Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Logo Cervantes

(2)
2005-09-20 20:29 | Polityka.pl
  • 2005-09-20 20:29 | Małgorzata Janerka

    kiepskie wypracowanie

    Rozumiem, że czasem trzeba napisać "zapchajdziurę", ale autor mógł się bardziej wgłębić w temat. Nie wspomina w ogóle o J.J. Millasie, J. Mariasie, czy J. Mars%E9, również bardzo kasowych i nawet u nas tłumaczonych, ani o innych popularnych autorach, lub choćby o tendencjach, jakie zaznaczają się w tzw. boomie i ich związkach z literaturą z czasów Franco (nie tylko upadek cenzury, ale też i przesyt powieścią w stylu nouveau roman (np. L. Goytisolo), powrót do narracyjności)."Mizogynistyczny fragment o nastolatku jest po prostu żenujący, nawet jeśli pominąć mało przekonujące spekulacje o nastolatka marzeniach (Czy autor zadał sobie trud dotarcia do jakiejkowiek statystyki nt. wieku i czytelnictwa? Bo śmiem twierdzić, że hiszp. nastolatki raczej nie są molami książkowymi, nawet te, co póżniej wyrastają na osoby czytające). "Od jakiegoś czasu istnieją na świecie także kobiety-pisarki i tak się składa, że w Hiszpanii (a także w tłumaczeniach) odnoszą niemałe sukcesy. Wystarczy wspomnieć A. Grandes, R. Montero, E. Freire (wszystkie u nas tłumaczone), czy P. D%EDaz- Mas, R. Reg%E1s, L. Etxebariię, albo C. Rierę (Premio nacional de literatura 1995) - a to zaledwie nazwiska, które przychodzą na myśl w pierwszej chwili. Tak więc rola kobiety na hiszpańskim rynku czytelniczym nie musi ograniczać się do "wielbicielki"."Na koniec dodam tylko, że M. V%E1zquez Montalb%E1n nie "inkasuje setek tysięcy dolarów" bowiem od prawie dwóch lat nie żyje.