Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nie pożądaj żony swojej

(49)
Małżeństwa niesakramentalne, czyli zawarte przez rozwodników. Kościół próbuje dać sobie z tym radę. Ale co tu poradzić, skoro miłość fizyczna w takim małżeństwie jest grzechem?
  • 2008-05-02 03:04 | karolina

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Az brakuje slow.. poplakalam sie... ludzie otworzcie oczy kosciol was krzywdzi a nie wyzwala.. cieszcie sie soba i swoja miloscia.. Ten artykul przeraza..
  • 2008-05-02 09:47 | mis

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Bóg jest Miłością, a nie instytucją czy facetem w czerni !
  • 2008-05-02 09:56 | skrafal

    "karolina": Typowo ziemskie spojrzenie na sprawę... Tam jest takie zdanie o relacji miłość - zbawienie. Radziłbym przeczytać je kilka razy. No chyba, że nie jesteś katoliczką...
  • 2008-05-02 10:51 | halszka31

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy dobrowolnie rezygnują z wolności. W imię czego?. Przecież nikogo nie krzywdzą...
  • 2008-05-02 16:14 | karolina

    typowo ziemskie spjrzenie bo zyjemy na ziemi a co potem tego nikt nie wie.... podobno Bog jest miloscia... nie sadze aby mial cos przeciwko..
  • 2008-05-02 16:57 | Emigrant_GERMANY

    To jest przyklad ``polskiego`` zacofania...

    Takim ludziom wydaje sie, ze zyja w sredniowieczu...
    Brak mi slöw... Skoro sä z tym szczesliwi, niech tak sobie dalej zyjä. Ja, choc mam 24 lata i jeszcze sie nie ozenilem, nie wyobrazam sobie tygodnia bez seksu...
  • 2008-05-02 17:02 | Katarzyna

    Re: Kościół musi stwiać wymagania

    To jest obowiązek instytucji która musi trzymać wysoko poprzeczkę z którą zwykły śmiertelnik ma się w życiu zmierzyć. Te wymagania są tylko subtelnie różne na przestrzeni wieków. Jednak Dekalog okazuje się ponadczasowy .
  • 2008-05-02 19:28 | porto53

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    To jest po prostu chore.
    Ksieza sypiaja z roznymi kobietami ( vide :gosposia), nie wspominajac o zwiazkach homoseksualnych, ale maluczkim od seksu wara.
    Az trudno uwiezyc,ze ludzie pozwalaja tak soba poniewierac.
    Przerazajace !!!
  • 2008-05-02 21:34 | kris

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Jadzia: – Orgazm to nic w porównaniu z komunią, gdy błogość spływa od czubka palców u nóg do czubka głowy.

    fuj! - wyjątkowo "ziemskie" podejście!
  • 2008-05-02 21:44 | oy

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Doskonaly artykuł! Autorka zajęla sie problemem, o ktorym bedzie coraz glosniej. Znak czasu. Tekst napisany z wyczuciem i mądrze. Gratuluje i dziekuje. Dla wielu osób (i księży i par) to niezwykle cenny material do przemysleń.
  • 2008-05-02 22:06 | emigrantka

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Wiele lat temu,gdy zamieszkalam na drugiej polkuli zobaczylam ile ludzi zyje w zwiazkach nie tylko niesakramentalnych,,nie zarejestrowanych,nie mowie o skoku w bok,zdradzie jednorazowej,druga rodzina,czesto z dziecmi z tych zwiazkow,wspolne domy,wspolny dorobek,a cywilne i koscielne polowy w Polsce.
    Wyznaja zasade:Bog wysoko ,maz /zona/ daleko.
    Tez jestem w podobnej sytuacji,ale ja jestem wdowa,moj partner nie byl w Polsce 20 lat,wiec praktycznie jego malzenstwo nie istnieje,ale rozgrzeszenia nie dostawalismy,teraz po latach ten proble nie istnieje -biologia go rozwiazala .
  • 2008-05-03 00:44 | krissss

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    świetny tekst, wręcz, esej...gratulacje dla autorki
  • 2008-05-03 04:13 | Michał

    [cytat]

    2008-05-02 09:56:55 | 83.18.6.* | skrafal
    "karolina": Typowo ziemskie spojrzenie na sprawę... Tam jest takie zdanie o relacji miłość - zbawienie.
    Radziłbym przeczytać je kilka razy. No chyba, że nie jesteś katoliczką...
    [/cytat]

    No oczywiscie, po co sie znizac do poziomu "ziemskiego spojrzenia". W koncu jestesmi dziecmi kosmosu ... a przynajmniej Ty, skrafal :P
  • 2008-05-03 07:41 | sasza

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    A na starość mamy problemy z prostatą, bo albo starą żonę głowa boli, albo z nową żoną nie wolno.
  • 2008-05-03 11:30 | anna

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Zeby w obecnych czasach była taka głupota, wierzyc sie nie chce. czy ci ludzie nie maja własnej woli i rozumu, by słuchac głupich sukienkowych. Zycie sobie zmarnują po co? komu to służy? tylko wyimaginowanej idei
  • 2008-05-03 19:07 | Kristof

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Dobry tekst, coraz mniej takich. Temat też ciekawy. Mnie ten problem nie dotyczy bo nigdy nic mnie z wiarą katolicką nie łączyło ale zasady wyznawane przez kościół mnie przerażają. Życie jest tylko jedno, poco je tak komplikować. Śmierć zmazuje wszystkie grzechy.
  • 2008-05-03 20:17 | be

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    nie rozumiem tego artykułu, przeciez jezeli sie juz rozwiedli z pierwszymi małżonkami to juz nie moga nigdy dostać rozgrzeszenia i nigdy nie moga pojsc do komunii wiec o czym tu mowa chyba ze o czyms nie wiem
  • 2008-05-04 07:03 | an

    to nie rozwód jest grzechem, a wspołzycie z inną osobą, gdy pozostajesz w ważnym kościelym małzenstwie z kims innym. To jest cudzołóstwo
  • 2008-05-05 04:52 | kubajarek

    uwierzyc wywodzi sie od slowa wiara. Czyli powinno byc rz. Nie szanuje ludzi ktorzy sa poniezej pewnego poziomu edukacji.
  • 2008-05-05 07:18 | manjaa

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Jak to: "Wspólnota zadecydowała"? To oni nawet nie próbowali przed Sądem Biskupim unieważnić swoich małżeństw? Skąd "Wspólnota" wiedziała, co orzeknie sąd?
  • 2008-05-05 14:25 | tyrew

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Przejrzyjcie
    Przecież to jest wbrew naturze, to jest nienormalne.
    Jak można być tak ślepym ,zeby nie widzieć tych absurdów?


    Najlepiej dać sobie spokój z jakąkolwiek religią.
  • 2008-05-06 00:02 | x

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Totalne sredniowiecze
  • 2008-05-06 13:10 | ad

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Artykul bardzo smutny i prosty w swej strukturze teologicznej...te slowa o zgorszeniu , o grzechu...zamiast o milosci, Bogu, o roznorodnosci doswiadczen i umiejetnosci zycia w zwiazku niesakramentalnym niewynaturzajac tego zwiazku...
    Mam dosc kosciola katolickiego i tych wszystkich ludzi bedacych "blizej Boga" pouczajacych wszystkich nie z dobroci , ale z pychy .
    A ty wspanialy katoliku , ktory zaraz bedziesz bronil "prawd" tego artykulu potrafisz kochac, jestes kochany, szczesliwy spelniony?
    Wielu takich ludzi spotkalam...nawiedzone damulki,ktore wyszly za niekochanych facetow , facetow impotentow albo odstawionych od seksu, singli tak zdominowanych przez rodzicow, ze az zdziecinnialych w wieku 30 lat itp itd
    To oni stanowia glowna sile "wspolnot modlitewnych", w ktorych najmniej chodzi o modlitwe...ech niech Bog ma ich w swej opiece...
  • 2008-05-06 13:47 | mjm

    trudno uwierzyć, że współcześni ludzie uczestniczą w czymś takim
  • 2008-05-07 12:14 | Jakub

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Zupełnie nie rozumiem dlaczego liberalno-lewicowy tygodnik, dla ktorego Kosciol Katolicki jest jak z innej planety, z innego czasu i z innej rzeczywistości, tak bardzo interesuje sie (w tonie sensacyjnym) sprawa wewnetrznego zycia katolików z malzeństw niesakramentalnych i ich problemów z własną grzesznościa i Łaską Uswięcającą. Zwrócenie się do duszpasterstwa zajmującego się takimi małżeństwami to indywidualny wybór rozwiedzionych katolików, a "Polityce" i autorce naprawdę nic do tego. Chyba nie liczycie Państwo (i niektórzy komentujący to internauci) że zmienicie pawo kanoniczne. Kościół jest naprawdę starszy, madrzejszy i ludzki , niż tak bliskie wam oswieceniowe idee. Władzę odpuszczania i zatrzymywania grzechów dał mu zaś sam Chrystus. Zarówno linia redakcji jak i chyba pewna część czytelników i tak nie sprawia wrażenia jakby zamierzała się trzymać doktryny Kościoła Katoliciego, więc po co takie teksty ? Złośliwość ? Chęć urobienia sobie "oświeconego" lobby w kręgu Kościoła ? Nie liczcie Państwo na to. Polityka i inne media raczej na pewno nie będą miały wpływu na prawno-kanoniczne decyzje Kościoła.
    Jedyną drogą dla ludzi dotkniętych nieszczęściem rozwodu jest głębokie nawrócenie i czystość. Z grzechu nie można czynić cnoty. A dla komentatorów szafujących na lewo i prawo pozbawionym sensu i jakiejkolwiek podstawy oskarżeniem o rzekomy brak miłości w tej doktrynie, przypominam że Chrystus wybaczył prostytutce, na knoniec powiedział jej jednak "Idź i nie grzesz więcej". Serdecznie pozdrawiam
  • 2008-05-07 16:56 | drr

    gratuluję wstrząsającej przenikliwości otóż gazety mają to do siebie że opisują rzeczywistość bo na tym polega ich rola - reportaż a z tym masz tutaj do czynienia opisuje te z daleka i te dziejące się obok nas najróżniejsze dziwactwa, dlatego właśnie "liberalno-lewicowy tygodnik, dla ktorego Kosciol Katolicki jest jak z innej planety" pisze o ciężkim żywocie prawdziwych katolików a księża-redaktorowie w pismach zgoła innych pouczają parafian na temat przeróżnych szczegółów ich życia prywatnego i seksualnego (co idąc za twoim tokiem rozumowania również nie powinno mieć miejsca bo przecież nie jest to dziedzina na której ci "eksperci" mają się znać prawda??
  • 2008-05-08 13:22 | Stefania

    Mój problem też rozwiązała "biologia" -jestem od blisko roku wdową.Od siostry zakonnej z jednej z warszawskich parafii dowiedziałam się,że mogę teraz przystąpić do spowiedzi i komunii ponieważ "USTĄPIŁA PRZESZKODA"!!!!Mój ukochany Mąż,najlepszy człowiek na świecie,z którym przeżyłam ponad 40 lat okazał się przeszkodą.Jestem wstrząśnięta ,nie rozumiem jak osoba,bądż co bądż duchowna, może być tak brutalna i prostacka.
  • 2008-05-08 15:08 | Joasia_M

    odniosę się w tym miejscu zwłaszcza do posta zamieszczonego przez Jakuba...artykuł był napisany w bardzo spokojny i rozważny sposób ani nie prawicowy,ani nie lewacki.
    Ja jestem przedstawicielką tych katolików którym coraz trudniej jest zrozumieć hiererchów swojego Kościoła...coraz rzadziej sie z nimi zgadzam...
    Kwestia rozwodu jest mi bliska...moja mama na szczęscie rozwiodła się z ojcem alkoholikiem do dziś nie może przyjąc komunii św.
    Ja trzymam za nią kciuki bardzo długo była sama i mam nadzieje,że po tylu latach od rozwodu(kilkanaście) i paru nietrwałych związkach znajdzie szczęscie na które zasługuje.
    Ja jestem męzatką od miesiąca,ale mam tylko slub cywilny jestem też w 7 miesiącu ciąży...takie współczesne podejscie....najpierw dziecko potem slub.Rodzina mojego męza choć bardzoe wierzący akceptują ten stan jako tymczasowy gdyż ślub kościelny planujemy za jakis rok...
    wynika to z tego,że nie chcę być przed Bogiem hipokrytką przysięgajacą wieczną miłośc z brzuchem...męza kocham i zawsze z nim będę ale bialej sukni też nie założe-dla zasady nie będe się slubem wybielać.Żyje jak zyje i ostatecznie jest mi z tym dobrze.
    Mąż nie rozumie tylko jednego...stwierdziłam,ze jeśli od księdza usłyszę cene za sakrament to wyjde i w tym kościele ślubu nie wezmę...ot-też dla zasady.
  • 2008-05-08 23:18 | jestpięknie

    Jako katolik nie szanujesz?
  • 2008-05-09 00:40 | Jerzy

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Od czasu do czasu nachodza mnie zle sny. Widze Boga, ktory daje prarodzicom wolnosc wyboru, wiedzac doskonale, ze skonczy sie to zerwaniem jablka i wypedzeniem z raju. Boga, ktory wytopil cala ludzkosc jak szczury, by potem stwierdzic, ze nikdy juz tego nie powtorzy, bez wzgledu na to, czego by potomkowie Noego nie zmalowali. Boga, ktory kaze jednemu ze swoich kochajacych wyznawcow zadzgac i upiec wlasnego syna, by potem, w ostatniej chwili powiedzec, ze to tylko taki zart. Boga, ktory kocha jednego z patriachow, wydajacego swoja bezplodna zone w zleznosci od okolicznosci za siostre a potem bioracego naloznice... I jak nocna mara przesladuje mnie krzywy usmiech Boga mowiacego z satysfakcia, ha znowu was nabralem, to z Jezusem, to byla kompletna lipa... A zreszta, przestancie gadac o Bogu Ojcu i Synowi etc. ale sami przeczytajcie sobie Biblie. O ile po tej lekturze nie zostaniecie ateistami, to juz nic Wam nie pomoze. Pozostanie Wam tylko czekac, az rozwiaze to natura albo Zoloft. Ale zanim to nastapi, to modlcie sie co wieczor do Boga, by odmienil kamienne serce Papieza. No bo jak Papiez pozwoli, to juz bedze wolno. A potem hurra do spowiedzi i komunii.
  • 2008-05-09 08:26 | NIKT

    Jeden rozwod to grzech nie do odpuszczenia, natomiast cudzolostwo to grzech, ktory za kazdym razem jak go popelniasz -dostajesz rozgrzeszenie. Farsa
  • 2008-05-09 08:33 | Vlad

    Nie rozumiesz, Stefanio? To proste: każdy fanatyzm, w tym i katolicki, jest z samej swej natury brutalny i prostacki.
  • 2008-05-09 08:38 | Vlad

    Musi trzymać poprzeczkę, Katarzyno? A dla kogo, przepraszam? Przecież ludzie porządni, uczciwi nie potrzebują dekalogu właśnie dlatego, że są uczciwi i porządni i takimi pozostaną niezależnie od poprzeczek trzymanych przez różne kościoły czy wręcz religie. Dekalog mógłby być przydatny złoczyńcom. Ale ci i tak nigdy z niego nie skorzystają dlatego właśnie, że są złoczyńcami. Żadne zatem dekalogi, kościoły ani religie nie są ludziom do niczego potrzebne. Ludziom potrzebne jest dobre, jednakowe dla wszystkich i neutralne światopoglądowo PRAWO.
  • 2008-05-11 23:18 | max

    za ortografię? hm...za co jeszcze nie szanujesz ludzi, masz jakąś listę? hipokryta
  • 2008-05-14 15:31 | jana

    Dopiero teraz po osiągnięciu pewnego wieku rozumiem swoje kompleksy, poczucie poniżania, zastraszania i ciągłego straszenia piekłem - co przeżywałam w młodości. Wciąż jeszcze wyzwalam się z dawnych uczuć, a właściwie uświadamiam sobie skąd mój bunt w młodości i wyzwolenie, które osiągnęłam dopiero po kategorycznym wystąpieniu z Kościoła Katolickiego co wówczas było ewenementem.
    Mój Czcigodny Mąż bardzo przeżywał, że nie możemy wziąć ślubu kościelnego (był po rozwodzie); a gdy umarł, ksiądz bardzo długo zastanawiał się, czy odprawić za niego msze wypraszając mnię trzy razy na korytarz, aby się zastanowić (kipiało we mnie na tym korytarzu, ale zrobiłam to dla niego - i czekałam).
    Odpowiedz na pytania:
    - dlaczego rezygnację z pełnej miłości połączonej z seksem nazywa się w Twoim Kościele "czystością"; czy jak ja kocham się ze swoim prawnym mężem (przeżywając
    najbardziej wzniosłe chwile miłośći, o ktorych celibaci nie mają pojęcia, choć zabierają w tej sprawie kategoryczny głos) to jestem brudna ???
    - czy nie sądzisz, że porady o których mowa w artykule są szantażem i psychicznym znęcaniem się i prawo powinno ich zabraniać???
    - dlaczego niby Kościół jest "naprawdę ... mądrzejszy", (bo ludzki napewno nie jest) aniżeli Oświecenie???
    Dopiero gdy moje dzieci zapisałam za zgodą męża do Kościoła Ewangelickiego - zrozumiałam, że może być inaczej - także w Chrześcijaństwie; także w sprawach miłości.
    Książki takie, jak "Jan Paweł II Analiza krytyczna" - T. Bartosia, oraz artykuły takie, ,jak właśnie komentowany, przywołują mi bardzo bolesne psychicznie wspomnienia. Jestem szczęśliwa, że potrafiłam wyzwolić się z tego okropnego poniżania i wszechwiedzy księży katolickich, którzy moim rodzicom mówili, jak mają "poniżać" - czyli wychować na czystą, cnotliwą, skromną, ubogą (bo oddającą swój nadmiar majętnoci dla kościoła) młodą dziewczynę.
    Przykro mi o tym pisać, chcę jednak napisać, co mogą czuć i inni luczie.
    Pozdrawiam.
    J.
  • 2008-05-18 22:55 | lynxrych

    Jeśli ktoś z własnej woli wybiera sobie religię, która tak bardzo komplikuje życie (co z punktu widzenia zadeklarowanego ateisty jest czystą głupotą!), to jest to jego problem. W pełni się zgadzam z Jakubem w kwestii, że gazecie nic do tego.
    Artykuł raczej mnie zirytował. Dlaczego jakoś nikt nie użala się że Muzułmanie czy Mormoni nie mogą pić alkoholu?
  • 2008-05-19 10:33 | sakura

    JA juz ponad 10 lat mieszkam w kraju gdzie nie katolikow (prawie). Jest to kraj dobrobytu i wysokiej kultury osobistej jej mieszkancow. Nikt nie klaska z powodu rozwodow ale nie jest tez to demonizowane. Jaka ulga, ze tutejsi "sukienkowi" nie obrastaja w bute, pyche.
    Kosciol jest niemilosierny bo dla czlowieka rozwod to stres porownywalny do utraty bliskiej osoby. Kosciol nie daje otuchy i dobrego slowa. wrecz na odwrut. Poniza i torturuje juz i tak zdruzgotanych ludzi, potrzebujacych pomocy. Meczy ich umyslnie zdajac sobie sprawe z ich przywiazania do wiary.
    Bledy otrograficzne (choc niekonsekwentne),umyslne. Polskie bzdety typu "o" z kreska nie sa czytelne w globalnej wiosce i nie ma ich na klawiaturach nie polskich.
  • 2008-05-29 14:58 | b12345

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    jestem rozwiedziona i od 3 lat zyje w takim zwiazku niesakramentalnym.
    Nie umiem sobie wyobrazic sytuacji opisanej w artykule.
    pierwsze malzenstwo popelnilam jako mloda idealistka z milosci do drugiej osoby i z glebokiej wiary, by zyc w zgodzie z wlasnym sumieniem, nauka kosciola, by nie byc hipokryta.
    ale gdy moje malzenstwo umarlo, moja wiara w kościół i jego nauke umarla razem z nim. ale wiara w Boga nie, tyle ze ten Bog nie jest Bogiem katolickim.

    moglabym uniewaznic malzenstwo, tylko po co? oznaczaloby to, ze to moja wina, ze mialam wiare w nauke kosciola, ze nie chcialam zyc na kocia lape, ze nie chcialam byc hipokryta.
    gdybym przez te kilka lat przymkneła oko i zyla jak wszyscy, teraz nie byloby problemu, spowiedz, rozgrzeszenie komunia i po sprawie.
    jakie to proste....

    nikomu nie zycze rozwodu i emocji z nim zwiazanych, ukladania zycia na nowo.
    mnie sie udaje, moj maz jest kochanym czlowiekiem,
    uwazam, ze gdyby mi Bog nie wybaczyl nie postawilby mi go na drodze.
    wiec dziekuje mu za to codziennie, ale do kosciola nie chodze, nie potrafie.

    "gdzie milosc wzajemna i dobroc, tam znajdziesz Boga zywego".
  • 2008-05-30 21:58 | PawelG

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    to nie jest kwestia tego, jak sobie kto życie ułożył po rozwodzie, tylko czy zrobił wszystko aby do rozwodu nie doprowadzić, mnie jednak zastanawia zainteresowanie ludzi niewierzących bądz niepraktykujących podejściem katolików do sprawy SAKRAMENTU małżeństwa - nikt z nas katolików nie zmusza innych do przyjmowania sakramentów, ale jeśli się decydujesz żyć w związku sakramentalnym - czyli uświęconym - to decydujesz się na życie w nim przez całe życie i jest to decyzja nieodwracalna i sprawa jest prosta jeżeli codziennie żyjesz ze świadomością sakramentalności swojego małżeństwa. Jeżeli dochodzi do rozwodu, to ta sakramentalność została załamana i nie zwalajmy winy na świat, czasy, kosmitów, krasnoludki i gamonie za sytuację która nastąpiła, bo winni są mąż i żona. Oboje sprzeniewierzają się sakramentowi. Jednakże Bóg w swoim miłosierdziu wybacza im grzechy, jak wszystkim innym, i daje szansę nawrócenia. Jak wcześniej napisał Jakub, przebaczył prostytutce i powiedział "Idź i nie grzesz więcej" - nie powiedział że jak zgrzeszy to pójdzie do piekła. Tu liczy się postawa - postawa reprezentowana przez całe życie - ponosisz konsekwencje swojego postepowania, co nie podważa twojego prawa do zbawienia. Nie ma sensu ubierać wszystkiego tego w piekne słowa - religia katolicka jest wymagajaca i jeżeli ktoś nie chce od siebie wymagać to nikt go do wiary nie zmusza - to jest wybór każdego z osobna.
  • 2008-11-26 01:33 | zly

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Ja nie rozumiem tego artykulu, jesli dwoje ludzi kocha sie wzajemnie, to na co im aprobata sukienkowych?Gzie Jezus zakazal seksu?Przeciez powiedzial, ze Bog jest miloscia...Jakos duzo starszy od watykanu i tez konserwatywny Kosciol prawoslawny dopuszcza rozwody,bo uznaje,ze ludzie moga popelnic blad w mlodosci i chciec go naprawic.Swiat bylby duzo piekniejszym miejscem bez kleru i zacofanych instytucji,roszczacych sobie prawo do 'jedynej i slusznej prawdy'.
  • 2008-11-26 17:41 | joanna kopytowska

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    To jakis obyczajowy horror aż trudno uwierzyć że zdrowi na umyśle ludzie poddali sie takiej manipulacji, ale podobnych potworków obyczajowych mamy wiecej w odwrotną stronę - rozpasanie obyczajowe , porzucanie dzieci, brak żadnych zasad moralnych CZYŻBY NORMALNY CZŁOWIEK NIE MIAŁ ZDROWEGO ROZSĄDKU ?
  • 2008-12-01 16:58 | renia

    a może...

    autor tych artykułu by się najpierw bardziej zapoznał z nauczaniem Kościoła Kat., Bo Familiaris Consortio [FC] to nie ENCYKLIKA!! tylko adhortacja!!
  • 2009-02-21 22:36 | zap

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    Ludzie, tyle jest innych kosciołów, które was przyjmą z otwartymi ramionami nie zabraniając tego co Bóg stworzył jako naturalne, po co sie tak katować w imię przez ludzi wymyślonej doktryny?
  • 2009-02-23 00:19 | prophan

    jak zwał, tak zwał... myślę, że nawet xiądz w mojej wiejskiej parafii nie wie o co chodzi... lepiej zauważ, że ludzie muszą cierpieć w imię boże - poprzez manipulacje sukcesorów św. Piotra (któremu nb. Jezus teściową uzdrowił) i tych, co organizowali wyprawy krzyżowe...
  • 2009-02-23 00:26 | prophan

    A jeśli ktoś uzna, że to nie jest grzech? Wszystko jest kwestią naszego sumienia przecież... I tego, czy uwierzymy jakiemuś palantowi, co w imię Ideału przemawia, czy też nie... Gdy umrzemy - Ideał - jeśli takowy istnieje - i tak to wszystko zweryfikuje. Więc po co wyręczać sąd boży, zanim jeszcze nastąpił?

    Chyba, że to tutaj - za życia - jest już sąd ostateczny... Tylko co z tymi, co w niego nie wierzą, a żyją?
  • 2009-02-23 00:39 | prophanus

    Władzę odpuszczania i zatrzymywania grzechów
    dał mu zaś sam Chrystus...
    [/cytat]


    Do palenia na stosie i wypraw krzyżowych też Chrystus dał Kościołowi władzę?
  • 2009-09-28 12:45 | lolof

    Re: Nie pożądaj żony swojej

    w dzisiejszych czasach kościół jest instytucją bardzo przestarzałą. Z resztą co księża mogą wiedzieć o miłości i małżeństwie - absolutnie nic !!!
  • 2010-09-17 18:47 | an

    Re:Nie pożądaj żony swojej

    co oznacza zatem ważne małżeństwo? Wtedy gdy jest miłość czy o niej zapewnienie.
    Ciekawe czy w czasach Mojżesza był urząd stanu cywilnego. Jak nie to jak sie odbywał ślub? Może tak przypadkiem 2 osoby przyzekały przed Bogiem miłość, czy byli tam świadkowie?
  • 2014-10-22 13:19 | Iwona

    Re:Nie pożądaj żony swojej

    Bardzo stronniczy artykuł, podszyty dużą dawką ironii.
    Brzmi z niego jakby ludzkość miała OBOWIĄZEK uczęszczania do kościoła...

    @karolina

    ... a nikt na siłę do kościoła nie ciągnie!
    "Wóz albo przewóz", Twój wybór i nikt do niego nie zmusza.
    Ci ludzie mogą pozbyć się "krzywdzącego i niewyzwalającego kościoła" po prostu do niego nie chodząc, ta aż tak proste.
    Żaden urząd skarbowy, policja i inne instytucje nie będą za to ścigać.

    Ale jeśli już koniecznie CHCĄ (sami z własnej woli, bez przymusu), to nie ma po co krytykować, że zgadzają się na jakieś zasady. I nie można oczekiwać że te zasady, kodeks moralny zostanie kiedykolwiek nagięty, w końcu "nie można służyć dwóm panom". Jesteś dorosły - sam decydujesz, ale coś zdecydować musisz, nie możesz jechać środkiem po dwukierunkowej jezdni.
    W każdej chwili mogą zrezygnować, umowy na dożywotne członkostwo w kościele nie podpisywali.