Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wolne, ale powolne

(2)
2005-09-09 13:08 | Polityka.pl
  • 2005-09-09 13:08 | czytelnik

    skąd się bierze słabość związków

    autorzy wyrażają pogląd, że jedną z przyczyn słabości związków jest ich "oderwanie od rzeczywistości". Związki, twierdzą autorzy, bronią "przestarzałych form zatrudnienia" (czytaj; zatrudnienia etatowego), "nie przyjmują do wiadomości nowych kodeksów i obyczajów w świecie pracy", itp., itd, a przecież - kontynuują autorzy - w coraz bardziej istotnych w gospodarce branżach usługowych, normą są "elastyczne" formy zatrudnienia itp. ""Ale skąd się wzięły te "nowe obyczaje" i "nowe formy zatrudnienia", i w czyim interesie jest ich upowszczechnienie, tym juz autorzy się nie kłopoczą. Otóż wzięły się one własnie ze słabości związków, z silniejszej pozycji przetargowej pracodawców w sytuacji rozproszonej, a więc słabej, siły roboczej. ""dla autorów to, że ludzie w większości pracują dziś na warunkach niepewnych, praktycznie bez szans na godziwą emeryturę, że są redukowani do roli towaru (vide agencje pracy czasowej) jest jakby jakimś dopustem bożym, z którym należy sie pogodzić, przed czym należy skapitulować, zapewne "idąc z duchem czasu". ""przypominam, że zatrudnienie etatowe, urlop, okres wypowiedzenia, itp. - wszystko to, z czego - założę się - korzysta i wielu redaktorów polityki, nie wzięło się z nieba, a zostało kiedyś wywalczone przez związki w bezwzględnej _walce_ z pracodawcami, którzy wówczas również uważali podobne żądania za "oderwane od rzeczywistości". teraz ta walka jest trudniejsza, co nie znaczy, że należy jej zaprzestać. ""oczywiście jest grupa interesu, której bardzo zależy na rezygnacji z tej walki. są nią pracodawcy. i tutaj dochodzimy do sedna sprawy. autorzy dużo mówią o konieczności "negocjacji", "uwzględniania interesów obu stron" itp. ale prawda jest taka, że interesy pracodawców i ludzi pracy najemnej sa sprzeczne. siejąc złudzenia na ten temat, występuje się po prostu w interesie pracodawców. ""próbką tej argumentacji jest zagadnienie "konfliktowego nastawiena związków." wg autorów, konsipracyjna atomsfera wokół związków w wielu firmach prywatnych to wina samych związków, które tworzą wokół siebie odpowiednią atmosferę (bo sam konflikt jest przecież wymysłem...). no i potem ta niezdrowa atomsfera udziela się pracodawcom, biednym misiom.""