Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

rodzinna demokracja ?

(2)
W kampanii wyborczej Hillary Clinton nikt nie pracuje dla niej z takim poświęceniem jak jej córka Chelsea. Mimo to wciąż pozostaje zagadkową postacią.
  • 2008-05-05 02:46 | Wojciech

    Re: rodzinna demokracja ?

    Udzial prezydenta Clintona w tej kampanii jest naganny. Po dwu kadencjach jako prezydent korzysta z wlasnej popularnosci i ceduje na kandydata z wlasnej rodziny.
    To bedzie tak jak w Argentynie z Evita Peron ? Klany rodzinne w demokracji parlamentarnej ogromnego kraju to temat tabu.
  • 2008-05-05 03:44 | Katarzyna

    Re: rodzinna demokracja ?

    Sukces rodziny Clinton będzie zupełnie niezrozumiały, szczególnie w świetle klęski ekonomicznej wyreżyserowanej przez rodzinę Bush. Sam prezydent Clinton kojarzy się się z okresem w miarę spokojnym, ale to właśnie wtedy zaczęło się wyprowadzanie biznesów amerykańskich do Chin, co dalej pociagnęli neokonserwatyści, a skutki sami Amerykanie widzą dzisiaj. Zbudowano mimochodem potegę Chin. Korzystanie ze sławy medialnej prezydenta w czasie kampanii żony jest nadużyciem jego medialnej popularności. To się kojarzy z innymi tego typu "karierami", choćby rodziny Peron w Argentynie. Zobaczymy jak to się skończy ? Sukces Obamy wskazuje, że młodzi ludzie w Stanach chcą zmian bardziej głębokich, niż kosmetyczne.