Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polaków ucieczka od wolności

(2)
2005-08-24 23:47 | Polityka.pl
  • 2005-08-24 23:47 | Roman Matela

    Wolność i ideologia

    Artykuł interesujący; niestety autorzy przyjmując milcząco pewne ideologiczne założenia, mieszają różne sprawy i wyciągają wnioski w moim odczuciu fałszywe. Przede wszystkim mieszają porządek wolności politycznej (w tym wolności słowa itp.) z życiem ekonomicznym. Tymczasem w społeczeństwie kapitalistycznym wolność polityczna często pozostaje fikcją. Dzieje się tak, bo w obszarze, który naprawdę decyduje o przeżyciu - a więc i o możliwościach realizowania osobistej wolności - w sferze ekonomicznej, w sferze pracy - kapitaliści (pardon, pracodawcy) mają ogromną władzę nad pracownikami, a o żadnej demokracji nie ma mowy. Mówiąc prosto - "wolność gospodarcza" to wolność pracodawcy, za to często bardzo dotkliwe _ograniczenie_ wolności dla pracownika, czego przykładów każdy, kto zna realia życia w sektorze prywatnym, a choćby raporty PIP-u, zna aż nadto. Nic tu nie zmieni ideologiczne uniwersalizowanie tej wartości; autorzy występują w partykularnym interesie silniejszego. (Abstrakcyjna wolność, wolność "w ogóle", to zawsze wolność silniejszego). Z tego punktu widzenia wyborcza apatia Polaków, nad którą tak głowią się socjologowie, jest całkowicie zrozumiała. Po prostu - władza jest gdzie indziej, nieustanna karuzela ekip rządowych nic tu nie zmienia. "Skoro autorzy w tytule nawiązują do frommowskiej "ucieczki od wolności", warto przypomnieć, że - co akcentował Fromm - wolność ma bardzo ważny aspekt pozytywny ("wolność do"). Po prostu, aby realizować wolność, trzeba mieć do tego środki. Dla wielu zaś ludzi przemiany "demokratyczne", które przyniosły bezrobocie i nędzę, często brutalny wyzysk, oznaczają właśnie _brak_ wolności! Stąd jeżeli ludzie mówią, że nad wolność i demokrację przedkładają pracę i bezpieczeństwo socjalne, to niekoniecznie dlatego, że "nie cenią wolności", ale dlatego, że owa oferowana im "wolność" to wolność wątpliwa."Inną zupełnie, i naprawdę niepokojącą, sprawą są rzeczywiście wzbierające nastroje autorytarne dotyczące np. kwestii bezpieczeństwa czy stosunku do mniejszości. Ale tak naprawdę tego typu frustracje mają również %u017Aródło ekonomiczne - o tym, jak politycy, świadomi, że dla neoliberalizmu "nie ma alternatywy", próbują zdobyć poklask siejąc poczucie zagrożenia i obiecując drakońską "rozprawę z przestępcami" jako substytut polityki ekonomicznej, świetnie pisze np. Zygmunt Bauman. "Autorzy popadają w sprzeczność, gdy z jednej strony piętnują kwestionowanie wolności jednostki i indywidualizmu jako istotnych wartości, a z drugiej ubolewają, że ludzie traktują państwo i demokrację jako środek osiągnięcia osobistych korzyści - przecież jest to oczywisty efekt kapitalistycznego etosu, który skądinąd wychwalają. Rzecz w tym, że w społeczeństwie opartym na antagonizmie i egoistycznej walce o byt bardzo trudno o poczucie wspólnoty. Z drugiej strony jej potrzeba jest bardzo silna, i dlatego tak łatwo ją zaspokajają piewcy rewolucji moralnej, oferujący poczucie przynależności oparte na zasadzie wykluczenia "obcych", innych. "Na koniec - radziłbym redaktorom Burnetce i Janickiemu, by choć na jeden dzień zamienili się z kasjerkami w supermarkecie. Pozwoliłoby to pogłębić i urealnić ich pojęcie o rzeczywistej treści panującej w "wolnej Polsce" wolności.