Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ten diabeł Darwin!

(5)
2005-11-16 18:10 | Polityka.pl
  • 2005-11-16 18:10 | Anty-jankes

    Sex, drugs & rock n`roll

    Przecież nie od dziś wiadomo, że Amerykanie to najbardziej (delikanie! rzecz ujmując) porąbany naród na świecie (cisnęły mi się na usta dosadniejsze określenia ale moderator by ich nie przetrawił). Jak w tytule, można dodać jeszcze Mc%60Donalda, soccer itp. A niech się procesują o takie duperele - adwokaci wyjdą na tym najlepiej. I tak za jakieś 50-60lat (pewnie nie doczekam) połowa Ameryki będzie mówiła po chińsku i taki będzie finał szowinistyczno-antydarwinistycznych przekomarzań.
  • 2005-11-17 01:08 | j

    znowu

    "....ewolucja, rozumiana jako pochodzenie od wspólnego przodka, może być prawdziwa. Natomiast (...) postrzeganie ewolucji jedynie pod kątem bezcelowej, nieukierunkowanej zmienności oraz doboru naturalnego, jest fałszywy. Koncepcja, która odrzuca lub nie dostrzega przytłaczających dowodów istnienia projektu (celowości) w biologii, jest ideologią, a nie nauką........%u201D. otoz jest dokladnie na odwrot. To wlasnie doszukiwanie sie na sile celowosci ( w wypadku kreacjonistow jest to przesiewanie i misinterpretacja dowodow naukowych pod katem z gory zalozonej "celowosci" - czytaj dzialanie sily wyzszej z definicji naukowo niewytlumaczalnej) jest ideologia. Sama analiza naukowa nigdy z ideologia nic wspolnego nie miala, jedynie czesc z jej odkryc bylo wykorzystywanych do ideologii poparcia. M.in. przez ludzi podobnych wyzej cytowanemu, kiedy mowi o "przytlaczajacych dowodach" na jakas celowosc, o ktorej tyle wiemy ze albo jest albo jej nie ma, w zaleznosci jak na kto na to patrzy.
  • 2005-11-17 18:46 | kid

    znowu 2

    Zaczynając niestosownie .. - Boże! Który to raz mamy do czynienia z nieśmiertelną ideologią entelechii, natury rzeczy ... Wystarczy zebrać dostatecznie duże grono zwolenników, by, zgodnie z regułą prowadzenia sporów, udowodnić (niekoniecznie bez użycia przemocy), tym lub innym, "niewiernym", iż są w błędzie (czytaj; jak się rzeczy "z natury" miewają). Cała magia w działaniu podpartym wiarą ("dobrą" czy "złą") - czasami wystarczy "goła" wiara. A wszyscy niemal dorośli (tonący..?) nie dostrzegą, jak naga nieraz bywa ... Tak to już jest ze zbiorowymi przeświadczeniami. I taka cała tajemnica "ideologii" (abstrahuję tu od historii pojęcia). "Problem w tym, iż obrońcy "inteligentneg projektu" za ostateczne zdanie w dyskusji przyjęli tezę o nieodrodnej mityczności myślenia o świecie. "Teorią" byłoby więc widzenie rzeczy w najszerszym tego słowa znaczeniu (każde widzenie rzeczy). Problem więc w dowiedzeniu tego, iż (jak pisał L. Kołakowski) mity nauki weryfikowane są w kolektywnej praktyce. Należy uszczegółowić te tezę i ukazać na czym polega weryfikacja w nauce. I aczkolwiek w biologii też brak (odnośnie tez o przedmiocie) dużych kwantyfikatorów (no, bo jak kto chce absolutu - niechaj spekuluje o bytach idealnych, prawach bezwujatkowych - co by się tam nie jawiło za zasłoną pojęć - do woli ..) to nie jest to jednak socjologia, czy antropologia, która może przemawiać równie dobrze językiem Malinowskiego, Marxa a nawet Luhmanna, jak i Heideggera albo i papieskich encyklik."Wierzę, że jeszcze nie wszyscy w USA pozamykali się w swoich wieżach partykularyzmu i przed sądem uda sie powyższe wykazać. "Koniec już wątku oświeceniowego. Koniec o tajemnicach wiary. Układanie się w trzewiach Lewiatana zawsze bedzie owocować konfliktami - nie ma zdobyczy, których nie mozna stracić, jak też zwykle nie ma najlepszych rozwiązań. A jednak warto walczyć o te najlepsze z możliwych. Zresztą - po co ja to piszę .."Dzieciak - nie cynik ale liberał ;)
  • 2005-11-17 19:09 | Władysław Borysow

    do Pana Rotkiewicza

    Szanowny Panie!"Rzeczywiście ma Pan rację, neodarwinizm to coś więcej niż teoria. Neodarwinizm jest paradygmatem. Co ciekawe, często cytowany papież (dlaczego ma być w tej kwestii autorytetm skoro postuluje Pan oddzielenie religii i nauki?) twierdzi %u201C Zbieżność wyników niezależnych badań %u2013 bynajmniej nie zamierzona i nie prowokowana %u2013 sama w sobie stanowi znaczący argument na poparcie tej teorii%u201D. Obecnie wiemy (podobno papież studiował też filizofię), że nie istnieje coś takiego jak oczywisty fakt. Fakty od samego początku widziane sa przez pryzmat teorii (patrz Kuhn, Lakatos). "Pierwsze argumenty przeciw neodarwinizmowi jakie mi przychodzą do głowy to; brak dowodów w materiale kopalnianym %u2013 na co wskazywał też sam Darwin, prawdopodobieństwo obliczone wg matematyków = zero (jak 1 do 1 z kilkoma tysiącami zer), współczesne badania genetyczne uświadamiają nam, że nie ma %u201Epozytywnych%u201D mutacji."Jeśli Pan nie akceptuje Boga, nie oznacza to że automatycznie musi Pan zaakceptować neodarwinizm. Może Pan na przykład przyjąć, że nie wiadomo skąd pochodzimy."Pozdrawiam"