Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Smutek Gutenberga

(7)
Zdumiewającą cechą każdej polemiki na temat kanonu lektur jest to, że niemal wszyscy jej uczestnicy skrzętnie omijają pytania zasadnicze. Czy dyskutujemy o gustach literackich, czy o modelu edukacji?
  • 2008-05-15 11:03 | grzehu

    Re: Smutek Gutenberga

    dr Kalbarczykowi zwróciłbym uwagę, że owszem, panuje kultura fragmentu, ale żeby umieć posłużyć się fragmentem, niezbędna jest znajomość kontekstu. Aby zdawać sobie sprawę z "fragmentaryczności" fragmentu, niezbędnę jest pojęcie całości.
  • 2008-05-15 13:33 | ilse

    grzehu, to co napisałeś jest zbyt skomplikowane dla dr Kalbarczyka
  • 2008-05-15 15:54 | Grzechu

    A jeśli dysponujemy wieloma fragmentami?A co jesli posluzymy sie kontekstem zeby poznac fragment lub zeby poznać sens o będacy tym drugim fragmentem?
    Czy pod pojęciem całości rozumiemy encyklopedie?
  • 2008-05-15 16:18 | Amaranta

    Moim zdaniem, jak wszędzie, trzeba wypośrodkować. Nie da sie ukryć, że panuje dziś kultura fragmentu, dlatego uważam, że z nią też powinno sie uczniów zaznajamiać, a nie zostawiać, by sami się z nią zetknęli i być może w niej zagubili. Ale ta działalność, w stosunku do całości programu, powinna być oczywiście fragmentaryczna:), czy lepiej - powinna być urozmaiceniem, być może zachęceniem do przeczytania całości utworu. Bo z drugiej strony właśnie - należy całości lektur bronić bez tłumaczenia, jacy to uczniowie biedni i przemęczeni, nie są w stanie przeczytać całych pozycji. Są - tylko trzeba w nich uwierzyć i nie dać im podstaw, żeby sami też w to wątpili (czytaj: rozleniwiali się).
  • 2008-05-15 20:26 | Bobola

    Re: Smutek Gutenberga

    Autor slusznie podkresla, ze wspolczesna kultura staje sie w coraz wiekszym stopniu kultura ludystyczna czyli masowa. To zas oznacza automatyczne obnizenie standartow ocen oraz ich relatywizacje zgodna z regulami politycznej poprawnosci. Nie tak dawno jeszcze mozna bylo latwo odroznic czlowieka kulturalnego i nalezacego do tak zwanego lepszego towarzystwa po tym jak poprawnie mowil i akcentowal wyrazy oraz jakiego uzywal slownictwa. Obecnie nawet dziennikarze "Polityki" (przez litosc nie wymienie nazwisk) posluguja sie jezykiem grypsery oraz buduja zdania w sposob za jaki w dawnych dobych czasach polonista szkolny dostalby ataku szalu. Powszechnosc prymitywizmu nie usprawiedliwia jednak szkoly z rezygnacji z wyzszych aspiracji. Jest to bowiem jedyne miejsce, w ktorym mlodziez ma okazje poznac i odroznic wartosciowe dziela literackie od rozrywkowo-ekscytujacej masowki. Internet i jego wszechobecnosc nie jest tu przeszkoda. Mozna w nim znalezc informacje o roznym poziomie. Zadaniem nauczycieli jest to aby uczniowie posiedli umiejetnosc ocenny wartosci i wiarygodnosci informacji zarowno drukowanych jak i przekazywanych elektronicznie. Nie jest to zadanie nie do wykonania. Potrzeba jednak woli dzialania i pracy aby osiagnac wyniki pozytywne.
  • 2008-05-16 20:18 | Maria Szczęsna Nowakowska

    Re: Smutek Gutenberga

    Takie pytanie - czy to, że urzędowo nakażemy uczniom przeczytać jakąś książkę daje gwarancję, że zostanie ona przeczytana? Niewykluczone bowiem, że przy obowiązkowym pełnym wymiarze, zniechęcony objętością uczeń odruchowo sięgnie po streszczenie. Nie czarujmy się, nie liczmy na intelektualny snobizm u nastolatków. Może warto zatem podsunąć z 300-stronicowej knigi ciekawy fragment, po którego lekturze uczeń będzie chciał sam we własnym zakresie przeczytać resztę? Chyba warto zachęcać młodych ludzi do tego, by rozwijali się ponadobowiązkowo; dopiero to można nazwać dorosłą intelektualną przygodą. A bicie w dzwony i wzywanie cieniów przodków, by razem z nami załamywali ręce nad kondycją młodzieży - to nudne bardzo, zniechęcające i odtwórcze.
  • 2008-05-16 22:07 | Michał Kuź

    Re: Smutek Gutenberga

    "Przypadki Robinsona Cruzoe" to naprawdę komiczna przeróbka a nie tłumaczenie prawdziwego "Robinsona Cruzoe" Daniela Dafoe. Poza tym wszyscy liczący się anglo-sascy literaturoznawcy (a nie tylko Kott) interpretują tę książkę jako powieść o "homo economicus". Skądinąd jest to rzecz genialna. Ba...to pierwsza prawdziwa powieść w Europie, matka współczesnej literatury. Nie bez przykładu w swoim największym dziele wraca do niej Coetzee. Jego "Foe" to rozliczenie z powieścią Defoe. Powieścią, która zaczęła nowoczesność. Bo kimże są dziś ludzie jeśli nie homo economicusami. A aby dowieść jak komiczna jest polska podróbka podam mój ulubiony przykład.

    W Polskiej wersji w jednym z rozdziałów jest : "-Popróbujemy handlu z murzynami"
    W Angielskiej wersji zaś: "-Próbujemy handlu murzynami" (tłumaczenie moje)

    Co ciekawe w obu powieściach, rzeczeni "murzyni" to ludzie, którzy uratowali Robinsonoswi życie po uciecze z niewoli.

    Proszę sprawdzić samemu, wydawca przypadków lojalnie uprzedza, że powstały one na podstawie Powieści Dafoe. Prawdziwa sztuka znowu okazała się zbyt drastyczna.