Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Z dwóch stron lustra

(16)
2006-12-27 09:50 | Polityka.pl
  • 2006-01-07 01:21 | kesaira

    Re: nie gniewaj sie na mnie Polsko

    Polska? Kto czy Co to dla Ciebie? Kogo lub Co przez to rozumiesz? "Kto czy Co to miałoby sie na Ciebie gniewać?"Chyba sie na Ciebie nie gniewa bo na razie nie rozumiem za co?? "Za komentarz??"
  • 2006-01-10 18:07 | Kazek

    Z dwuch stron lustra

    Sam jestem emigrantem od....1988r poczatkowo w Hiszpanii od 1990r w Kanadzie...doswiadczenia mamy wszyscy chyba podobne ,no moze emigranci z Ameryki sa pozbawieni steresow "nacjonalistycznych" na ktore narazeni byli Ci ktory emigrowali do panstw europejskich.Co to jest Polska??? przestrzen ograniczona pasem granicznym?, bliscy,rodzina,przyjaciele??a moze wspomnienia dziecinstwa ,mlodosci,lat szkolnych?Nostalgia z ktora zmagamy sie codziennie ale (chyba) ktora pielegnujemy na dnach swoich serc czujac sie przez to "lepsi" A moze powinnismy stanac przed oczywistoscia gdzie mozemy realizowac siebie? gdzie mozemy zaspakajac wlasne ambicje,gdzie mamy wieksze szanse?? Nostalgiczne wspomnienia mozemy pielegnowac mozemy (powinnismy wrecz!) uczyc nasze dzieci tego co polskie.Niewyklucza to jednak wcale zaistnienia w nowym swiecie w nowym srodowisku... a rodacy zapominajacy ojczystego jezyka po kilku latach pobytu w innym panstwie... sa winni tylko wspolczucia...
  • 2006-01-14 19:53 | Ewelina

    Stany! Stany!

    Czytajac pamietnik zaczelam sie zastanawiac nad ponad dwuletnim okresem mojej emigracji w Stanach. Konfrontacja streotypow jakie funkcjonowaly w latach 80-tych czy nawet 90-tych maja sie nijak do rzeczywistosci. Moje odczucia sa slodko-gorzkie. Moge tylko powiedziec, ze ten kto przetrwa w obcym dla siebie kraju poradzi sobie wszedzie. "Ten krotki okres emigracji dal mi mnostwo nowych doswiadczen, i poczucie zawieszenia pomiedzy Polska a Stanami. Wiem, ze gdybym wrocila do Polski czulabym tesknote za Nowym Jorkiem i vice versa. Proces adaptacji jest nieunikniony. Moja francuska przyjaciolka powiedziala mi kiedys, ze emigranci sa w pewnym sensie ludzmi pozbawieni ojczyzny...
  • 2006-01-16 12:06 | Marek-lekarz

    Jestem pod wrazeniem!

    Dziekuje za ciekawa lekture i niezmiernie ciekawe ujecie problemu emigracji. Jest on mi bliski, bo mam za soba 5-letnia emigracje w USA a obecnie pracuje na okresowych kontraktach w Europie Zach."Biorac pod uwage moje doswiadczenia nie widze mozliwosci szczesliwego odnalezienia sie bohaterow pamietnika na nowo w polskim spoleczenstwie. Za duzo ich juz dzieli z ludzmi zyjacymi w Polsce, to sa inne swiaty zarowno umyslowe jak i ekonomiczne!"Mimo wszystko powodzenia-Marek.
  • 2006-04-18 11:27 | hey

    Re: Nie znajduje w tym nic ciekawego

    "Zachowują swoją Identit%E4t. Warto zastanowić się nad przyczynami tych różnic."Peter Mayle opisuje wspaniale w książce %u201EToujours Provence%u201D swoje przeżycia jako %u2018Etranger"Odległość z Berlina do Gdańska to %u201EKatzensprung%u201D- "Pojechałam na Vorstellungsgespr%E4ch "Może tylko ona wie na czym to wszystko polega? Nie posiada żadnej immobilite%u2019"Der Fr%FChlingswind - wiosenny wiatr %u2013 też nie dawał mi odpowiedzi."Raz szłam z wiatrem raz pod wiatr..."""czy moge wiedziec w jakim jezyku napisany jest ten pamietnik?"""Mieszkaliśmy w Polsce, mieszkamy w Niemczech, może powinniśmy zamieszkać we Francji." ""tak, bardzo polecam Francje na starosc. Znakomity program socjalny, dostawa zupek do domu dla emerytow""""
  • 2006-04-19 21:30 | Kanadyjski Psycholog

    Nie znajduje w tym nic ciekawego

    Zwykly zyciorys osob, ktre aby wyjechac z Polski byly w stanie nawet poszperacw papierach i znalezc sobie inne pochodzenie. Jako przycholog pani ta powinna sobie zanalizowac i zastanowic sie o czym swiadczy tego rodzaju postawa i potrzeba przypisywania sie do innej nacji.... jak jest to wygodne. Ja takze wyjechalam z Polski,w 1986 roku dlatego, ze mi sie nie podobala ani moja ojczyzna ani moi wspolrodacy ale ani przez chwile nie przeszlo mi przez glowe. zeby wyprzec sie swojego pochodzenia. Generalnie jest to nudny opis emigracyjnej egzystencji. jesli to jest I nagroda, to serdecznie wspolczuje ....
  • 2006-04-26 11:10 | michal

    Re: z mieszanymi uczuciami.

    Z mieszanymi uczuciami czytalem Pani relacje i z zaskoczeniem znajduje moc podobnych stereotypow myslowych,rozwazan,niepewnosci i zalow za "utraconym rajem" tu i tam. Przypomina mi to tozmowe z wiedenskim lekarzem z krakowa,/doskonale prosperujaca praktyka dentystyczna/, ktorego zapytalem,co sprawilo by tobie najwieksza radosc,gdybys mial mozliwosc osiagniecia czego chcesz?- odpowiedzial, moc wszystko kupic na co mam ochote!Dzisiaj jest wlascicieled domu w Krakowie"domku na Mazurach/ do ktorego juz nie jezdzi/, domu pod Wiedniem i mieszkania w Wiedniu."Pomimo to nie wie, gdzie chce spedzic swoje emerytalne lata, czy w Austrii, czy w Polsce. Jest ciagle niezadowolony i rozkojarzony."Kiedy w 1973 wyjezdzalem z Polski, wiedzialem- chce pozostac w Europie. Nie bylem emigrantem "za zarobkiem",chcialem znalesc moje miejsce w wolnym kraju, gdzie "demokracja" nie bedzie sloganem. Szukalem ponad rok mojego miejsca, w Niemczech, Francji,Angli,Holandi i we Wloszech. Znalazlem w Niemczech. Po roku wracalem do kraju aby zabrac ztamtad syna. Teraz mieszkamy w Niemczech ale ani teraz ani wczesniej nie przyszlo mi do glowy wracac do Polski."Nie jezdze do Polski, bo niemam takiej potrzeby."Bylem w wielu krajach i te podobaly mi sie, albo ze wzgledu na klimat, albo krajobrazowo, albo odpowiadala mi mentalnosc tamtejszych ludzi, ale ani na chwile nie myslalem o przeniesieniu sie tam."Mam wrazenie, ze traktuje Pani swoje zycie jak pewnego rodzaju urlop. Tutaj jest swieze powietsze- to moze tu"a tam pachna pola lawendowe, to moze tam, a gdzie indziej jest bezpiecznie-"tez piknie"."Kiedy syn przjechal ze mna do Niemiec mial 9 lat."W tym dniu zabronilem rozmawiac w domu po polsku. W nowym roku szkolnym poszedl do szkoly o jedna klase wyzej. Byl doskonale przygotowany z jezyka.Dzisiaj posluguje sie j.niemieckim i angielskim perfekt. Do tego doszedl jezyk szwedzki, ale to juz nie moja zasluga. Jezyka polskiego nauczyl sie pozniej."Pani pisze o polsko-niemiecko-francuskim konglomeracie"jako elemecie, ktory wplynal na sposob myslenia, czy sposob bycia- nieprawda,to nic innego jak kiszenie sie we wlasnym polskim sosie, tylko w roznych krajach."Emigracji zarobkowej nie da sie inaczej traktowac jak ciagle porownywanie, gdzie bylo by lepiej tu czy tam."Fakt, ze Polska przystapila do Unii Europejskiej nie zmienia niczego poza finansowym aspektem. Pozostala sprawa mentalnosci polskiej, ktora nie pozwala wiekszosci ludzi, na calkowite uwolnienie sie od kompleksow, samodowartosciowania i innych."Zal mi nieraz tych niezadowolonych, ktorzy nie wiedza"gdzie ich miejsce, zal i nie rozumie ich, dlaczego tyle energii traca na szukanie, zamiast uczyc sie jezyka, uczyc sie zawodu, poswiecic czas na doksztalcanie aby dorownac poziomowi danego kraju w ktorym zyja, zamiast kierujac sie sentymentami rozgrzebywac stare dzieje?!"Czas konczyc. Nie dorobilem sie wiele i nie jestem bogaty ale wiem gdzie moje miejsce." """
  • 2006-05-22 07:17 | Wlodzimierz Zlotnicki

    Nowi emigranci.

    Jest Pani psychologiem i madra osoba, pisze Pani wspaniale i ciekawie po polsku, ale nie jest juz Pani ani cudzoziemka ani Polka w Polsce .Jest Pani dzisiaj dziwnym stworem z ojczyzna i tu i tam, i nigdzie naprawde. Co najgorsze, nie jest juz Pani nawet emigrantka.Jest Pani czyms bardzo dziwnym, czyms czego bedzie byc moze wiecej w zwiazku z powstaniem Unii Europejskiej, gdzie coraz wiecej madrych i uzdolnionych Polakow bedzie pracowalo za granica dla lepszych pieniedzy, (bo Pani nigdy nie byla ani emigrantka polityczna ani nie zostala Pani wygnana z Polski) i wracalo do Polski jako turysci, albo jako starcy na emeryture, gdzie bedzie mozna w biedniejszym kraju zyc bogaciej na starosc wsrod czegos sobie dobrze znanego, ale po tylu latach na obczyznie, mniej juz istotnego.Juz teraz piszac, wtraca Pani slowa niemieckie lub francuskie jakby brakowalo Pani slow polskich na okreslanie tych samych uczuc.Pisala Pani pod jury ,i ja to rozumiem, z literackiego punktu widzenia .Wywiozla Pani corke, i bez wzgledu na jej znajomosc jezyka polskiego, dala jej Pani nowa ojczyzne, i nie jest nia Polska, ta ojczyzna jest i zawsze beda Niemcy.Niemiecki bedzie dla niej najblizszym jezykiem, kultura niemiecka bedzie jej kultura, liebling bedzie znaczylo wiecej niz kochanie.Jest bardzo prawdopodobne, ze wyjdzie Pani corka za maz za Niemca lub Francuza i jej rodzina bedzie miala bardzo malo wspolnego z Polska, jej dzieci nie beda mowily po polsku, dla nich Polska bedzie miejscem na mapie skad pochodzili jej rodzice."Czy tego Pani chciala ? Czy to mialo byc puenta Pani"opisu zycia emigranckiego? Czy to mialo byc przestroga dla tego miliona Polakow ktorzy dzis gdzies tam pracuja w Europie? Obawiam sie, ze nie, ze Pani opowiadanie jest tylko sztuka dla sztuki, i jak ktos juz zauwazyl,bedzie Pani najwygodniej we Francji - piekny kraj,z cieplym klimatem na poludniu,mniej anty-polski niz Niemcy, o pieknym , lirycznym jezyku, wspanialej kuchni, i jeszcze wspanialszych serach i winach, i o ilez lepszej obsludze medycznej i socjalnej niz w Polsce ( a to stanie sie wazne na starosc). Stala sie Pani obywatelka Europy - gratuluje!Czy aby tylko jest Pani szczesliwa ?""Wlodzimierz Zlotnicki"Los Angeles ,USA"
  • 2006-07-11 04:49 | karol w.

    nic ciekawego

     i to jest najlepszy z przyslanych tekstow? polszczyzna okropna, historia banalna i zle opisana, jak zle musialy byc teksty gorsze?
  • 2006-09-08 17:20 | Dana

    Z dwoch stron lustra

     Czytajac ten pamietnik mialam wrazenie, ze czytam rocznik statystyczny z lat 70, a nie wewnetrzne przezycia bohaterki. Zbyt duzo sztampy,opisow krajobrazow i... "nadecia" autorki.Odnosi sie wrazenie, ze nie ma drugiej
    takiej madrej na swiecie...Jest w nim tez cos,
    co irytuje , gdyz tak naprawde autorka nie ma
    swojego zdania na zaden temat. Pisze tak, zeby
    na wszelki wypadek nikomu sie nie narazic...jak
    na psychologa przystalo....Dobrze pisze tylko
    o Niemcach i staruszce, ktora imponuje jej tym, ze miala meza Japonczyka i rodzine w dodatku - slawna......w Wiedniu. Na 1 nagrode - spodziewalam sie czegos innego, a nie zarozumialstwa autorki.Wyglada na to, ze cale
    jej emigracyjne zycie - to jedna wielka sielanka.
    Czy ktos w to uwierzy?
  • 2006-09-08 17:44 | Dana

    Nie znajduje w tym nic ciekawego

     Czytajac ten pamietnik, mialam wrazenie, ze jest
    to rocznik statystyczny lat 70....Irytuje mnie, ze, autorka nie ma na zaden temat swojego zdania,
    tylko jak na psychologa przystalo tak lawiruje slowem, zeby sie zadnej stronie nie narazic....
    Za duzo w nim "nadecia"... typu jaka to ja jestem
    zdolna i genialna...jedyna z Polek, ktora ukonczyla studia w Niemczech..... Dobrze wyraza sie tylko o kolegach z pracy - Niemcach i o staruszce, ktora zaimponowala jej tym, ze miala japonskiego meza , no i oczywiscie byla kuzynka
    znanego ponoc dyrygenta w Wiedniu...Spodziewalam
    sie szczerego opisu zmagan emigrantki, a tej
    Pani cale zycie na emigracji- bylo jedna wielka
    sielanka i pasmem niekonczacych sie sukcesow.
    Czy ktos w to uwierzy?... Jestem tez emigrantka.
    Mieszkam w Nowym Jorku bez mala 16 lat.Wiem jak
    smakowal chleb na obcej Ziemi, zanim do czegos
    doszlam, a zaszlam duzo dalej mysle - niz autorka
    tego pamietnika. Chyba zaczne pisac swoj...
    Dziwie sie tylko komisji, za ocene tegoz materialu, bo toz to nie jest nawet pamietnik...
  • 2006-12-14 22:21 | Marta

    Zazdroszczę tym ,co tak latwo opuszczaja ojczyznę!

    Pamiętnik jest ciekawy, dobrze napisany ale ma znaczne dlużyzny !jESTEM JUŻ EMERYTKĄ. nIGDY NIE POTRAFILAM OPUŚCIC SWEGO KRAJU, CHOC MIALAM ZYCIE "SIERMIĘŻNE", trudne materialnie, mimo wyksztalcenia. Kochalam te ziemię, język , tradycję, mimo wszystko! Dopiero teraz ! teraz, w tych politycznych awanturach, podsycanej ciągle nienawisci i chęci zemsty na wszystkich myślacych inaczej, zaczynam mysleć o emigracji inaczej ! Mojej ojczyzny zaczynam sie wstydzić! Zamienilabym na inną! Ze zdumieniem patrzę na swoich odmienionych rodakow !
  • 2006-12-14 22:28 | Polka

    Re: nie gniewaj sie na mnie Polsko

    > Polska? Kto czy Co to dla Ciebie? Kogo lub Co przez to rozumiesz? "Kto czy Co to miałoby sie na Ciebie gniewać?"Chyba sie na Ciebie nie gniewa bo na razie nie rozumiem za co?? "Za komentarz??"
    Odpowiedż kesairy mnie zdenerwowala! Ona napraw2de nic nie zrozumiala! Twoje wybacz Polsko jest wzruszające !
  • 2006-12-25 11:08 | PLIN

    Re: nie gniewaj sie na mnie Polsko


    Sens tytulu "Nie gniewaj sie Polsko" jest dobrze zrozumialy dla tych, ktorzy wlasnym wyborem zdecydowali sie na wyobcowanie i tesknote. Zrozumialy jest rowniez dla tych, ktorzy po latach odwiedzajac Ojczyzne, spotykaja sie z chlodnym powitaniem Rodakow, nutka zawisci i czasami trudnych do wytlumaczenia wyrzutami.
  • 2006-12-27 09:50 | Anka

    nie gniewaj sie na mnie Polsko

    Przede wszystkim dziekuje-piekna historia poszkiwania miejsca w zyciu-przypadek, wybor?Przeczytalam z perpektywy "emigrantki" szukajacej rowniez swojego miejsca i...moze przestrogi, moze rady???"Swiat sie niebywale skurczyl...Kiedys mama robila kanapki na podroz pociagiem z Lublina do Warszwy, a teraz tyle samo czasu zabiera podroz z Anglii do Polski...Z czego rezygnujemy i co tym kosztem chcemy osiagnac? Przezylam swoja pierwsza wigilie na obczyznie w tym roku, udalo sie nawet znalezc kiszona kapuste, byl oplatek ktorego pozostalosci po podzieleniu sie moj obecny chlopak po prostu wyrzucil do smietnika.Wzbudzilo to nawet oglna wesolosc wsrod moich polskich kolezanek, choc ja jestem pelna obaw.W jakim swiecie beda wychowywac sie moje dzieci? Czy na dobranoc bedzie "Koziolek Matolek" czy "Thomas the Tank"? Czy beda mialy szanse poznac Poswiatowska, Milosza, Marqueza w szkolach w ktorych Szekspira uczy sie ogladajac DVD? Oj zrobilo sie smutno i nostalgicznie...dziekuje bardzo za fascynujaca lekture i pozdrawiam.