Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Powrót na fotel

(3)
2006-02-19 21:25 | Polityka.pl
  • 2006-02-19 21:25 | telegraphic observer

    Kompleks własnego podwórka

    I tu rozchodza się nasze drogi, panie Pilch, nie po raz pierwszy, i zapewne nie po raz ...""Marzył pan o karierze, o grze w arcyważnych meczach, itd. A ja nie tylko marzyłem, ja grałem. W słynnym meczu 18-tki z 17-tką, te nazwy pochodzą od numerów bloków na słynnym Zakładowym Osiedlu Robotniczym, kiedy po wyjściu z samego środka pola, przerwałem obronę 17-tki i byłem sam na sam ze słynnym bramkarzem tamtej druzyny, i jego okiwałem i strzeliłem lekko lufe do ich bramki. I potem już na zawsze wiedziałem jak okiwać każdego obrońcę, każdego bramkarza, i mogłem grać w każdej drużynie na osiedlu, nawet w 45-tce, w drużynach z bloków wokół kotłowni przy ulicy Buczka, a nawet z najstarszych bloków przy Bohaterów W-wy. Te mecze były bardzo ważne, o nich się mówiło. A World Cup 1966-ego roku oglądałem na obozie językowym, pięciu nauczycieli z Anglii uczyło nas nie tylko języka, ale także tradycji sportowych dumnego i flegmatycznego Albionu. W finale obozowego turnieju piłki nożnej moja drużyna nie miała szans, nie miała dobrych pomocników ani obrońców, w porównaniu z rosłymi chłopakami drugiego finalisty. Broniliśmy się zaciekle, ja grałem na pozycji arcywaznej, byłem bramkarzem. Nasza obrona przypominała Częstochowę, potem Alpuharę. Ulegliśmy 1;0, do przerwy 0;0. To był mecz arcyważny, mecz mojego życia. A następnego dnia oglądaliśmy finał Wielka Brytania %u2013 RFN, z dogrywką. Wygrała druzyna braci Bobbiego i Jacka Charltonów, Hunta, Hearsta, Balla, Petersa, z Wilsonem, Cohenem i Stilesem w obronie, i Banksem w bramce, a kapitanem był Bobby Moore. Najważniejszy nauczyciel na obozie, Mr. Deadman, zachowywał zimną krew podczas wszystkich meczy, naszych turniejowych zmagań i meczy Anglii w walce o puchar Rimeta. Anglia po zremisowaniu w inauguracyjnym meczu z Urugwajem, kolejno pokonała takie potęgi jak Francję, Meksyk, Argentynę, Portugalię (Brazylię wyeliminowała właśnie Portugalia i Węgry). W dogrywce meczu finałowego z RFN, Hurst najpierw strzelił słynnego gola pod przeczkę, gdy piłka odbiła się od ziemi poza linią bramkową i wyszła w pole; 3-2 dla Anglii, co oprotestowali Niemcy w sposób dramatyczny, ale w kilka minut pó%u017Aniej Hurst ponownie strzałem pod poprzeczkę zmusił drużynę słunnego Beckenbaura do kapitulacji. My wszyscy, wpatrzeni w czarnobiały telewizor, byliśmy wtedy na Wembley. Mr. Deadman o mało co nie udławił się swoją fajką, aż w końcu wypalił sobie dziurę we wspaniałych tweedowych spodniach.""Potem były pamiętne mistrzostwa w Monachium, i mecz polskiej drużyny z Niemcami w strugach deszczu w półfinale.""Panie Pilch, o jakim powrocie na fotel pan pisze?
  • 2006-02-20 15:18 | ob i serwerek

    .........

    Kiedy tylko zaczynam czytac wypowiedzi podobnego rodzaju wiem, ze ich autor na pewno sie z czyms ciekawym z czytelnikami podzieli. Tu, niestety nie w telegraficznym skrocie, observer wylozyl nam jakas teorie salonów futbolowych na boiskach swiata, o poczatkach podwórkowego ZOR-a? Teoria jak teoria, jest zazwyczaj niesprawdzalna. Zalozeniem w tym jednostkowym przypadku bylo chyba wytrenowanie umiejetnosci okiwania przeciwnika "zawsze", a teza ze w tym celu niezbedna jest znajomosc jezykow obcych, ze szczegolnym uwzglednieniem angilskiego, wykladanego w trakcie treningów przez prywatnych nauczycieli. Pieciu. Dlaczego akurat pieciu, nie wiadomo. Do pary byloby moze ciekawiej, ale nie jest to istota problemu. To wlasciwie blahostka. Pilka jest nieparzysta, a bramki sa dwie, ostatecznie. "Rzecz najokrutniejsza dla idei sportu jest niestety w owym okiwaniu. Zawodnik, ktory zawsze wie jak innego okiwac, jest wart zainteresowania, chocby dla zastanowienia sie jak to mozliwe, ze "zawsze"? Statystyka jest bowiem nieublagana. Zbiegi okolicznosci i przypadki chodza po arenach i boiskach, a nawet po nich nieraz biegaja. Doprawdy cos musi byc na rzeczy w tym "na zawsze", moze to koks, moze jakies tamponady, moze inne blokady lub rozluznienia? I dlaczego "okiwac", nie np. zdryblingowac, nie wiem. Ten dobór slów i jeszcze cudownie "lekka lufa" wlasnie mnie fascynuje. Bo gdyby jasnym dla trenerow sie stala kreacja kazdego wedle zamierzen i widzimisie zawodnika, gdzie byloby miejsce na urok i piekno sportu?"Jestem w stanie pojac i widze, ze zanika wobec coraz wiekszych pieniedzy ladowanych w marketing od ubraniowego po spozywczy, od bidamkowego po paznokciowy chociazby. Tylko zawodniku, jesli opanowalo Cie juz kompletne odhumanizowanie i kopiesz po lydkach, robisz faule i siniaki, nabawiasz kontuzji przeciwnika, poniewaz nie masz skrupulów, bo Ci za wszelka cene "zawsze" musi sie udac, bywasz tylko i az zwyciezca. Wow... Czy w kazdego mniemaniu? No, nie wiem. Nie umiesz chyba przegrywac, a to jest okropna wada i niumiejetnosc."Ton Twojej wypowiedzi nosi tak wyrazne znamiona wyzszosci nad innymi i jakiegos przemadrzalstwa, wlasciwie niczym nie uzasadnionego, ze doprowadziles mnie do stanu, w którym bronie Sz.P. Pilcha, a robie to wbrew sobie."Wiec posluchaj na koniec od zakompleksionej tamponetki na podwórkowym serwerku; nie doklada sie ludziom w kryzysie, bo jest to brak oglady i kultury osobistej. Ludziom w ich slabosciach nalezy z empatia pomagac. Jesli komus chce sie siedziec w fotelu, niech siedzi. Jesli chce marzyc, niech marzy. Jesli chce sie spac- niech spi. Wlasciwie nic Ci do tego. I choc Twoje komentarze niby sa na miejscu, nie potrafie zrozumiec dlaczego nie dodales w pierwszym zdaniu slówka, które miales na mysli? Zapomniales?"Taaki ladny z Ciebie maslak czy prawdziwek, a zapominasz. "Moze zalewa nieodpowiednia?