Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rodzinny sekret, czyli czego się nie mówi o adopcji

(13)
2005-09-08 13:19 | Polityka.pl
  • 2005-09-08 09:43 | andresita

    zapraszam do przeczytania komantarzy

    http;//www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=29912&postdays=0&postorder=asc&start=0
  • 2005-09-08 10:05 | Jacek B.

    Polityka. Gorzka prawda.

    Z ogromnym niesmakiem przeczytałem "raport" Pani Pietkiewicz, zastanawiając się co autorka wykazująca się tutaj całkowitą niekompetencją chciała osiągnąć pisząc ten żenujący artykuł. Odbieram go jedynie jako napiętnowanie adopcji, danie pożywki przez opiniotwórczą gazetę dla ludzi, którzy za chwilę zapytają się szczęśliwych rodziców przysposobionego dziecka, czy "nie boi się Pani/Pan, że zamorduje Panią za 15 lat?%u201D. I nie chodzi mi tutaj o ukrywanie prawdy lub jej przemilczywanie, lecz jedynie o kompetentne podejście do tematu. Bo jeśli tworzy się zestawienie %u201Ewystępków" dzieci adoptowanych, porównajmy je może z dziećmi wychowującymi się z biologicznymi rodzicami. Mam wrażenie, że nie będzie pasowało to do zamierzonego wyd%u017Awięku artykułu, bo się okaże, że te zestawienia się nie różnią. Nie chcę tutaj spierać się na liczby i fakty, bo nie jestem kompetentny, myślę że podobnie jak Pani Pietkiewicz, która po prostu wrzuciła bez ładu wszystko na ten temat, łącznie z Osiecką, która jak się dowiadujemy lubi szpital, bo kojarzy jej się z córką. Czy te komiczne powołanie się na znaną osobę ma na celu pokazanie, jak piękne jest macierzyństwo? To chyba wie prawie każda matka adopcyjna, czemu ma służyć te porównanie? Odbieram, że wykazaniu frustracji rodziców adopcyjnych. Ale czy tak rzeczywiście zawsze jest? Czy należy piętnować ideę, która w zamyśle jest wspaniała, ale ma jak i wszystko swoje ciemne strony. Gazeta takiego formatu nie powinna jednak. Może Pani Pietkiewicz ma własne złe doświadczenia? Szkoda, że o tym nie wspomniała. "Odbieram artykuł jako bardzo krzywdzący zarówno ideę adopcji, jak i rodziców adopcyjnych. Nie dlatego, że porusza trudne problemy związane z adopcją, ale generalizuje, pisząc o wycinku problemu daje wrażenie, że dotyczy to całej idei. "Nie czekam na dalsze artykuły Pani Pietkiewicz."
  • 2005-09-08 10:56 | Prawie święta

    jestem oburzona

    Pani Pietkieiwcz niestety jest bardzo stronnicza a jej artykuł jest mętny i niekompletny"Jestem mamą adopcyjną...szczęsliwą mamą...chciałabym przeczytać artykuł napisany przez jej syna..ciekawe czy mówiłby o błędach wychowawczych jakie popełniła pani Pietkieiwcz ze teraz mści się na dzieciach adoptowanych...dlaczego?????
  • 2005-09-08 12:15 | Michal

    dyskusja

    ciekawa dyskusja na temat artykułu toczy się na serwisie nasz-bocian
  • 2005-09-08 12:40 | gosh

    Re: dziwny jest ten świat...

    dziwny jest ten artykul... a szczegolnie jego autorka. Na poczatku artykulu mowa o szacowanej co piatej nieudanej adopcji. A po przeczytaniu artykulu (ktorego nie nazwalabym raportem) czytelnik nabiera przekonania, ze adopcja nie moze sie udac... Artykul utwierdza tylko stereotypy i mity o adopcji. Brak rzetelnych danych (nawet pani Dorota Dominik zostala przypisana do OAO w Opolu zamiast w Rzeszowie), ogolny chaos i zbyt emocjonalny (do tego negatywny) stosunek autorki do tematu adopcji sprawiaja, ze ciezko nazwac ten artykul raportem.
  • 2005-09-08 13:19 | zła córka :D

    dziwny jest ten świat...

    Rozśmieszyło mnie stwierdzenie że wychowanie DZIECKA ADOPCYJNEGO JEST DROG%u0104 KRZYŻOW%u0104. A biologicznego nie?? Dziecko jak dziecko. Raz jest grzeczne (czy ma 3 czy 30 lat) a raz nie. Pozdrawiam swoją mamę, która ma dzięki mnie drogę krzyżową (jestem jej biologicznym dzieckiem) oraz mamę Janusza (oby zmieniła swoje teorie bo nigdy nie będzie miała sielsko - anielskiej drogi)
  • 2005-09-12 17:28 | Ola B.

    Stek pomówień...

    "... o adopcjach nieudanych się nie mówi"... Przepraszam, gdzie się o nich nie mówi??? Każdy potencjalny rodzic adopcyjuny, aby nim zostać, musi odbyć kurs przygotowujący go do tej roli. Taki kurs trwa kilka miesięcy. I na takim właśnie kursie mówi się o wszystkim!!! Każdy potencjalny rodzic adopcyjny ma pełną świadomość tego, że adopcja nie jest rzeczą łatwą i że może się nie udać. Tylko, że nieudana adopcja (jak mówi pani Dorota Dominik z Rzeszowa, a nie jak podaje autorka powyższego atykułu z Opola) ma miejsce wtedy, gdy dziecko zostaje odrzucone przez rodziców, niezaakceptowane, a nie wówczas gdy wyrośnie na chuligana. A to różnica, i to dość duża. Poza tym akta adoptowanych dzieci nie są niszczone!!! Dziecko po adopcji dostaje nowy akt urodzenia, zgadza się, ale stary zostaje w urzędzie (w miejscu urodzenia dziecka), a po osiągnięciu pełnoletności ma prawo do jego wglądu. Nie wiem co na te nieścisłości red. naczelny "Polityki"??? Wiem natomiast, że odpowiedzialność za to, co zostało napisane nie ponosi tylko autor atykułu, ale również redaktor naczelny. Ale może on sam jest na tyle niekompetenetny, że nie zauważa jej braku u swoich podopiecznych? U pani Pietkiewicz dwa, a nawet trzy pomówienia chyba wystarczą... Poza tym widać, że kobieta nie zna dogłębnie tematu... A więc nie powinna zabierać głosu na łamach. Ponadto powtarza zdania zamieszczone w swoim poprzednim artykule, również dotyczącym adopcji (czyżby miała ochotę na wyższą wierszówkę???). Artykuł jest bardzo tendecyjny, zniechęcający do adopcji (dlaczego?) i na dodatek brzydko napisany - uważam, że nie powinien się nigdy ukazać... Swoje zdanie na powyższy temat pani P. może wypowiedzieć na jakimś forum, czy przy okazji spotkania towarzyskiego, ale nie powinna wykorzystywać do tego gazety i robić sporego materiału o problemie, którego dokładnie nie zna lub nie rozumie...
  • 2005-09-12 21:53 | Joanna

    taki raport?

    Jestem stałą czytelniczka Polityki."Chetnie czytaujemy raporty. zwykle wydają się napisane rzetelnie, spokojnie, bezstronnie."Ten "raport" zawiódł. "Taka ilośc emocjami podszytych, pomylonych faktów i osób, tendencyjny dobór treści, cytowane badania sprzed lat, nielogiczne wywody...."o co chodzi?"Jaki cel?"Co za autor?"Jak to mozna było wydruykować?"I to w takiej sprawie!!!!"Nie wiem, czy chcę nadal być stałą czytelniczka pisma, którego dotąd nie uważałam za tendencyjne."Czy tendencyjnośc i brak profesjonalizmu jest bezkarny?
  • 2005-09-12 22:03 | Joanna

    Re: Wszyscy są oburzeni...

    Warto byłoby więc zrobić na ten temat rzetelny artykuł a nie podszyty ponad miarę emocjami i starymi badaniami oraz wyjątkami z tekstów - także naukowych - wypaczającymi trości niezbyt logiczny (radze się wczytać) wywód nazywany szumnie "raportem"."W takich sprawach - własnie dlatego, że są ważne - tak nieprofesjonalnie nie można. W takim piśmie!"Wstyd.Nawet niektóe fragmenty sa wprost przepisane z ksiązki.... straszny wstyd... i tyle zła.....
  • 2005-09-12 22:55 | J. i W.

    jakie dziennikarstwo?

    Jestesmy rodzicami adopcyjnymi."Przygotowując się do adopcji myślelismy, jak będziemy reagować na stereotypy dotyczące dzieci adopotowanych."Większośc ludzi, którzy nie lubią myśleć - lubi stereotypy. Stereotypy i uprzedzenia.To chyba nie jest tylko typowo polskie.Ale na temat."Sami jesteśmy bardzo "w temacie" wychowania, bowiem zajmujemy się pracą z dziećmi, pomocą dzieciom, rozwojem dziecka. Jedno z nas jest psychologiem rozwojowym, drugie zajmuje się m.in. kształceniem nauczycieli a także pracą z młodzieżą."Trochę wiemy, jak to jest z wychowaniem, powodzeniem, niepowodzeniem.... i jak bardzo mylne są na ten temat wszelkie stereotypy.I jak uważnie trzeba - o ile w ogóle wolno - "generealizować"."Jak dotąd bardzo nie musieliśmy "borykać się" z problemem uprzedzeń wobec adopcji, bo obracamy się wśród ludzi wykształonych, światłych, mądrych, uczciwych. "Czytujemy "Politykę". ;)"Nie spodziewaliśmy się, że tu właśnie znajdziemy tak bardzo szkodliwy i naprawdę nierzetelny artykuł - czyniący tyle szkody.Rozdmuchujący stereotyp.Krzywdzący - sposobem generalizowania wybranych faktów. Artykuł w sposób widoczny zmanipulowany."I chyba nawet fakt, że coś takiego przeczytaliśmy w "polityce" właśnie bardziej nas dziwi, niż sama treść.... "żE TRE%u015AC SMUCI... NA TYLE TYLKO NA ILE BRAK NAM TERAZ WIARY W RZETELNE DZIENNIKARSTWO.
  • 2005-09-13 11:45 | Qwerty

    Wszyscy są oburzeni...

    ...a tymczasem artykuł rzeczywiście mówi o tym o czym się w kontekscie adopcji nie mówi. Bo to, że w ogóle są jakieś nieudane adopcje jest tematem tabu. Wszystkie artykuły na jej temat sprowadzają się do przedstawienia szczęśliwych rodzin. Idealizacja do nieczego dobrego nie prowadzi -lepiej żeby ludze decydujacy sie na adopcje wiedzieli, że moze być trudno.
  • 2005-09-13 12:27 | kiwinka_mama

    Potrzebna kampania

    Każdy rodzic decydujący sie na adopcję dziecka przechodzi specjalny kurs gdzie w zdrowej atmosferze w bez negatywnego zabarwienia emocjonalnego, bez straszenia dyskutuje sie i przygotowuje rodziców na ewentualne trudności.Rodzice mają i tak wiele obaw i pytań, omawiany pseudo-raport w Polityce jest bezcelowy i nierzetelny, ile badań i ankiet wykonała Pani P.???"ktoś mądry powinien teraz dla równowagi napisać rzetelny raport o SŁODKIEJ PRAWDZIE ADOPCJI z przykładami UDANYCH i szczęśliwych adopcyjnych rodzin po latach, to mogłaby być wspaniała kampania zachęcająca do adopcji, tak jak jest za granicą w bardziej rozwiniętych krajach ;p