodzenia wszystkim
  • 2008-05-03 20:11 | Matka

    I naprawdę autorce tekstu nie przeszkadza, że pod tytułem przekręcono nazwisko osoby, którą opisuje? Mikulska i miga, to Migalska, tak?
    Ech, może jednak warto było wcześniej się pouczyć, taką, dajmy na to, metodą Domana...
    A potem napisać mądry tekst o dzieciach, których rodzice zajmują się wszystkim, tylko nie nimi. Czyli o tych dzieciach, które mają owo "szczęśliwe dzieciństwo", tak chętnie przywoływane w artykułach dotyczących edukacji, ale tak trudne do zdefiniowania dla ich autorów.
    Zapewniam, że dzieci uczone czytania, migania i śpiewania po angielsku, są szczęśliwe - głównie dlatego, że mądrze spędzają czas z mamami i ojcami. Podobnie, jak wtedy, kiedy pływają na basenie, spacerują z mamą po łące albo obierają z tatą ziemniaki.