Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polak w koszyku

(2)
2006-01-12 22:32 | Polityka.pl
  • 2006-01-12 22:32 | Lech Mergler

    latwe uogolnienia

    REd. Markiewicz konczac swoj tekst zdecydowanie stwierdza; "Po 16 latach transformacji (...) Polak może włożyć do Koszyka zdecydowanie wiecej". Rzecz w tym, że pomijając już kwestię, który Polak (statystyka uśrednia), z Jego własnej tabeli na str. 40 wcale to nie wynika. Jednego może wiecej a innego mniej, i to zdecydowanie. Najwiecej chyba telewizorow (20 razy), wodki (ponad 4 razy), łakoci (pomarańcze, czekolada %u2013 po kilka razy). Zdecydowanie mniej gazet (ok. 5 razy), biletow do kina (3 razy), rozmow telefonicznych (w istocie wielokrotnie, ale takze swiadczy to o cenie polaczen internetowych), pradu (2 razy). Tansze (troche) jest jedzenie, drozsze znacznie, wzledem pensji, mieszkania. Z innych zrodel wiadomo, bo niestety "Koszyk Polityki" nie obejmowal, kilkakrotnie drozsze sa ksiazki, czasopisma, bilety do teatru i na koncert. "Niefrasobliwe stwierdzenie "zdecydowanie wiecej" nie przystoi powaznemu czasopismu i powaznemu publicyscie. Jaki jest bowiem sens takiego uogolnienia? Ano, ze mamy sie zdecydowanie lepiej (przywolana "Diagnoza spoleczna 2005" i miedialny prof. Czapinski). A rzcywistosc jest znacznie bardziej zlozona i nawet na podstawie tych wyrywkowych danych z artykulu moznaby, jesli chciec, znacznie ciekawsze wnioski wyciagnac. Ale najwyrazniej red. Markiewicz nie mial czasu na nic powazniejszego... "Przy okazji, tekst o elektrowanich atomowych w tym samym numerze to muz w ogole stawia pod znakiem zapytania rzetelnoc i powage Panstwa pisma. Sladu obiektywizmu. Autor nie wie, ze 1 zlotowka (euro albo dolar) polskiego PKB wiaze sie z kilkukrotniw wyzszym zuzyciem energii niz w krajach starej Unii? Czy to jest rzetelna publicystyka, czy reklama pisana za pieniadze lobby energetyki atomowej?"wyrazy szacunku"Lech Mergler"