Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

W roli słupa

(4)
2005-11-30 11:34 | Polityka.pl
  • 2005-11-30 11:34 | człowiek bez pracy

    A może czas na prywatyzacje

    Z powodu wieku od kilku lat jestem skazany na ciągłe poszukiwanie pracy.Wiąże się z tym koniecznosc wizyt"w tzw. UP.Całkowicie zgadzam się z twierdzeniem, że UP sa rodzajem słupa ogłoszeniowego.Nie znam dokładnie systemu działania tych urzędow ale z mojego"dotychczasowych kontaktow wynika, że tam się raczej tylko urzęduje.Wspomniany żyrardowianin miał chociaż propozycje, telefonicznego kontaktu z urzędem. Ja natomiast gdy zapytałem Panią o to czy mogę telefonicznie pytac o jakies oferty otrzymałem odpowiedz,że trzeba osobiscie przyjsc bo gdyby wszyscy dzwonili itd.Faktem bezspornym jest,ze UP to wskali kraju kilka tysięcy miejcs pracy i może to jest własnie ten efekt w walce z bezrobociem."I tu mam problem w tytule wspomniałem o prywatyzacji"UP, a raczej wychodzi,że może likwidacji."Bo wystarczy zajrzec do gazet wszędzie pełno ogłoszen"dam pracę. Choc wsrod nich są rodzynki oferty stale"nawet od 2-3 lat się powtarzające, gdy dzwonimy na podany numer to albo nikt nie odbiera telefonu albo"odpowiadają,że nieaktualne, jest to co najmniej dziwne,jak to się opłaca.Istnieje cała masa rożnego rodzaju posrednictw,niektore internetowe prezentują się lepiej niż strony z krajow zachodnich. Będąc przy tej grupie posrednikow to można by ich jakos zachecic"może częscią funduszy po upadłych UP, co zmobilizowałoby do rozszerzenia ofert dla szarych rzesz pracowniczych a nie tylko z gornych pułapow.
  • 2005-12-01 13:34 | łoł

    życie jest piękne

    Likwidować - istnienie tych instytucji nie ma sensu (finansowanie ich z funduszu pracy to kuriozum). Żadnych ofert, poza spawaczami, murarzami itd. Szkoleń, np. językowych czy komputerowych, też już nie ma, będą dopiero w lutym - to w Poznaniu. Pani zniecierpliwiona, nic nie wie. Co komu po nich? Program 50+ - nie wdrożony.
  • 2005-12-05 08:59 | pośrednik

    Rzeczywistość...

    Jestem pośrednikiem pracy w Urzędzie pracy w mieście i gminie zamieszkałej przez ponad 30 tys osób. Zarejestrowanych jako bezrobotnych jest 4.5 tys. W urzędzie zatrudniony jest 1 doradca zawodowy i 2 pośredników ( wtym jeden ma umowę tylko do końca tego roku a co dalej to się zobaczy...). Liczba ofert pracy zgromadzonych przez 2 osoby to ponad 900 ofert w tym większość to zatrudnienie niestety subsydiowane. Czasami mam wrażenie ,że nasze pośrednictwo i poradnictwo to udawanie,że coś się robi. Jednak zdając sobie sprawę z tego ,że nawet jakbyśmy stawali na głowie to i tak nie da sie pracy znale%u017Ać dla każdego. Bo właściwe gdzie?? Większośc osób stawaia sobie za pierwsze wymaganie "pracę na miejscu". Pracy tutaj nie ma i przez najbliższy czas jej nie będzie. Z pewnością istneije szary rynek pracy. Częstym widokiem sa bezrobotni przychodzący w poniedziałek do urzędu rejestrowac się trzymając w ręku torby podróżne i szybko biegnacy na autobus do Warszawy (spieszy się im do pracy). Kolejne widoki to ludzie przychodzący w ubraniach roboczych żeby się zarejestrować. Taka rzeczywiśtośc. Co zrobić żeby ją zmienić??? Mino to sądzę,że nie jesteśmy tytułowym "słupem ogłoszeniowym". Próbujemy wymuszac zatrudnienie u pracodawców podczas wizyt u nich ale ile razy można chodzić do tych samych rodzinnych sklepików. Z pewnościa gdyby kodeks pracy był bardziej liberalny pracodawcy częściej korzystaliby z naszego pośrednictwo. Ale jak tu zgłaszac ofertę kiedy oferuje sie zatrudnienie na "czarno"."Nie ma co sie poddawac i "walczyć dalej;) Pozdrawiam