Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Śladem państwa Edisonów

(17)
Coraz więcej rodziców nie posyła swoich dzieci do szkoły, tylko uczy je samodzielnie w domu.
  • 2008-05-08 15:30 | m.f-b.

    Re: Śladem państwa Edisonów

    trzymanie dzieci pod parasolem rodzicow...

    szkola to jest piersza lekacja zycia, nie zawsze latwa.. nie zgadzam sie z tymi rodzicami co tak pielgnuja swe dzieci, chronia od "swiata" , ostanie badania w USA, gdzie ten typ nauczania jest rozpowszechniony, udowodnil, ze dzieci te staja sie egoistami, indywidualistami nie zdolne do wspolzycia i czesto maja duze problemy asymilacji w pracy.

    to, ze szkola nie ma nauczania indywidualnego, bo rola rodzicow jest aby przedluzyc to nauczanie aby stalo sie bogatsze.. ja spedzalam godziny z moimi rodzicami, dziadkami, ktorzy mnie wciagli w rozne intersejace, edukacyjne zajecia.. to byly lekcje z biologi, historii czy z geografii..
    tak samo wychowalam mego syna. bo szkola to jedno a rodzice to wypelnienie luk nauczycielskich.
  • 2008-05-08 16:23 | Janusz

    Re: Szkoła to nie tylko wiedza, ale kontakt z innymi ludźmi

    Sama "czysta" wiedza to fałszywy klosz nad młodym człowiekiem, ona nawet czyni go bezbronnym . Szkoła to rzeczywisty kontakt z rówieśnikami i to jest dopiero prawdziwa szkoła życia. Wychowanie bezstresowe , tak modne w drugiej połowie XX wieku zostało już "odszczekane" przez naiwnych psychologów , którzy okazali się fałszywymi prorokami. Szkoła wymagająca od ucznia dyscypliny i ucząca szacunku dla podstawowych wartości to jest istota wychowania. Próby lekceważenia tych podstawowych zasad, skończą się klęską podobną do tej jakie przeżywa publiczne szkolnictwo w Stanach.
  • 2008-05-08 17:07 | Binarek

    Śladem państwa Edisonów

    Jak zwykle prawda leży gdzieś po środku.

    Szkołę pamiętam głównie przez bibliotekę gdzie było pełno książek i gdzie wagarowałem w czasie "nudnych" lekcji. Było tam jeszcze kilku innych pasjonatów takich jak ja. Organizowaliśmy różne "ruchy". Zadawaliśmy nauczycielom pytania, na które nie umieli odpowiedzieć.
    To zaszczepiło we mnie różne pasje.

    Pamiętam także niekończące się godziny "wiedzy encyklopedycznej" powtarzane aż do zniechęcenia.
    To spowodowało, że znienawidziłem wiele zagadnień a "wykuta" wiedza wywietrzała jak kamfora.

    Kilkadziesiąt rodzin prowadzących w ten sposób zajęcia w Polsce jest liściem figowym polskiej edukacji.

    Moi poprzednicy ubolewają nad tak kształconymi dziećmi, nie zastanawiając się co przyniosłaby im standardowa, "konglomeratowa" szkoła.
  • 2008-05-08 20:28 | dorota.konowrocka

    Re: Śladem państwa Edisonów

    Wydaje mi się, że trzeba skupić się na kilku kwestiach:

    Rodzice mają najwięcej obowiązków w stosunku do dzieci. Karmią je, ubierają, ich zadaniem jest dzieci odpowiednio wychować i wyedukować, należy to do ich obowiązków.

    Rodzice również, jako osoby ponoszące największą odpowiedzialność, mają najwięcej praw, w szczególności prawo do określenia w jaki sposób ich dziecko będzie wychowywane i edukowane.

    Szkoła ma za zadanie spełnić funkcję pomocniczą. Innymi słowy, pomóc rodzic w spełnieniu ich obowiązków wychowawczych i edukacyjnych.

    Jeśli jednak rodzice stwierdzą, że nie chcą z owej pomocy skorzystać, to należy to uszanować. To ich dzieci i mają prawo podjąć taką decyzję. Jeśli uznają, że dla indywidualnego rozwoju ich dzieci i dla ich rodziny najlepszy jest model nauczania domowego, to jest to ich suwerenna decyzja i nie wiem, kto miałby mieć prawo do tego, by ją kwestionować. Myślę, że można kwestionować decyzje rodziców tylko wtedy, kiedy jest się skłonnym wziąć na barki wszystkie ich obowiązki.

    Myślę, że bardzo trudno jest wyrokować, co dla którego dziecka jest najlepsze. W niektórych szkoła zaszczepia pasje, w innych niszczy na długo chęć nauczenia się czegokolwiek. Niektórzy w dużej grupie czują się jak ryba w wodzie, inni od wczesnego dzieciństwa byli samotnikami i indywidualistami i w dużej grupie zwyczajnie się męczą. Kto ma zdecydować, co jest najlepsze dla dziecka? Nie przychodzą mi do głowy osoby inne niż rodzice.

    Nie wszyscy muszą być tacy sami. Również wśród nas, ludzi dorosłych, są indywidualiści i konformiści, osoby wyjątkowe i osoby przeciętne, łatwe i trudne we współżyciu, lubiące gry zespołowe lub preferujące indywidualne osiągnięcia. To dobrze. Różnorodność jest cenna.

    Nie należy odsądzać indywidualistów od czci i wiary. Spośród nich rekrutują się wielcy ludzie, o których nasze dzieci uczą się na lekcjach historii. Spośród nich rekrutują sie również ludzie, którzy po prostu idą własną drogą.

    Nie należy zakładać z góry, że ci, którzy nie przeszli przez szkołę, nie posiadają umiejętności życia wśród ludzi. Łatwo jest zacząć tak myśleć, gdyż obowiązkowa szkoła publiczna stała sie w naszym życiu czymś równie powszechnym i zwyczajnym jak porody i zgony w szpitalu, dwupokoleniowe rodziny czy praca zawodowa obojga rodziców. Nie zawsze tak było. Nie zawsze wszystkie dzieci chodziły przez 12 lat życia do szkoły. Czy nie potrafiły żyć wśród ludzi?

    Można zacząć się zastanawiać nad tym, czy szkoła jest lepsza czy gorsza niż edukacja domowa, jakie są problemy polskiego systemu edukacji itd. Nie o to jednak w gruncie rzeczy chodzi. Chodzi o to, czy szanuje prawo rodziców do wychowywania i kształcenia własnych dzieci.

    Usłyszałam ostatnio bardzo ładne i celne zdanie: "Stosunek społeczeństwa do edukacji domowej jest papierkiem lakmusowym, który pokazuje, jaki jest stosunek owego społeczeństwa do wolności jednostki i rodziny" .

    Dorota
  • 2008-05-08 22:42 | Homeschool Mama - and so glad!!!

    Please show us where this "latest research in the USA shows that this type of education makes children egotistic, individualistic and not able to function in a group". All the homeschoolers in America that I know (and I know very many) are very capable of functioning above average in groups, with all ages - are very outgoing, caring and serving to others - are in no way the selfish brats, undisciplined children - and egotistical tyrants I have met that go to schools in both the U.S. and in Poland.

    Don't compare the education you had when you were growing up with the education that is now"peformed" in schools here in Poland. It no longer exists. That is one of the main reasons that many parents are looking for alternatives - and courageous parents are looking to give their children a more colorful and indepth education through homeschool. It is not hiding them under our skirts - but allowing them to grow into a butterfly instead of a snail - stuck in its ways with not much life to see - and scared of the world around.
  • 2008-05-08 22:46 | homeschool Mama and so glad!!!

    Re: Śladem państwa Edisonów

    2008-05-08 22:42:42 | 77.253.154.* | Homeschool Mama - and so glad!!!
    Please show us where this "latest research in the USA shows that this type of education makes children
    egotistic, individualistic and not able to function in a group". All the homeschoolers in America that
    I know (and I know very many) are very capable of functioning above average in groups, with all ages -
    are very outgoing, caring and serving to others - are in no way the selfish brats, undisciplined
    children - and egotistical tyrants I have met that go to schools in both the U.S. and in Poland.

    Don't compare the education you had when you were growing up with the education that is now"peformed"
    in schools here in Poland. It no longer exists. That is one of the main reasons that many parents are
    looking for alternatives - and courageous parents are looking to give their children a more colorful
    and indepth education through homeschool. It is not hiding them under our skirts - but allowing them
    to grow into a butterfly instead of a snail - stuck in its ways with not much life to see - and scared
    of the world around.
  • 2008-05-09 05:29 | Andrzej

    Re: Śladem państwa Edisonów

    Generalnie bym odpowiedzial bardzo prosto: swirusy. Szkola jak sama nazwa wskazuje ma za zadanie szkolic a nie nauczac. Szkolic to znaczy wpoic pewne nawyki i cechy takie jak dyscyplina, zycie w spoleczenstwie, wspolzawodnictwo, czy duma poprzez reprezentacje grupy, szkoly na arenie sportowej, naukowej, czy kazdej innej. Dziecko wcale nie ma tam sie nabic wiedza, bo na to ma czas przez cale zycie dorosle.
  • 2008-05-09 11:53 | rado

    "Don't compare the education you had when you were growing up with the education that is now"peformed" in schools here in Poland. It no longer exists. That is one of the main reasons that many parents are looking for alternatives".

    It is not true. The problem is not with very good, prestige schools or private (but there is another kind of patalogy) but with typical average schools. Mentally poles have not matured yet to be more open-minded. Here is no place for different point of view which compete to each other by meritoric, open disscusion. The fear and lack of brave people destroy independent thinking - the brave-man is thrown to social margin. People with high potential do not want to take responibility and do not want to discuss with averages. Here is problem with society hierarchy and society at all - it is a long process to create stable society.
    Parents do not know about results of such alternative education (lack of research and solid information from polish sociologist - it the signs of unnormal situation in Poland) - so as always here - we have to make our own research and take the risk and do it for "researchers" which was payed from our taxes.
    The problem here is no valuable choice , no valueble alternatives, so peoples create their owns!
  • 2008-05-09 12:42 | Anna Janicka-Galant

    Mój syn ma 17 lat i jest od dawna w edukacji domowej. Ma więcej możliwości udziału w ciekawych projektach młodzieżowych z całej Europy nie chodząc do "szkolnej przechowalni". Od czasu przejścia do ED zmieniła się jakość naszego życia - stało się bardziej świadome i pełne możliwości rozwoju.
    Anna
  • 2008-05-09 15:28 | dorota.konowrocka

    Ten wpis utwierdza mnie w przekonaniu, ze dzieci do szkoły jednak rzeczywiście w miarę możliwości nie należy posyłać... Wydawało mi się zawsze, że zadaniem szkoły jest przekazanie pewnej dawki wiedzy i otworzenie dzieciom możliwości wyboru wielu różnych ścieżek życia... Ale widzę, że coraz bardziej ugruntowane jest w społeczeństwie przekonanie, że szkoła służy przede wszystkim do socjalizacji, przyzwyczajenia się do wykonywania zadań, na które nie ma się ochoty i nauki konformizmu. I nikogo to już nie przeraża, zaczyna się wręcz uważać to za wartość... To przygnębiające.
  • 2008-05-09 17:34 | Binarek

    Pozwól, że Cię zacytuję :
    "Szkola jak sama nazwa wskazuje ma za zadanie szkolic a nie nauczac"

    Jeżeli nie o naukę tu chodzi a wyszkolenie i to przez 8/12/16 lat
    to lepiej zapisać dziecko do cyrku. Tam szkolą szybciej i efektowniej.
  • 2008-05-10 18:47 | aniaj1

    proszę piszcie po polsku!
  • 2008-05-13 11:23 | Tomasz

    Zgadzam się ze stwierdzeniem, że nad szkołą w Polsce leży "czapa ideologiczna" a szumnie brzmiący termin "umiejętności społeczne" to nic innego jak nauka szukania "znajomości", komu by się podlizać a komu dokopać tak aby mnie było lepiej. W szkole nauczono mnie tylko pogardy dla osób mających inne zdanie, a że miałem inne zdanie na temat piłki nożnej bo jej po prostu nie lubiłem i nie lubię do tej pory nie raz miałem z tego powodu kłopoty. Z efektami tej nauki spotykam się do tej pory. Spróbujcie nie zgodzić się z jakimś wykładowcą na studiach państwowych i wytknąć mu jakąś niekonsenkwencję w jego wypowiedzi lub po prostu nie wziąć udziału w jakimś zbiorowym dawaniu prezencików... Spróbowałem i niestety musiałem pożegnać się z nauką na 3 roku socjologii z oczywiście z "uprzejmą" pomocą moich kolegów.
    Moje zdanie jest takie, że jeśli rodzic stanie się dla dziecka także mistrzem (nauczycielem) to jest w stanie wykształtować w nim charakter, którego nie złamią żadne społeczne konwenanse a wręcz przeciwnie to dziecko zacznie tworzyć nowe.
  • 2008-07-16 13:40 | Mycha

    Re: Śladem państwa Edisonów

    Może i te dzieci nie są izolowane od innych ( proszę wybaczyć,ale trochę watpię),ale czy są przez inne dzieci lubiane?
  • 2008-08-29 23:18 | kaczorek 54

    Re: Śladem państwa Edisonów

    Ale Państwo Dzieciątko kit sadzą,
    W czerwcu odbyl się egzamin w szkole i niestety genialnie wyedukowany Mateusz polegl na polu bitwy, czyli pojęcia nie mial o niczym .
    Na tle rówieśników dziecko zacofane nic nie potrafiące
    Brawo dla rodziców rozwijajcie analfaabetyzm...
    Szkoda tylko, że nie mówią prawdy na forum, widać wstydzą się...
  • 2008-09-26 10:39 | Tomek

    Re: Śladem państwa Edisonów

    Z całym szacunkiem dla zapału Państwa sądzę, że dzieciom, oprócz nauki, potrzebny jest jeszcze stały kontakt z rówieśnikami, bo szkoła posiada nie tylko funkcję edukacyjna, ale i społeczną. Brak kontaktu z kolegami i kolezankami bez rodziców przy boku, w normalnych warunkach klasowych, pozwala dziecku dojrzeć i przygotować się na stawianie czoła trudnościom w przyszłych latach, które przyjdą.
    w wieku 3,5 mniej więcej lat dziecko juz odczuwa głęboką potrzebe kotaktu z innymi dziećmi.
    zawsze istnieją przeciez formy zajęć ponadprogramowe, na króre mozna zapisać dzieci.

    Pozdrawiam
  • 2010-08-09 01:14 | woda

    Re:Śladem państwa Edisonów

    Szkoła uczy dyscypliny, zasad współżycia społecznego, budowania relacji rówieśniczych, więc tu nie tylko chodzi o samą wiedzę. Zastanawiam się, czy te dzieci edukowane w domu mają jakichś kolegów, koleżanki, czy potrafią spontanicznie nawiązywać relacje z rówieśnikami, czy będą kiedyś umiały współzawodniczyć i radzić sobie z konkurencją. Znam osobę, która żałuje, że swojego jedynaka posyłała zawsze do szkół prywatnych - "super indywidualne" traktowanie doprowadziło do tego, że chłopak w ogóle nie odnajduje się na studiach w publicznej państwowej uczelni (mimo dużej wiedzy i zdolności intelektualnych) - po prostu nie radzi sobie ze zwykłymi relacjami z rówieśnikami i ciężko mu z tym, że nagle "nikt nie prowadzi go za rękę".