Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Moja miłość do aktorki

(10)
2006-01-26 13:09 | Polityka.pl
  • 2006-01-26 13:09 | sceptyk

    Wstyd, panie Pilch

    Na teatrze pan się nie znasz, a cały pański tekst (prostacki, choć z nerwem napisany) to podlizywanie się dwóm kobietom, z których z jedną pan jesteś, a o drugiej marzysz. No, ale w felietonie możesz pan pisać co panu ślina na pióro przyniesie, zaś recenzentka musi pisać prawdę.
  • 2006-01-27 10:58 | kiki

    bt

    Recenzentka raczej nie musi, a powinna pisac prawde. Sens tych dwóch słów jest nieco odmienny, zależny od pojmowania siebie w zawodzie. Czytając niektóre współczesne recenzje można dojsc do ciekawych wniosków na temat nałogów i zalezności ich autorów, mniej lub bardziej tajemniczych, niekoniecznie godnych publicznego rozważania. Tu równiez mamy takowe, ale czy nalezy sie ich wstydzic? Może.. "Dążyłabym jednak do tłumaczenia męskich słabosci. Mężczyzni od wieków zidentyfikowani są jako poligamiści, wybacza im sie taka postawą, a nawet akceptuje. Cóż złego w tym, że popiera się kobietę, którą darzy się uczuciem? Cóz złego w tym, że dostrzega się niebanalna urode młodej aktorki? Czy lepiej wyglądałaby opinia miazdząca i wbrew sobie? Jesli się cos podoba, a ma prawo, można o tym donosic. "Czy należy? Nie zawsze."Ale skoro pozwalają albo wręcz zalecają, cóż.."Pan płaci, sługa powinien się wywiązać.
  • 2006-01-28 17:57 | Vanna

    a po co tytuł

    Jak sie dobrze człowiek zastanowi okaze sie, iz najbardziej feministyczni na świecie sa starsi panowie wrazliwi na gładkie damskie wdzieki. Niby wyznaja patriarchalne wartosci, a w rezultacie wychodzi na to, że młode dziewczyny robia z nimi co chca. To chyba aż zjawisko socjologiczne, które sprawia, ze m.in. rola kobiet na swiecie powoli wzrasta (wazniejszy jest poziom wyksztalcenia, co oczywiste). Chyba jednak trzeba podziwiac te sprytne istotki udające gestami i slowami co chca, jakże czesto pseudopodległosc. Wiedzące jak sie ustawic w zyciu, co i z kim rezyserowac, co i z kim grac, jak postawic na swoim. Młodość to inne relacje ze światem, a nadto brak pamieci, która jak twierdza mądrzy i uczeni w światowej socjologii, wywołuje niepełnosprawność i nieprzystosowanie do cudownej i usmiechniętej współczesności. Miedzy innymi dlatego tak uporczywie sie na młodych stawia. Nie nosza w sobie bagazu nie tylko urazow, ale o paradoksie- wiedzy. A te ktora mają odpowiednio wykorzystują. Prą do przodu, nie ogladając sie za siebie. Jestem pod wielkim wrazeniem pokolenia młodych kobiet, czyli tych do 26 roku zycia. Potem sa juz stare i zylaste, a moze zbyt doswiadczone."W oczywistym przeciwienstwie do wiecznie młodych i atrakcyjnych mężczyzn, zawsze pożadanych, zawsze mogących wiele. Nie wiem tylko gdzie podziewa się ich instynkt samozachowawczy. Ale to juz inna sprawa."Koledzy pomogą. "Bo; "Jak pewien Gerhard wziął sobie młodą laskę, od razu dostał wielką kaskę"."Hehe, to pewnie towarzystwo adoracji, nie?"
  • 2006-01-29 20:27 | kicek

    niepowazne

    Naprawdę guzik mnie interesuje życie prywatne sław współczesnej polskiej literatury. Po przeczytaniu tak entuzjastycznego tekstu nt. "Pokojówek", nieświadomy niczego, "wrzuciłem" nazwiska pań: Pietrowiak i Pokojskiej w wyszukiwarkę internetową. Spodziewałem się, jakichś recenzji prasowych, biogramów artystek itp. Tymczasem wyszukiwarka "wypluła" taki oto wywiad, który wspólnie udzielili pani E. Pietrowiak i pan J. Pilch dla jakiegoś pisma kobiecego. Jeden z moich ulubionych pisarzy współczesnych, lansuje w wysoko-nakładowym tygodniku swoja partnerkę życiową?! Jestem tym trochę skołowany, nie będę się silił na jakieś złośliwości. To po prostu bardzo niepoważne.
  • 2006-01-29 21:33 | maria

    Re: Wstyd, panie Pilch

    Nie zgadzam się z Panem, Panie Sceptyk. Autor felietonu absolutnie nie ma się czego wstydzić, a wręcz może mieć wszelkie powody do zadowolenia z siebie. Uzasadniam; "Po pierwsze; jest uwielbiany przez kobiety. Pan twierdzi, że przez dwie (bo im się swoim tekstem podlizuje), a to nieprawda. Jest uwielbiany przez conajmniej trzy kobiety. Nie wziął Pan pod uwagę m n i e i wielu innych czytelniczek. Tylko anonimowych czytelniczek."Po drugie; dostrzeganie kobiecych atrybutów świadczy o każdym mężczy%u017Anie jak najlepiej! To z pewnością nie jest naganne. A już umiejętne zachwycanie się nimi jest przez zdecydowaną większość płci pięknej bardzo oczekiwane i mile widziane."Po trzecie; felieton to nie recenzja. Cechą felietonu jest tematyczna i formalna dowolność i z pewnością nie ma on na celu prezentowania faktów. Tematem felietonu może być wszystko, co warte było zauważenia byle autor przedstawił to w sosób żywy i barwny. Felietonem rządzi swoboda talentu i skojarzeń autora. Tej miary autor co Pilch może (i powinien) pisać felietony o czym tylko się mu zachciewa (oby mu się zawsze chciało!)."Po czwarte; z trzech poprzednich punktów mojej wypowiedzi wynika, że Pan Pilch wcale nie musi się znać na teatrze aby móc pisać o tej czy innej aktorce, co mu Pan zarzuca. I tak ma wstarczająco dużo, dużo innych zalet i talentów. Nie dość że taki biegły w pisaniu, to jeszcze w dodatku przystojny.
  • 2006-01-31 13:18 | edyt_ta

    Tanimi perfumami...

    ...to troche pachnie, Panie Pilch. Nie najlepiej sie oddycha w tym oparze...
  • 2006-01-31 16:28 | bimbo

    Re: Ależ Pani Mario ....

    Pani Maria nie wspominała o swoich atrybutach. A ta milosc jest raczej platoniczna, skierowana w kierunku piora Pana Pilcha. O ile to jest jakis atrybut, postawilbym w tym przypadku rowniez na pioro Pani Marii. Niezle i szczerze pisze, troche moze naiwnie. "Ale ile to ma uroku.
  • 2006-01-31 16:36 | bimbo

    re;re Wstyd Panie Pilch

    Prosze sie nie martwic, pan Pilch niedawno podpisal dozywotni kontrakt z Polityka, co wiem jako osoba zorientowana w ukladach. Napisze jeszcze niejeden felieton, bedzie co podziwiac na pewno. "Oprocz wygladu.
  • 2006-01-31 18:25 | sceptyk

    Ależ Pani Mario ....

    Ależ Pani Mario .... Przecież wyszło na to, że (mimo deklaracji na wstepie) zgadza sie Pani ze mną, z tym jednak wyjątkiem, że ja osobiście nie kocham się w panu Pilchu i nie zależy mi by wielbił moje atrybuty.