Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wielki odjazd

(177)
Za granicą – według rozmaitych szacunków – przebywa obecnie od 1 mln do nawet 20 mln Polaków. Nasza diaspora co do liczebności jest już piąta na świecie. Kogo teraz odsysa z Polski świat? Owszem, hydraulików z Siemiatycz, cieśli z Podhala, pielęgniarki do Szwecji. Jadą, pracują na czarno albo legalnie, zarabiają, wracają. Ale jest też inny rodzaj emigracji: wielka ucieczka młodych i wykształconych.
  • 2006-02-22 10:33 | RADEK licencjat

    jeszcze wyjedzie drugie tyle co do tej pory

    jeszcze wyjedzie drugie tyle co do tej pory będą wyjeżdzali młodzi wykształceni ale tęż inni teraz wyjadzie tzw. wczesna większość a w Polsce zostaną tylko mohery !!!!!!!"
  • 2006-02-22 14:37 | Ina

    Ja tez wyjechalam

    Tez wyjechalam zaraz po studiach w 2002 roku do Londynu. O rozmiarze tej emigracji chyba dobrze swiadczy moj przyklad; wyjechalam z mezem, jest tu moja siostra jej najlepsza kolezanka i jej chlopak,jego brat; przyjechal tu tez kuzyn i kuzynka meza, meza najlepszy kolega, moja najlepsza kolezanka z mezem...itd itd
  • 2006-02-22 17:35 | yasqier

    Maglowanie tematu

    Co jakis czas powraca temat emigracji na stale. Nie dziwi mnie to, bo to powazny problem i nie poswieca mu sie nalezytej uwagi. "Ja tez wyjechalem. Najpierw jedne studia, potem drugie i juz wiedzialem, ze nie chce wracac. Po co, do czego? Mysle, ze wszyscy ktorzy biadola nad tym, ze ludzie wyjezdzaja zapominaja o tym, ze emigracja to nie chleb z maslem. Dlaczego wiec ludzie wyjezdzaja z Polski? Moze odpowiem za siebie. Nie chce mieszkac w panstwie wyznaniowym, w ktorym nie ma tolerancji i nie szanuje sie innych. To jeden powod, ale bardzo wazny. Kolejnym sa oczywiscie place. Studiujac pracuje na pol etatu w bibliotece. Za godzine dostaje 23$ kanadyjskie, czyli ok. 63 zl. Stac mnie na wynajecie mieszkania, nie musze oszczedzac na jedzeniu i do tego moge kupowac ksiazki, muzyke i filmy na ktore mam ochote... "Wiem, ze aspekt finansowy mozna krytykowac, ale prosze mi wierzyc, potrzebna jest jakakolwiek zacheta, zeby pozostac w Polsce. Gdyby panstwo promowalo nauke a do tego potrafilo oddzielic sie od kosciola i chronic demokratczne prawa mniejszosci, to zastanawialbym sie nad powrotem. Poki co absolutnie wykluczam taka mozliwosc. Nie interesuje mnie zycie w katolickim, rasistowskim i antysemickim bantustanie, w jaki sie Polska zamienia. "Niestety "Polityka" tez ostatnio idzie za fala. Coraz mniej macie Panstwo odwagi, zeby zajac wyrazne stanowisko w podsawowych dla demokracji sprawach. Jesli progresywna prasa polska nie jest zainteresowana promowaniem tolerancyjnego, laickiego spoleczenstwa otwartego, to kto ma to robic? "
  • 2006-02-23 10:03 | aga b

    moge pracowac wszedzie na swiecie

    mojemu pokoleniu (20kilkulatkow) jest naprawde bez roznicy gdzie pracuje - znamy bardzo dobrze jezyki (z doswiadczenia wiem, ze wbrew temu co sie mowi, mowimy w roznych jezykach lepiej niz nasi rowiesnicy z zachodniej europy), a sama podroz samolotem np do takiego londynu trwa krocej niz moja podroz ze studiow (z warszawy) do domu rodzicow pociagiem. kiedy juz nie bede miala studenckich znizek koszty beda takie same, a czas o polowe krotszy. wniosek jest prosty - bede pracowac tam, gdzie mi lepiej za taka sama prace zaplaca.""nie jest dla nas problemem zycie i praca w innym kraju - nie boimy sie nowych rzeczy, po naszych, polskich studiach mamy naprawde solidna wiedze (to tez wiem z doswiadczenia) i co najwazniejsze - nasze pokolenie to grupa ludzi dobrze, ciezko i z oddaniem pracujacych (pomijam tu oczywiscie niechlubne wyjatki, ktore sie wszedzie i zawsze zdarzaja). jedyne czego nam brakuje to niestety pewnosc siebie, to taka nasza postkomunistyczna przypadlosc. i moim zdaniem tylko dlatego polacy na zachodzie najczesciej wykonuja proste prace, zdecydowanie ponizej ich mozliwosci i wyksztalcenia, bynajmniej nie dlatego, ze jestesmy w czyms gorsi od autochtonow ;).""tylko jedna rzecz mnie martwi... zastanawiam sie kiedy, nasi madrzy panowie i rozumne panie z gory zrozumieja, ze przez ich glupia polityke i przepychanki o stolki moze sie okazac ze w polsce nie ma mlodych, tworczych, chetnych do pracy specjalistow. kiedy do nich dotrze, ze nasi zdolni absolwenci np ekonomii nie sa w polsce, bo bardziej oplaca im sie np pracowac jako ochroniarze w angielskich supermarketach czy kelnerzy w irlandzkiej restauracji. smutne to bardzo...""jeszcze raz powtorze nie bez pewnego wyrachowania - ja bede pracowac tam, gdzie mi lepiej zaplaca... a patriotyzm... coz, mozna kochac swoj kraj bedac na dugim koncu swiata (vide sienkiewiczowski latarnik ;)
  • 2006-02-23 11:10 | Lukasz

    Cala prawda

    W czerwcu mam obrone i podobnie jak wiekszosc ludzi z mojego roku wyjezdzam stad. Myslalem, ze jednak zostane i zaczne szukac tutaj pracy. To co sie dzieje w naszym kraju zniecheca wszystkich mlodych ludzi. Pozdrawiam!
  • 2006-02-23 12:04 | oluch

    ZOSTAJĘ !?

    Według mnie temat był, jest i będzie burzliwy z wielu powodów. Ja podam swój bardzo osobisty; kocham Polskę, ale jej nie lubię. Może wielu młodych czuje to samo. Polecam filmy "Ostatni prom" i "300 mil do nieba" i "Głośniej od bomb". Pozdrawiam.
  • 2006-02-23 12:10 | oluch

    zostaje !??

    Temat byl, jest i bedzie goracy i burzliwy z wielu powodow. Ja podam swoj bardzo osobisty; kocham Polske ale jej nie lubie. Pozdrawiam wszystkich za granica i tu.
  • 2006-02-23 14:06 | Ja

    Wielki odjazd

    Badacze ? czy bzduracze ? Wyjeżdżają przecież najlepsi !
  • 2006-02-23 17:47 | obserwatorka

    emigracje chce przeczytac artykul

    A moze "Polityka" puscilaby w internecie caly artykul, bo jak ci, co wyjechali maja go przeczytac? Bo w Irlandii "Polityki" ani sladu. Mozna za to kupic "na zywo" i "przeglad sportowy"."Dodam swoj komentarz; Trafilam do Irlandii ze wzgledu na mojego meza Irlandczyka, ucze w szkole i na uczelni, a nie jako kelnerka. Obserwuje przyjezdzajacych Polakow. Poziom angielskiego w wiekszosci kiepski (choc w Polsce nazwalibysmy to "plynnie"), glownie dlatego, ze mieszkaja i przebywaja tylko z POlakami (potwierdzicie?). Rzeczywiscie, ajk ktos juz dzis napisal, Polacy pracuja w suepermarketach i barach, choc podejrzewam ze sa po studiach. Wiem, ze mozna tu wiecej zarobic za zamiatanie podlog niz w Polsce za prace z kilkoma jezykami i dyplomem uczelni. Rok-dwa kazdemu polecam. Ale pytanie; co potem? Czy kelnerstwo do konca zycia? Irlandia to drogi kraj jesli chce sie zostac na stale, kupic dom, zamiast wynajmowac go z osemka pracujacych POlakami, oplacic ubezpieczenia, lekarzy itp. A zakladajac, ze wiekszosc z nich wroci do kraju - do czego wroca? Co z tego ze z paroma euro w kieszeni. Na CV nie za wiele mozna wpisac. Jaka beda mieli szanse na lepsza prace w Polsce? Moze warto jednak od poczatku budowac przyszlosc (i domek albo splacac kredyt na mieszkanie) tam, gdzie chce sie zostac, i walczyc o to, by pracowac w tym, co sie lubi, nawet jesli placa za to mniej niz kelnerce w Irlandii...
  • 2006-02-24 01:19 | jan

    ja też wyjechalem

    juz mialem dosc Polski. Jak przejezdzalem przez most graniczny na Odrze autobusem to akurat podali wyniki wyborów do parlamentu. I tyle. Wiedzilem ze nic sie nie zmieni, ze musze szukac nowego domu.
  • 2006-02-24 01:48 | Wieslaw

    Refleksja

    Od 13 lat mieszkam w USA zblizam sie do emerytury i tez zastanawiam sie czy wracac do Polski mimo ze mam tam dom i mieszka tam moja starsza corka.Powodem moich wahan jest to ze w Polsce jezeli sie cos zmienia to tylko na gorsze do tego dochodzi fakt ze pod nowymi rzadami Polska ma wielkie szanse stac sie panstwem wyznaniowym.Dziwi mnie to ze po latach kiepskich doswiadczen moi rodacy nadal glosuja na tych ktorzy duzo obiecuja a nie na tych ktorzy moga wprowadzic kraj na droge wysokiego rozwoju gospodarczego.Uwazam ze opinia socjologow na temat ewentualnych powrotow z pieniedzmi oraz bagazem doswiadczen jest bledna a to dlatego ze zdecydowana czesc emigracji to ludzie mlodzi oni tu poza Polska buduja swoja przyszlosc maja domy tu rodza sie ich dzieci dla ktorych Polska jest egzotycznym krajem i ktore czesto nie mowia po polsku.Po latach ci ludzie nie maja po prostu do czego wracac.
  • 2006-02-24 04:29 | sav

    Re: Po co...?

    Bo nie mogę dłużej pracować na 1/2 etatu z płacą minimum.Za mało żeby żyć, za dużo na smierć.Dosyc lizania przez szybe!!!"100 dni rządów to jednak ;studniówka,wanna Wasermana, 20 mil.na światynie.Zero słów o nowych miejscach pracy.W styczniu wzrosło bezrobocie.
  • 2006-02-24 08:52 | starszy emigrant

    trudna decyzja

    Ja nie wyjechalem.Ucieklem.Z zupelnie innych powodow jakie nekaja dzisiejsza generacje.Nie dziwie sie mlodym ze chca godnie zyc.Ale to udaje sie tylko niewielkiej liczbie opuszczajacych nasz kraj.Tym bardziej w okresie dzisiejszej globalizacji.jest naprawde bardzo trudno.Trzeba miec duzo szczescia,albo uczynnych i pewnych znajomych,na ktorych mozna liczyc.Jeszcze tacy nie wygineli."Nurtuje mnie tylko jedno pytanie.Jezeli wszyscy wyksztalceni ludzie wyjada z kraju to kto wstawi sie za tymi niewyksztalconymi?Zostawicie ich na pastwe tych nietolerancyjnych ,nacjonalistycznych hipokrytow?"Przeciez bedziemy w niedlugim czasie odwiedzac Polske "jako skansen, gdzie wszyscy starzy ludzie(bo tylko tacy zostana)beda sluchac Radia Maryja,jak dawniej sluchano tzw.Kolchoznika.Zmobilizujcie sie i zrobcie porzadek z tymi szachrajami zpod znaku PiS;SLD;PO;LPR itp.Jest was bardzo wielu,wiec sie zmobilizujcie.Moje pokolenie odbudowalo Polske po wojnie,ktora ww.szubrawcy wyprzedaja za grosze za waszym przyzwoleniem .Nie godzcie sie na to,a moze nie bedziecie musieli szukac pracy u obcych.Unia Europejska to mimo wszystko fikcja ktora przynosi profity politykom roznej masci,a z spoleczenstw robi sie niewolnikow pracy albo skresla calkowicie jako bezrobotnych.Wybor nalezy do Was.To naprawde bardzo trudna decyzja.
  • 2006-02-24 10:37 | ELF

    Do Yasgiera.

    Musze przyznać, że nie dziwię się Tobie, że nie chcesz wracać. Ja, gdybym wygrała w totka 20 mln złotych, też bym wyjechała gdzies na jakąs wysepkę na Hawajach lub do Szwajcarii...bo pieniądze dają wolność.;-)) A jak wiadomo emigracja bez pieniędzy to nie bułka z masłem. "============="Nasze państwo tak naprawde nigdy nauki nie promowało. Kiedyś człowiek po wyzszych studiach zarabiał niewiele wiecej od firmowego gońca, bo haslem było; wszyscy mamy równe żołądki. Ale to przecież nieprawda - grubas ma większy. I z tej to przyczyny człowiek wykształcony i robotny emeryturę ma taką jak ów goniec, jeśli przeszedł na emeryturę na początku lat 90-tych, bo ci pó%u017Aniejsi emeryci maja świadczenie niższe od owego gońca. Na początku lat 90-tych tak sprytnie ówcześni posłowie zreformowali prawo, że wystarczały do obliczenia emerytury tylko 3 kolejne lata pracy. Pewnie myśleli o sobie, bo a nuż Sejm będzie rozwiązany przed planowanym terminem. "================"Nie tylko Ciebie irytuje postepująca klerykalizacja państwa. Szkody uczynił pierwszy rząd i kolejne z "lewicową" SLD włącznie. Wszystkie rządy były de facto skrajnie prawicowe. I wszyscy pamiętamy wprowadzanie religii do szkół za czasów Rokity, co w żadnej mierze nie przyczyniło sie do poprawy wychowania i zachowania uczniów. Teraz proponuje się nawet maturę z religii i żywotów świetych!! Ciekawe czy chemię zastapi się alchemią? A astronomię wróżeniem z fusów, albo gazetową astrologią, bo ta prawdziwa astrologia jest trudna. I pewnie nikt by się nie odważył egzaminować z Mahometa czy innego Buddy."============="I ja też zauważyłam, że Polityka stroni od analiz dotyczących nowoczesnej demokracji. Wszystkie media obecnie biją w jeden bęben, bo taka jest ich medialna poprawność. Wypada obecnie płakać, że PO nie dostało się do rządu. Brrr, a jakby tak Piskorski też zasiadł w ławach rządowych? Po prawdzie to sie już nie chce tego słuchac i oglądać. "================"Nawet Michnik ostatnio bajdurzył o rewolucji francuskiej. Może doczytał już, że tamta rewolucja zjadła swoje dzieci. Lud w osądzaniu jest pamietliwy i bezwzgledny. Jak ktoś sie sprzeniewierza ideałom rewolucji - zawsze trafi pod nóż gilotyny. "=============="Piszesz; "Jesli progresywna prasa polska nie jest zainteresowana promowaniem tolerancyjnego, laickiego spoleczenstwa otwartego, to kto ma to robic?" ~~~~"Póki co nikt tego nie zrobi. Nikt z prasy nie będzie chciał sie narażać klerowi. 15 lat zabrało Gocłowskiemu skuteczne upomnienie Jankowskiego. Ile lat potrwa zamkniecie ust nietolerancyjnemu, ogłupiającemu masy, Rydzykowi?? Ogłaszam konkurs sms-owy...hahaha. Nagroda niespodzianka do odebrania po odebraniu Rydzykowi Dyrektoriatu."Teraz w modzie jest atak na Ziobrę. ~~~ "Chyba musi powstać internetowa gazeta dla ludzi odważnych i myślących. "
  • 2006-02-24 17:03 | telegraphic observer

    If you build it, he will come

    Emigracja to nie jest bulka z maslem, o nie. ................................................."Gdyz bulka z maslem oznacza konsumpcje, a w emigrowaniu nie chodzi o konsumpcje, lecz o sprawdzenie siebie, swojego charakteru, wytrwalosci i cierpliwosci. Chodzi o samokreacje, o poznanie innych kultur, innych punktow widzenia, o otwarcie sie na swiat, o zmienianie swego wnetrza. Patos? Bzdura, to jest wlasnie esencja emigrowania, wyrwania sie z zapyzialej przeszlosci, z zascianka, z Warszawy. Emigracja to jest najlepsza szkola zycia i sprawdzian umiejetnosci, radzenia sobie z przeciwnosciami. To jest cudowne wyzwanie. Najlepiej gdy sie wyjedzie do kraju, gdzie jest najwyzszy poziom MERITOCRACY. W Polsce jej nie ma, wrecz nie wiadomo co to jest. Radze zajrzec do slownikow. Ale juz slysze glosy - ja mialem takie wyksztalcenie i potrzeby konsumpcyjne, ale nie chcieli mi placic od razu tyle co tuziemcom. .........................................."Rzadko na forum pojawia sie ktos, kto emigrowal, bo mu brakowalo w PRL-u, albo w kolejnej Rzeczypospolitej po prostu powietrza. Atmosfery do wytrwalej pracy, rowniez nad soba. Jak to dziala, ano po 5 latach jest sie juz w nowym kraju jak u siebie w domu. Po 15-20 latach jest sie juz czescia tego domu, zakorzenionym drzewem, do tego stopnia, ze o masle nie chce sie juz slyszec. Smakuja jedynie krewetki, lososie ......................................."W ogole, czy w zyciu idzie o konsumpcje, czy nalezy za nia gonic. Przeciez tylko "bardzo madry czlowiek" tak sadzi. Bowiem "bardzo glupi czlowiek" wie, ze konsumpcja sama do niego przyjdzie, wie ze lepiej byc skrzypkiem zycia, grac jak najlepiej, najrzetelniej, najciekawiej, a publika przyjdzie. Na tym polega sztuka emigrowania, i zycia, zycia, zycia ....
  • 2006-02-24 17:31 | patriota emigrNT

    RIPOSTA DLA PRZERAZAJCE

    sZanowna Pani, trzeba nam taki opinii jak Pani,ja tez gleboko wierze w prace organiczna u podstaw.nie chce polski moherowej, sldowskiej czy peowskiej jak chce zyc w kraju dla ktorego zyc i pracowac to duma i radosc dla kazdego Polaka czy tez Obywatela!!
  • 2006-02-24 20:46 | dawid

    Po co...?

    Jaki sens ma opinia do strzępów artykułu, albo całość albo nic. Bierzcie Państwo przykład z Wyborczej, która idzie na całość i jeszcze pyta czytelników o opinie w ankiecie.To mi sie podoba, a taka pazerność do niczego nie prowadzi. Marketing chybiony..."Tak mi sie wydaje
  • 2006-02-24 22:11 | volin

    wielki odjazd

    dla polakow wyjzdy sa dobre;niektorzy zarabiaja niezle,ucza sie jezyka ,poprostu ucza sie wiecej niz w kraju.wiekszosc przyjedzie z powroten zainwestuje.bedzie lepiej dla kraju.
  • 2006-02-25 16:21 | Leonard Szymendera

    Dobrze, ze wyjechalismy...

    Wyjechalismy z Polski 20 lat temu (tzn. moja zona, dzieci i ja) i nie zalujemy.Przeszlismy ambitnie wszystkie szczeble emigracyjnej drabiny.Corka (28)skonczyla wspaniale, prywatne studia jako projektantka mody w Mediolanie i jest projektantka w czolowych firmach europeiskich. Syn jest wlascicielem"agencji reklamowej w Berlinie. Moja zona jest pielegniarka. Ja natomiast jestem od lat w swoim zawodzie jako nauczyciel i pedagog we wspanialej szkole dla dzieci z uszkodzeniami mozgowymi w Monachium, gdzie tez przyzwoicie zarabiam, i to wlasnie daje nam zadowolenie i satysfakcje.Gdy obserwuje moich znajomych co zostali w kraju i widze,ze musieli zostawic swoje zawodowe ambicje i wziasc sie za bisnes, aby przezyc, to ciesze sie, ze wyjechalismy wowczas z Polski.
  • 2006-02-26 07:50 | Janina Nowicka

    Re: Dla mnie jest to przerazajace

    Taaaak. Ta "Barbara" potwierdza, ze najwieksi patrioci, to ci co sobie siedza od dawna za granica, a siedza, bo maja lepiej niz by mogli miec w Polsce. I w tych Nowych Jorkach glosuja na Olszewskiego albo innego Kaczynskiego. Ja tam tez sobie siedze za granica i mam lepiej niz moglabym miec w Polsce. Do Polski to moge sobie pojechac na urlop, zeby sie z rodzina i resztkami kolezenstwa zobaczyc. Ale u mnie (Szwecja) omijam nieznanych Polakow duzym lukiem. Cos sie jednak zmienia. Coraz wiecej widze bylych Polakow, ktorzy zamienili sie w Europejczykow i coraz mniej prawdziwych Polakow. Ale w tej grupie nasila sie zjawisko "Barbar"."Do zobaczenia (latem przelotem) w Polsce.
  • 2006-02-26 13:00 | Manveru

    Spelnienie marzen

    W tym kraju nie moglem zrealizowac tego co chcialem w swoim zyciu - pracowac w przemysle kosmicznym, w podboju kosmosu, dla 99% polakow swiadomosc ze ktos taki jak oni moze pracowac i wnosic wklad w takie dzielo to czysta fantastyka naukowa.""Poza tym to co sie dzieje u nas nie sklania do zostania w Polsce; brak innowacji, stalego rozwoju, w Polsce przemyslem sa bzdetne fabryki, supermarkety i inne typy przedsiebiorstw, ktore w dluzszej perspektywie i tak sie zdelokalizuja do Chin czy Indii. Praca w polsce to albo niewolnictwo, albo praca ekonoma do poganiania niewolnikow.
  • 2006-02-26 23:37 | ELF

    Re: Dla mnie jest to przerazajace

    A dla mnie to jest przerażające, że emigranci liczą i chcą, by młode pokolenie zmieniło kraj. Zapominają, że oni kiedyś tez byli młodzi i... no, cóż...woleli wyjechać... bo liczyli, że innni za nich zmienią kraj według ich upodobań... "A ja pół roku wolę mieszkać w innym kraju, a pół roku w Polsce. Czy to jest cynizm? "Może większym cynizmem jest opuszczenie na stałe Polski i powrót do niej na emeryturze!!?? Kto wie?? Liczenie na to, że znów nam się uda wyrolować ziomków... bo tacyśmy - emigranci(!?) - wykształceni, robotni, elokwentni=== słowem, wspaniali.""==================================="PS. Nikogo nie chce urazić. Zastanawiam sie tylko. Co zrobiłeś, zrobiłaś, by kraj Twój był ludziom przychylny...???"Trawestuje słowa JFK, ale nic innego nie przychodzi mi na myśl. "============="Ja oczywiscie liczę na młodych, ale ja TU mieszkam, więc mam moralne prawo liczyc na młodzież. Bo ja również wychowywałam tę młodzież ---TU. "Ilu z WAS, emigrantów, może pochwalic się stworzeniem miejsc pracy? Liczycie tylko na pracę u pracodawcy??? Brak Wam kreacji(!), mimo wielu gołosłownych słow na tym forum. Tak, ja jestem zadowolona, bo wychowałam młodzież, która daje pracę innym. A Wy?? Emigranci drodzy--- tylko bierzecie???"""
  • 2006-02-27 09:39 | Barbara

    Dla mnie jest to przerazajace

    Smuci i przeraza to co sie czyta w Waszych komentarzach,mam na mysli tych mlodych Polakow , ktorzy nie widza sensu zycia w swoim ojczystym kraju.Masowa emigracja mlodych , wyksztalconych, ludzi z otwartymi glowami nie przyniesie zadnych zmian dla naszego kraju, jedynie tylko wyjalowienie spoleczenstwa.Musicie walczyc o taka Polske w jakiej chcielibyscie zyc i wychowywac Wasze dzieci.To przeciez Wy zasiadziecie kiedys do wladzy,tylko nie czekajcie na to z zalozonymi rekami albo lamentujac , ze jest tak zle ,ze trzeba z tad wiac."Jestem od 20 lat na innym kontynencie i moge sie smialo zaliczyc to tych ktorzy odniesli sukces,ale licze dni kiedy wroce do Polski.Zdaje sobie sprawe jaka jest tam sytuacja polityczna i gospodarcza, jednakowoz chce tam wrocic i wcale nie zamiezam siedziec cicho , tylko dlatego ze mnie osobiscie wcale bedzie sie tam dobrze wiodlo.Ja ciagle pamietam ten jeden dzien przed wyjazdem z Polski kiedy to zal taki scisnal mnie w gardle i plakalam jak dziecko ktoremu umarla matka.Wyjezdzalam "za chlebem", bo bylo czesto tak ze ja nie jadlam aby moje dzieci mialy co zjesc.Emigracja to ostatecznosc jaka czlowiek powinien brac pod uwage."Wy wszyscy mlodzi, wyksztalceni, bez zadnych komunistycznych obciazen powinniscie w koncu zmienic ten kraj,to wlasnie na Wasze pokolenie czekamy i w was pokladamy nadzeje.Nie poddawajcie sie zatem tak latwo.Pozdrawiam , Barbara.
  • 2006-02-27 15:52 | Barbara

    Ale mi sie dostalo...

    Moze gdybym zostala w Polsce nalezalabym do tej "moherowej grupy", gdyz ja bylam wychowana na komunistycznych idealach i przyznaje szczerze, ze wierzylam w ta cala utopie.Mowie to nie po to zeby sie spowiadac przed Wami , ale po to abyscie zrozumieli , ze wszyscy (albo prawie wszyscy) wychowani w tamtych czasach i siedzacy ciagle w kraju nie maja pojecia jak naprawde swiat wyglada, jakie prawa rzadza gospodarka czy zyciem."W swoim poprzednim komentarzu nie mialam na mysli tego aby ktos za mnie zrobil robote tylko aby te robote zrobili ludzie odpowiedni."Uwazam,ze wlasnie pokolenie tych mlodych ludzi,teraz wlasnie wchodzacych w zycie jest najbardziej odpowiednie do oczekiwanych zmian w Polsce,ci ludzie znaja juz prawde o swiecie,o zasadach rzadzenia i co najwazniejsze nie sa przesiaknieci bzdurami komunizmu.Moim zdaniem takie wlasnie "wolne" pokolenie moze dopiero cos zmienic w Polsce a dopoki "stara gwardia" bedzie ciagle pociagala za sznurki dopoty nic sie w Kraju nie zmieni."Chce rowniez wyjasnic, ze przez te 20 lat gdy jestem za granica pomimo tego ze ciagle mam obywatelstwo rowniez polskie , nigdy nie glosowalam i nie wybieralam polakom prezydentow.Uwazam , ze poki co nie mam do tego prawa, bo ja tam nie mieszkam, nie siedze na biezaca we wszystkim i jesli bylby to blad nie ja na tym ucierpie.Glosuje wiec w tym kraju w ktorym zyje, bo to mnie bezposrednio dotyczy.Gdy wroce do Polski,wtedy dopiero bede tam glosowala."Ciekawi mnie jedno, ilu z tych mlodych ktorzy mysla o wyjezdzie z kraju glosowalo w ostatnich wyborach,bo mysle ,ze od pojscia glosowac trzeba by zaczac wszelkie zmiany."Pozdrawiam , Barbara."
  • 2006-02-27 20:41 | wojec

    wiać póki można!!

    sam jestem już za stary aby wiać- ale cieszę się ,że choć córka zazna innego świata-właśnie zdała język angielski i jest na interview w Anglii jako lekarz stomatolog-na początek ma 8 miejsc pracy do wyboru i koloru!!!!WIA%u0106 ,WIA%u0106-i splunąć przez lewe ramię!!
  • 2006-02-27 21:40 | yasqier

    kilka slow o emigracji

    Niestety przez internet mam dostęp tylko do fragmentów, ale owe fragmenty, wraz z sondażem i komentarzami czytelników są dosyć ciekawe. Wiem, że do internetu nie wszyscy mają dostęp, więc badanie opinii na tej podstawie jest obarczone błędem statystycznym, ale ten można interpretować na dwa sposoby, o czym za chwilę. 73% biorących udział w sondażu rozważało wyjazd za granicę na stałe. 26% nie brało tego pod uwagę a 1% nie ma zdania. Oznacza to, że prawie trzy czwarte badanych myślało o emigracji za granicę. Załóżmy, że z tej grupy na wyjazd zdecyduje się tylko połowa. Oznaczałoby to, że do wyjazdu przymierza się ponad jedna trzecia badanych. Można zarzucić sondażowi małą reprezentatywność, bo nie wszyscy czytają Politykę i nie wszyscy mają dostęp do internetu. Autorzy ankiety mogą więc uspokajać czytelników twierdząc, że tak naprawdę o wyje%u017Adzie myśli niewielka liczba osób. Tylko czy na pewno wyniki brzmią optymistycznie? Jeśli założymy, że Politykę czytają głównie ludzie wykształceni, z ambicjami większymi niż przeciętni Polacy, to wyniki są niedmieobre. Oznaczałoby to bowiem, że do wyjazdu z Polski przymierzają się głównie ci ludzie, na których obecności kraj mógłby najwięcej skorzystać. Innymi słowy, jeśli wyniki sondażu są wiarygodne (a biorąć pod uwagę ilość osób jaka w ostatnich dwóch latach wyjechała nie ma powodu by w to wątpić), to Polska się za kilka lat zamieni w kraj w którym pozostaną tylko ci, którzy są zbyt młodzi lub zbyt wiekowi na wyjazd oraz cała rzecza ludzi ubogich, niewykształconych i niezaradnych życiowo. Myślę, że dobrym przykładem kraju w którym tak właśnie się stało jest Albania, w której poza politykami i urzędnikami, mieszkają głownie emeryci oraz dzieci i młodzież do wieku licealnego. Między tymi dwiema grupami jest pustka."Można się zastanawiać co polski rząd na to. Rozsądek nakazywałby jak najszybsze reformy gospodarcze, program budowy mieszkań i zwiększenie nakładów na naukę, ale póki co o wiele większą przychylnościa władzy cieszą się inwestycje w miejsca kultu i martyrologii. Spełnia się zatem wizja któregoś z prawicowych posłów (już nie pamiętam jak się zwał), który twierdził, że Polska może być biedna, byle była katolicka."A co mnie do tego? Od lat mieszkam za granicą i straciłem nadzieję na to, że w Polsce coś się zmieni na lepsze, ale mimo to nie jest mi obojętne w jakim kraju mieszka moja rodzina, przyjaciele i znajomi. Niestety jest ich coraz mniej, bo sporo już wyjechało. Uważam, że podjęli dobrą decyzję. Ludzie z mojego pokolenia dorastali w nowym sytemie i ja sam większość swiadomego życia przeżyłem w kapitali%u017Amie. Niestety polscy politycy są głęboko zakorzenieni w PRL-u. Nie rozumieją, że my już nie będziemy umierać za kraj, bawić się w toporny, martyrologiczny patriotyzm, albo zachwycać się zrywami narodowymi. Nie chcę się wypowiadać za innych, ale dla mnie patriotyzm jest rodzajem dwustronnej umowy. Ja staram się pracować uczciwie dla kraju, a w zamian oczekuję otwartego, świeckiego państwa, które broni demokracji, uczciwie zbiera podatki i chroni swoich obywateli. Mam na myśli zwalczanie przemocy na ulicy i w rodzinie, walkę z rasizmem, poszanowanie własności oraz tolerancję wyznaniową. Polska takiego układu nie proponuje, więc ja się nie czuję zobowiązany by w niej mieszkać. Niestety, wydaje mi się, że wychowani w PRL-u politycy zapomnieli, że ludzie mogą i będą emigrować.
  • 2006-02-28 20:02 | ali

    Ja nie wiem czy wroce

    ja jestem wlasnie poza Polska, pracuje naukowo, pisze doktorat, mimo ze nie jest to moje panstwo to ono wlasnie finansuje moje badania, w Polsce nie mam na to szans, nie wiem czy wroce, nie marze zeby tu zostac, wracajac podejmuje swiadomy wybor zycia z ograniczna wolnoscia wyboru...
  • 2006-03-03 16:50 | robbyedelmann@yahoo.co.uk

    nie mam zamiaru wracac do Polski Kaczynskich

    No pewnie ze nie mam zamiaru wracac. W Anglii odzyskalem poczucie godnosci i wartosci. Nie tylko dlatego, ze pracodawcy traktuja mnie jak czlowieka, a nie jak smiecia, jak to mialo miejsce w Polsce (pomimo ukonczonych studiow, znajomisci jezykow obcych i chyba nie malego IQ). Ale takze dlatego, ze polskie spoleczenstwo jeszcze dlugo nie bedzie na tyle dojrzale, otwarte i tolerancyjne, jak np. angielskie. Poniewaz jestem gejem w Polsce czulem sie zaszczuty. Nie wybralem sobie swojej orientacji seksualnej, ale na szczescie moge wybrac kraj, w ktorym mieszkam. Wiec jezeli Polska za Kaczynskich powoli ewoluuje w strone europejskiej despocji, gdzie panuja tylko jedynie sluszne poglady, jedynie sluszna religia, jedynie sluszna orientacja seksualna, jedynie sluszne radio, TV i dziennik (NASZ dziennik), a Mlodziez Wszechpolska bezkarnie krzyczy "Pedaly do gazu!" i nikt nie zauwaza podobienstwa do atmosfery Niemiec hitlerowskich, to pora samemu emigrowac. Skutek dla polskiej gospodarki bedzie wiadomy; wielu mlodych, dobrze wyksztalconych i zaradnych (ale nie skoligaconych odpowiednio) Polakow wyjedzie tam, gdzie nikomu nie bedzie przeszkadzalo to z kim spia i w co wierza, ale zostana docenieni za to, co soba reprezentuja i co potrafia. "Smutne to o tyle, ze w koncu urodzilem sie i wychowalem w Polsce. Tymczasem czuje sie w tym kraju bardziej cudzoziemcem, niz w Wielkiej Brytanii. "Pozdrawiam wszystkich!"- Robert
  • 2006-03-04 11:47 | qwerty

    mam też taki dylemat

    i ciągle sie waham.Byłem za granicą,co prawda dość krótko,ale wiem jak smakuje emigrancki chleb."Z jednej strony mam poczucie totalnej beznadziei w tym kraju, z drugiej żal mi opuczczać rodzinę,znajomych ukochane miejsca.
  • 2006-03-04 22:26 | paul

    Re: Juz wybralam

    O co tu walka? Jesli Polska ma byc czescia europy bez granic, to czy wyjazd aby mieszkac w Londynie czy Paryzu jest emigracja? Wielu Anglikow, Amarykanow, Francuzow wyjezdza aby mieszkac i pracowac za granica i nie nazywaja tego emigracja. Czasy "emigracji buraczanej" skonczyly sie. Dzie jest wioska globalna i w ciagu zycia mozna mieszkac w wielu krajach. Polacy sa tak sentymentalni i malo pragmatyczni ze nie nadazaja za zminanmi globalnymi. Zamiast sie otwozyc na swiat to ciagle rozpatruja 19 wieczne wartosci w 21 wieku. Ludzie otwozcie oczy!
  • 2006-03-06 08:35 | Monika26

    Juz wybralam

    Artykul dotknal kwestii jakze swiezej i caly czas uniwersalnej. Emigracja dla mnie slowo jakze znane z literatury, bo nigdy raczej nie z rodzinnych doswiadczen, a jednak teraz stan, ktory sama praktykuje. Jest to oczywiste ze wyjazd z kraju, w ktorym sie urodzilo, dorastalo, stworzylo piekne wspomnienia, jest spowodowany mega rozczarowaniem.Tak jak w moim przypadku. To nie glownie jest kwestia braku zadowalajacych zarobkow.Skonczylam studia (studia administracyjne)z wyroznieniem i pelna wewnetrznej pasji kreowania profesjonalizmu zderzylam sie z murem ciaglej post komunistycznej amatorszczyzny w polskich urzedach, gdzie jest silna obawa przed mlodymi, ambitnymi swiezymi umyslami.Staranie sie w pracy, kolejne studia, szlifowanie jezyka, nadal zero uznania w oczach przelozonych, sprawia ze budzi sie taka blokada, rozzalenie, niechec.I zaczyna w mej glowie krazyc jedna mysl, "na czym ma polegac twe zycie?"Czy na tzw, realizowaniu sie , dreptanie w miejscu po szczeblach kariery przez male k, gdzie nie stac cie nie na nic, bo dalej odciazasz rodzicow kosztami utrzymania, zero wakacji, niby przyziemnej rozrywki jak kino, ksiazka, teatr, a tak trudno dostepnej finansowo.Wyjechalam do Wlk. Brytanii, gdzie juz z szansa na doktorat pracowal moj chlopak.Mija juz rok, a ja mimo ze nie pracuje w swym zawodzie( a w takim zawodzie jakiego w Polsce nigdy bym sie nie podjela)-jako barmanka, ale stac mnie na godne zycie, na oplaty, na utrzymanie, na przyjemnosci, oraz na to by miec oszczednosci i moc pomoc rodzinie w Polsce.Oczywiscie byly takie momenty ze spinalam sie psychicznie w tej pracy, ja pani mgr serwuje drinki, ale tu chodzi o przestawienie sposobu myslenia.Ta praca bedzie tymczasowa, bo oczywiscie podejme starania o lepsza,ale nie mam w pracy tyle stresu co w moim rodzimym kraju, w mej wymarzonej pracy...Polska mnie rozczarowuje nadal, mimo ze jestem zdala od niej.Nie sadze by mlodym ludziom tak jak mi nie zalezalo na Polsce, nasi rodzice walczyli o lepsze jutro, a politycy wszystko to unicestwiaja.Zaklamanie, ktore wyplywa zewszad, wieczne obietnice, a korupcja staje sie codziennoscia.Nowa wladza uwsteczni nasze przemiany, jestem katoliczkka ale przeraza mnie wdzieranie sie polityki do kosciola i kosciola do polityki,deptanie tolerancji, wolnosci slowa..2006 rok, a Polska przesuwa sie jakby na wschod, i to nie zadne zmiany geograficzne!Ogarnia mnie wstyd, zazenowanie i niemoc.Ktos zarzuci mi, ze aspekt finansowy nie powinien byc przewazajacy, a ja odpowiem ze powinien, bo niby jak inaczej moge zwyczajanie, godnie zyc prosze panstwa?Chce cieszyc sie zyciem, sprawiac radosc swym najblizym a mam taka mozliwosc.Oczywiscie nie tworze wizji ze tu mam raj, ale jest mi lzej i spokojniej.Za domem tesknie sentymentalnie, ale na chwile obecna nie zamierzam wracac, tu planuje slub, tu planuje odetchnac i po prostu cieszyc sie zyciem.
  • 2006-03-08 03:43 | afera

    swietnie napisany artykul

    swietnie napisany artykul
  • 2006-03-10 18:40 | Jacek N.

    Solidarnosc

    Juz sa, oczywiscie na czarno, zabierajac prace tym co placa podatki i drozej "kosztuja". Kto? Rodacy.Ile tysiace. Legalnej pracy nie szukaja. Nie sa glupi. Solidarnosc?"Byla , jak trzeba bylo biednej ojczyznie pomooc. Mijsce;Szwecja. No comments.
  • 2006-03-11 00:17 | baja

    swietny artykul

    artykul swietny
  • 2006-03-11 14:02 | Maciej

    ja do kraju zlodzieji nie wacam

    piekny ten artykol byl ,prawie jak bym czyrtal poezje,i tak jak jest napisena tak naprawde jest,"Cieszy mnie to ze polscy studenci opuszczaja ten zawistny za kazdym rogiem kraj ktory nie da nikomu normalnie zyc."ja sma wyjechalem 5 lat temu jak tylko skonczylem technicum a teraz mam skonczone studia architektoery na jednym z lepszych univerkow i do tego swietnia prace w zawodzie i to mam wypracowane swoimi rekami."kazdy ktory wyjedzie jak ma mazenie i ciezko pracuje by je zrealizowac dopnie swego.i mam nadziej ze ta armia polakow ktorzy wyksztalcom sie za granica wroci do polski i zamiecie te brudy krore tera w polsce nazywa sie parlamentem i bedzie spokuj.bo to co sie w polsce wyprawia to skandal za kazdym razem jak przyjezdzam to chce mi sie plakac jak ogladam telewizje 15 lat od 1990 roku jestesmy i nic sie niezmienilo i ciagle te same brudy a w polsce nie ma co jesc,tylko nieliczni mak=ja szanse i to tylko dzieki rodzicom ktorzy i karmia a sie naocza latac a to w wieku okolo 25 lat smieszne.W polsce moim zdanie mto strata czasu bo z granic mozna osiagna wszystko 5 razy szybciej i nikt mego czasu nie traci."tyla mialem do powiedzenia na dzis."I oby polsca nie zginela...""bye bye
  • 2006-03-12 03:37 | Ulysses76

    no regrets whatsoever

    Wyjechalem z Polski 6 lat temu do Niemiec wraz ze swoim chlopakiem. Po zrobieniu doktoratu odbywam staz na prestizowym brytyjskim uniwersytecie. Wyjazd uratowal nasz zwiazek, mimo ze mieszkamy 1000 mil od siebie i widujemy sie raz w miesiacu. Po 6 latach nie potrafie sobie wyobrazic powrotu do Polski. Jedynie rodzice i kilku przyjaciol motywuje mnie do przyjazdow. Bez nich do Polski nie przyjezdzalbym, bo zle sie tam czuje i szczerze mowiac brzydze sie tego kraju. Brzydze sie fundamentalizmu religijnego, ksenofobii, dulszczyzny. Wyjazd uratowal mi moje (nasze) zycie, w Polsce bylem zmuszony udawac kogos, kim nie bylem. Dlatego los tego kraju-raju jest mi obojetny.
  • 2006-03-12 14:26 | pablo

    Zostalismy wypedzeni przez politykow

    Ja traktuje wyjazd jako porażke, bo cóż jest wspaniałego w zarabianiu jako sprzątaczka w Angli majac wyższe wykształcenie. Pieniądze są duże, ale coś w środku boli... I jeszcze podatek chcą żebysmy w Polsce drugi raz płacili! SKANDAL
  • 2006-03-14 21:36 | maly

    ten kraj jest chory

    Jestem rozczarowany szesnastoletnimi rzadami naszych (powiedzmy%7D politykow ktorzy od pierwszych lat (powiedzmy) demokracjj staraja sie udowodnic ze zwykly obywatel ktory chcialby normalnie funkcjonowac ,to znaczy otworzyc firme zalozyc rodzine nie moze tego uczynic bo w swoim kraju jest traktowany jak obywatel drugiej kategori czeg moglem doswiadczyc na sobie nie to ze jakims tam nieudacznikiem bylem jak to ludziom chciano wpoicze nie ma pracy tylko ten kto nie chce pracowac ,wrecz przeciwnie zakasalem rekawy i wzilem sie do roboty.W pierwszych latach szlo nawet niezle(mowie o legalnej prywatnej inicjatywie%7Dale jak zaczeli wprowadzac reformy to juz tragedia po prostu ludziom przestalo sie oplacac co kolwiek prowadzic legalnie .ps jak bym wiedzial wczesniej ze tak bedzie zostal bym w 90 roku za granica w pracy(mialem taka mozliwosc)a nie mialem wizje (chyba jak wszyscy wtenczas mlodzi)budowy nowej POLSKI .Mam rodzine dwoje dzieci i zyje od pierwszeg do pierwszego za 1600 zli stac mnie tylko na rachunki ijedzenie ja chyba mam niezle bo z teg co sie orietuje to 60% polakow przymiera glodem .Wcale sie nie dziwie mlody ze opuszczaja TEN kraj ktory by chcial jak najwiecej z nich wycisnac
  • 2006-03-18 09:08 | tomek

    hmmm

    mysle, ze zdrowo to u nas nie jest, ale po kilku latach wloczegi po swiecie (ostatnie 2 lata w Anglii), wrocilem... sam sie czasem zastanawim, po co. ale z drugiej strony, juz nie jestem brany za uchodzce, bialego murzyna i taniego robotnika, ktory duzo pije...
  • 2006-03-20 03:16 | Kanada

    Re:

    Mieszkam w Kanadzie juz ponad 25 lat. Pracuje dla rzadu (Revenue Canada) i mam do czynienia z wieloma ludzmi z Polski. W wiekszosci wypadkow nie jest az tak dobrze jak wiekszosc opisuje. Bierze wiele lat zeby plynie opanowac jezyk i dostac porzadna prace. "Owszem wielu polakow ma dobre prace, ale zdecydowana wiekszosc robi najprostsze prace...sprzatanie, praca na budowie i polska specjalnosc dachy (roofing). Wielu Polakow, szczegolnie ci ktorzy mieszkaja w wielkich polskich skupiskach (Toronto, Hamilton, London) kompletnie nie mowi, nawet nie rozumie po angielsku. Ciagle staraja sie zapewnic siebie i swoich kolesiow (oczywiscie po paru piwach) ze zrobili doskonala decyzje zostajac. Beda przeliczac swoje zarobki w dolarach na zlotowki (tak jak jeden z poprzednich listow...63 zl na godzine) Zenujace. "U nas w Polskim klubie mielismy Polke, z zawodu nauczycielke, ktora sprzatala ubikacje. Oczywiscie po paru miesiacach miala tego dosyc i poprosila zeby ja wyslac na bezrobotne. W ciagu tego czasu nic nie nauczyla sie po angielsku. "Nie mowie ze wszyscy tak koncza, znam Polakow pracujacych jako ksiegowi, prawnicy, urzednicy panstwowi (provincial and federal) ale w wiekszosci nie jast tak rozowo.
  • 2006-03-21 07:49 | andrzej

    nie wracam bo PIS rzadzi

    zdobylem wspaniale wyksztalcenie na uniwersytetach w Austrii i USA. Kiedy rodzila sie nadzieja do polski o stabilnej gospodarce przed ubieglorocznymi wyborami, planowalem powrot do Polski aby otworzyc wlasny biznes. Wybory prezydenckie i parlamentarne rozczarowaly mnie. Na skutki nie trzebabylo dlugo czekac; polska gospodarka i zlotowka idzie na dno. W polityce szabelkowanie i chaos. A wszystko przez nieudacznikow z PiS. Do takiej Polski nie mam zamiaru wracac!"
  • 2006-03-21 19:26 | rafbrat

    Re: Ja tez jade

    czytalem wasze opinie , i jedno co mnie uderzylo w waszym sposobie myslenia , to nieustajaca wrogosc do polski.ja sam w tym momenci znajduje sie poza Polska, ale sytuacje postrzegam troche inaczej.wielu naszych rodakow wyjechalo z Polski w poczuciu ogolnej beznadzieji i rozczrowania. mysleli ze wszystko im sie nalezy sie praca , dom itd. w moim mniemaniu to wlasnie upadek tego mitu (panstawa dobrabytu powoduje masowy eksodus) nie chce chce tego przypisywac wszystkim emigrantom z polski, aczkolwiek wielu nich sie tym kierowalo.niepokoi mnie jednak , jak juz wczesniej wspomnialem ich wrogosc to Polski. sam bylem tydzien temu w angielskim pubie i spotkalem kilku polakow.osoby dobrze wyksztalcone po sdudiach na renomowanych szkolach, wszyscy oni twierdzili,ze polska nic im nie dala , ze to panstwo to sciek i itd, itp. .konkluzja tej rozmowy bylo to , ze do polski nigdy nie wroca.po tej rozmowie doszedlem do wniosku ,ze jesli jest to punkt widzenia jest dominujacy to niechybna jest zagalda takiego panstwa co swych najlepszych obywateli za granica zostawia.kto bowiem ma budowac lepsza polske jesli nie ci najlepsi(ktorzy obecnie sa na dobrowolnej banicji).problem w tym ze w polskiej emigracji dominuje postawa roszczeniowa to paNstwa.polacy pytaja sie co pastwo moze zrobic dla nich a nie co oni moga zrobic dla niego. to przekre. dlatego ja do kraju wroce i nie jestem wcele konradem wallenrodem z licealnej luktury , ale zdrowo myslacym czlowiekiem to panstwo potrzebuje teraz bowiem nas , ludzi dobrze wyksztalconych.
  • 2006-03-22 23:13 | Jan

    ja tez jestem emigranten

    i to juz starem, w roku 1977 po dwu latach Pracy w Przemysle okretowym-biuro konstrukcyjne, zdecydowalem sie zostac w Niemczech jako Asylant, udalo mnie sie, moj ojciec byl na Robotach w Niemczech i jego byly Gospodarz a przede wszystkim jego syn mnie pomogl, mnie uznali Dyplom Politechniki, zaczalem pracowac po szesciu latach zrobilem drugi Fakultet-Zarzadzanie, z Praca mialem szczescie, od 20 lat w jednej Firmie, obecnie na kierowniczem stanowisku, ale musialem sie troche po swiecie obijac, 3 lata USA, 1 rok Kanada i 2 Lata Argentinien, na calem swiecie spotykalem duzo polakow, duzo Akademikow, ale nia za duzo mialo scczescie, nieraz tez udawalem ze nie znam polskiego, czesto musialem sie wstydzic swojego pochodzenia, mam sczescie ze moje nazwisko moze byc polskie i angielskie, w mojej firmie ( prawie 200 000 Zalogi na calym swiecie) jest bardzo malo ludzi z Polski na dobrych stanowiskach, duzo poskich niemcow ze slaska pracuje na Produkcji, jak ide przez hale to slyszy czesto typowe polskie slowa ku....., hu... itd. biedna polska
  • 2006-03-23 20:48 | Wyksztalcona kobieta - wcale nie zadkość

    Re: powrót?...

    Ucze sie na prestiżowym uniwerku w niemczech, wczesniej konczylam IB (mature miedzynarodowa w Gdyni), doswiadczenie z praktyk; polki MSZ, Kongres w USA, Firma w Londynie.. Obecnie przyjeta na najbardziej prestiżowe szkoly w Angli.. moji najlepsi koledzy z roznych stron swiata jada na doktoraty do Harwardu.. Czy myslicie ze po ukonczeniu magistra dostalabym pozadna prace w Polsce? Ze granica moga sie o mnie bic, w polsce, nie dosc ze dostalabym mniejsza place, ale do tego uslyszalabym ze mnie nie zatrudnia bo ; jestem kobieta (nie z,myslam, sama slyszalam), albo poniewaz jestem przekwalifikowana (zdarzylo sie znajomym ktorzy wrocili pracowac do polski z marzeniami pracy dla ojczyzny, po Oxfordzie, Yale czy Paryskich Uniwerkach - i co.. nic! nie dostanie pan pracy - jest pan przekwalifikowanych , my zdolnych nie potrzebujemy.. dlaczego , bo w polsce jak w rzadzie, w firmach siedza "nieuki, starzy szowinisci, ktorzy boja sie zatrudnic wykrztalconych i madrych bo straca prace.. no i czy wyznawca PISu, albo PO, uczestnik krucjaty za Rydzyka, poprze 21 letnia kobiete, ktora juz teraz ma wiecej wykrztalcenia i miedzynarodowego doswiadczenia i obyzia niz oni kiedykolwiek zdobeda... "Chce wracac.. ale do czego? chce zarabiac adekwatnie do kwalifikacji, ale gdzie w polsce? chce zeby mnie traktowana z szacunkiem, jako utalentowanego pracownika, a nie maszyne do robienia dzieci za 1000 zloty, czyli mniej niz pensja sprzataczki!"polacy wyjerzdzaja, bo za granica sie ich docenia, bije sie o mlodych i doswiadczonych, ze znajomoscia europy wschodniej, ze swiezymi pomyslami... nie jak w polsce!
  • 2006-03-24 01:13 | Rob

    Wyjechalem ale wroce

    Wyjechalem na studia, UK teraz USA. Nie chce obecnie wracac, tylko dokonczyc to co zaczalem, zarobic duzo pieniedzy, odniesc sukces. Wroce przy zmianie rzadow. w koncu ktos musi zmienic ten kraj na podobienstwo krajow baltyckich, czy slowacji, a jezeli ktos tego nie zrobi, to ja sie w to wciagne i zmienie ten kraj!
  • 2006-03-26 14:17 | BINDIN

    brak przyszłości

    W naszym kraju brak szans na jakies normalne życie ,tu nas czeka wyłacznie wegetacja albo gorzej. Wiem bo mozna powiedzieć że próbowałem wszelkich działan i bez najomości w tym kraju nie masz szans, a ja takich nie mam i dlatego trzeba z tego kraju uciekać i tak tłumacze swoim dzieciom. Przykład znowu podwyżka a góra siedzi w przepychu. Ten kraj zawsze bedzie taki jak dzisiaj , nic nigdy sie nie zmieni ,przkonacie się.
  • 2006-03-26 15:13 | Harvard

    Re: powrót?...

    Kolezanka ma mature miedzynarodowa? Hm, to dziwne... Skad wiec ta zadkosc (przez samo "z"), skad ta polska (przez male "p"), skad te inne (liczne) wpadki jezykowe? Myslenie tez na poziomie, ze strach sie bac. Pokory kolezanko zycze oraz duzo szczescia i powodzenia.
  • 2006-03-26 17:31 | Henryk

    ... powierzchnia sie wygladza..

    Co do artykulu - jest on powierzchowny, a opinie socjologow sa takie same!Ktorys z nich gornolotnie probuje skonstatowac ere internetu i globalizacje stwierdzeniem iz w dobie internetu i tanich linii lotniczych emigracja jest latwym , prostym wyborem czy dobrym wyborem! "To bzdura!"Ci ktorzy tu sa dluzej wiedza co znaczy nieobecnosc w kraju i wyobcowanie w kraju przeznaczenia.Niektorym ten bol uda sie przytepic uwiklaniem w tutejsze sprawy, malzenstwem etc etc. po kilku latach emigracji zauwazasz ze srodowisko znajomych ,przyjaciol zyje innymi sprawami, ma swoje problemy ktore juz mnie nie dotycza. Mozna to przyrownac do tego jak woda zachowuje sie po wrzuceniu don kamienia. Fale pojawiaja sie przez chwile ale potem powierzchnia sie wygladza...i koniec. Jestes sam i tu i tam.To jest koszt jaki ponosza Ci odwazni , decydujacy sie na wyjazd. Opinia socjologow ze to dobrze dla polakow jako narodu jest calkowicie mylna.Ci ktorym udaje sie osiagnac sukces , powodzenie etc sa chetni przedstawiani jako zwyciezcy, sami " zwyziezcy" jednak najczesciej niechetnie sie jednak wypowiadaja o tej drugiej ," ciemnej " stronie emigracji.
  • 2006-03-26 18:17 | mike

    Re: łatwo to pisać z zagranicy

    Mieszkam ponad 25 lat w USA , a zostalem posrednio zmuszony przez komune w czasie stanu wojennego . Dzisiaj trudno jest mi ocenic gdzie jest mi lepiej , ale tu w USA mam rodzine dorosle dzieci i pewna stabilizacje. Oczywiscie ze mam ciagaty wrocic do Polski , ale kiedy jestem w Polsce to po 3 tygodniach mam juz serdecznie dosyc tych klotni w tv. i tych uprzejmosci na ulicy . Urodzilem sie w Warszawie ( Czerniakow) ale jak ja pamietam takiego chamstwa nie bylo . Wiekszosc ludzi mieszkala bardzo podobnie i zyla bardzo podobnie . To co dzisiaj widze na warszawskich ulicach to mnie przeraza , chamstwo , bezczelnosc i chec szybkiego zysku bez skrupulow Tutaj jednak zyje sie o wiele bezpieczniej chociaz nie jest latwiej . Nigdy nie moglem pogodzic sie z aroganctwem komuny i tych wszystkich kacykow . Kiedy dzisiaj czytam o aferach i wystepuja ludzie z pierwszych stron gazet ( Kwasniewski , Oleksy , Miller , Jaskiernia)to widze ze moja decyzja o wyjezdzie z Polski byla sluszna . Moze to taka cecha narodowa ze jeden drugiego musi zgnoic i byc zazdrosnym o najmniejsza rzecz . Jednak Tobie Aniu zycze sukcesow w Polsce lub poza jej granicami
  • 2006-03-27 05:16 | JAS

    Re: powrót?...

    Moj wyjazd do USA byl podyktowany checia sprawdzenia sie w innej, podobno lepszej rzeczywistosci. Chociaz moja rodzina niezbyt byla z tego zadowolona, argumenty finansowe przekonaly. Jestesmy legalnie, moj angielski jest dosc dobry wiec pierwsza praca od razu w dosc dobrej firmie , w biurze, ale oczywiscie moje dyplomy nic mi nie pomogly. Awansowalem powoli ale systematycznie - czasami denerwujac sie ze moi amerykanscy przelozeni nie uznaja moich studiow i dyplomow a jedynie dobre interview jest gwarancja awansu i systematyczne pokazywanie swoich umiejetnosci/ notabene w Polsce jest raczej inaczej -uklady/. Z miesiaca na miesiac coraz bardziej lubie ten kraj i rozumiem. Na pewno pracowac trzeba ciezko ale rekompensata jest nasza niezaleznosc finasowa.
  • 2006-03-27 11:42 | wojciech

    łatwo to pisać z zagranicy

    Jak mi droga Barbaro kupisz 50 metrową klitkę zwaną mieszkaniem to sie może zastanowię. Wyobra%u017A sobie, że taka nora to dla mnie w obecnej pracy, jakieś 20 lat żeby na to zarobić... Na pocieszenie mogę Ci powiedzieć, że obecnie młodym dużo łatwiej wyjechać i wrócić, to już nie jest jak za PRLu podróż w jedną stronę. Paru moich znajomych zarobiło ile chciało teraz sobie żyje wygodnie w Polsce a zdobyte kontakty wykorzystuje do pracy na odległość, zakłada firmy itp.. nie ma więc nad czym lamentować
  • 2006-03-27 15:57 | mikejar

    Re: powrót?...

    Aniu , napisalem kilka zdan do ciebie ale nie wiem dlaczego moj list zostal wpisany w nastepny temat (Wojtka) latwo pisac z zagranicy"Zycze szczescia
  • 2006-03-27 18:55 | Anka

    powrót?...

    Ja od 6 lat mieszkam za granicą, czuję się tu bardzo dobrze, chętnie wracam do kraju i myślę o powrocie. Jestem rozczarowana rządami, sytuacją ekonomiczno-społeczną, ale jednocześnie jestem idealistką i uważam, że wszystko można zmienić, tylko jeśli wszyscy wyjadą i zostaną tylko dzisiejsze "oszołomy" i dewoci to rzeczywiście marne szanse na jakąkolwiek poprawę!"Obawiam się, że jeśli wrócę to mój powrót może okazać się tymczasowy. Mimo dobrego wykształcenia na uznanej uczelni nie wiem czy znajdę w Polsce pracę. Boję się trochę, ale jednocześnie coś mnie ciągnie do "domu"."A przecież to normalne - chcieć czuć się u siebie, móc używać własnego języka. To właśnie głównie język powoduje, że jesteśmy takiej a nie innej narodowości.
  • 2006-03-29 09:27 | Kris

    Emigracja w swiat

    Wyjechalem z polski 1990 mialy to byc tylko wakacje u cioci w Kanadzie no i sie zasiedzialem. Wszystkich myslacych o wyjezdzie chcialbym przestrzec ze nigdzie nie jest slodko, ale jesli jestes gotowy gdzies ruszac zapoznaj sie z jezykiem. Przez dlugie miesiace bedziesz sie meczyl miedz obcymi i Kanada jest jak karzde inny kraj pracujesz i czasem cos z tego masz. Za darmo jedymie w morde mozna czasem dostac tak jak zreszta w Polsce. Jedynie brakuje mi rodzinnych spotkan bo cioci sie juz zmarlo i jestem bez bliskich. O powrocie nie mysle bo co bym w Polsce robil sluchal opluwajacych sie politykow. Najlatwiej jest z fachem w rekach magisterka i studia nikomu nie otwieraja dzwi jesli jeszcze znasz dobrze jezyk masz szase ale musisz zaczac studja odnowa i wuwczas jest cudownie. Powodzenia wszystkim odwarznym i zdesparowanym po ucieczce do nowych Panstw Krzysiek
  • 2006-03-31 18:20 | po prostu ja

    Re: Ja tez jade

    Gdyby ludzie, ktorzy decyduja sie na emigracje w tzw ciemno a jest ich nie malo, wlozyli choc polowe tej emigracyjnej energi w szukanie pracy w Polsce jestem pewna ze odniesli be wiekszy sukces zyciowy. Wciaz jest dla mnie fenomenem, ze tyle ludzi wyjezdza np do Londynu w ciemno, mieszka po 15 w jednym domu (co wcale nie jest rzadkoscia), pracuje 6 dni w tygodniu najczesciej za podstwowa stawke i zupelnie nie narzeka. Wrecz mysli ze zlapalo Pana Boga za rogi. (np moj sasiad po utracie pracy w Polsce, zostawil zone i dzieci i juz od roku segreguje smieci- rzadna praca nie hanbi, zaznaczam- mieszka w nieogrzewanym garazu, bo za darmo i nie planuje powrotu do rodziny w najblizszym czasie. Gdzie on znajduje motywacje do zycia? Ja nie moge zrozumiec i chyba nie zrozumie.) Dlaczego latwiej im pogodzic sie z pobytem w Londynie niz wyjazdem do pracy np do Warszawy czy innego duzego miasta w Polsce."Dlaczego Pan z Pcimia szuka pracy za granica a nie w innym miescie w Polsce....."Takie tam gdybania bez odpowiedzi..."
  • 2006-03-31 20:22 | Ł.K.

    Wyjade dla dobra Polski

    Mam dość dobry zawód, więc w nie muszę emigrować za pracą. Wyjadę dlatego, że dobro Polski leży mi na sercu. Chcę uwolnić Polskę od swojej szkodliwej obecności, oszczędzić jej mojego udziału we łże-elitach, ustrzec ją przed zgubnym wpływem moich liberalnych, żydowskich poglądów. Nie chcę aby moja firma dorabiała się na ludzkiej krwawicy, żerowała na żywej tkance narodu. Mam nadzieję, że bez takich samolubnych, niewrażliwych społecznie, dobrze wykształconych specjalistów Polska będzie się rozwijać lepiej i we właściwszym kierunku.
  • 2006-04-01 16:57 | Adam

    Emigracja kiedys i teraz

    Wyjechalem w koncu lat 70-tych. Wtedy za wszystkie bolaczkami obinnialismy komune. Brak osobistej wolnosci, zatrudnienie za glodowe pensje, brak perspektyw (moze tylko jesli ktos chcial byc partyjnym) zawodowych. Robotnicy wysmiewali sie z naszych dyplomow wyzszych uczelni przegladajac listy plac ktore wowczas byly jawne. "Czytajac artykul i wypowiedzi widze ze mlodzi podzielaja odczucia rowiesnikow z przed 30 lat?. "Czy na tym polegalo haslo "Zeby Polska byla Polska?
  • 2006-04-07 02:14 | M&M

    Re: Emigracja kiedys i teraz

    Naleze do waskiej grupy emigracji ktorej definitywnie sie powiodlo. Jak wielu moich kolegow konczacych studia w rehabilitacji ruchowej (obecnie fizjoterapii) wyjechalem w polowie lat 90-tych do USA. Po zdaniu egzaminow licencyjnych wiekszosc z nas pracuje w zawodzie i jest cenionymi fachowcami. Jednym z powodow tego sukcesu jest to, ze Polacy chca sie douczac, a takze posiadaja zdolnosc improwizacji (czytaj; kreatywnego myslenia),sztuki tak dobrze wyksztalconej w socjalizmie. Innym powodem jest to , ze w Stanach nikt nie patrzy skad jestes, a tylko co potrafisz."Nasi znajomi to glownie Amerykanie, Polacy oraz ludzie z dalekiego wschodu."Obecnie jestem w trakcie ubiegania sie o obywatelstwo USA,a wyjazdy do Polski sa wylacznie planowane ze wzgledu na rodzicow w Polsce, a takze po to by nasze dzieci znaly jezyk Polski." "
  • 2006-04-07 17:48 | Bruno

    Wyjezdzajcie!

    Mam 33 lata. Od 1998 roku mieszkam za granica. Kanada, Francja, Niemcy a teraz Anglia. Powod - zajmuje sie bilogia molekularna czyli jestem naukowcem. W Polsce nie mialem niczego i zadnych szans. W jednym z instytutow w warszawie gdzie pracowalem przez jakis czas musialem spac na kartonach w laboratorium bo z mojej pensji nie bylo mnie stac nawet na wynajecie pokoju przy jakiejs rodzinie. Nikt sie nie uinteresowal tym fakktem i moimi pomyslami na nauke. Dzisiaj poza Polska mam swoj wlasny projekt badawczy oparty na moim pomysle i moja mala grupe. Polska jest krajem dyletantow i ignorantow zapatrzonych we wlasny interes. To oczywiscie sie kiedys zemsci o ile juz sie tak niedzieje patrzac na polska scene polityczna. Wszystko dokad dzisiaj doszedlem zawdzieczam swojej pracy, latom samotnosci z daleka od rodziny i bliskich mi miejsc. Moge powiedziec tylko jedno, dziwie sie ze jeszcze Polska funkcjonuje jako kraj i dziwie sie ze jeszcze nie wszyscy mlodzi ludzie opuscili to zalosne miejsce, szczegolnie teraz po otwarciu granic. Moze takie radykalne wydazenie jak 100% emigracja mlodych i wyksztalconych ludzi bylaby najlepszym wyjsciem do zresetowania Rzeczpospolitej, bo tak jaka jest teraz tylko przeszkadza w zyciu i czyni ludzi nieszczesliwymi. Kazdy z nas ma prawo do wlasnego szczescia i jezeli tak bardzo politycy nie chca nas mlodych, naszych umiejetnosci i naszego zapalu to oczywiscie mozemy wyjechac i oczywsicie nawet na zawsze bo na swiecie istnieja kraje gdzie ludzi ktorzy chca sie rozwijac, ksztalcic i zyc pozytywnie jest przynajmniej kilkanasce. Tam tylko czekaja na mlodych i zaangazowanych i oczywiscie wyedukowanych. Kiedys ktos powiedzial, ze kazdy narod zasluguje na swoich przywodcow. To prawda, bo im wiecej nas wyjezdza tym mniej z nas glosuje i rezultaty tego staja sie coraz bardziej oczywiste. Podsumowujac zachecam wszystkich mlodych do wyjazdu. Dzieki waszej pracy bedziecie mogli mieszkac nie w bloku ale we wlasnym domu, nie z sasiadka stukajaca w kaloryfer ale z widokiem na plaze lub ogrod. Zobaczycie usmiech na twarzach ludzi ktorzy nie znajac was powiedza wam "dzien dobry" a po paru latach dotaniecie nowe paszporty i Polska bedzie juz tylko wspomnieniem i byc moze celem wakacyjnym. I dobrze tak, bo taki kraj z takimi wladzami jest nikomu juz niepotrzebny a najmniej Europie i tym ktorzy chca zyc a nie wegetowac.
  • 2006-04-11 21:10 | Kassandra

    Emigracja bez winy

    Interesujace, jak wiele emocji wywoluja sprawa emigracji. Ciekawe, ze wielu z Panstwa czuje sie uprawniona do oceniania emigrantow, tak jak bysmy wciaz zyli w Polsce ciemiezonej przez zaborcow i komunistow gdzie od wytrwania kazdego z nas zalezala sprawa ojczyzny, a wyjazd oznaczal egoizm i zdrade."Wyjechalam i zostalam za granica, bo lepiej mi sie tu zyje. Lepiej finansowo, ale tez swobodniej sie tu czuje. Wyjatkowosc polskich krajobrazow okazala sie przereklamowana, chociaz po odkryciu parkow z tysiacem roz, ciagle brakowalo mi ludzi, jakimi ich pamietalam. Z nostalgii wybawila mnie wlasnie sklonnosc moich ludzi do widzenia swiata przez pryzmat rachunku krzywd. Nie wiem, czy mam sie czuc bardziej winna dlatego, ze wyjechalam, czy dlatego, ze mi sie powiodlo, czy dlatego ze nie zaluje."
  • 2006-04-12 02:21 | marcin

    grun to nie miec racij

    grunt to nie miec racij wiadomo kilka stowek w polsce na miesiac czy kilka stowek na tydzien w euro banal ale banalami swiat stoi emigracija wyjezdzanie jedna cholera fakty sa faktami nie ma sie nad czym zastanawiac tak naprawde byc za garnica i przy minimalnej znajomosci jezyka zyc jak czlowiek czy zyc pardon egzystowac w polsce z miesiaca na miesiac i zastanawiac sie po co to wszystko zygac sie chce a ci panowie w bialych kolnierzykach to bagno z torunia ktore ci powie poi co zyjesz jak masz zyc i ze nie masz racji
  • 2006-04-12 16:57 | grzegorz

    Emigracja.

    Bardzo ciekawy list. Zgadzam się w 100% z autorem tego listu. Niedawno byłem w UK i byłem w wielkim szzoku gdy zobaczyłem to co zobaczyłem i usłyszałem to co usłyszałem. Mój kolega (inż. po ATR w Bydgoszczy) pracuje w swoim zawodzie. Za dniówkę zatankuje swoje Mondeo do pełna!!! Z pracy jest bardzo zadowolony tymbardziej, że w naszym porąbanym kraju nikt nie chciał dać mu pracy. Dlaczego? Nikt tego nie wie."Po tej wizycie zmieniłem całkowicie zdanie o UK i o mieszkańcach tego kraju. To wspaniali ludzie. Podziwiam ich za tak wielką tolerancję dla innych ludzi. Polska to totalny zaścianek. "Dziś jestem pewien, że jeśli sytuacja na tym padole łez się jeszcze pogorszy to zmykam z tego kraju. I gdy ktoś mnie zapyta o pochodzenie to z wielkim wstydem przyznam gdzie są moje korzenie. "To wstyd, że Polski rząd nie robi nic w tym kierunku aby tę dramatyczną sytuację zmienić. Mało tego to pachołki RM nie widzą tego całego dramatu."Płakać się chce.
  • 2006-04-19 19:42 | Riemer

    Emigracja, dlaczego?

    Jestem zaskoczony agresywnascia argumentow, nacjonalizmen w forach n.p. gazety wyborczej. Co tutaj czytam odnawia sympatie do Polakow, ktorych uwazam za ludzi o standarcie europejskim. Niestety moje osobiste doswiadczenia potwierdzaja, ze Polska to nie jest kraj, gdzie wiekszosc ludnosci jest o tyle liberalna, slowna w umowach gospodarczych, aby czuc sie w europejskim domu. Jako Niemiec wladajacy dosc dobrze polskim czesto czuje sie obrazony przez historyczne stereotypy, ktore nic nie maja do czynienia z moja osobista postawa. Niestety dlatego redukuje mozliwosci kontaktow w Polsce, chociaz lubie Krakow jako idee i urzeczywistnienie europejskiego miasta, lubie Tatry, ale wole Szwajcarje i wole brzydka, bo w wojnie zniszczona Kolonie (Koeln nad Renem). Wiecej tu jest piekna i liberalnosci.""Pozdrawiam wszystkich Polakow dobrej woli!""Stefan Riemer
  • 2006-04-19 22:16 | Stacho

    technik

    Też byłem emigrantem i po co tu wróciłem. Nadzieja na lepsze jutro. To myślenie naiwnego Polaka. W Polsce nigdy nie będzie dobrze i mądrze jeśli wyższa inteligencja nie będzie miała wpływu na politykę i gospodarkę. Dlatego w to miejsce wchodzą Lepery i mu podobni.
  • 2006-04-19 23:24 | adas

    mity

    1. mitem jest ze wyjezdza za granice cala elita. Wiekszosc ludzi, ktorych znam i okreslilbym ich jako elita zostala w Polsce.""2. mitem jest ze do wyjazdu zmusza elity brak perspektyw gdyz elity to ludzie, ktorzy perspektywy sami sobie wyrabiaja i nie potrzebuja zadnej pomocy.""3. mitem jest co raz przeczytalem w bodajze wyborczej ze "elity" wykladaja towar na polkach w tesco. Elity tego nie robia. To robia ludzie, ktorych okreslilbym jako niewypal systemu edukacji w Polsce.""ale;""1. Problemem jest ze ludziom w Polsce rzuca sie klody pod nogi chocby wysokimi podatkami (w IT zarabia sie duzo...).""2. Ludzie, ktorzy wyjezdzaja a sa ponad przecietnie inteligentni i wyksztalceni robia to z ciekawosci i dla przygody."Wielu co znam inwestuja w nieruchomosci w Polsce, nie robi sie tego emigrujac na stale.""
  • 2006-04-21 12:47 | Piotr

    Dziwne ale od lat elity promują emigrację

    Warto zauważyć że media konsekwentnie promują emigrację i chyba nie chodzi tu tylko o polityczny efekt zmniejszenia bezrobocia. Wiadomo że przy 20 % bezrobocia i wysokości płac to każdy rozsądny może wyjechać. Ale sprawa ma także inny kontekst. Dla pewnych środowisk promowanie emigracji to możliwość osłabienia Polski poprzez zmniejszanie jego potencjału ludnościowego i ekonomicznego - zaplecza klerykalno-narodowego państwa jak niektórym się wydaje - tego "reliktu" w Unii. Rozmydlenie i zasymilowanie społeczeństwa w kulturze kosmopolitycznej podatnej na manipulacje. Polityka demograficzna i imigracyjna jest elementem tworzenia silnego państwa. Czyli propagowanie tzw"ciemnogrodu" w jasnogrodzkich państwach nie ma się zmaterializować.
  • 2006-04-21 18:07 | inot

    Re: Emigracja w swiat

    Hej,"Dosc przypadkowo przeczytalem artykol Polityki - wydaje mi sie dosc wazny artkol dla mlodych ludzi stojacych u progu waznych decyzji zyciowych - mianowicie wchodzenie w doroslosc. Szkoda ze za imionami ludzi regujacych na artykol nie widze wieku tych ludzi - niemniej ze stylu i opinii wydaje mi sie ze sa to ludzie bardzo mlodzi konczacy studia lub niewiele lat po studiach - tak zawani do 30 -latki."Ja mam 51 lat wiec ??? pan po piedziesiatce, w waszych oczach - starszy pan, ktory od 1984 przebywa na tak, tak na emigracji w Holandii i obecnie tak, tak zastanawia sie czy wracac czy zostac."Przezylam na emigracji wazny okres w zyciu czlowieka - nazywam to okresem aktywnosci spoleczno-socjalnej gdzie szczegolnie wazne decyzje trzeba podejmowac , gdzie takie slowa jak dorzalosc, odpowiedzialnosc, racjonalnosc, zdolnosc, krytycznosc wobec siebie, ambicja ma duza wage, czytajac wasze( mlodych ludzi) reakcje mam wrazenie - ze nie mcie jeszcze jasnej formuly na zycie - NAJPIRW BYC I MIEC - CZY TEZ MIEC A POTEM BYC - ale jestescie tak mlodzi i rozumiem ze nie jest to wykrystalizowane."W wiekszosci czytam (pomiedzy wieszami ten drugi wariant) MIEC a potem zafundujecie sobie BYC. "Moje jednoskowe doswiaczenie mowi, ze powinno byc odwrotnie - te zasade przyjalem na poczatku pobytu i z pozytwnymi skutkami - jezyk, praca jako analista chemik - DU PONT, SHELL - potem szef malego laboratorium - obecnie wlasciciel - jestem indywidalista i nie moglem w teamie. "Ale chece wracac bo , bo naprawde rola cudzoziemca(emigranta Polaka)jest uciazliwsza choc moja adaptacja byla 100% wspolny tenis, wspolne zeglarstwo, wspolne party, nawet wycieczki, to jednak odczywalem gdzies bardzo gleboko ze to nie ja w 100% nie Holender dla Holendrow, niestety narodowosc = tozsamosc jest wiecej niz plynny jezyk, to cos wiecej niz kontaktowosc, praca, itd, jest mi trudno to sformulowac co to jest, wiem ze nie da sie jej sklamac - tozsamosc, to tam gdzie sie rodzisz, rosniesz i dojrzewasz - moze jedynie moja corka bedzie miala tozsamosc Holenderska , ale tez watpie bo miala 3 lata jak znalezlismy w Holandii no i rodzice Polacy."Wiec, gdziekolwiek bedziecie i cokolwiek robicie biedziecie Polakami zawsze ale to zawsze nawet gdy zjecie worek soli bedziecie rozpoznawalni jako Polacy i przywary i zalety (bo je tez mamy) beda wam przypisane."Co to znaczy a to jesli wam to zupelnie nie przeszkadza przez nastepne 50 lat codziennie sie z tym konfrontowac to naturalnie - emigracja i tak zwane cudzoziemstwo."Nigdy ale to nigdy nie staniecie sie SWOIMI tam gdzie bedziecie, zycie w rozdwojeniu hum.?????????"Wyjechalem podczas stanu wojennego - braku wolnosci."Gdybym teraz mial wybierac, to tak, rok albo dwa caly swiat zobaczyc, tak jak robia to mlodzi Holendrzy a potem powrot i praca, ambicje , ciezka praca pomimo trudow co 4 lata zmienia sie rzad i wy mozecie tam wskoczyc jak nastanie czas Lepper czy inni nie maja glejtu rzadzenia do smierci - te czasy sie skonczyly, przyjdzie i na was kolej - slowo."Mlodzi wykrztalceni holendrzy nie maja czasem aut,"dzialek itp bo naprawde tu trzeba lat zainwestowac by cos osiagnac."Patrze czasem na przechodzacych Polakow ze swoja prowincjonalnoscia , i mysle ze o wiele lepiej pasuja do polskiego klimatu i moga tam wiele zdzialac."Po prostu niema chyba tak niecierpliwej nacji jak Polska no i te przliczniki pieniadza."Pamietajcie okolo 50 roku zycie spojrzycie i..... ze ciagle jestescie na walizkach."Przyjemnosci w emigracji t
  • 2006-04-23 11:21 | dradam1

    wiecej o emigracji do Kanady

    mozna poczytac na lamach forum o Kanadzie i jej Polonii ;""http;//forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=30345368&a=40696619"""Pozdrawiam""dradam1
  • 2006-04-23 12:56 | Ada

    Re: A co innego nam proponują ???

    Wyjechalam do Londynu zaraz po skończeniu studiów prawniczych w Polsce i głównie w polskim prawie i kulturze prawnej i administracyjnej upatruję przyczyn emigracji, bo to znamienne "oni" to właśnie system prawny w Polsce. Szokuje mnie ciągle różnica z jaką urzędnicy w Polsce i Wielkiej Brytanii traktują swoich petentów. W Anglii nie ma władczości urzędniczej, jest serwis i pomoc a przede wszystkim utylitaryzm działań nastawiony na rozwiązanie problemu. Polska przegrywa gospodarczo, społecznie i kulturalnie przez bałagan prawny i przekompetyzowanie urzędników, gdzie ich interpretacja prawa pozwala zniszczyć finansowo obywatela a na pewno skutecznie utrudnić mu życie nadmiarem biurokracji."Anglia rozwiązuje problemy poprzez dialog w małych grupach, dzielnicach miast. Działania nastawione są na dobro i wygodę obywateli, nie na napchanie kabzy urzędowi skarbowemu. Jeżeli w Polsce zmieni się system i kultura prawna na pewno polepszy się standard życia obywateli i z całą pewnoscią ludzie przestaną myśleć o emigracji do krajów gdzie jest normalnie, gdzie mieszkańcy mają pewność, że nie spotka ich żadna kara tylko dlatego, że są obywatelami."Jeśli takie zmiany nastąpią, z całą pewnością wrócę z emigracji, na razie jednak jest to chyba perspektywa mojej emerytury, bo z tego co czytam jest ciągle gorzye i gorzej, a wkraczanie państwa w życie prywatne obywateli przechodzi już wszelkie granice.
  • 2006-04-24 11:04 | Avalonn

    A co innego nam proponują ???

    NIe widzę tak prawdę mówiąć szansy dla siebie w Polsce. Prowadziłem firmę, moje ryzyko, powineła mi się noga i niestety musiałem upaść. Pech zdarza się. Chciałem zacząć cośnowego, ale z bagażem długów w banku i niemożności ich spłaty pewnie do końca życia pozostanę na marginesie społeczeńctwa, a to tylko dlatego że chciałem być uczciwy. Podjęcie jakiejkolwiek pracy powoduje że komornicy zabierają jej lwią częśc (oczywiście pod warunkiem że zostanę zatrudniony co nie jest takie proste). Nie ma żadnych mechanizmów pozwalających podjąć sensowną spłatę długów. Po prostu po slicytowaniu majątku nic nie zostało oprócz długów. A więc co - nic mi nie pozostaje. Jestem młody, ambitnie pracowałem po 16 godzin dziennie świątek, piątek. Teraz będę to robił poza granicami kraju i juz tu nie wrócę - nie warto. Idziesz do urzędu - traktują cie jak złodzieja. TO nie jest przyjazne Państwo dla obywatela. Gdzie liczy się cwaniactwo najgorszej maści. W tym kraju tylko ryba nie bierze, a o reszcie nie ma co mówić... Niestety zapó%u017Ano się do tego przekonałem i teraz jestem i pozostanę na pewno w tym kraju na marginesie. Wyjazd jest jedyną sznsą na godne życie, w Polsce jego już nie doświadczę.
  • 2006-04-25 16:55 | Ania

    dwa swiaty

    Jestem w Anglii od ponad dwuch lat. Moj maz jest Anglikiem, wiec duzo latwiej bylo mi dotrzec do tubylcow. Nie znam wielu Polakow tutaj, ale tez mieszkam w malym miasteczku, choc coraz czesciej slysze jez. polski nawet tutaj. Wszystkie okoliczne puby i hotele zatrudniaja mlodziez polska, ale nie mam ochoty nan nawiaywanie kontaktow. To, ze pochodzimy z jednego kraju nie zawsze wystarcza do nawiazania przyjazni. Niestety wiekszosc polakow przybywajacych tu do pracy nie ma ochoty na poznawanie kultury angielskiej, nie interesuja sie tutejsza polityka ani problemami tego kraju. Z Polski uciekli przed bezrobociem i tamtejsze problemy tez ich nie intersuja. Wazne jest kaska i przeraza mnie to. Czesto czuje sie zawstydzona widzac Polakow na ulicach angielskich miast. Sa wulgarni i xzachowuja sie jakby swiat do nich nalezal, mimo ze ledwo taki umie zdanie sklecic po angielsku czuje sie duzo lepszy i wszystko krytykuje. Straszne tak jechac w obce strony i nic z tej podrozy nie wyniesc."Nie czuje jakbym zyla na walizkach, ale w dwoch swiatach. Tu nigdy nie bede swoja, nigdy nie posiade wiedzy na temat wszystkich odniesien kulturowych i nie zrozumiem aluzji, a nikt tez nie zrozumie cytatow z Misia czy King Sajzu, ktore dla mnie stanowia nieodlaczna czesc kodu kulturowego, ktorym sie posluguje. W Polskce juz nie mam swoich spraw, pracy, szkoly. Jest tylko rodzina i przyjaciele, ale to juz nie to samo."Ja tez zaczynalam prace w barze kanapkowym, i mimo ze mam skonczone dwa fakultety nie pracuje jako psycholog (ani jako jezykoznawca), choc podobniez panuje tu nas niedosyt. Trudno jest przelykac drwiace spojrzenia klientow, ktorzy traktuja Cie jak idiote, a sami pracuja w sklepie obok z ekskluzywna odzieza. Alez jaka satysfakcje daje odciecie sie im po lacinie, ktorej nawet nie potrafia zidentyfikowac. Zycie sklada sie z takich malych przyjemnosci."Niestety zycie w Anglii wydaje sie latwiejsze. Swiat jest tu zaprojektowany dla czloweka, a w Polsce, bardzo czesto, przeciwko czlowiekow, i rozumiem dlaczego wiekszosc z tych, ktorzy przyjechali na rok postanawia zostac. Przykro, ze nie jestesmy doceniani w e wlasnym kraju,a w obcym musimy sie sprzedawac za lepsze zycie.
  • 2006-04-27 02:59 | Adam

    Re: Po co nam ten kraj?

    Tylko kto by chcial Polske przejac? Czasy podbojow i przesuwania granic juz sie dzieki Bogu skonczyly w tej czasci swiata. Nikt w Europie nie chce miec balkanskich problemow. Pozostaje Wam mlodym dzialac na rzecz integracji europejskiej. Myslcie Polska to EU. Integracja EU zmniejszy zapotrzebowanie na lokalnych watazkow politycznych i mysle ze wreszcie wypromuje ludzi ktorzy beda zyli przyszloscia spoleczenstwa a nie historia.
  • 2006-04-27 17:29 | zegarmistrz

    Re: Ja tez jade

    Ja takze mieszkam w Kanadzie przez lata poznalem co nieco srodowisko polonijne i pozwole nie zgodzic sie z "pania ksiegowa"z Revenue Canada."Widze w tej pani kompleksy prowincjusza ktory leczy swoje "ego" piszac o polakach nie umejacych ani nie rozumiejecych angielskiego. Uwazam to za totalna bzdure! Moge z cala pewnoscia stwierdzic ze zdecydowana wiekszosc naszych rodakow rozumnie i zna jezyk tego kraju.Oczywiscie mozna spotkac "prawdziwki" ktore mimo lat przebywania odporne sa na wiedze,ale na pewno nie stanowia one wielkiego procentu polonii.ABy uprzedzic ewentualne domniemywania spiesze z wyjasnieniem ze ja podobnie jak "pani z Revenue" takze pracuje dla Rzadu"co wcale nie usprawiedliwia mnie do opini iz "zlapalem pana Boga za nogi""pozdrawiam
  • 2006-04-28 14:41 | lublin

    Boje sie ale jade

    W tej chwili zrezygnowalem z bardzo dobrze platnej pracy jak na Lublin, kontrakt z nowa firma jest juz w drodze, pensja nie jest bardzo wysoka jak na Dublin jednak czuje ze powinienem zaryzykowac poniewaz w Lublinie nie widze szans rozwoju dla siebie i swojej dziewczyny.
  • 2006-04-29 02:55 | rozsadny

    Re: Po co nam ten kraj?

    Brawo Sarna,"Twoj tekst dowodzi, ze w jezyku polskim tez mozna myslec logicznie prawie tak jak sie porozumiewaja jacys Niemcy, czy Anglicy. To moze byc Manifestem ruchu, partii politycznej na rzecz rozwiazania Panstwa polskiego. A pomysl, ze w ten sposob stalibysmy sie pierwszymi europejczykami jest bardzo"dowcipny. Na pewno nie pozbedziemy sie w ten sposob polactwa ale obowiazek ich utrzymania i wytrzymania rozlozy sie na cala unie."Proponuje Twoim pytaniem; "Po co nam ten kraj?" zaatakowac internetowo polskie partie polityczne i politykow rzadzacych i nierzadem stojacych. Kto sie przylacza?""Ale tak powaznie. Kraje zachodnie zrobily remanent i wychodzi, ze za kilka lat zabraknie albo juz brakuje ludzi. Na ich miejsce pojawiaja sie wilki. Jesli chodzi o ludzi, to emigranci z Afryki i innych krajow nierozwinietych stoja w dolkach startowych, zeby zdazyc przed dzikimi zwierzetami. W tej sytuacji emigranci z niedorozwinietej Polski sa niezla alternatywa. ""Emigracja jest bardzo ciezkim doswiadczeniem zyciowym i mogla by zostac wielu Polakom oszczedzona, gdyby polska inteligencja zamiast ogromnym wysilkiem przystosowywac sie do zycia wsrod obcych,"poczula sie odpowiedzialna za kraj, pokochala polactwo"i z tej pozycji, tak jak to robia elity niemieckie, czy angielskie, krzykliwych nieukow przetworzyla w rozsadnych nowoczesnych demokratow. Nie jest to latwe,"poniewaz w Polsce panuje totalny brak zaufania miedzy"inteligencja polska i polskim ludem. Te dwie grupy wola osobno pracowac "u Niemca". Pogodzenie inteligencji z ludem ma potencjal bomby atomowej, niestety w ostatnich miesiacach droga do osiagniecia wymaganej dla wybuchu masy krytycznej wydluzyla sie.""Niestety, Twoj dowcipny postulat rozwiazania panstwa polskiego moze sie stac bardziej realistyczny niz moj postulat pogodzenia inteligencji z ludem. Dlatego jestem za rozpowszechnianiem Twojego pomyslu.""Rozsadny ""
  • 2006-04-29 12:03 | rozsadny

    Re: Po co nam ten kraj?

    Brawo Sarna,""pytanie jest sluszne, wynika logicznie z sytuacji,. Ruch politczny do rozwiazania panstwa polskiego bylbym dowcipniejszy, madrzejszy i lepszy dla Polakow niz aktualny trend do zakladania w srodku Europy panstwa religijnego. Dobry pomysl powinien zostac rozpowszechniony."""
  • 2006-04-29 22:21 | Frankowski

    Emigracja

    "Ludzie emigrowali ze strachu; co bedzie jak mi sie przerwa uklady, znajomosci, jak komus podpadne ? Jechali tam gdzie ich bronil system. Prawny, finansowy, ogolnie biorac - spoleczny. Nic nie trzeba "zalatwiac" (od karpia na swieta po mieszkanie), a wystarczy pracowac, szanowac prawo i miejscowe zwyczaje. Delegat z Sojuza pytal podejrzliwie; co tutaj wszyscy jacys tacy nienormali, osmiechaja sie do mnie obcy ludzie choc ich nie znam, zaczepiaja rano w windzie, gdzie nie spojrzysz - szczerza zeby. Na narkotykach pewnie ? System usuwa stress, ktory cie truje tam, w komunizmie, malymi dawkami na codzien. Od rana w metro, autobusie mroczne i nieprzyjazne twarze. Tu, jak sam sobie nie zaszkodzisz, ogolny system jest przyjazny i pomocny."System wyrosl na prawach. Przestrzeganych. Spoleczenstwu, jak roslinie, potrzebny jest czas na naturalny rozwoj i z czasem struktury wyksztalcaja sie samoistnie. Wtedy sa trwale. W Polsce nie bylo czasu na normalny rozwoj. Od XVIII wieku rozbiory, potem krociotko sanacja, potem radziecka kolonia, 50 lat. To dopiero 15 lat bez nakazow. Cierpliwosci ! Mlodzi sa niecierpliwi i wieja tam, gdzie wszystko dawno sie ulozylo i trudno im sie dziwic. Niech wieja, az przestana. I tak sie to kiedys wyrowna i uspokoi. Mozna tylko zyczyc, aby Polacy wiecej mieli sporow konstruktywnych i konsekwentnego dzialania zamiast robic ciagle nagonki na tzw syjonistow, glupie rozroby, wyzwiska i obelgi. Od tego nie rosnie. Gnije. Przy tym - wiecej skromnosci. Listy ze straszliwa ortografia krytykuja mafie swiatowych bankow, rzady, wielka polityke itd. ale ani jeden nie bierze za frak sasiada co brudzi chodnik, szefa restauracji co truje, kolegi co przepija ostatni grosz"i nie widzi prostych rzeczy do naprawy wokol siebie."Dbac o sprawy codzienne, realne, pracowac, a samo sie ulozy. Wyksztalci sie naturalny mechanizm egzystencji spoleczenstwa i kto sie wtedy bedzie martwil emigracja !
  • 2006-04-30 03:01 | Makler

    a ja wracam

    10 lat poza Polska, kilkaset tysiecy zarobione, obecnie ciagne 10 tys $ na kontrakcie, ale po nim wracam. Tu gdzie jestem mieszkania zaczynaja sie od 400 tys USD. Duze mieszkania, to 600 tys USD. No wiec wracam, bo moja forsa moze duzo wiecej w Polsce niz tu.
  • 2006-04-30 15:55 | piotr

    Ja wyjechalem przed 20 laty i nie zaluje

    Ja wyjechalem przed 20 laty i nie zaluje
  • 2006-05-01 04:02 | Tadeusz

    Stol bez nog

    Wyjechalem przed Okraglym Stolem albowiem biesiadnicy przy nim zasiadajacy niewiele mieli do zaproponowania, mieszkam w USA od 1989 r., New York, West Side i jestem zadowolony.... po biesiadnikach moze Ktos /KTO?/ w koncu ten zmanipulowany stol posprzata.... OBY !!!!
  • 2006-05-02 13:31 | Antek

    kiedyś pojazde

    Serdecznie witam. Pozwole sobie na parę uwag w sprawie rynku pracy."1. Praca w tym kraju to nie obowiązek ale zaszczyt dostępny tylko tym którzy mają znajomości lub szczęście ;/ a ja jak co to miałem znajomości. Na Urzędy Pracy nie ma co liczyć (dostałem tam pare razy nieaktualne oferty które oczywiście są odnotowane w karcie bezrobotnego dla poprawy stastystyki)."2. Zarabiam 800 zł ,,na ręke" (po 3 latach pracy). Kolega zaś w firmie podwykonawcy dla niemieckiej firmy ma 600 zł. Ciekawe tylko kiedy będziemy mieć tzw. średnią krajową która wynosi coś koło 2,6 tys zł (brutto oczywiście) ????"3. W Newsweeku raz z szumem napisali że mgr inż w tym kraju ma na ,,dzień dobry" z 3-4 tys. zł hahhahahahahha tylko ciekawe gdzie ????? bo ja miałem ale 620 zł !!!!! "4. Znam informatyków co zamiast 7-8 tys. zł mają ale prace w sklepie komputerowym ;/"5. Po wejściu do UE wyjechało wielu młodych którzy niejednokrotnie nie mieli ,,z czym jechać" jak np. mój brat i wielu z mojego osiedla. Ale teraz zaczyna się kolejna grupa emigracji - są to ludzie którzy skończyli studia przed 1 maja 2004 roku, mają już kilka lat pracy zawodowej w życiorysie i zarabiają dosłownie grosze"( np. kolega mój ostatnio powiedział że nie wie za co zrobić wesele mimo że pracuje)."Z mojej firmy w zeszłym roku już kilka osób zwolniło się "(I NIKT ICH NIE ZAST%u0104PIŁ bo ci którzy by mogli to wolą jechać na zachód i robić cokolwiek za większe pieniądze) i przeniosło sie za większymi pieniędzmi do konkurencji . "Inni zaś (tacy jak np. ja) zaczynają cicho mówić że albo dostaną KILKAKROTN%u0104 podwyżke do poziomu osławionej średniej krajowej albo sie zwalniają. Pracodawcy narazie zaś niczym sie nie przejmują, nie myślą perspektywicznie (choć ci młodzi kiedyś bedą stanowić przyszłość ich firm) i wolą ale wymienić sobie ale TABOR SAMOCHODOWY na nowszy."Zamiast zatrudniać młodych wolą w nieskończoność narzekać na wysokie koszty pracy i przykręcać śrubke starszym pracownikom którzy o ,,mobbingu" nigdy nie słyszeli !!!!!""
  • 2006-05-08 00:56 | marek

    Re: Po co nam ten kraj?

    Dzien dobry))czytajac powyzsze zaczalem sie zastanawiac dlaczego dobry Bog umiejscowil mnie w kraju nad Wisla?? ktos moze powiedziec ,badz zadowolony moglo sie Tobie trafic gorzej))ale tak sie stalo urodzilem sie w europejskim kraju nad Wisla.Przez caly czas zycia w tym kraju(a zylem w nim 30 lat)uczono mnie patriotyzmu,wychowano w wierze katolickiej ,panstwo dalo mie sie wyksztalcic."I nastepnie nie sworzylo mi mozliwosci do dalszego rozwoju ,robilo wszystko aby ten kraj stal sie mi nieprzyjazny.Wyjechalem,wyjechalem z kraju przed 13 laty tak na 2-3 lata myslalem ,a czas ucieka po trzech latach zaczalem sie zastanawiac po co wracac,ten kraj nie chce mnie nadal.W tej chwili widzac co sie w Polsce dzieje,ze faszysci piastuja urzad edukacji,kryminalisci -rolnictwa ,a spotykaja sie wszyscy w rdiu maryja,dziekuje Bogu,ze nie wrocilem .Zastanawiam sie po co uczyc sie patriotyzmu w polsce?przeciez na emigracji jest to potworny balast,kochamy ojczyzne,ktora nas nie chce,nie szanuje."Bedac polskim patriota jestesmy za granica kalekami psychicznymi ,rozdartymi w swej milosci i niecheci do ojczyzny,wiec po co bylo nam to wpajac??"Ogladajac czasami TV.Polonia jest taki program Porozmawiajmy dzwonia tam ludzie z calego swiata,a pani prowadzaca z usmiechem mowi ze polacy sa wszedzie i pyta jak rozslawiamy polskosc."Toc to jest paranoja,zamiast ubolewac,ze jestesmy tak po swiecie rozsiani ,poniewaz POLSKA nie umie swoim obywatelom zapewnic godnego,normalnego zycia w kraju ,jestesmy swiadkami jak pani cieszy sie jest zachwycona itd."Nigdy nawet w najgorszych czasach komuny nie ogarnelo mnie uczucie beznadziejnosci,teraz jestem nim przepelniony poniewaz wiem ze w najblizszych latach Polska cofnie sie i tak juz z zacofanego poziomu.Nie wiem czy Polacy zastanawiaja sie ze kazdy rok wstecz to 10 lat czasu potrzebnego do jego nadrobienia."A ja no coz kiedys umre sobie na tej obczyznie,moze zostana mi jakies resztki patriotyzmu,moze tylko sentymentu,a moze bede przepelniony nienawiscia do kraju w sercu europy ,do kraju nad Wisla,ktory mnie nie chce ,ktory mnie nie szanuje."Pozdrawiam wszystkich
  • 2006-05-12 18:39 | Sarna

    Re: Po co nam ten kraj?

    Odwiedzajac ponownie strone zaobserwowalem, ze kilka osob odpowiedzialo na moj post zatytulowany "Po co nam ten kraj?". Podtrzymuje to zapytanie ktore jest moja jedyna forma nieustajacego wyzwania rzuconego juz teraz kazdej polskiej wladzy. Mysle, ze watpliwym jest uzyskanie w Polsce masy krytycznej dzieki ktorej mozna by rozsadzic z atomowa sila umysly scisniete do granic mozliwosci w kanciastych czaszkach elit rzadzacych. Rownie trudnym bedzie wyzwolenie wystarczajacej sily razacej Ludu Polskiego bo ten pozbawiony lub pozbawiany systematycznie rodzimej sily kierujacej, bladzi bezradnie z GPSem dziejowym po swoim wlasnym polu nie mogac zrozumiec angielskich oznaczen roznych wiatrow historii. "Mamy dwa wyjscia jak mi sie wydaje; jedno juz zaprezentowalem; Polske rozwiazac i przekazac w spadku Europie. Innym sposobem byloby doprowadzic do jeszcze masywniejszego drenazu bytow polskich. To oczywiscie ucieszy rzadzacych bo w statystykach bezrobocie zacznie gwaltownie spadac. Szybko jednak okaze sie, ze poszukujacy sprawiedliwosci spolecznej premier bedzie musial ja znalezc dla emerytow i ich wnukow, bo rodzice beda czyscic i utrzymywac inne Europejskie stolice. Innymi slowy cokolwiek sie juz stanie w Polskiej polityce, nikt z tych normalnych juz sie nie wzruszy tylko najszybciej jak moze kupi bilet "za morze". Polska juz nie istnieje bo jak istniec moze kiedy sie wszyscy odwracaja plecami. I tak jak kiedys Merlin naklonil caly lud angielski by zapomnial o wiedzmie co narod dusila, tak my zapomnijmy o naszych politycznych Wiedzminach i tym sposobem pozostanmy wybranym narodem, ktory rozumie jedno tylko w zasadzie; jak sie uwolnic od jarzma obcego. Dzisiaj juz obcym sie nas jarzmic nie chce, a my juz wiemy, ze uwolnic znow sie musimy tym razem od jarzma gorszego, bo naszego wlasnego. ""Po co nam ta Polska? Panowie politycy pytam w imieniu Narodu. Moze nam pomozecie i po prostu odpowiecie w punktach prosze najlepiej, bo my sie domyslac juz nie chcemy, a wyjechac goraczkowo planujemy.
  • 2006-05-12 22:32 | Cynix

    Odrzucona generacja lat 80tych

    To ciekawe, co sie stalo z tymi co urodzili sie w pierwszej polowie lat 80tych, upadek komunizmu to dla nich epoka dziecinstwa, ktore jakze szare na poczatku w polowie zamienilo sie w kolorowy swiat marzen, jeszcze dzis pamietam euforie roku 1990, filmy kopiowane od znajomych na video, gry komputerowe na starym atari czy inne aspekty zachodu ktory nadszedl. Do 1998 a nawet 2000 roku ludzie z tej generacji mogli byc pelni nadziei, Polska mknela z predkoscia swiatla w strone europy a my razem z nia, weszlismy do NATO, zaczelismy negocjowac wstapienie do UE nasze zycie zmienialo sie bardzo szybko. To na ten okres przypadaja wyjazdy na tanie wakacje do Wloch, Hiszpanii czy innych krajow gdzie mozna bylo zobaczyc fasade zachodu na wlasne oczy. Krach ekonomiczny jaki nadszedl potem wiele zmienil, generacja poczatku lat 80tych zobaczyla ze tylko wyscig szczorow da mozliwosc przezycia, rozpoczecie studiow to rowniez poczatek poznawania "systemu", mozna bylo sie poczuc niczym w Matrixie, bo system wewnatrz nadal nie pozbyl sie cech znanych ze starych PRLowskich czasow, a starzy musieli ochraniac swoja pozycje, tak w miejscach pracy jak i w zyciu spolecznym. Epoka kontrrewolucji spolecznej, kulturalnej i politycznej, powrot konserwatyzmu rozpoczal sie wraz z kryzysem, jeszcze za czasow rzadow SLD, udzial w nieslusznej wojnie w Iraku i proamerykanizm rzadzacej ekipy pokazywaly swoista hipokryzje SLD, Osobiscie zaczalem myslec o emigracji juz w 2001 roku, na 1 roku studiow (inzynierskich). Chcialem pracowac tam gdzie marzenia jeszcze sa mozliwe; w dziedzinie podboju kosmosu, w Polsce to nie mozliwe bo "system" na to nie pozwoli, proby zmiany "systemu" poprzez zaangazowanie polityczne tylko mnie zmeczyly, okazalo sie to zadaniem zbyt tytanicznym a tak jak wiekszosc moich kolegow nie jestem rewolucjonista, jedynym sposobem na zrealizowanie mojego celu bylo opuszczenie "systemu", wyjscie z polskiego Matrixa, poprzez podejscie ewolucyjne stopniowo przygotowywalem moj wyjazd, najpierw wymiana studencka w ramach programu Socrates/Erasmus, praca magisterska w Polsce, potem studia zagraniczne 3 cyklu poprzez bezposrednie zapisanie sie na zagraniczna uczelnie, pierwszy staz we francuskiej agencji kosmicznej i pierwsza praca, przy tym wszystkim normalne zycie wypelnione jednak praca ale taka ktora motywuje i nadal pozwala na marzenia.""Polski system juz od dawna mnie odrzucil, mnie nie potrzebowal wiec pozostalo mi tylko znalezienie takiego systemu ktory jest kompatybilny z moimi aspiracjami, tego samego zycze wszystkim innym sfrustrowanym z mojej generacji poczatku lat 80tych.""Ewolucja sytuacji w Polsce juz po moim wyjezdzie pokazuje ze mialem racje; kraj stal sie bardzo konserwatywny, system ogranicza wolnosc intelektualna, narzuca swoja "jedyna prawdziwa" wizje swiata, nie pozwala marzyc, przyszlym pokoleniom trudniej bedzie niz nam, byc moze ci urodzeni na poczatku lat 90tych beda postawieni przed sytuacja taka ktora ich zmusi do zmiany w kraju poprzez wlasne sily, nacisk systemu na generacje lat 80tych jest na tyle silny zeby ja wyploszyc z kraju ale na tyle slaby ze nie powoduje generalnej reakcji ktora by zmiotla system, to sie jednak w ktoryms momencie zmieni a fala konserwatywnej kontrrewolucji znowu sie zalamie, ... jak w 1989.
  • 2006-05-13 14:06 | Franciszek

    Wielki odjazd

    wydaje sie ze wielu emigrantow zaczyna wymyslac strasznie skomplikowana filozofie jako powod do wyjazdu z kraju. Jedynym logicznym powodem aktualnej fali wyjazdowe moim zdaniem jest po prostu wyzszy a nawet duzo wyzszy zarobek,Niewiem dlaczego jest to dla wiekszosci okropny wstyd i dlaczego z tego powodu zaczynaja dorabiac do swojej decyzji pseudo polityczne czy moralne powody. ze katolicyzm ze brak perspektyw ze urzad finansowy itd. Wydaje mi sie ze jezeli juz zdecydowalismy sie na wyjazd za wiekszym zarobkiem jak ew. w polsce to nie musimy zaraz opluwac polski jako takiej.A juz na pewno nie powinno to byc powodem do ukrywania swojej narodowasci i jezyka, jak to wielu naszych rodakow czyni i to bez zadnego nacisku ze strony panstwa (w ktorym sie znajduja). A moze jest jakis inny powod dla ktorego polacy wstydza sie swojego pochodzenia, moze to bylby tema do rozwazan filozoficzno moralnych. Jezeli juz krytyka wlasnej ojczyzny to dlaczego az tak ociekajaca nienawiscia. Wielu rozczarowanych polska zapomina albo niechce pamietac ze polski rzad i administracja to wlasnie my sami. nie znajdujemy sie pod okupacja lub obca przemoca i polski sejm jest niczym innym jak lustrzanym odbiciem nas samych. Jezeli zostal (ten obrzydly rzad) wybrany przez wiekszosc rodakow to musimy podporzadkowa sie tej decyzji i przestac udawac ze ta znienawidzona polska jest jak gdyby rzadzona w polowie przez piata kolumne i w drugiej polowie przez kgb. A wiec jezeli juz emigracja to przestanmy ukrywac nasze narodowe przywary za pseudo filozoficznymi i politycznymi ( antysemityzm?) powodami, albo probojmy cos zmienic w kraju na lepsze albo emigrujmy ale prosze bez tych dorabianych antypolskich narzekan.
  • 2006-05-19 00:16 | kebej

    pojechalem do Polski po 12 latach nieobecnosci

    i mimo sukcesu zawodowego, majatkowego itd zaczalem kwestionowac swoj wybor tzn wyjazdu z Polski. "Dojscie do wladzy prawicy jeszcze bardziej sklania mnie do powrotu."W Kanadzie mam dosc propagandy demoliberalnej, rozwydrzonych homoseksualistow, otwartej walki z korzeniami kultury zachodniej ( chrzescijanstwo greko-rzym), ogolnym popapranstwem."Wiekszosc osob znanych mi tu w Kanadzie z kregow wyksztalconych zarowno w Polsce jak i doksztalconych w Kanadzie ale wychowanych na wartosciach katolicko-solidarnosciowych spakowalaby manatki w dwa dni - gdyby nie prosty fakt, ze tu przezylismy 15-20 lat naszego doroslego zycia
  • 2006-05-25 17:43 | usa

    przeciez nie jestem tu za kare

    Kaziu yes yes yes zapomina , ze bezrobocie spadlo bo m.in. bezrobotni wyjezdzaja. (Znaja lepiej jezyk niz premier i prezydent.)"Rydzyk (od stoczni) uczy jak sie manipuluje ciemna masa.
  • 2006-06-02 15:01 | koles jek jeden z wielu

    Re: Po co nam ten kraj?

    ja juz wyjechalem,znam angielski,mam papierek z uczelnii, ale czego mi brakowalo to normalnosci. Ucze sie dunskiego i licze ze szybko sie go naucze bo wracac nie mam ochoty.do leppera? skinheadow z LPR, nie. polska "tonie, ale kto powie, ze juz utonela.napewno nie rzad. "rzad jest nie omylny,jak zawsze.
  • 2006-06-02 15:16 | Za stary.

    Młodzi emigranci.

    W 1980 r. mogłem emigrować do Kanady. Nie zdecydowałem się i teraz mam kaca jak cholera. Jed%u017Acie młodzi do normalności bo w tym cyrku zdrowy na umyśle nie ma żadnych perspektyw. Miernikiem patriotyzmu jest głębokość wiary, antyaborcja, anty homo i.t.d.
  • 2006-06-02 18:01 | Sarna

    Po co nam ten kraj?

    Pytanie; Czy kraj, ktory nie dba o swoich obywateli, szczegolnie tych mlodych, rozwijajacych sie ktorzy niczego oprocz zapalu, glowy pelnej pomyslow i energii do rozwijania sie, do stawiania czola nowym wyzwaniom nie posiada, czy takie panstwo zasluguje na byce samodzielnym? Po co nam w ogole Polska jako kraj? Jestesmy w tej "Ziemi Obiecanej", w tej Europie. nasz kraj, wladze robia wszystko zeby nas sie pozbyc. Europa nas z oporami ale jednak przyjmuje do siebie, to po co nam w ogole ta Polska, tylko problem z nia za problemem. taki jakis dziwny to twor. Ani tam drog porzadnych ne ma, kojej to przypomina raczej Indie niz srodek Europy, ludzie wciaz sie gryza jak jakies zaniedbane zwierzeta w zoo. Po co nam to wszystko, tylko wstyd i wieczne problemy. Bo niepodleglosc, bo walka o wolnosc, bo ktos tam zgina a ktos inny spal na styropianie. Po co to komu? co to kogo obchodzi jesli nie ma na pozadne buty, wyjazd na wakacje czy tez wlasne mieszkanie? Po co nam taki Lepper i Kaczynski i wszyscy inni ktorzy jak od lat twierdza ze wiedza co trzeba zrobic. Tylko zamet, a nedza i beznadziejnosc trwa. Nie jestescie tym wszystkim po prostu zmeczeni? Ludzie, Rodacy zrezygnujmy z tej Polski bo to widac za trudne dla nas. czy nie lepiej byloby zyc dobrze, dostatnio chocby na srednim europejskim poziomie nawet gdyby trzeba bylo mowic po niemiecku albo angielsku. predzej czy pozniej i tak unia wprowadzi jeden jezyk . badzmy jak zawsze postepowi w walce o idealy i jako pierwszy kraj uni oglosmy rozwiazania Panstwa Polskiego, oddajmy wladze w rece Parlamentu Europejskiego i Komisji. Skoncza sie nasze problemy i rozczarowania. Bedziemy pierwszymi prawdziwymi europejczykami w Europie. Rodacy ja jestem Polska i byciem Polakiem po prostu zmeczony. ja chce zyc, pracowac, chodzic po gorach i przezyc moj czas w spokoju.
  • 2006-06-04 08:39 | Jacek Nadzin

    Na czarno

    Mieszkam w Szwecji /niestety/ od wielu lat. Polacy przyjezdzaja ale nie pracuja legalnie. Dezorganizuje to tutejszy rynek pracy i wywoluje duza niechec. Legalnie nie chce nikt z tych Pan i Panow pracowac. To fakty!
  • 2006-06-04 09:30 | FINMAR

    Dlaczego?

    Postawiłem tytuł dlaczego? Bo dlaczego by nie wyjechać i nie spróbować. Ja już jakiś czas pracuje za granicą i nie jest aż tak %u017Ale. Wcześniej wyjeżdżałem za pośrednictwem agencji (ale to odradzam), a teraz już na własną rękę. Znając język angielski na pewno sobie poradzicie. Dlaczego wyjechałem no może dlatego, żeby żyć godnie, żeby mnie doceniano, żebym czuł się potrzebny. Ale się rozpisałem. Pozdrawiam wszystkich młodych ludzi którzy jeszcze nie wiedzą co chcą w życiu robić. Najpierw trzeba czegoś spróbować żeby sie przeonać czy warto było. Życzę powodzenia.
  • 2006-06-16 22:07 | Łukasz

    Polacy wobec pracy

    Praca wyróżnia człowieka wśród reszty stworzeń- tylko człowiek jest do niej zdolny i tylko człowiek ją wykonuje, wypełniając równocześnie pracą swoje bytowanie na ziemi.%u201D Jan Paweł II ""Pozytywiści głosili hasło pracy organicznej, według której każdy człowiek powinien działać użytecznie, tylko wtedy całe społeczeństwo będzie mogło poprawnie funkcjonować."Człowiek- Istota twórcza, nie potrafi być biernym obserwatorem świata. Chce być czynnym emocjonalnie, umysłowo, fizycznie realizując się po przez pracę. Pracując ludzie wytwarzają dobra materialne i kulturalne dla przyszłych pokoleń, poprzez pracę człowiek przyczynia się do ciągłego rozwoju nauki i techniki, a zwłaszcza do nieustannego podnoszenia poziomu kulturalnego i moralnego społeczeństwa, w którym żyje jako członek braterskiej wspólnoty."Praca oznacza każdą działalność, jaką człowiek spełnia, bez względu na jej charakter i okoliczności, to znaczy każdą działalność człowieka, którą za pracę uznać można i uznać należy pośród całego bogactwa czynności, do jakich jest zdolny i dysponowany poprzez samą swoją naturę, poprzez samo człowieczeństwo . Praca, jakkolwiek by jej nie rozumieć, stanowi istotny element ludzkiego życia. Ma szczególne znaczenie w życiu człowieka, gdyż określa miejsce jednostki w hierarchii społecznej, jest podstawowym warunkiem założenia własnej rodziny, ponieważ zabezpiecza egzystencję, daje radość oraz niezależność osobistą. "Człowiek z pracy rąk własnych ma chleb ( pieniądze), dzięki któremu nie tylko utrzymuje się przy życiu, ale zdobywa wiedzę i osiąga postęp, buduje nową, lepszą cywilizację i dobrą kulturę. Prawdą jest, że chleb ten zdobywa %u201E w pocie czoła%u201D , to znaczy nie tylko przy osobistym wysiłku i trudzie, ale wśród wielu napięć, konfliktów i kryzysów z innymi, jakie człowiek napotyka w pracy."Istotnym elementem rzeczywistości ekonomicznej i społecznej w kraju stało się zjawisko bezrobocia. Wynikające z braku pracy złe warunki życia i izolacja społeczna prowadzą w konsekwencji do poważnych zmian w psychice człowieka. Wielu bezrobotnych oraz ich rodziny nie mają żadnej nadziei na przyszłość, ani też wystarczających środków do życia. Długotrwałe bezrobocie powoduje poważne zmiany w psychice (głównie młodzieży), sprzyja frustracji, wywołuje apatię lub agresję, hamuje rozwój osobowości i odbiera poczucie godności. Bezrobocie to przede wszystkim ogromny problem ekonomiczno %u2013 społeczny, ludzie bez pracy nie powiększają dochodu narodowego, a zabezpieczenia socjalne dla nich obciążają budżet. Bezrobocie jest również problemem moralnym, gdyż wyzwala w ludziach poczucie braku wartości co doprowadza ich do dobrowolnej izolacji w społeczeństwie. Frustrację pogłębia poczucie winy wobec najbliższych i rodzaj wstydu, że oto nie okazał się dość fachowy, dość utalentowany, dość konkurencyjny, by ów nowoczesny i ze wszech miar atrakcyjny świat gospodarki rynkowej okazał się jego światem."Sytuacja gospodarcza jest ściśle związana z sytuacją w społeczeństwie. W latach, kiedy Polska była w czołówce gospodarczej świata bezrobocie było wręcz niezauważalne (pracował każdy, bo musiał) - 0,3% 1990 rok. Spadek wielkości produkcji, wzrost importu niezrównoważonego rosnącym eksportem, wdrażanie nowych technologii, spowodowały naturalny wzrost osób pozostających bez pracy. Liczba bezrobotnych wzrastała w tempie zauważalnym gołym okiem, aby w 2004 roku znacznie przekroczyć granicę załamania. Spowodowało to sytuację, w której 5,8 mln ludzi w Polsce (15%) żyje poniżej ustawowej granicy ubóstwa, z czego 3,7 mln żyje na granicy wyniszczenia biologicznego organizmu. "Najbardziej zagrożone bezrobociem, czują się osoby o niskich kwalifikacjach oraz o niskich dochodach. Poczucie bezpieczeństwa rośnie wraz ze wzrostem wykształcenia, wieku oraz statusu materialnego. Przymusowa bezczynność, nieregularny tryb życia wywołuje zachowania nietypowe, często patologiczne takie jak chociażby; alkoholizm, złodziejstwo, prostytucja. Skrajne przypadki mogą prowadzić do autodestrukcji w postaci prób samobójczych. Ta sytuacja ludzi rodzi pewne postawy wobec pracy, które jeśli będą się utrzymywać zbyt długo i nie będą eliminowane mogą się przeobrazić w patologię społeczną."Barbara Pietkiewicz w swoim artykule %u201ESiostry niszczycielki%u201D podkreśla, że depresja, zbędność, izolacja, bieda, przemoc w rodzinie to pięć sióstr bezrobocia, które idą wiernie, powoli uszkadzając ciało i duszę człowieka. Człowiek po trzech, pięciu latach jeśli nawet znajdzie pracę, to człowieka %u201Ezostaje bezrobotnym zawodowo%u201D . Największym jednak zagrożeniem w długotrwałym bezrobociu jest adaptacja. W tym samym artykule, Barbary Pietkiewicz opisuje, że adaptacja jest procesem długotrwałym a konsekwencje są ogromne. Człowiek, który długo szuka pracy i nie może jej posiąść %u201Euczy się żyć z bezrobociem%u201D . Zaczyna akceptować to, że nie pracuje. To też zależy od wieku bezrobotnego. Doświadczenia pracowników socjalnych potwierdzają, że jeśli młody człowiek pozostaje trzy lata bez pracy od czasu ukończenia edukacji, staje się niezdolny do jej szukania. "Adaptacja u dorosłych ujawnia się po trzech pięciu latach od momentu podjęcia decyzji o znalezieniu pracy. Autorka pisze, %u201Eże mamy w Polsce do czynienia z początkiem nowej formacji pokoleniowej; z generacją uszkodzoną, która musi sobie wypracować nowe strategie przeżycia. I one są już w życiu społecznym obecne. "Adaptacja jest pewną formą postawy Polaka do pracy, jest formą bardzo niebezpieczną, jeśli będzie osiągać globalne wymiary. Postawa ta może przyczynić się do %u201Ekształtowania się swoistych wzorów (...) adaptacji%u201D . Konsekwencją tego jest to, że poszukiwanie pracy nie jest punktem odniesienia, ludzie jej nie szukają ani nie oczekują. Po jakimś czasie pracę zastępuje dorabianie, po to aby dostać zasiłek, zapomogę, rentę. Barbara Pietkiewicz pisze, że %u201E Kombinacja ta wchodzi coraz powszechniej w społeczny krwioobieg, nie budząc dezaprobaty, przeciwnie %u2013 jest uznawana za przejaw zaradności%u201D . To tworzy niepokojąco %u201Ekulturę bezrobocia%u201D, charakteryzująca się tym, że człowiek żyje z dnia na dzień, bez przyszłości, do czasu do czasu praca na czarno, jak trafi się okazja, jest to %u201Ewieczna prowizorka%u201D. Bezrobocie staje się domeną życiową, która jest przekazywana dalej młodemu pokoleniowi. To wszystko absorbuje młody człowiek, wprasowuje w swój życiorys postawę %u201Ezałożonych rąk%u201D, postawę bierną, którą będzie przekazywać swoim następcom. Brak motywacji do podjęcia pracy, do jej poszukiwań, ba podjęcia wszelkiej formy edukacji, aby podnieść poziom swojej wiedz. Taka sytuacja jest niebezpieczna, ponieważ człowiek nie będzie dążył do zaspakajania potrzeb wyższych co w konsekwencji będzie prowadzić do wtórnego uwsteczniania się społeczeństwa. Społeczeństwo ( szczególnie młodzież) nie będzie się rozwijać, podnosić standardów życia i jakości życia. To wszystko może prowadzić do stagnacji gospodarczej i rozwarstwienia społecznego, co nie wróży poprawie gospodarki Polski."Od 1 maja 2004 roku Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Obywatele naszego kraju mają takie same prawa jak mieszkańcy %u201E starych%u201D państw UE. Oznacza to %u2013 w kwestii rynku pracy %u2013 między innymi zniesienie obowiązku posiadania przez Polaków zezwolenia na pobyt czy pracę w każdym z 25 państw UE, jeśli oczywiście nie ma sprzeciwu danego państwa wspólnoty. Postanowienia Traktatu Wspólnoty Europejskiej gwarantują swobodę przemieszczania się pracowników. Tym samym wszyscy obywatele Unii mają możliwość swobodnego poruszania się w celu wykonywania pracy w formie spółek, wolnych zawodów czy nawet działalności gospodarczej. Szczególna wagę przywiązuje się do równego traktowania pracowników w kwestii równego naboru na dane stanowisko, wynagrodzenia, ubieganie się o świadczenia socjalne, ubezpieczenia emerytalne, prawa związkowe, uznawanie kwalifikacji zawodowych, prawo pobytu oraz głosowanie w wyborach lokalnych i do Parlamentu Europejskiego. W roku 2004 uzyskaliśmy prawo do migracji zarobkowej do krajów UE. "Takie uwarunkowania wyżej wymienione przyczyniają się do budowania pewnych postaw Polaków %u2013 moim zdaniem niewłaściwych %u2013 do pracy w naszym kraju. "Tygodnik %u201ENewsweek%u201D przedstawił raport o polskiej emigracji. W tymże artykule przedstawione są opinie ( i postawy jednocześnie) Polaków, którzy pracują już za granicą; "Marta; Przyjechałam do domu na święta i poczułam, jak zaczyna ogarniać mnie zniechęcenie. Zewsząd słyszałam %u201EJest beznadziejnie%u201D, %u201ENic mi się nie uda%u201D. I pomyślałam, że przed wyjazdem z Polski tez taka byłam - niepewna siebie i wystraszona. "Jerzy; Jedna z rzeczy, które mnie denerwowały w Polsce, było to, ze u nas praca jest totalna. Nie zostawia możliwości na robienie czegokolwiek innego. Harujesz po 12 godzin na dobę albo siedzisz na bezrobociu. I nawet jak pracujesz, nie zawsze stać cię na rozrywki. "Piotr; Zacząłem miec alergie na polska rzeczywistość. Irytowało mnie, ze zawsze musze handryczyć się o pieniądze przy podpisywaniu umów, czułem niesmak i upokorzenie. Do szalu doprowadzało mnie, ze miesiącami musiałem czekać na zapłacenie faktur. I jeszcze fakt, ze spotkałem tylu niekompetentnych ludzi. "Olgierd; Byłem bardzo dobrym studentem i chciałem zostać bardzo dobrym lekarzem. Pracowałem wiec, jednak coraz bardziej zdawałem sobie sprawę, ze nie uda mi się stad awansować. I choć nie wiem jak bym się starał, nie przebije głowa tego szpitalnego szklanego sufitu. Zacząłem tęsknic za światem, w którym liczy się profesjonalizm, nie układy."Czy wrócę do Polski? Nie wiem. Wydaje mi się, ze u podstaw mojej decyzji o wyje%u017Adzie z kraju wcale nie leżały pieniądze. Raczej poczucie godności. Mogę zacytować polskiego lekarza, który mieszka i pracuje w Niemczech - O powrocie do Polski ze względów zawodowych myślę teraz jak o wyprawie na Marsa. "Opinie umieszczone w raporcie Newsweeku miały spełnić rolę typu ; %u201Ejaka ta Polska podła a zachód jaki dobry%u201D. Postawa tych ludzi świadczy o jednostronnym wyrażaniu opinii. Sytuacja gospodarcza kraju rzeczywiście jest zła i coraz gorsza, ale czy mamy prawo moralne i etyczne tak krytykować i %u017Ale się wyrażać o naszym kraju. Czy ten kraj, jak to mówiła Andrzejowa Korczyńska z powieści Elizy Orzeszkowej %u201E Nad Niemnem%u201D, nie potrzebuje artystów, aby pod%u017Awignąć ten kraj, w jaką ruinę popadł? Opinie wyrażone przez młodych ludzi z naszego kraju, którzy przebywają w innych państwach może są słuszne, ale czy są one sprawiedliwe? Jeśli będziemy %u201Egnębić%u201D nasz kraj takimi odczuciami, jeśli będziemy tylko po stronie zachodu, jeśli będziemy jak w piosence dziecięcej %u201ECiu, ciu, ciuciubabka ma zakryte chustką oczy %u201D, to nigdy nasz kraj nie wyjdzie z kryzysu. Nie tylko od polityków zależy nasz los , my także przyczyniamy się do tworzenia, budowania wizerunku naszego państwa. Polska inteligencja zamiast walczyć o wizerunek kraju, aby pomóc ( budowanie nowych miejsc pracy albo wykorzystywanie swojego potencjału intelektualnego by tworzyć miejsca pracy) społeczeństwu w mobilizacji do zdobywania wiedzy, by podnosili poziom świadomości to ucieka z kraju. Poszukuje szczęśliwości i utopii, nie wyraża trudu aby dawać motywacje ludziom %u201Eadoptującym bezrobocie%u201D do kształtowania się, do poszukiwań pracy i wszelkich form podnoszenia jakości życia. Jak się okazuje w wielu przypadkach osoby z wyższym wykształceniem pracuje albo jako kelnerka, %u201Ezmywaczka%u201D naczyń. To jest straszne. "Przytoczę wypowied%u017A urzędniczki z Powiatowego Urzędu Pracy w Poznaniu, która na zadane pytanie %u201Ejak pani sądzi, jaki stosunek do pracy ma nasz rodak?%u201D. Pani z UP podała taką refleksje; "%u201ETeraz jest moda na wyjazd za granicę. Jest to z jednej strony dobre, ponieważ osoba pozna język, obyczaje panujące w danym państwie i regionie, to jest potrzebne by szerzyć tolerancj. Ale należy pamiętać, że zawsze będzie się tam obcym, nawet jak się zna język danego kraju. To bardzo ważne, ponieważ to wpływa na motywację do pracy i w przypadku kłopotów ich szczęśliwe rozwiązanie. Ludzie idą teraz na łatwiznę. Z góry zakładają, że pracy nie ma ( w czasem w ogóle nie szukają,) i bez krytycyzmu planują wyjazd do jakiegoś państwa, najczęściej nic o nim nie wiedząc, w ciemno, w celu poszukania dobrej płatnej pracy. Owszem dobrej płatnej, zależy jak to na to patrzy. Należy pamiętać, że to co dostaje %5Bwynagrodzenie%5D i w jakich warunkach mieszka Polski obywatel ( w większości przypadków) tam to jest %u2013 bardzo mocno to podkreślę %u2013 poniżające . Zarobione pieniądze za granica są śmieszne na panujące tam możliwości wynagradzania. Zapominają nasi rodacy, że tam też trzeba żyć, egzystować, jeść, ubrać się, gdzieś mieszkać, ubezpieczyć się w razie losowych wypadków. A zarobiona kwota w euro naprawdę nie wystarcza, potem aby zaoszczędzić to mieszkają w jakiś slumsach, dworcach i Bóg wie gdzie jeszcze, oczywiście zdarzają się wyjątki ale są to tylko wyjątki. Najczęściej są to osoby, które znają dobrze język. "Wiele ludzi nie bierze pod uwagę, że pracy nie znajdzie, potem pracują na czarno, jeszcze nie biorą pod uwagę tego, że tam też będą ich zwalniać, bo przyjdą o wiele lepsi. A należy pamiętać, że rodak rodzimy danego kraju będzie przyjęty do pracy pierwszy a potem ewentualnie z braku kadry dobierają %u201Eobcych%u201D. Najgorzej jest to, ze Polacy jadą w ciemno nie zastanawiając się nad konsekwencjami, np. brak pieniędzy na powrót w razie gdy okaże się, że pracy niema czy jest farsa. Prawdą jest to, że w Polsce jest problem z pracą, ale to nie znaczy, że pracowników nie potrzebują. Ofert pracy jest dużo i to w różnych zawodach. Wiele jest ofert pracy gdzie nie wymaga się znajomości języka czy wykształcenia wyższego, jedynie co trzeba zrobić, w niektórych zawodach to przejść kursy, które są fundowane przez Unię. Wielu pracodawców nagminnie poszukuje pracowników do fachowych zajęć, typu spawacz, do mycia okien, kierowców ciężarówek, malarzy, tynkarzy, specjaliści od obróbki drewna itd..%u201D"Z tej opinii wynika pewna postawa Polaków do pracy. Wydaje mi się, że nasze społeczeństwo zaczyna mieć postawę %u201EKoziołka Matołka%u201D, który poszukiwał Pacanowa po całym świecie nie zwracając uwagi na to, że ma je pod nosem. Taki jest Polak, który poszukuje pracy. Szuka ją wszędzie po całym świecie a pod nosem ma pracę, może nie taką jak by chciał i oczekiwał ale zawsze może podjąć jakąś pracę. Ludzie są skłonni nie pracować w Polsce, ponieważ nie ma dla nich alternatywnej dobrze płatnej, godnej pracy. Niestety takie %u201Eepidemiologiczne%u201D myślenie powoduje że Polak %u201Epo omacku łapie, szuka%u201D i tak nie widzi, mimo, że praca jest. Niestety taka postawa, kreuje się u młodzieży, która jeszcze nie zaczęła dobrze studiować a już myśli o wyje%u017Adzie w poszukiwaniu szczęśliwości. Postawa ta wprasowuje się, jako jedyne wyjście i rozwiązanie problemów , w umysł młodego człowieka, który już z góry bez zastanawiania będzie się kształcić aby wyjechać."%09W Polsce z pradziada na dziada przekazywane były wszystkie wartości tradycji kulturowej, które budowały stabilny fundament następnych pokoleń, również przekazywano majątek i całe zaplecze gospodarstwa domowego. Spadkobierca majątku nie musiał już inwestować w budowę własnego domostwa, z tego względu nie musiał nigdzie się wyprowadzać, przeprowadzać. Ta tradycja zakorzeniona w Polakach jest widoczna do dzisiaj Polski obywatel jest mocno przywiązany do miejsca rodzinnego, w którym żyje, rozwija się zakłada rodzinę i jakoś wspólnie sobie żyją. "W większości są to ludzie, którzy przeszli okres wojenny i powojenny, to ludzie, którzy żyli w czasach PRL-u, gdzie praca była obowiązkowa. W tym czasie powstawały wielkie zakłady przemysłu ciężkiego takiego jak; górnictwo, hutnictwo, zakłady włókiennicze, chemiczne" i wiele innych. Wszystkie te zakłady zapewniały ludziom prace, za którą dostawali wynagrodzenie. Dostawali mieszkania i w jakiś tam sposób egzystowali. Nagle przyszła %u201Ekatastrofa%u201D, zaczęła się Transformacja ustrojowa po 1989. Owa transformacja przyniosła wielkie straty. Zaczęły upadać wielkie zakłady przemysłowe, zaczęły się masowe zwolnienia. Przyszedł także bunt technologiczny, który wyparł pracę ręczną. Zaczęło się nasilać bezrobocie. Zjawisko bezrobocia było poruszanym problemem w środkach masowego przekazu przez dziennikarzy, polityków i rożnych przedstawicieli organizacji ekonomicznych, gospodarczych i społecznych organizacji pozarządowych. Dotyczyło szczególnie tych ludzi, którzy stracili pracę na skutek restrukturyzacji lub likwidacji zakładu pracy i nie mogą jej ponownie znale%u017Ać u nowego pracodawcy. "Bezrobocie dotknęło szczególnie określone środowiska, do których należą; miejscowości po pegeerowskie, wielkich centrów przemysłowych, kopalni i terenów nadgranicznych. W obszarach tych nastąpiły największe zmiany ekonomiczne. Na tych terenach bezrobocie dotknęło dużą grupę ludzi w wieku produkcyjnym i przedemerytalnym, mającym na swym utrzymaniu rodzinę. Brak rozwoju gospodarczego na tych terenach spowodował beznadziejną sytuacje dla absolwentów szkół. Osoby, które utraciły pracę jak i absolwenci szkół zadają sobie pytanie jak żyć? Jak sobie radzić? Pracodawcy poszukujący pracowników, stawiają określone wymagania, które eliminują ich już na starcie." Przed lud%u017Ami staną problem, problem zdobycia wymaganych kompetencji, aby zdobyć pracę w innej dziedzinie. Ale powstał też problem zmobilizowania ludzi do aktywnego uczestnictwa w zdobywaniu wykształcenia i kompetencji zawodowych. "Mobilizacja to nie tylko zmiana zamieszkania, to także zmiana zawodowa. Mobilność ludności, czyli skłonność do zmiany miejsca zamieszkania wykazuje znaczne różnice. Do najwyższych należy mobilność ludności w Stanach Zjednoczonych, niższa jest w Europie Zachodniej, a bardzo niska w Polsce. Duża mobilność ludności przyczynia się do zmniejszenia różnic społecznych i ekonomicznych pomiędzy regionami. Jest też bardzo korzystna z ekonomicznego punktu widzenia i przyczynia się do zmniejszenia bezrobocia o wyra%u017Anej strukturze regionalnej."Dużo się mówi o rosnącej mobilności naszego społeczeństwa, które ze względu na zmiany na rynku pracy, czynniki ekonomiczne czy demograficzne, staje się coraz mniej przywiązane do rodzinnego domu. Raport przygotowany na podstawie danych GUS wskazuje, że Polacy cały czas raczej niechętnie opuszczają rodzinne strony"Przyczyną tej sytuacji jest przyzwyczajenie do schematycznego myślenia oraz statycznego styl życia, który charakteryzuje się tym, że mieszkanie, zawód i styl życia wartości są dziedziczone przez młodsze pokolenie. Przekazywane schematy młodym ludziom stają się normą społeczną, które w dzisiejszych czasach stają się stereotypami. Taka koncepcja myślenia nie umożliwia przyjmowanie nowych rozwiązań. Kształtuje się postawa nie mobilności do działań odważnych i nowatorskich."W artykule Newsweek pt. %u201E Dom twój, gdzie praca twoja%u201D umieszczona jest informacja, że %u201E Polacy za pracą wędrują chętnie, o ile przenosiny wiążą się z wyra%u017Aną poprawą finansową.. Bąd%u017A, w przypadku i tak doskonale wynagradzanych specjalistów, ze znacznym awansem zawodowym i społecznym. Natomiast dla kilkaset złotych podwyżki nie opłaca się zmieniać mieszkania, odrywać od bliskich i przyjaciół oraz narażać się na dodatkowy stres z wejściem w nowe środowisko%u201D w tym szczególnie dzieci. "Z powyższego cytatu z artykułu Newsweeka wynika, że ludzie naszego kraju mobilizują się jedynie w tedy jeśli się to opłaca. "Rozwój i wzrost zatrudnienia jest możliwy, pod warunkiem że nie będziemy go traktować tylko w kategoriach ekonomicznych. "Zmiana, a raczej zróżnicowanie i wzbogacenie dyskursów towarzyszących kwestiom rozwoju i zatrudnienia jest warunkiem podstawowym wyjścia z oczywistego kryzysu. Wielowymiarowa debata wykraczająca poza powtarzane jak manta recepty; obniżenie podatków, uelastycznienie rynku pracy (który w Polsce jest jednym z najbardziej elastycznych, a udział pracujących na stałych umowach o pracę jest mniejszy, niż w elastycznych USA), promocja małych i średnich przedsiębiorstw. Być może te postulaty mają sens, ale należy przeanalizować je w szerszym kontekście. Doświadczenie włoskie uczy np., że zbyt duży udział małych i średnich, opartych na rodzinnej formie własności przedsiębiorstw w gospodarce nie sprzyja jej innowacyjności , bo innowacyjność wymaga współdziałania w sieci organizmów gospodarczych o różnym potencjale i różnej "strukturze. "Możemy opierać się na pozytywnych przykładach, takich jak Wrocław, Praga i Bratysława, "które powoli zmieniają się w metropolie sprzyjające kreatywności, tworząc atrakcyjne "kulturalnie, otwarte przestrzenie przyciągające ludzi twórczych i wykształconych. Do nich z"kolei ciągną inwestorzy, stymulując dalszy rozwój tych regionów. Znamy techniki sprzyjające "odtwarzaniu kapitału społecznego i budowaniu na jego podstawie innowacyjności społecznej. "Jak najszybsze i jak najszersze upowszechnienie dostępu do technik teleinformatycznych, ""a zwłaszcza do Internetu, stwarza szansę aktywizacji zawodowej. Dane Diagnozy Społecznej pokazują pozytywną korelację między korzystaniem z Internetu, a szansami na rynku pracy ( a z kolei znacznie łatwiej, niż podatki można by obniżyć ceny usług telekomunikacyjnych). Więcej, coraz więcej przypadków pokazuje, że dostęp do Internetu sprzyja społecznej innowacyjności (casus Doliny Strugu) oraz odsłania nowe możliwości funkcjonowania na lokalnym i globalnym rynku bezpośrednio lub za pośrednictwem takich platform, jak Allegro lub eBay, dzięki którym dziesiątki tysięcy osób uzyskują dodatkowe lub podstawowe dochody."Są przykłady, są narzędzia. Czego brakuje? Potrzebna jest kultura innowacyjności, "samokrytyczna kultura zdolna do kwestionowania samej siebie, zdolna do nieustannego"procesu rewitalizacji i rewaloryzacji . spośród trzech analizowanych społeczeństw w Polska "w tej chwili kultura innowacyjności ma najmniejsze szanse rozwoju. Kultura taka nie ma"szansy wobec rewanżystowskiej, anachronicznej retoryki IV Rzeczpospolitej, koncentrującej się na leczeniu kompleksów poprzez wygrywanie przegranych bitew z przeszłości. Zamiast projektu IV Rzeczpospolitej bardziej przydałby się projekt modernizacyjny, nazwijmy go Polska 2.0, odwołujący się również do tradycji, dla której nie ma jednak miejsca w kanonie historii uprawianej przez konserwatywnych populistów. Ta tradycja, do której można się odwołać to tradycja społecznej samoorganizacji i samodoskonalenia z kulminacją w ruchu spółdzielczym, to m.in. tradycja Stanisława Brzozowskiego i Edwarda Abramowskiego, tradycja samoorganizacji świata pracy z kulminacją podczas zrywu w 1905-07 r., prefigurującego pó%u017Aniejszy zryw %u201ESolidarności%u201D. Ale najważniejsze, by w procesie modernizacji Polska 2.0 odwoływać się do wielości tradycji, rewaloryzując je i adaptując do współczesności te ich elementy, które sprzyjają rozwojowi społecznemu i gospodarczemu. Musi to być projekt otwarty, inkluzywny, czerpiący siłę z afirmacji różnorodności. "%09W niniejszej pracy zostały zaprezentowane postawy, które mogą być przyczyną niepowodzeń Polski w osiąganiu wysokich wyników, w rozwoju gospodarki narodowej. Przedstawione postawy Polka wobec pracy to; postawa adaptacyjna bezrobocia i postawa %u201Ezałożonych rąk%u201D; postawa %u201EKoziołka Matołka%u201D i postawa krytyczna wobec Polski i brak propozycji rozwiązań jej sytuacji przez osoby o wyższym wykształceniu; postawa statyczności ( schematyzm działań) i nie mobilności. "Przyszłość naszego kraju zależy od społeczeństwa, które ma budować przyszłość. Społeczeństwo polskie musi się nauczyć pracować w sposób uczciwy, roztropny i odpowiedzialny. Każdy, kto podejmuje się danego zawodu, powinien wiedzieć, że nie tylko zaspakaja własne potrzeby, ale także przyczynia się do budowania wizerunku swojego środowiska i całego kraju. To jak będziemy spostrzegać pracę zależy nie tylko od warunków panujących w naszym raju, ale przede wszystkim od tego jak my wykorzystamy swój czas i wszelkie dostępne środki do budowania swojej kariery zawodowej, nie patrząc na wszelkie problemy i bolączki związane z warunkami pracy. Najistotniejszą sprawą w tym wszystkim jest abyśmy się nawzajem szanowali, abyśmy nie potępiali wszystkiego i wszystkich, abyśmy mieli poczucie własnej narodowej wartości, tożsamości, byśmy bez zastanawiania się nie oczerniali Ojczyzny, ponieważ nie osiągniemy niczego i nic. """""""
  • 2006-06-18 04:10 | Johny

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    Witam wszystkich,""Tez zaczynam sie wstydzic Polakow, szczegolnie jesli patrze na pijana polska polonie (gromadzaca sie pod polskimi kosciolami na zachodzie). I widze, ze stare przyslowie "Jeslis Polak i katolik, to z pewnoscia alkoholik" jest tu z pewnoscia aktualne. No, ale ten obraz z porownaniu z jakoscia i z tym co wyprawia polski rzad jest pestka. Mam dosc juz oglodania i sluchania katolickiej ciemnoty i dlatego zdecydowalem sie na emigracje.""Pozdrawiam"
  • 2006-06-18 21:44 | Natalia

    Re: Ja tez jade

    Witam!"Ręce opadają gdy się czyta takie rzeczy, ale niestety niech to do nas w końcu dotrze, że tak już po prostu będzie."Mój tata od 15 lat zarabia za granicą, bo gdy pracował tu, jeśli w ogóle miał to szczeście i zaszczyt, poziom naszego życia wręcz urągał statusowi normalnego, niekaranego, uczciwego obywatela polskiego.Moja mama po 20 latach pracy w służbie zdrowia zarabia dziś 750 zł."Jestem na czwartym roku germanistyki, uczę się angielskiego i szwedzkiego, bo naprawdę nie zamierzam tu zostać.Mam zamiar skończyć te studia, spakować się i wraz z nażeczonym opuścić nasz piękny kraj, w którym nie widzę dla siebie żadnych perspektyw."Więc nie dziwmy się, że młodzi kształcą się tutaj, a potem wyjadą by z zagranicy przysyłać pieniądze na życie apracowanym rodzicom z żałosną emeryturą.
  • 2006-06-20 12:43 | Zosia 1967

    Polka w Rzymie

    Choc mieszkam we Wloszech od 1994r. i jestem w pelni zintegrowana z tutejszym spoleczenstwem (pomogl mi w tym polski dyplom uniwersytecki, nostryfikowany tutaj i zawod dziennikarki - dzis pracuje w redakcji "La Repubblica", drugiego najwazniejszego dziennika wloskiego) , to moje serce pozostalo w Polsce; bardziej interesuja mnie "Fakty" TVN niz "Telegiornale" Rai czy Mediaset. "Do tej pory nigdy nie musialam sie wstydzic za Polske, wrecz przeciwnie. Niestety sytuacja zmienila sie diametralnie pod rzadami koalicji PiS, LPR i Samoobrony. W ostatnich tygodniach redaktor naczelny poprosil mnie o skomentowanie na lamach la Repubblica karalnosci i antysemityzmu Leppera, niedorzecznych pomyslow Giertycha co do rozwoju polskiego szkolnictwa, przyczyn protestu sluzby zdrowia... Wolalabym tworzyc lepszy wizerunek wlasnego kraju we Wloszech, ale w obecnej dobie to chyba niemozliwe. Z drugiej strony to przeciez sami Polacy wybrali taki, a nie inny parlament i postawili na PiS, wiec nie pozostaje nam nic innego jak uszanowac ich wybor...
  • 2006-06-21 05:35 | momus22@comcast.net

    Re: Emigracja 2006

    Polka w Rzymie (Zosia 1967) pisze;"""...przeciez sami Polacy wybrali taki, a nie inny parlament i postawili na PiS, wiec nie pozostaje nam nic innego jak uszanowac ich wybor..."""Tak samo jak uszanowac wybor w 1933 NSDAP do wladzy?! "" Okrzyk z 1968 "nie ma chleba bez wolnosci" zamienilbym na "nie ma wolnosci bez tolerancji""" Niestety, wolne wybory nie gwarantuja tolerancji." A bez tolerancji nie ma prawdziwej wolnosci. ""
  • 2006-06-25 05:05 | karul

    Re: pojechalem do Polski po 12 latach nieobecnosci

    jesli chcesz korzeni polskokatolickich, wracaj do mlawy i wtedy bedzie ci dobrze w tym brunatnym polskim bigosie.

    nikt cie w rozpustnej kanadzie nie trzyma, a za te kilkaset dolarow ktore dostaniesz z cpp bedziesz mogl w mlawie lozyc na utrzymanie funkcjonariuszy kultu rzadzacego polska.
  • 2006-06-25 05:12 | karul

    Re: Emigracja 2006

    stepek, ladnie to opisales.

    moje uczucia po 25 latach w kanadzie sa bardzo podobne, z jedna roznica: jest tyle ciekawszych niz polska krajow, a te zurki i kielbasy to nic w porownaniu z lakociami laotanczykow.
  • 2006-06-25 22:14 | Piotr

    Ja juz wyjechalem 20 lat temu...

    ...i nie zaluje tego, a wrecz znajduje potwierdzenie slusznosci mojej decyzji spogladajac na polska rzeczywistosc
  • 2006-06-30 00:19 | Niemcy

    Re:

    Przychylam sie do tej opinii w zasadzie w 100 %. Mieszkam od 12 lat w Niemczech i wsrod rodakow uchodze za bardzo ustawiona, a mimo to nie twierdze, ze zycie zagranica jest rozowe. Mysle, ze wielu ludziom w Polsce sie wydaje, ze wystarczy tylko wyjechac zagranice i juz stosunkowo malym trudem czlowiek sie finansowo itd. ustawil. Otoz jest dokladnie odwrotnie. Sukces na emigracji nalezy do wyjatkow. Chyba warto byloby zrobic jakies badania statystyczne na ten temat i porownac je z wynikami z kraju. (Moze temat na doktorat dla jakiegos socjologa)
  • 2006-06-30 00:39 | Irina

    Tylko brac, brac, brac!

    Doga panno, jak ci tak rece opadaja, to uswiadom sobie, ze jest bardzo wiele krajow, takze zachodnich, w ktorych nauka jest platna i studiowac mozna tylko jak sie jest bogatym z domu lub jak sie zaciagnie kredyt w banku, ktory potem wisi nad czlowiekiem przez dalsze 15 lat. (Znam osobiscie takie przypadki) Jesli ktos wymysli sobie takie rarytasy jak trzy jezyki obce, w tym szwecki, to juz calkiem niezle go trzepnie po kieszeni, jakies 500 euro za miesiac wzwyz. Ale dla ciebie Polska jest beznadziejna i nigdy nic ci nie dala, dlatego wolisz sie na nia wypiac!
  • 2006-06-30 00:48 | Emigrant ze stazem

    faza entuzjazmu

    Zapisz to sobie zlotymi literami: "Chce zyc bezstresowo, milo i przyjemnie" i dlatego emigruje. Za 10 lat otworz i przeczytaj. Zobaczymy, czy osiagnales zamierzony cel. O swieta naiwnosci!
  • 2006-06-30 00:55 | Magda

    forum emigrantow

    czy ktos mi moze podac adres jekiegos forum lub witryny dla emigrantow?
  • 2006-06-30 16:40 | J

    A co ma powiedziec...

    taki dziwny emigrant ; pracownik polskiej sekcji dzialu tlumaczen Unii Europejskiej. Cale pietro Polakow, wszystko tlumaczone na polski, ciagle szlifowanie wlasnego jezyka, nowych znaczen starych wyrazow itp. za granica jest tylko poza godzinami pracy. Strasznie dziwnie , ale sympatycznie. No i wygodnie ;)
  • 2006-07-04 05:23 | SDabrowski

    Wielki Odjazd

     Artykul bardzo nierzetelny. Autorowi braku wyobrazni nie brakuje. Moze ktos mi wytlumaczy jak hydraulik moza pracowac bez jezyka. Zalozmy ze zna jezyk. W Angli nie ma systemu metrycznego . Dajmy zna to tez. Musi zdac egzamin na licecje.Teraz jesli chce przyzwoicie zarabiac musi sie starac o przyjecie do zwiazkow. Nastepnie musi byc praca. Moze jej przeciez nie byc.Z reszta zawodow jest podobnie.Ja mieszkam w Kanadzie od dwudziestu lat , wielu fachowcow do dzis nie uporalo sie ztym problemem. Vancouver
  • 2006-07-04 06:09 | SDabroski

    Canada

     Mieszkam w Canadzie dwadziescia lat izgadzam sie w zupelnoscia z pania z Revenue Canada. Polak ktory chce tu przyjechac musi byc berdzo dobrze przygotowany . Np pielegniarka 30 nagodziea ,praca w skepie 8-10.Uczelnia 2.5-3 tys elektryk i slusarz rur 3-6 tys.zegarmistrz 1 tys.Wszyscy musza miec zdane egzaminy .S Dabrowski Vancouver
  • 2006-07-04 09:25 | Maks

    emigracja

     a jak tu nie emigrować kiedy pracuje się za 3,50 zł na godzinę.Ile godzin trzeba przepracować aby do domu przynieść 1000 zł.Czy to wystarcza na rachunki, jedzenie, zakupy.Utrzymanie małego dziecka miesięcznie 300-400 najtaniej.Cieszę się, że dużo ludzi emigruje to może otworzy oczy biznesowi oraz polityką na to do jakiego stanu doprowadzili ten kraj.Prawo które pozwala na wyzysk pracowników w imię walki z bezrobociem jest złym prawem.
  • 2006-07-11 21:33 | miki

    Re: Ja wyjechalem przed 20 laty i nie zaluje

    >Jestesmy emigracja lat 80-tych, w Kanadzie juz 18 lat. Emigracji napewno nie zalujemy i nigdy nie chcielismy wracac do Polski. Kanada to przyjazny kraj dla emigrantow, choc poczatki sa napewno dosc ciezkie i moze nie dla kazdego. My (ja i maz)przyjechalismy tu majac wykstalcenie wyzsze, dalej sie tu ksztalcilismy, mamy dobre prace i spokojne zycie.
    Cieszymy sie szczegolnie z bardzo dobrego zyciowego startu naszych dzieci. Najbardziej w Kanadzie podoba mi sie wielokulturowosc, tolerancja oraz to ze niepotrzeba "kombinowac" zeby cos zalatwic. Nie ma lapowek i nikt cie nie niegrzecznie nie zbywa (podczas tych 18 lat bylam tylko raz zle potraktowana przez urzedniczke - i bylo to w polskim konsulacie). Tutaj prawie kazdy moze znalezc swoje miejsce. Nie musimy wspominac pysznego polskiego jedzenia, polskie sklepy oferuja zywnosc sprowadzana prosto z Polski i lokalne polskie wyroby: chleb, kielbasy itp. W polskiej restauracji mozna zjesc barszcz, zurek lub cos innego co zadowoli najbardziej wybredne podniebienie. Poza polskim jedzeniem nasz kontakt z krajem to czytanie polskich gazet i ksiazek, oczywiscie grono polskich przyjaciol i kontakt internetowy z tymi co pozostali w Polsce. Moja rada dla nowych emigrantow: postarajcie sie polubic swoj nowy kraj bedzie wam wtedy duzo latwiej
  • 2006-07-15 17:57 | no tak

    a na naszych urzędników nie ma popytu?

    a na naszych urzędników nie ma popytu?
  • 2006-07-16 06:59 | Janusz

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    Nie masz zadnego wplywu na to co sie dzieje w Polsce, gdybys nawet tam mieszkal. Za to co wyprawiaja polscy politycy i to ze jest tam tak a nie inaczej nie musisz sie czuc odpowiedzialny. Tak jak kazdy kraj Polska ma rzeczy fajne i nie calkiem fajne. Jako narod jestesmy przewrazliwieni na to co o nas ktos pomysli. Tkwi w nas niezbyt racjonalne przeswiadczenie ze jestesmy narodem szczegolnie waznym (Mesjasz narodow i tym podobne bzdury), wymieszane ze spora dawka kompleksu nizszosci wobec bogatego Zachodu. Kompensujemy to sobie, na szczescie nie wszyscy, poprzez pogardliwy stosunek do innych ras (Nasz stosunek do murzynow, czy azjatow bylby poniekad zrozumialy gdyby to oni wlasnie byli sprawcami rozbiorow czy najazdow na Polske). Ciagle jeszcze nie wszyscy rozumieja ze ludzie w innych krajach sa tacy sami jak my.
    Jestesmy calkowicie przecietnym narodem,i to nie jest hanba, wprost przeciwnie. To co sie dzieje w Polsce jest czescia procesu rozwojowego, a opoznienia sa spore. Jestem pewien ze kiedys nauczymy sie wybierac lepszych politykow (nawiasem mowiac Zachod tego sie tez ciagle uczy, pamietasz Pauline Hanson?), a nawet dojdziemy do wniosku, pewnie nie tak szybko, ze to nie homoseksualisci sa przejawem moralnego upadku w Polsce, tylko ci ktorzy odnowe Polski chca zaczynac nie od siebie a od tepienia innych. Wracajac do uczucia wstydu, mieszkam w Australii juz kupe lat i nigdy jeszcze nie zetknalem sie z tym ze ktos ocenial mnie przez pryzmat tego co sie dzieje w Polsce. Im to do glowy nie przyjdzie.


    > Od ostatnich kilku miesiecy podczas rozmow w srodowiskach uniwersyteckich za granica (Australia) wstydze sie przyznac, ze jestem Polakiem. To boli, bo bylem dumny z mojego kraju kiedy jako nastolatek ogladalem upadek komuny. Teraz musze tlumaczys sie dlaczego Polska cofa sie w rozwoju, dlaczego powraca do jednopartyjnego autorytaryzmu, dlaczego wypowiada wojne prawom czlowieka i mniejszosciom narodowym, dlaczego po wstapieniu do Unii atakuje ja i wreszcie dlaczego w rzadze znajduja sie ludzie niekompetentni, slynaccy z faszyzmu (Giertych) oraz przestepcy (Lepper) wstydze sie ze jestem Polakiem!!! 
  • 2006-07-17 16:41 | nonna

    Re: Polka w Rzymie

    > "Choc mieszkam we Wloszech od 1994r. i jestem w pelni zintegrowana z tutejszym spoleczenstwem" [...]
    Bardzo mnie co pani sądzi o polskich emigrantkach, kobietach pracujących jako opiekunki i pielęgniarki we Włoszech? Jest ich setki tysięcy, zostawiają w kraju rodziny, małe dzieci i jadą 2 tys. km. za chlebem, nieraz dosłownie za chlebem. To przecież ewenement w dziejach cywilizacji, aby matki zostawiały małe dzieci. Owszem kiedyś też emigrowały, ale z dziećmi. Wyprawy to była raczej męska rola. Mam nadzieję, że pani nie wstydzi się tych kobiet z torbami, w których wiozą ciuchy z całej Italii... Tylko, że to są nasze mamy, córki, siostry. Powinno coś o nich, o ich poświęceniu się dla dobra rodziny pozostać. Książka "Szare madonny" , która w tym roku się ukazała, to za mało. Może pani poruszyłaby ten temat? Pisze pani o sprawach wielkich (polityka krajowa)czy widzi pani też w zwykłego człowieka, bo on jest w tej polityce podmiotem.
  • 2006-07-17 18:32 | magda

    Tęsknota jest zawsze taka sama...

    Dobrze napisany artykuł, autorka stara się szeroko przedstawić najnowsza emigrację. "Nowoczesny ponadkulturowy nomadyzm"... Tęsknota jest zawsze taka sama i wmawianie ludziom kosmopolityzmu na nic się nie zda, bo pierwsze pokolenie na emigracji ma zawsze przechlapane.Przecież oni mają jedno życie. Byłam emigrantką i nie uwierzę w szczęście na emigracji choćby ludzie sobie to wmawiali.Owszem ich dzieci tak ... Bedą szczęśliwe jeśli ich rodzice nie zarażą swoim zgorzknieniem...
    O jednym w artykule nie znalazłam nic. O kobietach pracujących jako opiekunki i pielęgniarki we Włoszech. Zaczynały wyjeżdzać z najbiedniejszych terenów z Podkarpacia, ze sciany wschodniej. Jest ich setki tysięcy, zostawiają w kraju rodziny, małe dzieci i jadą 2, 3 tys. km. za chlebem, nieraz dosłownie za chlebem. To przecież ewenement w dziejach cywilizacji, aby matki zostawiały małe dzieci. Owszem kiedyś też emigrowały, ale z dziećmi. Wyprawy - to była raczej męska rola. Czyżbyśmy wstydzili się tych kobiet z torbami, w których wiozą ciuchy z całej Italii..? Tylko, że to są nasze mamy, babcie, córki, siostry. Powinno coś o nich pisać, o ich roli w walce o byt Polskiej rodziny. Szkoda, że o nich nie ma nic w tym artykule.
  • 2006-07-19 06:41 | Tadek

    Duzo belgotu

     Czytam wypowiedzi emigrantow i jak sami panstwo widzicie sa one z reguly ekstremalne. Od pelnego zachwytu do kataklizmu. Sam mieszkam od ponad 20 lat w Californii. Jesli chcecie dowiedziec sie ilu Polakow mieszka w USA to polecam ostatni spis ludmnosci czyli Census rzadu USA. Jest nas tutaj srednio 5% w kazdym miescie. W kazdym miescie w Kalifornii mieszka tysiace Polakow. Radza sobie doskonale finansowo. Szybko asymiluja sie do tutejszej kultury i rozplywaja sie we mgle. Ja nie spotkalem tu biednego Polaka. Ci co znaja dobrze jezyk i maja tutejsze dyplomy maja dobre zawody, pozycje i kase. Polskie dyplomy niestety nie robia wrazenia ale czsem moga pomoc. Uwazam ze jesli ktos mysli o emigracji to lepiej konczyc tu szkole niz w Polsce. Nie ma co tracic czasu. Kulturowo nie jest dobrze. Tradycyjnie bez zadnej pomocy z kraju tutejsza Polskosc nie ma sie czym pochwalic i wielu od niej ucieka bo straszy zacofaniem. Z dystansu widac nasze polskie wady ale zalety tez.
    Nie mamy sie czego wstydzic choc glosno chwalic tez nie ma czym. Tylko praca nad soba mozemy zmienic nasz wizerunek.
    Nie pochwalam tych ktorzy wstydza sie byc Polakiem albo Polskosci. Na pytanie kim jestem zawsze odpoewiadam ze Polakiem bo jesli urodzilem sie w Warszawie to kim jestem? Polska jest fajna choc Kalifornia tez!!!
  • 2006-07-21 06:13 | Tadek

    Dlaczego zalujesz powrotu?

    Co sie stalo?
    Dlaczego zalujesz powrotu?

    Tadek,
  • 2006-07-21 08:47 | janusz

    Re: Parę rad dla nowych emigrantów

    Kilka refleksji na ten temat:
    Oczywiscie nigdy emigracja nie jest latwa, przede wszystkim dlatego ze jest sie 'wyrwanym ze swojego kontekstu' i wszczepionym w cos diametralnie innego. Znam ludzi ktorzy nawet po 25 latach emigracji ciagle sa wyrwani z kontekstu. Oprocz jezyka i osiagniec zawodowych, ktore sa bardzo wazne, bo daja poczucie przynaleznosci, jest jeszcze sprawa przynaleznosci na poziomie nieformalnym. Zacznij uprawiac sport, dzialalnosc charytatywna, cokolwiek. Poznasz ludzi z twojej ulicy czy dzielnicy, bedziesz sie spotykac na plaszczyznie nieformalnej, calkowicie z wlasnego wyboru. Moga to byc male i pozornie nieznaczace sprawy ale one czynia zycie normalnym. Kiedy cie zaakceptuja, a nastapi to na pewno, jesli uczciwie do tego podejdziesz, to bedziesz wiedzial ze jestes w domu. Nie mozna caly czas zyc w izolacji, bo albo zwariujesz albo wrocisz. Nastaw sie na normalne zycie, nie odmawiaj sobie przyjemnosci, nawet jesli kosztuja. Przyjemnosci sa tak samo wazne jak obowiazki. Nie mow sobie 'jeszcze nie teraz, jeszcze mnie nie stac'Glownym powodem dla ktorego wyjezdzamy z kraju jest nasza wizja tego ze 'tam' bedzie lepiej i bede mogl zyc normalnie. Zdefiniuj czego oczekujesz od tego wyjazdu, co to znaczy 'normalnie' i nie podejmuj decyzji na podstawie jakichs blizej niesprecyzowanych wyobrazen o 'dobrym zyciu'.
    Jesli chodzi o akceptacje polakow przez inne nacje, jestesmy w duzej mierze narodem neurotykow. Nigdzie na swiecie nie ma chyba tylu artykulow w gazetach na temat tego co mysla o nas inni. Wielu polskich emigrantow jest gleboko przeswiadczonych ze sa dyskryminowani albo odrzucani bo sa polakami. Kiedy wyjezdzalem do Australii (1985)slyczalem opowiesci typu,'moja ciotka mowila ze australijskie dzieci nie chca sie bawic z polskimi dziecmi w piaskownicy' itd. Jezeli ma sie takie nastawienie, to lepiej zostac w kraju. Nie twierdze ze polakow nie dyskryminuje sie nigdzie ale uwazam ze to jak nas beda traktowac zalezy od nas samych. Jezeli bedziemy podkladac sie innym, przepraszac ze jestesmy z Polski juz na wstepie, to mamy przegrane, bo juz czujemy sie gorzej, zanim druga strona otworzy usta. Bywaja tez postawy calkowicie odwrotne i traktowanie kazdego tubylca jak przyglupa i wszytko co polskie jest najlepsze, co jest innym symptomem tego samego schorzenia.
    Pozostaje jeszcze sprawa jedzenia. Wielu naszych rodakow nie trawi innej kuchni niz polska. Jest kilka opcji. 1.Polskie przepisy kulinarne z Internetu (przydal by sie jakis program ktory tlumaczylby je na normalny polski - za kazdym razem jak widze przepis na 'szarlotke babuni' albo 'pyszny polski serniczek' dostaje niestrawnosci) 2. Kuchnie z 200 innych krajow. Kazda ma cos fajnego.
  • 2006-07-27 14:36 | EWELKA

    Re: postaram sie zostac...na ile nie wiem

    WITAM,
    JA ROWNIEZ OBECNIE JESTEM W KRAJU SEROW I JAK NARAZIE STUDIUJE WIEC NIE JEST TAK ZLE;ALE MYSL ZE KIEDYS BEDZIE TRZEBA SIE ZDECYDOWAC TU CZY TAM....DYLEMAT CZASEM NIE POZWALA MI CIESZYC SIE MILYMI CHWILAMI TUTAJ.
    NAJBARDZIEJ PRZEJMUJE SIE TYM BY NIE ZOSTAC TU NA JAKIEJS SUBALTERNEJ OZYCJI TYPU FEMME DE MENAGE /NOURRICE TO BY MNIE DOPIERO DOBILO.
    NIE WIEM JAK DO KONCA RYNEK PRACY TU WYGLADA ALE JEDO CO WIEM TO ZE NIE JEST ROZOWO...
    ROZUMIEM CO CZUJESZ.JA TEZ JAK NARAZIE JESTEM NA TAK: ZOSTAJE. ALE NA ILE TO JUZ INNA SPRAWA;
    POZDRAWIAM
  • 2006-07-27 15:04 | Jo

    postaram sie zostac...na ile nie wiem

    czytajac artykul Polityki, dziwnie sie poczulam jakby rowniez o mnie i nie..., od 4 lat jestem we Francji, poczynajac od Erasmusa, konczac na 2 masterach z prawa, staram sie zaadoptowac do zycia tu i tam jednoczesnie...powrot do Polski napawa strachem i jakby tu zgrabnie to ujac i nikogo przy okazji nie obrazic, lekkim obrzydzeniem, ale tu tez czasem nie jest rozowo, jasne ze nie jestem tu za kare jakby ktos moglby mi slusznie zarzucic, lecz z wlasnej i nieprzymuszonej woli, ale czasem zaciskanie zebow, wyrzeczenia, niestabilnosc pobytu i uzeranie sie z niechetna administracja by legalnie podjac, znaleziona juz, prace w zawodzie-wydaja sie zbyt wysoka cena,
    i jednoczesnie czasem tak teskno sie za krajem, prasa, przyjaciolmi i pierogami babci,
    nie wiem co by na to powiedzial psycholog - stan szoku, bikulkturowosci czy po prostu zagubienia i zawieszenia w dwoch drogich mi i oswojonych swiatch,
    postaram sie zostac..ta opcja wydaje mi sie na razie bardziej kuszaca, moze z czasem bedzie inaczej..nie wiem
  • 2006-07-30 11:33 | Agnieszka

    juz wyjechalam

    Od pol roku mieszkam i pracuje w Dublinie.
    Zdecydowalam sie wyjechac z kraju nie dlatego, ze nie moglam znalezc pracy lecz dlatego ze mialam dosc bycia niewolnikiem szefa.Mam rodzine i znajomych w roznych miejscach na swiecie i po prostu wiedzialam, ze zycie jakie oferuje mi Polska nie jest szczytem moich marzen.Rzucilam prace nie za 600, a za 2,5 tysiaca netto i pojechalam w nieznane. Perfekcyjnie znam angielski, pracuje z Irlandczykami i w koncu wiem, co to dzien wolny.A do kraju wrocic nie zamierzam. Gdyby nie mieszkajacy w Polsce rodzice to nie pojechalabym tam nawet na wakacje.Doceniam i pamietam,ze to Polska 'zaplacila' za moje wyzsze wyksztalcenie ale w kraju wyznaniowym zyc nie chce. Dodam, ze moj tata sam nie skorzystal z mozliwosci emigracji przed stanem wojennym i dotad tego zaluje. Zawsze zachecal mnie do wyjazdu mimo ze jestem jego jedynym dzieckiem.
  • 2006-08-06 11:13 | mikolaj

    Zapakujmy K.. i wyslemy na emigracje

     To co sie dzieje z emigracja to wstyd .Proponuje aby za granica wyjechali politycy typu kartofli
  • 2006-08-09 15:27 | man with no name

    UDAJACY NIE POLAKOW

    wlasnie takich nie nawidze Polaczki z baru co kupily sobie koszulke u armaniego okularki od viscontiego, wlosy postawily na zel i udaja tubylcow.

    zawsze jedzimy sobie z kolegami do malli i sie nabijamy jak widzimy takich WIESNIAKOW
  • 2006-08-10 09:32 | Benoit

    Re: Wyjechalem 2 lata temu

    Gratuluje odwagi! Podobnie jest we Francji - polskie studia sie na nic tu nie licza, trzeba od nowa zaczynac i studia i zycie zawodowe.
  • 2006-08-10 09:38 | Benoit

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    Zgadzam sie z tym - juz jak sie wsiadzie do samolotu do Polski to pierwsze co slychac to slowa na k... Mysle ze wsrod Polakow najbardziej widoczni sa ci spod kosciolow polskich - i dlatego polonia ma problemy.
  • 2006-08-15 01:41 | mu

    chicago

     ja tez wyjechalam, w Polsce bylam urzednikiem samorzadowym, zarabialam dobrze, ale moj maz ciagle mal poblemy z praca, mamy po 29 lat i perspektywa wyjazdu byla jedynym co pozwalalo nam sie zwlec z lozka w Polsce. A teraz na emigracji nie od razu rozowo,ale duzo duzo lepiej niz wPolsce. Uczymy sie jezyka, chociaz z tym nie bylo u nas zle, utrzymujemy mieszkanie dwa samochody, chodzimy na tenisa, do kina, na basen,korzystamy z zycia, po prostu zyjemy nie wegetujemy. Czasem mamy sen ze wrocilismy do Polski i strasznie zalujemy ze to zrobilismy. To wstyd POLSKO ze pozbywasz sie nas wyksztalconych ludzi,inny karaj daje nam szanse zycia, tu nie ma codziennie kretynskich wiadomosci na temat politykow, chorego prawa, i ciaglego braku pieniedzy na wszystko.
    Mlodzi nie bujcie sie emigrowac, i nawet jak kiedys spotkamy sie w Polsce, to na pewno bogatsi w doswiadczenie, pewniejsi siebie i z pieniedzmi. Czyli z tym co nam nie moze dac NASZA OJCZYZNA!
  • 2006-08-15 23:58 | tomasz

    Re: Emigracja 2006

    > "Po za pieniedzmi, niewygodami etnicznymi i politycznymi jest jeszcze jeden powod zmiany kraju; zdrowy rozsadek i intuicyjna fascynacja tym co sie po prostu podoba. W rezultacie - jedziesz do nowego kraju z decyzja, ze chcesz byc jego czescia. Od dnia nr 1 nie siedzisz okrakiem na plocie - jedna noga za oceanem a druga na Targowku, ale zyjesz wylacznie sprawami nowego kraju, ktory cie adoptowal. Nie kazdy nowy kraj da do tego warunki. W Europie zawsze i wszedzie bedziesz "przjezdny". W Ameryce przygarna cie zyczliwie i dadza wszystkie prawa i przywileje, pod warunkiem, ze sie nie bedziesz wyglupial. Tu - kazdy jest przyjezdny z dziada pradziada. Jedyni rodowici Amerykanie sa w rezerwatach. Chlopak co zafascynowal sie amerykanska technika, gospodarka, literatura, muzyka filmem w dziecinstwie, chetnie uczyl sie jezyka, czytal w tlumaczeniu (bardzo dobre Zielinskiego) ksiazki, potem w oryginale, sluchal nielegalnie jazz z radia Luxemburg a potem juz calkiem legalnie zbieral, czytal, sluchal i ogladal wszystko co bylo dostepne. A bylo tego w Polsce sporo, w porownaniu z innymi "demoludami". Pozniej przyszly porownania wszystkich dziedzin zycia tu i tam i tam poprostu bylo lepiej ! Madrzej. Z rezultatami. Trzeba bylo troche dyscypliny i rozumu, zeby nie popasc w konflikty z palantami w polskich instytucjach, urzedach, zwlaszcza UB i przetrwac do momentu kiedy mozna bylo opuscic stary kraj i zaczac nowe zycie. Wyjechalem legalnie, spokojnie, bez sensacji i emocji. Juz zanim dostalem obywatelstwo zylem tak jak moi amerykanscy sasiedzi czy koledzy. Kontaktow z Polakami nie mialem. Nigdy nie chcialem wracac do Polski. Polska byla tragicznie biedna, nieszczesliwa, uwiklana w glupie antagonizmy, a jednoczesnie pelna pretensjonalnych i aroganckich postaw, ktore do niczego nie prowadza. Nie maskowalem swojego pochodzenia, ale nie bylo tez czym sie chwalic. Nie mialem kompleksu jezyka, akcent mam do dzis i czasem slysze, ze jest "czarujacy". Bez akcentu mowi sie tylko w jezyku, w ktorym sie wychowales. Byly momenty kiedy ze szczerym zainteresowaniem i sympatia pytano; a skad ty jestes ?"Mowilem Poland. Z Holandii ?(Holland). Nie - POLAND. A...O.K., O.K. i ta poczatkowa serdecznosc znikala. Przeciez wiedzieli jak i co bylo w Polsce a na Milwaukee widzieli pijaczkow opartych o latarnie od siodmej rano. Bylo i tak, ze jakis cowboy dostawal cholery, ze ja cos wiem a on nie, albo ze ja jestem jego boss. No i co ? Ten kraj wyrosl z najgorszych, twardych i prymitywnych co przyjezdzali z calego swiata. Twardo i czasem prymitywnie trzeba bylo sie adoptowac. Nikt mnie tu nie zapraszal, nikt niczego nie obiecywal. Ciocia Zosia nie czekala z pierzyna na lotnisku. Dopiero teraz, kiedy wyksztalcilem dziecko w najlepszych prywatnych szkolach i chyba najlepszym uniwersytecie (dostanie za miesiac PhD) poszedlem na wygodna emeryture. Wdzieczny krajowi, ktory mi to umozliwil przez swoje prawa, kulture, poszanowanie kazdego czlowieka. Teraz widze, ze rachunek sie zgadza. Jak sobie wymarzylem w dziecinstwie, tak sie skonczylo. Teraz, pierwszy raz od kilkudziesieciu lat polazlem w sprawy polskie. Nie z milosci, lub sentymentu. Zobaczyc czy tam jest juz lepiej. Jeszcze nie wiem. Poczekam, poczytam, poogladam. Do Polski nie pojade, choc zre mnie tesknota za golonka, zurkiem, marynowanymi grzybkami i innymi frykasami jadanymi nad Wisla. Tu, pojecia nie maja jakie to dobre. Dlaczego nasze narodowe dania sa z chinskiej restauracji, wloskiej pizzerii, niemieckiej BirStube,japonskich tandetnych sushi bar i innych etmicznych kuchni (jedynie file jest nasz) a o najlepszym w swiecie polskim zarciu a ni slychu ani dychu ?!! Szukalem pocieszenia w New York, Chicago, Detroit, Miami, San Francisko, Los Angeles, Toronto i Montrealu - guzik z petelka. Zalosne imitacje z tego co pod reka. Taniej zrobic, drozej sprzedac - cala receptura. Jakos nie znajdzie sie tu Polak, ktory rzetelnie, bez ogladania sie na natychmiastowe wysokie zyski, przeniesie polskie receptury. Brakuje niedzielnych popoludni w lazienkach, przy Szopenie i morzu roz. Przed poludniem w niedziele brakuje spaceru po Krakowskim, kawki w Europejskiej, gdzie obok siedzieli czasem Sempolinski, czasem Krukowski, czasem sam Bardini... Paczkow od Bliklego. Bazaru Rozyckiego, gdzie jezyk i cwaniactwo bily na glowe flea market, ruska tolkuczke czy chinski bazar. To jednak nie powod, zeby ryzykowac wyjazd i zderzenie z leniami, arogantami, megalomanami, antysemitami, lub urzedolem, ktory sie przyczepi do mojego paszportu. Takie to sa rozwazania emigranta-emeryta. I pamietajcie; jesli emigrujecie to jedzcie do kraju, ktory szczerze lubicie i sznujecie. Inaczej - bedziecie siedziec okrakiem na plocie do konca zycia. " 
  • 2006-08-16 00:07 | Michal

    Re: Parę rad dla nowych emigrantów

    Twoje rady sa naprawde bardzo dobre, realistyczne i skuteczne. Tak postepuje kazdy prawdziwy emigrant. Emigracja jest bardzo dobra rzecza dla ludzi, ktorzy bardzo chca emigrowac swiadomie i bardzo dobrze zdaja sobie sprawe z ogromnego ryzyka. A takich ludzi sa miliony. Osobiscie, nie zaluje nawet sekundy, ze nie mieszkam w Polsce. Wyjazd z Polski byl najlepsza decyzja mojego zycia. Mam duze osiagniecia, na ktore bardzo ciezko pracowalem, tak jak wszyscy emigranci wokol mnie. Sprawia to mi ogromna satysfakcje.


    > Przyznam szczerze, że jeszcze nie przeczytałem całego artykułu, jestem w trakcie ..., ale już teraz chaciałbym udzielic kilku rad wszystkim tym, ktorzy chcą zostać EMIGRANTAMI. A mam chyba prawo do tego, gdyż wyjechałem z Polski w 1981....
    >
    > 1. jesli chcesz sie czuc naprawde dobrze - jedz do krajów typowo emigracyjnych
    > 2. ucz sie JAK NAJSZYBCIEJ języka kraju w którym jesteś
    > 3. nie wstydz sie kraju swojego pochodzenia, zawsze badz POLAKIEM. Wszyscy inni NIGDY nie znajduja poważania, ani u Polakow ani u "miejscowych" !!!
    > 4. ucz sie, studiuj !!! , pnij sie gory w hierarchii zawodowej
    > 5. dobieraj sobie "ambitnych przyjaciół"
    > 6. rozwijaj się, bogać się i oszczędzaj dla siebie i rodziny ....
    >
    >
    >
    > 7. nie wracaj na stałe do ...Polski... tak jak ja zrobiłem !!!!
    >
    > Od dwoch lat jestem na stałe w Polsce/Warszawie i żałuję swego powrotu, a wróciłem ze Szwajcarii... 
  • 2006-08-16 17:02 | szopen

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    > Zgadzam sie z tym - juz jak sie wsiadzie do samolotu do Polski to pierwsze co slychac to slowa na k... Mysle ze wsrod Polakow najbardziej widoczni sa ci spod kosciolow polskich - i dlatego polonia ma problemy.

    Jednym slowem, wstydzicie sie byc Polakami z powodu bandy jakis bucow? Hmm... Nie rozumiem. A jak jakis Polak zachowa sie porzadnie, albo spotkacie Polaka trzezwego, to natychmiast zaczynacie byc dumni z bycia Polakiem? Hm... Zawsze mi sie zdawalo, ze duma z bycia Polakiem wynika z dumy z historii, kultury i poszanowania dla wlasnych korzeni, a to, ze jak na calym swiecie 90% populacji to buce nie ma z tym nic wspolnego...
  • 2006-08-24 21:43 | orient

    Zapomina pani o jednej sprawie

    W tym potoku słów zapomina pani o jednej sprawie. Wlatach 80-tych mieliśmy z czego krwawić. Niech pani popatrzy na statystyki urodzeń. Tak, byliśmy zdrowym społeczeństwem z pełną zastępowalnością pokoleń. Obecnie wchodziw dorosłość ostatni "prezent" PRL-u. Więcej już nie będzie. Nie bez kozery wróżą nam za kilkanaście lat zerowy wzrost PKB. Ot, udana transformacja.
    Przy okazji w temacie marazmu PRL. Na stronie http://www.ggdc.net ma pani wyliczenia PKB (w cenach stałych różnych krajów od 1950 r. Zadanie domowe. Proszę wyliczyć średnioroczny wzrost PKB od 1950 do 1989 i od 1989-2006. Zadziwiające wyniki - czyż nie? Tylko niech nie wpadnie pani do głowy o tym pisać bo zagryzą panią apologeci guru pana B. No i wypadnie pani z linii programowej tego pisma czyli w skrócie propagandy sukcesu.
  • 2006-08-26 08:09 | dr z usa

    Kaczynscy nie wyjadą- nie znają żadnych języków

     kto by pomyślał, że ani premier , ani prezydent nie znają angielskiego; a prezes Andrew L-Dyzma nie ma nawet matury. W MEN-ie zaś brunatny Romek...
  • 2006-08-28 00:15 | Halina

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    Ja wstydzę się za to,co Wy piszecie.Objechałam pół świata, pracowałam w Anglii,Irlandii,Kanadzie i Szwecji.NIGDY NIE WSTYDZIŁAM SIĘ,ŻE JESTEM POLKĄ,WRĘCZ ODWROTNIE BYŁAM DUMNA Z TEGO,ŻE COŚ POTRAFIĘ ZROBIĆ LEPIEJ NIŻ ANGLIK,SZWED...Dołączyliście do grona tych wiecznych utyskiwaczy na kraj, Polaków i wszystko co jest z nim związane.Polakiem też trzeba się urodzić,trzeba umieć nim być a Was widocznie nie nauczono być Polakami.Jest mi przykro,że rodacy tak piszą o kraju,który ich wykształcił a nie dał pracy,mieszkań,samochodów...A co wy zrobiliście dla tego kraju ? Nie musicie w nim życ jeżeli tego nie chcecie ale nie plujcie na niego,to wasza macież ,ale może wy nie znacie tego słowa ?Pozdrawiam.
  • 2006-08-28 12:55 | Sianin

    Ja

     Ja już nie mam dokąd jechać. I po co też...
  • 2006-08-30 23:30 | MAK

    Patriotyzm

    To slowo w obecnych czasach zupelnie sie zdewaluowalo. Jakos wszyscy zapominaja o historii i to tym, ze Polska ich wyksztalcila, a polska kultura uksztaltowala i, i ze sa nosnikami tej kultury. Nastapilo zupelne skoltunienie spoleczenstwa.
    Emigrujmy, owszem, ale umiejmy sie obronic przed wyswiechtanymi stereotypami na nasz temat. Powiedzmy ludziom o naszej historii i dokonaniach.
    Problem polega na tym, ze ten obowiazek spoczywa nie tylko na jednostkach, ale tez na naszym kraju, ktory jest tak zasuplany w sprawy wewnetrzne, ze zapomina o tym, by promowac sie w swiecie.
    A w Stanach: owszem, przecietni Amerykanie slyszeli o powstaniu w getcie, ale nie o warszawskim, przywlaszczyli sobie Pulaskiego i Kosciuszke, ale nie wiedza, o tym , ze to Polacy sa odpowiedzialni za zlamanie kodu Enigmy. O promocji literatury polskiej zapomnijmy, nawet o Miloszu malo kto slyszal. No i jezeli Polska, to zaraz tez antysemityzm.
    Chcialabym, zeby niektore artykuly w Polityce ukazywaly sie jezyku angielskim, moglabym wysylac je moim anglojezycznym znajomym.
    Prosze wybaczyc bledy, cos nie tak z komputerem.

  • 2006-09-03 18:12 | marek

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    Od 15 lat mieszkam za granica,przez 15 lat kupowalem polskie gazety,ogladalem nielegalnie przywieziona cyfre plus(z polskimi programami),w pierwszym roku pobytu ,chodzilem na dworzec i patrzylem za odjezdzajacym pociagiem do warszawy.Po prostu tesknilem za "Ojczyzna"
    Niestety cos zaczelo we mnie pekac,codzienna dawka polskiego programu z kosciolem w kazdym dzienniku,z prymitywnymi pseudo profesorami wypowiadajacymi sie w sprawach o ktorych nie maja pojecia,z jadem saczacym sie w wypowiedziach faszyzujacych katolickich politykow,ogolnonarodowe wykonywanie przysiadow w szambie doprowadzilo do tego,ze zaczalem doceniac co ja mam TUTAJ (kulturalnych sasiadow,ktorzy mowia dzien dobry,na ulicy nie widze polakow z puszkami piwa i bluzgajacymi ku....ami,wieczorem nie boje sie wyjsc na ulice,za sasiadow mam parke gayow zyjacych od 20 lat razem i nikt im nie ubliza,w pracy stosunek mojego pracodawcy do pracownika jest ludzki ,czuje sie szanowany)
    Wstydze sie ze Polacy dali sie zwiesc nacjonalistom,faszystom i niwecza wszystkie dokonania ostatnich lat.Nie ma szycunku dla drugiego czlowieka,jest falszywie pojmowana wiara i demonstrowanie jej.Takiej Polski sie wstydze i bede ja za to krytykowal ,bo takie mam prawo ,nie mozna na sile innym mowic jaki polski narod jest wspanialy jezeli w konfrontacji okazuje sie ze maska opada i pozostaje polak nagi i brudny,ze caly mit pryska .
    Moi Angielscy przyjaciele ,ktorym pokazalem troche Polski stwierdzilo w tym roku (milo bylo,ale juz tu wiecej nie przyjedziemy )i sie im nie dziwie.Wstydze sie tej Polski ,ktora nam zafundowal pis,kosciol,lpr to nie jest moj kraj,a zepsute ziarno ktore zostalo zasiane bedzie trzeba dlugo wypleniac straty dokonane przez obecna wladze beda mialy skutki na najblizsze dziesieciolecia.Pozdrawiam
  • 2006-09-07 22:10 | Emigrantka

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    Napisalas: 'to wasza macież ,ale może wy nie znacie tego słowa ?' Ty tez nie znasz tego slowa, pisze sie 'macierz'.  
  • 2006-09-08 16:31 | Maciek

    Re: Emigracja 2006

    Panie Tomku

    Dokładnie jest tak jak Pan mówi a może
    jeszcze gorzej zwłaszcza dzisiaj.
    Ja wielokrotnie bywałem w Kanadzie ,czasem jako turysta ,czasem pracowałem
    i chodź moglem nie zostałem w tym pięknym kraju.
    Dzisiaj jak słyszę naszych polityków czasami żałuję tej decyzji.
    Znam tam wielu Polaków i zastanawia mnie jedno,dlaczego tak wielu z nich na każdym kroku porównuje wiele rzeczy do starego kraju.
    Czemu interesują sie co sie tutaj dzieje. Czy mozna mówić o tesknocie po 20-30 latach?
    pozdrawiam gorąco









    > > "Po za pieniedzmi, niewygodami etnicznymi i politycznymi jest jeszcze jeden powod zmiany kraju; zdrowy rozsadek i intuicyjna fascynacja tym co sie po prostu podoba. W rezultacie - jedziesz do nowego kraju z decyzja, ze chcesz byc jego czescia. Od dnia nr 1 nie siedzisz okrakiem na plocie - jedna noga za oceanem a druga na Targowku, ale zyjesz wylacznie sprawami nowego kraju, ktory cie adoptowal. Nie kazdy nowy kraj da do tego warunki. W Europie zawsze i wszedzie bedziesz "przjezdny". W Ameryce przygarna cie zyczliwie i dadza wszystkie prawa i przywileje, pod warunkiem, ze sie nie bedziesz wyglupial. Tu - kazdy jest przyjezdny z dziada pradziada. Jedyni rodowici Amerykanie sa w rezerwatach. Chlopak co zafascynowal sie amerykanska technika, gospodarka, literatura, muzyka filmem w dziecinstwie, chetnie uczyl sie jezyka, czytal w tlumaczeniu (bardzo dobre Zielinskiego) ksiazki, potem w oryginale, sluchal nielegalnie jazz z radia Luxemburg a potem juz calkiem legalnie zbieral, czytal, sluchal i ogladal wszystko co bylo dostepne. A bylo tego w Polsce sporo, w porownaniu z innymi "demoludami". Pozniej przyszly porownania wszystkich dziedzin zycia tu i tam i tam poprostu bylo lepiej ! Madrzej. Z rezultatami. Trzeba bylo troche dyscypliny i rozumu, zeby nie popasc w konflikty z palantami w polskich instytucjach, urzedach, zwlaszcza UB i przetrwac do momentu kiedy mozna bylo opuscic stary kraj i zaczac nowe zycie. Wyjechalem legalnie, spokojnie, bez sensacji i emocji. Juz zanim dostalem obywatelstwo zylem tak jak moi amerykanscy sasiedzi czy koledzy. Kontaktow z Polakami nie mialem. Nigdy nie chcialem wracac do Polski. Polska byla tragicznie biedna, nieszczesliwa, uwiklana w glupie antagonizmy, a jednoczesnie pelna pretensjonalnych i aroganckich postaw, ktore do niczego nie prowadza. Nie maskowalem swojego pochodzenia, ale nie bylo tez czym sie chwalic. Nie mialem kompleksu jezyka, akcent mam do dzis i czasem slysze, ze jest "czarujacy". Bez akcentu mowi sie tylko w jezyku, w ktorym sie wychowales. Byly momenty kiedy ze szczerym zainteresowaniem i sympatia pytano; a skad ty jestes ?"Mowilem Poland. Z Holandii ?(Holland). Nie - POLAND. A...O.K., O.K. i ta poczatkowa serdecznosc znikala. Przeciez wiedzieli jak i co bylo w Polsce a na Milwaukee widzieli pijaczkow opartych o latarnie od siodmej rano. Bylo i tak, ze jakis cowboy dostawal cholery, ze ja cos wiem a on nie, albo ze ja jestem jego boss. No i co ? Ten kraj wyrosl z najgorszych, twardych i prymitywnych co przyjezdzali z calego swiata. Twardo i czasem prymitywnie trzeba bylo sie adoptowac. Nikt mnie tu nie zapraszal, nikt niczego nie obiecywal. Ciocia Zosia nie czekala z pierzyna na lotnisku. Dopiero teraz, kiedy wyksztalcilem dziecko w najlepszych prywatnych szkolach i chyba najlepszym uniwersytecie (dostanie za miesiac PhD) poszedlem na wygodna emeryture. Wdzieczny krajowi, ktory mi to umozliwil przez swoje prawa, kulture, poszanowanie kazdego czlowieka. Teraz widze, ze rachunek sie zgadza. Jak sobie wymarzylem w dziecinstwie, tak sie skonczylo. Teraz, pierwszy raz od kilkudziesieciu lat polazlem w sprawy polskie. Nie z milosci, lub sentymentu. Zobaczyc czy tam jest juz lepiej. Jeszcze nie wiem. Poczekam, poczytam, poogladam. Do Polski nie pojade, choc zre mnie tesknota za golonka, zurkiem, marynowanymi grzybkami i innymi frykasami jadanymi nad Wisla. Tu, pojecia nie maja jakie to dobre. Dlaczego nasze narodowe dania sa z chinskiej restauracji, wloskiej pizzerii, niemieckiej BirStube,japonskich tandetnych sushi bar i innych etmicznych kuchni (jedynie file jest nasz) a o najlepszym w swiecie polskim zarciu a ni slychu ani dychu ?!! Szukalem pocieszenia w New York, Chicago, Detroit, Miami, San Francisko, Los Angeles, Toronto i Montrealu - guzik z petelka. Zalosne imitacje z tego co pod reka. Taniej zrobic, drozej sprzedac - cala receptura. Jakos nie znajdzie sie tu Polak, ktory rzetelnie, bez ogladania sie na natychmiastowe wysokie zyski, przeniesie polskie receptury. Brakuje niedzielnych popoludni w lazienkach, przy Szopenie i morzu roz. Przed poludniem w niedziele brakuje spaceru po Krakowskim, kawki w Europejskiej, gdzie obok siedzieli czasem Sempolinski, czasem Krukowski, czasem sam Bardini... Paczkow od Bliklego. Bazaru Rozyckiego, gdzie jezyk i cwaniactwo bily na glowe flea market, ruska tolkuczke czy chinski bazar. To jednak nie powod, zeby ryzykowac wyjazd i zderzenie z leniami, arogantami, megalomanami, antysemitami, lub urzedolem, ktory sie przyczepi do mojego paszportu. Takie to sa rozwazania emigranta-emeryta. I pamietajcie; jesli emigrujecie to jedzcie do kraju, ktory szczerze lubicie i sznujecie. Inaczej - bedziecie siedziec okrakiem na plocie do konca zycia. "  
  • 2006-09-11 16:57 | maciek

    Re: Emigracja 2006

    Tez mi sie wydawalo,ze w Ameryce to urzednicy kompetentni,jak nigdzie na swiecie.No i sie zdziwilem, jak pani w INS uporczywie probowala mnie przekonac,ze ja nie mam prawa miec w paszporcie takiej wizy jaka wlasnie mialem.Smiech na sali.Duzo prawdy w tym co Pan pisze,ale duzo tez nieprawdy.Ja jestem krytyczny wobec swojego kraju,ale staram sie tez byc obiektywny i niezle mi to wychodzi, bo wyzbywam sie emocji,ktore utrudniaja obiektywna ocene pewnych spraw.I jestem zdania,ze akurat Ameryka to rowniez kraj roznych absurdow,gdzie indziej niespotykanych.^Tak obiektywnie,choc w sumie przyznam,ze mi sie podoba.Pozdrawiam.
    PS.Skonczylem w Polsce studia i tutaj pracuje i bede do USA jezdzil na wczasy,choc lubie ten kraj,to zyc bym tam nie mogl.Tylko Europa
  • 2006-09-12 11:39 | Zawiedziony

    Przeliczniki

     Jeżeli rząd dostosowuje ceny do zachodu a zapomina przeliczyć naszych zarobków to niech śię nie dziwi,że młodzi ludzie emigrują za granice.Nie ważne gdzie śie żyje,tylko jak śię żyje.
  • 2006-09-12 14:10 | STEPEK

    Emigracja 2006

    "Po za pieniedzmi, niewygodami etnicznymi i politycznymi jest jeszcze jeden powod zmiany kraju; zdrowy rozsadek i intuicyjna fascynacja tym co sie po prostu podoba. W rezultacie - jedziesz do nowego kraju z decyzja, ze chcesz byc jego czescia. Od dnia nr 1 nie siedzisz okrakiem na plocie - jedna noga za oceanem a druga na Targowku, ale zyjesz wylacznie sprawami nowego kraju, ktory cie adoptowal. Nie kazdy nowy kraj da do tego warunki. W Europie zawsze i wszedzie bedziesz "przjezdny". W Ameryce przygarna cie zyczliwie i dadza wszystkie prawa i przywileje, pod warunkiem, ze sie nie bedziesz wyglupial. Tu - kazdy jest przyjezdny z dziada pradziada. Jedyni rodowici Amerykanie sa w rezerwatach. Chlopak co zafascynowal sie amerykanska technika, gospodarka, literatura, muzyka filmem w dziecinstwie, chetnie uczyl sie jezyka, czytal w tlumaczeniu (bardzo dobre Zielinskiego) ksiazki, potem w oryginale, sluchal nielegalnie jazz z radia Luxemburg a potem juz calkiem legalnie zbieral, czytal, sluchal i ogladal wszystko co bylo dostepne. A bylo tego w Polsce sporo, w porownaniu z innymi "demoludami". Pozniej przyszly porownania wszystkich dziedzin zycia tu i tam i tam poprostu bylo lepiej ! Madrzej. Z rezultatami. Trzeba bylo troche dyscypliny i rozumu, zeby nie popasc w konflikty z palantami w polskich instytucjach, urzedach, zwlaszcza UB i przetrwac do momentu kiedy mozna bylo opuscic stary kraj i zaczac nowe zycie. Wyjechalem legalnie, spokojnie, bez sensacji i emocji. Juz zanim dostalem obywatelstwo zylem tak jak moi amerykanscy sasiedzi czy koledzy. Kontaktow z Polakami nie mialem. Nigdy nie chcialem wracac do Polski. Polska byla tragicznie biedna, nieszczesliwa, uwiklana w glupie antagonizmy, a jednoczesnie pelna pretensjonalnych i aroganckich postaw, ktore do niczego nie prowadza. Nie maskowalem swojego pochodzenia, ale nie bylo tez czym sie chwalic. Nie mialem kompleksu jezyka, akcent mam do dzis i czasem slysze, ze jest "czarujacy". Bez akcentu mowi sie tylko w jezyku, w ktorym sie wychowales. Byly momenty kiedy ze szczerym zainteresowaniem i sympatia pytano; a skad ty jestes ?"Mowilem Poland. Z Holandii ?(Holland). Nie - POLAND. A...O.K., O.K. i ta poczatkowa serdecznosc znikala. Przeciez wiedzieli jak i co bylo w Polsce a na Milwaukee widzieli pijaczkow opartych o latarnie od siodmej rano. Bylo i tak, ze jakis cowboy dostawal cholery, ze ja cos wiem a on nie, albo ze ja jestem jego boss. No i co ? Ten kraj wyrosl z najgorszych, twardych i prymitywnych co przyjezdzali z calego swiata. Twardo i czasem prymitywnie trzeba bylo sie adoptowac. Nikt mnie tu nie zapraszal, nikt niczego nie obiecywal. Ciocia Zosia nie czekala z pierzyna na lotnisku. Dopiero teraz, kiedy wyksztalcilem dziecko w najlepszych prywatnych szkolach i chyba najlepszym uniwersytecie (dostanie za miesiac PhD) poszedlem na wygodna emeryture. Wdzieczny krajowi, ktory mi to umozliwil przez swoje prawa, kulture, poszanowanie kazdego czlowieka. Teraz widze, ze rachunek sie zgadza. Jak sobie wymarzylem w dziecinstwie, tak sie skonczylo. Teraz, pierwszy raz od kilkudziesieciu lat polazlem w sprawy polskie. Nie z milosci, lub sentymentu. Zobaczyc czy tam jest juz lepiej. Jeszcze nie wiem. Poczekam, poczytam, poogladam. Do Polski nie pojade, choc zre mnie tesknota za golonka, zurkiem, marynowanymi grzybkami i innymi frykasami jadanymi nad Wisla. Tu, pojecia nie maja jakie to dobre. Dlaczego nasze narodowe dania sa z chinskiej restauracji, wloskiej pizzerii, niemieckiej BirStube,japonskich tandetnych sushi bar i innych etmicznych kuchni (jedynie file jest nasz) a o najlepszym w swiecie polskim zarciu a ni slychu ani dychu ?!! Szukalem pocieszenia w New York, Chicago, Detroit, Miami, San Francisko, Los Angeles, Toronto i Montrealu - guzik z petelka. Zalosne imitacje z tego co pod reka. Taniej zrobic, drozej sprzedac - cala receptura. Jakos nie znajdzie sie tu Polak, ktory rzetelnie, bez ogladania sie na natychmiastowe wysokie zyski, przeniesie polskie receptury. Brakuje niedzielnych popoludni w lazienkach, przy Szopenie i morzu roz. Przed poludniem w niedziele brakuje spaceru po Krakowskim, kawki w Europejskiej, gdzie obok siedzieli czasem Sempolinski, czasem Krukowski, czasem sam Bardini... Paczkow od Bliklego. Bazaru Rozyckiego, gdzie jezyk i cwaniactwo bily na glowe flea market, ruska tolkuczke czy chinski bazar. To jednak nie powod, zeby ryzykowac wyjazd i zderzenie z leniami, arogantami, megalomanami, antysemitami, lub urzedolem, ktory sie przyczepi do mojego paszportu. Takie to sa rozwazania emigranta-emeryta. I pamietajcie; jesli emigrujecie to jedzcie do kraju, ktory szczerze lubicie i sznujecie. Inaczej - bedziecie siedziec okrakiem na plocie do konca zycia. "
  • 2006-09-13 20:39 | greta

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    Co to znaczy, "być wychowanym na Polaka??" Mnie mama chowała na porządnego człowieka. A prawda jest taka, że Polacy, których teraz spotykam w Anglii, gdzie mieszkam już kilka lat, to chodzące stereotypy, w jakich myśli o nas świat. Pijani, klną na czym świat stoi, wrzeszczą do siebie z dwóch końców sklepu i wyglądają jakby w życiu nie byli u dentysty. Owszem, spotykam miłych, kulturalnych młodych ludzi, ale są w zdecydowanej mniejszości. Dlatego od pewnego czasu nosimy się z mężem z wyjazdem do Islandii. Ja wstydzę się za to,co Wy piszecie.Objechałam pół świata, pracowałam w Anglii,Irlandii,Kanadzie i Szwecji.NIGDY NIE WSTYDZIŁAM SIĘ,ŻE JESTEM POLKĄ,WRĘCZ ODWROTNIE BYŁAM DUMNA Z TEGO,ŻE COŚ POTRAFIĘ ZROBIĆ LEPIEJ NIŻ ANGLIK,SZWED...Dołączyliście do grona tych wiecznych utyskiwaczy na kraj, Polaków i wszystko co jest z nim związane.Polakiem też trzeba się urodzić,trzeba umieć nim być a Was widocznie nie nauczono być Polakami.Jest mi przykro,że rodacy tak piszą o kraju,który ich wykształcił a nie dał pracy,mieszkań,samochodów...A co wy zrobiliście dla tego kraju ? Nie musicie w nim życ jeżeli tego nie chcecie ale nie plujcie na niego,to wasza macież ,ale może wy nie znacie tego słowa ?Pozdrawiam. 
  • 2006-09-13 20:46 | greta

    Re: Maglowanie tematu

    >Dlaczego ktoś miałby krytykować aspekt finansowy? Jeżeli człowiek się uczy i inwestuje w to wykształcenie, to ma prawo oczekiwać godnej zapłaty. W Polsce panuje przekonanie, że lekarz nie powinien zarabiać więcej niż 1500 zł., bo kasjerka w supermarkecie zarabia 800, a... ciężej pracuje!!!! Serio. Też mieszkam z mężem za granicą, niedawno urodziło się nam dziecko, przyznam, że tęsknię za rodziną i przyjaciółmi, chcę, żeby dzieciak miał jakieś korzenie, ale nie wrócimy. Nie chcę się zastanawiać - parówki, czy żółty ser? Co jakis czas powraca temat emigracji na stale. Nie dziwi mnie to, bo to powazny problem i nie poswieca mu sie nalezytej uwagi. "Ja tez wyjechalem. Najpierw jedne studia, potem drugie i juz wiedzialem, ze nie chce wracac. Po co, do czego? Mysle, ze wszyscy ktorzy biadola nad tym, ze ludzie wyjezdzaja zapominaja o tym, ze emigracja to nie chleb z maslem. Dlaczego wiec ludzie wyjezdzaja z Polski? Moze odpowiem za siebie. Nie chce mieszkac w panstwie wyznaniowym, w ktorym nie ma tolerancji i nie szanuje sie innych. To jeden powod, ale bardzo wazny. Kolejnym sa oczywiscie place. Studiujac pracuje na pol etatu w bibliotece. Za godzine dostaje 23$ kanadyjskie, czyli ok. 63 zl. Stac mnie na wynajecie mieszkania, nie musze oszczedzac na jedzeniu i do tego moge kupowac ksiazki, muzyke i filmy na ktore mam ochote... "Wiem, ze aspekt finansowy mozna krytykowac, ale prosze mi wierzyc, potrzebna jest jakakolwiek zacheta, zeby pozostac w Polsce. Gdyby panstwo promowalo nauke a do tego potrafilo oddzielic sie od kosciola i chronic demokratczne prawa mniejszosci, to zastanawialbym sie nad powrotem. Poki co absolutnie wykluczam taka mozliwosc. Nie interesuje mnie zycie w katolickim, rasistowskim i antysemickim bantustanie, w jaki sie Polska zamienia. "Niestety "Polityka" tez ostatnio idzie za fala. Coraz mniej macie Panstwo odwagi, zeby zajac wyrazne stanowisko w podsawowych dla demokracji sprawach. Jesli progresywna prasa polska nie jest zainteresowana promowaniem tolerancyjnego, laickiego spoleczenstwa otwartego, to kto ma to robic? " 
  • 2006-09-17 04:14 | Marcin

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    NIE WSTYDZMY sie ze jestesmy Polakami, WSTYDZMY sie ze roznej masci Giertychy, Leppery i inne Kaczory sa Polakami.
    To nasz kraj a te kmioty to incydent wyborczy oparty na socjotechnice.
    My jestesmy Polakami a nie gromadka rodziny Adamsow i towarzystwo z programow panstwa Gucwinskich.

    Pozdro,
  • 2006-09-21 14:16 | Zosia

    Czym jest emigracja dla jednostki?

    Pragne przytoczyc komentarz dotyczacy wypowiedzi:"Postaram sie zostac...na ile nie wiem", wyslany 2006-07-05 przez "Jo".
    Otoz, emigracja jest- bez watpienia- najwieksza kara na osobowosc/tozsamosc jednostki.
    Powyzsza konkluzja powstala na podstawie 35-letniego zycia na obczyznie.
  • 2006-09-25 10:37 | hava z Londynu

    nomadyzm

     tak, byc moze tak wlasnie jest? pankulturowy nomadyzm...? pieknie powiedziane...
    mieszkam w Londynie i drazni tu kilka rzeczy, zrozumiec to mozna jedynie, gdy sie tu mieszka...natomiast ja tez juz mysle o zmianie miejsca zamieszkania choc na chwile , chocby zeby sie przekonac, ze tam gdzies jest lepiej albo gorzej, mysle o Nowym Jorku... ale czy to ma sens? a powrot ? nie ma sensu jeszcze bardziej...co bedzie z nami za lat kilka?
  • 2006-09-28 13:28 | Emeryt

    Re: mgr.inz

    > A ja zaluje,ze wyjechalem tak pozno,zmarnowalem 30 lat w Polsce.Wierzylem,ze to jest dla mnie Polaka wyksztalconego najlepszy kraj.Okazalo sie,ze moge Polsce dac wiecej pracujac poza nia. 
  • 2006-10-05 05:53 | Krzysiek

    Re: Parę rad dla nowych emigrantów

    He,he, bardzo madze to ulozone. Zgadzam sie na 100%. Wiadomo ze w zyciu nie ma scislych regol, ale tych kilka punktow trafiaja w 10atke.

    Wychowalem sie w Australii, ale mieszkalem i pracowalem przez kilka miesiecy w Niemczech na praktyce. To dalo mi troche do myslenia. Zgadzam sie z ze zycie imigranckie w kraju o silnej kulturze asymilacyjnej jest duzo trudniejsze.

    Niemcy mieli silne pojecie (stereotyp?) o Polakach i to zawssze koloryzowalo stosunki z ludzmi.

    W kraju imigrantow, jak np Australia, czy USA i Kanada, jakos takich stereotypow nie ma, lub sa bardzo mgle.

    Zeczywiscie, tym ktorzy rozwazaja wyjazd z polski polecalbym kraj o silnej tradycji imigranckiej - po prostu latwiej sie wkrecic w zycie.

    KJ

    > Twoje rady sa naprawde bardzo dobre, realistyczne i skuteczne. Tak postepuje kazdy prawdziwy emigrant. Emigracja jest bardzo dobra rzecza dla ludzi, ktorzy bardzo chca emigrowac swiadomie i bardzo dobrze zdaja sobie sprawe z ogromnego ryzyka. A takich ludzi sa miliony. Osobiscie, nie zaluje nawet sekundy, ze nie mieszkam w Polsce. Wyjazd z Polski byl najlepsza decyzja mojego zycia. Mam duze osiagniecia, na ktore bardzo ciezko pracowalem, tak jak wszyscy emigranci wokol mnie. Sprawia to mi ogromna satysfakcje.
    >
    >
    > > Przyznam szczerze, że jeszcze nie przeczytałem całego artykułu, jestem w trakcie ..., ale już teraz chaciałbym udzielic kilku rad wszystkim tym, ktorzy chcą zostać EMIGRANTAMI. A mam chyba prawo do tego, gdyż wyjechałem z Polski w 1981....
    > >
    > > 1. jesli chcesz sie czuc naprawde dobrze - jedz do krajów typowo emigracyjnych
    > > 2. ucz sie JAK NAJSZYBCIEJ języka kraju w którym jesteś
    > > 3. nie wstydz sie kraju swojego pochodzenia, zawsze badz POLAKIEM. Wszyscy inni NIGDY nie znajduja poważania, ani u Polakow ani u "miejscowych" !!!
    > > 4. ucz sie, studiuj !!! , pnij sie gory w hierarchii zawodowej
    > > 5. dobieraj sobie "ambitnych przyjaciół"
    > > 6. rozwijaj się, bogać się i oszczędzaj dla siebie i rodziny ....
    > >
    > >
    > >
    > > 7. nie wracaj na stałe do ...Polski... tak jak ja zrobiłem !!!!
    > >
    > > Od dwoch lat jestem na stałe w Polsce/Warszawie i żałuję swego powrotu, a wróciłem ze Szwajcarii...  
  • 2006-10-05 10:44 | Alan

    Parę rad dla nowych emigrantów

    Przyznam szczerze, że jeszcze nie przeczytałem całego artykułu, jestem w trakcie ..., ale już teraz chaciałbym udzielic kilku rad wszystkim tym, ktorzy chcą zostać EMIGRANTAMI. A mam chyba prawo do tego, gdyż wyjechałem z Polski w 1981....

    1. jesli chcesz sie czuc naprawde dobrze - jedz do krajów typowo emigracyjnych
    2. ucz sie JAK NAJSZYBCIEJ języka kraju w którym jesteś
    3. nie wstydz sie kraju swojego pochodzenia, zawsze badz POLAKIEM. Wszyscy inni NIGDY nie znajduja poważania, ani u Polakow ani u "miejscowych" !!!
    4. ucz sie, studiuj !!! , pnij sie gory w hierarchii zawodowej
    5. dobieraj sobie "ambitnych przyjaciół"
    6. rozwijaj się, bogać się i oszczędzaj dla siebie i rodziny ....



    7. nie wracaj na stałe do ...Polski... tak jak ja zrobiłem !!!!

    Od dwoch lat jestem na stałe w Polsce/Warszawie i żałuję swego powrotu, a wróciłem ze Szwajcarii...
  • 2006-10-12 00:10 | kalamarsada art group

    KALAMARSADA ART GROUP!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Zapraszamy na wystawe 12 luty galeria Waterloo,Londyn.
    To na dowod, ze nie pracujemy tylko na zmywaku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • 2006-10-15 16:34 | Takie Jeden Łoś

    Re: Wyjechalem 2 lata temu

    A ja tam za przeproszeniem chrzanie bezstresowe zycie na obczyznie. Sam jestem na emigracji czasowej po raz trzeci, bo tak mi sie zycie ulozylo,ze od czasu do czasu dostaje jakies stypendium zagraniczne, na ktore grzech nie wyjechac :-) Ale to juz ostatni raz. Mam serdecznie dosyc siedzenia w jakichs dziwnych krajach i po prostu nie moge bez Polski wytrzymac. Z kazdego stypendium latam do domu raz w miesiacu i jestem wtedy szczesliwy W Polsce sa moje korzenie, ludzie z ktorymi sie rozumiem, tam bedzie moja rodzina. Nie mam duzych wymagan materialnych, do biednych nie naleze, do bogatych tez nie, ale Polska to moje miejsce na ziemi.
  • 2006-10-18 17:51 | Krzych

    W Niemczech od ponad 10 lat

    Wyjechalem z zona zaraz po studiach. Mielismy dwie torby i chec do dalszej nauki. Juz w Polsce ulozylismy sobie plan zdobywania zachodu. Warto nad takim planem popracowac. Zaczelismy od dalszej nauki na Uni i jobow studenckich. Od studentow i w pracy szybko poznalismy nowe realia. Zbieralismy kazda ulotke z Uni, Kasy Chorych czy urzedu. W ten sposob szlfowalismy jezyk i zbieralismy informacje o mozliwosci w tym nowym dla nas kraju. Po dwoch latach orietowalismy sie w niemieckim systemie lepiej niz wiekszosc Niemcow. A dzis patrzymy na to z lezka w oku, i wspominamy te czasy jak zdobywanie dzikiego zachodu. Dzis mamy pozadne zawody ,siedzimy we wlasnym domku, dzieci chodza poza szkola na muzyke, chor, sport. Oczywiscie i nasze zycie nie obywa sie bez problemow do rozwiazania, ale jak ja jestem szczesliwy ze mam wlasnie takie problemy. W Polsce bylbym pewnie nauczycielem i wsciekal sie, ze Kaczory w imie celow wyzszych stwwiaja Giertycha na ministra edukacji.

    Pewniw nie kazdemu sie powiedzie, ale jak ktos ma samozaparcie i zna jezyk, to naprawde warto prubowac.

    Krzych.
  • 2006-10-19 13:06 | oki

    Ja tez jade

    Ja czekam az zona zrobi doktorat i takze planuje wyjazd. Mamy dwojke malych dzieci ja mam tytuł dr z chemii fizycznej dwa lata pracowalem w Niemczech i po powrocie przez 5 miesiecy bylem bezrobotnym. Obecnie mam jakas prace daleka od ambicj,edukacji i doswiadczenia. Na rozmowach kwalifikacyjnych slysze z regularnie ze jestem przedukowany, dla mnie mieszkanie i bylejaka praca w Polsce to strata czasu.
  • 2006-10-19 23:17 | POLY

    ONE WAY TICKET

      ZACZELO SIE OD WYJAZDU STUDENCKIEGO PO 2-GIM ROKU STUDIOW. OCZYWISCIE USA - AMERICAN DREAM. TAK, WIELU GO MA, JA CHCIALAM SPROBOWAC JAK TO JEST BYC NIEZALEZNA. ZUPELNIE INNY SWIAT NIZ TEN W POLSCE, GDZIE MUSISZ PROSIC RODZICOW O ZLOTOWKE NA OBWARZANKA. 100%NIEZALEZNOSCI.
    WROCILAM PO 4 MIES. TYLKO PO TO,BY ZAPLANOWAC KOLEJNY WYJAZD - TYM RAZEM JUZ W JEDNA STRONE.
    AMERRYKA JEST JAK WIELKA MACHINA. TU NIE MA BOGA I ZASAD. TU LICZY SIE SPRYT, ZNAJOMOSC JEZYKA, PRZEBIEGLOSC. NIE UFA SIE NIKOMU. DLCZEGO? BO PIENIADZ ZMIENIA LUDZI I NAWET NAJBLIZSI PRZYJACIELE MOGA ZAWIESC. TUTAJ MOZNA SIE NAUCZYC ZYCIA. PRACOWITOSC TO PODSTAWA - BEZ TEGO KAZDY GINIE I JESLI SIE TAKIM NIE JEST TO NIE MA CO TU SZUKAC.
    MOZE ZA KILKA LAT ODWIEDZE POLSKE. TESKNIE JAK SZLAG I NIE RAZ SIE ROZKLEJAM, ALE PO CO WRACAC. NA UCZELNIE? KONCZYC FILOLOGIE POLSKA BY POTEM UCZYC ZA 450ZL NA WSTEPIE? PATRZYC NA RODZICOW KTORZY MAJA LEDWO PONAD 1000ZL NA MIESIAC? NIE, TO NIE DLA MNIE. LEPIEJ IM WYSLAC ZIELONE I POGADAC PRZEZ TEL.
    AMERYKA ZMIENIA LUDZI - MNIE TEZ. MAM TE SAME ZASADY, ALE JESTEM SILNIEJSZA I BARDZIEJ ODPORNA. NIE MAM $ W OCZACH, BO PIENIADZE TO TYLKO SPOSOB NA COS - NA WIEKSZE PLANY. ZAWSZE POTZREBNE, ALE NIE NAJWAZNIEJSZE. NIESTETY W POLSCE MLODZI LUDZIE LEGALNIE NIE MOGA ICH ZDOBYC.......

    MOWICIE O KOLEJNEJ EMIGRACJI??? SAMI JA FUNDUJECIE MLODYM LUDZIOM I NIE TYLKO. TRACICIE WSPANIALYCH I WYKSZTALCONYCH LUDZI, BO WSZYSCY KTORYCH TU POZNALAM TACY SA. NIEZWYLKE MADRZY I INTELIGENTNI, Z DUZYMI OSIAGNIECIAMI UMYSLOWYMI.
    POLITYCY DBAJA TYLKO O SWOJE D..Y I KORYTA. SA JAK SWINIE KTORE DOPADLY POMYJ, BO TO CO ROBIA Z POLSKA TO TYLKO POMYJE. UE? TEGO TEZ NIE POTRAFIA WYKORZYSTAC, BO PIENIADZE DZIELA MIEDZY SIEBIE, A BIEDNY STUDENT NIE MOZE NAWET STYPENDIUM DOSTAC. KORUPCJA NA KAZDYM KROKU, KPANIE DOLKOW PODA SOBA - TO JEST POLSKA RZECZYWISTOSC. SAMI NISZCZA POLSKE I NASZA PIEKNA KULTURE. NIE DZIWCIE SIE TYSIACOM MLODYCH LUDZI KTORZY UCIEKAJA. NIE DZIWCIE SIE I PAMIETAJCIE " LUDZIE LUDZIOM ZGOTOWALI TEN LOS...."
  • 2006-10-19 23:31 | POLY

    Re: wstydze sie ze jestem Polakiem

    > Od ostatnich kilku miesiecy podczas rozmow w srodowiskach uniwersyteckich za granica (Australia) wstydze sie przyznac, ze jestem Polakiem. To boli, bo bylem dumny z mojego kraju kiedy jako nastolatek ogladalem upadek komuny. Teraz musze tlumaczys sie dlaczego Polska cofa sie w rozwoju, dlaczego powraca do jednopartyjnego autorytaryzmu, dlaczego wypowiada wojne prawom czlowieka i mniejszosciom narodowym, dlaczego po wstapieniu do Unii atakuje ja i wreszcie dlaczego w rzadze znajduja sie ludzie niekompetentni, slynaccy z faszyzmu (Giertych) oraz przestepcy (Lepper) wstydze sie ze jestem Polakiem!!! 


    NIE BADZ IDIOTA I BOHATEREM, BO NIE MOZESZ BRAC ODPOWIEDZIALNOSCI ZA STADO SZUMOWIN TJ. POLITYKOW, KTORZY ROBIA Z NASZEGO PIEKNEGO KRAJU SIECZKE.
    JESTEM W USA I ZACHECAM AMERYKANOW DO WYJAZDU DO POLSKI - MOZE POMOGE NASZEJ TURYSTYCE?
    NIE MOGE CIAGLE MOWIC ZE WSZYSTKO JEST U NAS NIE TAK!!! WKONCU WMOWIE SOBIE ZE MIESZKALAM W KRAJU 3-GO SWIATA! MAMY W KONCU BYC Z CZEGO DUMNI: KULTURA, NAUKA, PIEKNE GORY CZY MOZE.
    JESTEM TU DRUGI ROK I WIESZ CO MNIE NAJBARDZIEJ OBRZYDZA? POLACY KTORZY NIE PRZYZNAJA SIE ZE NIMI SA I MOWIA DO MNIE PO ANGIELSKU A ZDRADZA ICH AKCENT. POLACY, KTORZY NA SILE CHCA BYC AMERYKANAMI, A NIGDY NIMI NIE BEDA, BO ZAWSZE ZOSTANIE IM STATUS EMIGRANTA.
    NIE KOCHASZ POLSKI? W PORZADKU, ALE NIE OCZERNIAJ JEJ, BO NIE POMOZESZ TYM CO ZOSTALI I SOBIE TEZ NIE - BO TYLKO JA SOBIE OBRZYDZASZ.
    KIEDYS MYSLALM JAK TY. TERAZ MAM SWIADOMOSC, KTO RZADZI W POLSCE I ZE TO NIC DOBREGO, ALE MAM TEZ SWIADOMOSC CO STRACILAM BEDAC TUTAJ.
  • 2006-10-22 09:00 | Emiglanc

    To znaczy, wszystko wskazuje na to

    G'day mate,

    You're ashamed of being a Pole, but for all the wrong reasons mate (lol)...
  • 2006-10-25 10:50 | Andrzej

    wstydze sie ze jestem Polakiem

    Od ostatnich kilku miesiecy podczas rozmow w srodowiskach uniwersyteckich za granica (Australia) wstydze sie przyznac, ze jestem Polakiem. To boli, bo bylem dumny z mojego kraju kiedy jako nastolatek ogladalem upadek komuny. Teraz musze tlumaczys sie dlaczego Polska cofa sie w rozwoju, dlaczego powraca do jednopartyjnego autorytaryzmu, dlaczego wypowiada wojne prawom czlowieka i mniejszosciom narodowym, dlaczego po wstapieniu do Unii atakuje ja i wreszcie dlaczego w rzadze znajduja sie ludzie niekompetentni, slynaccy z faszyzmu (Giertych) oraz przestepcy (Lepper) wstydze sie ze jestem Polakiem!!!
  • 2006-10-29 13:05 | Januszek

    emigranci

     Coz,ten artyk.,nie dodal nic nowego,otoz jak wiadomo od dawna tylko nieliczni maja szczescie,zeby ulozyc sobie normalne zycie gdzies z dala od ojczyzny!!!,pozostali placza z dnia na dzien,chociaz nie bez ich wlasnej winy(woda,chuliganka,i olewanie wszystkiego),o ksztalceniu nie ma mowy!!!,a ci nowi mgr...?wiadomo jaka wiedze posiadaja,tak jak polska tak i poziom naszych absolwentow(97%)jest zerowy,kto sie uczy i ma srednia wiedze wyniesiona z uczelni ,ten sobie radzi!!!,a to kurs,a to doksztalcanie wieczorowe,i staja mocno na nogach,ale niestety ci nieliczni izoluja sie od polakow,z w/w wzgledow,znam jednego takiego Pana w Grecji,ciezka praca!!!,i nauka,doprowadzila jego i firme na jedna z najbardziej prestzowych pozycji tego kraju.To niestety ewenement tutaj w grecji,a ten pan pochodzi z malenkiej wlodawy,lubelskie.
  • 2006-10-31 04:13 | daleko od dawna

    rozne, dziwne powody

    wydaje mi sie, ze niektore z tez sa bardzo ogolniekowe. mieszkam za granica od kilku juz lat. kiedy konczylam studia wcale nie myslalam o wyjezdzie. tak sie zlozylo kiedy poznalam mojego partnera zyciowego. mysle, ze wiele osob ktore wyjezdzaja nie mysla tylko o wynagrodzeniu, pracy, karierze ale maja inne motywacje
  • 2006-11-07 03:12 | kkrys

    Deja vu

    Nic nowego, byłem w tej samej sytuacji opuszczając Polskę w 1972 roku. Emigracja nie jest złem, złem jest blokada powrotu do kraju. Dzsiejsi emigranci nigdy już nie wrócą. Wielu amerykańskich Polaków w wieku emerytalnym wyprowadza się na emeryturę do Arizony, Californii lub na Florydę. Wiele stanów konkuruje niskimi podatkami od nieruchomości, eliminacją podatków spadkowych, od amerykańskich emerytur nie ma podatków bo nie są zarobkiem. Są to pieniądze, które całe życie były odciągane w podatkach i nie może być podatku od podatku. Stany obliczyły że emeryckie miejscowości najlepiej lokować w rejonach wysokiego bezrobocia. Jeden emeryt stwarza 5 nowych miejsc pracy w usługach i służbie zdrowia. Lokuje on pieniądze w miejscowych bankach, które z kolei lokalnie inwestują. Każdy na tym tutaj korzysta, ale nie Polska. W Polsce przepisy są ważniejsze niż pieniądze lub zatrudnienie. Emerytury amerykańske są opodatkowane jako dochód/zarobki. Podatki spadkowe zagrabią resztę. Trzeba być naprawdę wariatem żeby zdecydować się na powrót do bandytyzmu i codziennego ulicznego chamstwa. Byłem, widziałem, słyszałem 16-latków w krakowskim tramwaju. Reszta pasażerów udawała, że nie widzi i nie słyszy. U nas w większci Stanów publiczne bluźnienie jest karalne, aresztowanie, sąd do $2,000 kary bez zniżek dla młodocianych. Ja mam jeszcze wiele lat do zielonej łączki, ale wiem na pewno że nie w Polsce.
  • 2006-11-14 11:29 | Patrycja

    zamieszanie

    A co powiecie na polsko- wloskie malzenstwo? Po 4 latach we Wloszech (i 10 latach moich kontaktow z Wlochami w szkole i na studiach) nagle musialam odkurzyc moj angielski i dogadac sie z Irlandczykami (a Irish English to jest zupelnie cos innego niz to czego ucza nas w szkole). No ale udalo sie, mamy oboje prace i to niezla, swoje satysfakcje pomimo stresow. Najciekawiej bedzie jak urodza sie dzieci. Powiedzieli mezowi w pracy, ze bedzie mial Irlandzkie. Maz, jak to Wloch odpowedzial, ze w takim razie musi uwazac na zone. Nie zrozumieli...
    Pozdrawiam

    Patrycja
  • 2006-11-15 20:42 | Bubba49

    Wstydzę się za was.

    Co za bzdury prawie wszyscy wypisujecie.Wy się wstydzicie za tych buców że są POLAKAMI a nie że WY nimi jesteście.A czy MACIERZ napiszemy przez ż czy rz to nie ważne.Przecież wiadomo o co chodzi. Przeżyłem już swoje,ale nigdy nie wsydziłem się że jestem POLAKIEM.
  • 2006-11-17 07:11 | Stefan

    Re: Wyjechalem 2 lata temu

    Wyjechalem 16 lat temu i moge Wam powiedziec ze
    nieprawda jest ze dyplom nalezy wlozyc do szyflady i studiowac na nowo. Jestem tego zyjacym przykladem. Na zachodzie nie liczy sie skad jest dyplom tylko co potrafisz robic. Jestem inzynierem z Polski i bez zadych kompleksow moge powiedziec Wam jednym z wielu ktorzy wiedza czego w zyciu chca. Jezeli nie czujesz sie na silach pracowac w swoim zawodzie i masz kompleksy przywiezione z Polski to lepiej nie wyjezdzaj. Swiat nalezy do odwaznych. Praca na pol etatu i studiowanie po to by zdublowac swoj dyplom to strata zycia. Pozdrawiam i zycze sukcesow. 
  • 2006-11-22 16:27 | zomo1974

    zabieram żonę i dziecko

    Ukończyłem Wydz. Prawa i Administracji, dodatkowo logistykę, budowlankę, obr. nieruchomościami. Pracuje w publicznej instytucji i po 6 latach zarabiam netto 1.300,00 zł. Moja żona 1.100,00 zł. Niedawno zrobiłem prawo jazdy C, C+E i jadę zarabiać do WB jako kierowca tira za 1.600 funtów/m-c + dodatki. Jestem dumny, że jestem POLAKIEM, że 2 moich przodków zginęło w Oświęcimiu, 1 na ulicach Lwowa, że moja rodzina to rodzina bohaterów. Ale nie jestem dumny, że mieszkam w takim kraju gdzie liczą się tylko układy, rozliczanie przeszłości. Gdzie ludzie młodzi zarabiają grosze a nieroby politycy krocie.
  • 2006-12-15 14:09 | Jureczek

    Re: mgr.inz

    > > A ja zaluje,ze wyjechalem tak pozno,zmarnowalem 30 lat w Polsce.....Słuchaj, może byc gorzej, ja jestem dr. inż, wyjechałem z Polski 28 lat temu, ale wróciłem z USA 11 lat temu z doktoratem, doswiadczeniem ale .... w międzyczasie tutaj bardziej przytomni ludzie się zestarzeli, młodsi rozsądni wyjechali, a zdominował kraj jakis oszalały, głupi motłoch. Po paru początkowych latach "pracy organicznej", przyjemnej i b. uskrzydlającej, przyszedł czas na auto-alergię i ponowny wyjazd. Dzisiejsza emigracja to samonapędzająca sie maszynka psucia Polski. Jest mi wstyd, trochę to wynik moich słabości, może też lata, ale przecież tu działają prawa fizyki ... świat nie znosi próżni. Powodzenia.
  • 2006-12-18 13:41 | Krzysztof

    mgr.inz

    gdybym nie wyjechal na emigracje 23 lata temu zmarnowalbym swoje zycie-szkoda ze nie moglem wczesniej 
  • 2006-12-20 13:06 | Asia Żurowska

    KOCHAĆ POLSKĘ Z LONDYNU?

     KOCHAĆ POLSKĘ Z LONDYNU?

    Wyjeżdżać? Nie wyjeżdżać? W dyskusji dotyczącej zarobkowej emigracji młodych Polaków przeważa hamletowskie ujęcie dokonywanego przez nich wyboru. W przeciwieństwie jednak do rozważań szekspirowskiego bohatera wybór „pokolenia 1200” nie ma zazwyczaj dla jego przedstawicieli charakteru wykluczającej się alternatywy.

    Zdobywcy czy uciekinierzy?

    Dla części osób wyjazd ma cel wyłącznie zarobkowy. „Dorobić” można przez wakacje, żeby dołożyć do studiów albo zebrać pieniądze na własne mieszkanie, poznać inny kraj, nauczyć się języka. Czy taki wyjazd musi od razu być obudowany dramatyzmem emigracyjnego wyboru? Raczej jest pozytywnym objawem zaradności, ciekawości świata i gotowości do wyzwań. Poza tym raczej żaden z dobrze wykształconych w Polsce ludzi nie marzy o pracy przy taśmie produkcyjnej za granicą do końca swoich dni. Zarobione w ten sposób pieniądze przyjemnie wydaje się w Polsce, bo w porównaniu do miejscowych zarobków są duże, ale tam, na miejscu, nikomu specjalnie to nie imponuje a odłożenie pieniędzy wymaga wyrzeczeń związanych ze spartańskim stylem życia. Nie jest to zatem wybór długofalowy. Ci młodzi ludzie być może nie wyjeżdżaliby za granicę gdyby mogli łatwiej zarobić nieco więcej w Polsce ale też ich wyjazd może mieć bardzo pozytywny wpływ na ich dalsze poczynania – wzbogaca ich doświadczenie i poszerza horyzonty, nawet jeśli jest to jedynie doświadczenie związane z pakowaniem kremów.

    Są również osoby planujące długofalowo swoją karierę, i zakładające że rozwinie się ona lepiej jeśli wyjadą za granicę. Takim osobom polskie państwo również nie zaoferuje łatwo alternatywy, a jednocześnie w wielu zawodach doświadczenie w pracy w różnych krajach i międzynarodowych zespołach jest ogromnym atutem, warto więc zaryzykować nawet jeśli warunki w kraju wcale nie są złe.

    Jest też trzecia grupa, która wyjeżdża z desperacji. Desperacja związana jest z niskim poziomem zarobków, ale również z wysokim poziomem agresji w życiu codziennym, frustracji brakiem perspektyw rozwoju dla własnej kariery, a także poczuciem braku wpływu na to co dzieje się w społeczności lokalnej i w polityce krajowej. Także tym osobom państwo nie jest w stanie w krótkim okresie zaoferować nic konkretnego, chcą oni bowiem żyć w innym kraju. Tym innym krajem może być również Polska, ale Polska odmieniona, a najwyraźniej przestali wierzyć, że własnym działaniem mogą w tej chwili ją na lepsze zmienić. Czy należy rozpaczać nad tym, że nauczą się pracy w innych standardach, zobaczą działanie innych struktur lokalnych i politycznych, i porównają te wyśnione raje z tym, co znają z domu? Jeśli trafią dobrze, to Polska zdobędzie dodatkowy kapitał ludzi, którzy mogą popularyzować dobre pomysły w kraju. Jeśli trafią źle, to docenią, że nie wszystko w ojczyźnie tak zupełnie zasługuje na potępienie.

    Dramat ojczystej nieatrakcyjności

    Jedną z podstaw obszaru Unii Europejskiej jest wolny przepływ osób. Jest on promowany ze względu na to, że racjonalizuje rozwój gospodarczy różnych obszarów, pomaga zmniejszyć bezrobocie, ale również wpływa na wzajemne poznawanie się ludzi różnych narodowości i kultur. Skąd zatem dramatyzm pytania o wyjazdy młodych ludzi z kraju? Wydaje mi się, że bierze się on nie z zagrożenia klęską demograficzną (teoretycznie łatwo uzupełnić tą lukę emigrantami) ale z trudności zmierzenia się z faktem, że wspólne dzieło pokoleń naszych rodziców i dziadków, jest przez część z nas uznawane za mało atrakcyjne. Młodzi ludzie „głosują nogami” i w ten sposób nie podpisują się pod projektem, który im nie odpowiada. Dla przedstawicieli tych pokoleń, którzy poczuwają się do zasług w budowaniu Polski powojennej a później postkomunistycznej, to musi być gorzkie doświadczenie. Stąd biadanie nad „utratą” młodych ludzi. Jednak w coraz bardziej „globalnym” świecie państwo staje się również rodzajem produktu, który może być bardziej lub mniej konkurencyjny, stwarzać lepsze lub gorsze warunki dla mieszkańców, którzy są coraz bardziej mobilni. Takiej atrakcyjności nie tworzy się jednak jedną akcją promocyjną. Wbrew pozorom nie jest ona również zależna wyłącznie od szybkości rozwoju gospodarki.

    Kraj, w którym dobrze się żyje

    Kraj, który jest atrakcyjny, to kraj w którym dobrze się żyje. To niekoniecznie kraj w którym dobrze się zarabia – do wielu państw większość z nas nie wyjechałaby za żadne pieniądze. Dobrze żyje się tam, gdzie panuje pewna stabilność życia zawodowego, dobre stosunki w pracy, bezpieczeństwo realne i stałość prawa, atrakcyjna kultura i wysoki poziom zaufania społecznego (któż z nas nie chciałby żyć w kraju gdzie nie trzeba zamykać drzwi na klucz wychodząc z domu!). Nie chciałabym wcale sugerować, że są to wartości w Polsce nie istniejące lub niemożliwe do zrealizowania. Ale warto uświadomić sobie, że państwa- tak jak mieszkania czy samochody – można pod względem atrakcyjności czy komfortu do siebie porównywać.

    Kto co traci

    Ale narzekając na to, że tracimy polską młodzież na rzecz innych krajów, myślimy przecież o tym, że tracimy Polaków. Czyli ludzi mówiących po polsku, myślących polskim kodem kulturowym, znających polską historię. Jeśli mówimy o tym co oni tracą, myślimy o relacjach rodzinnych i przyjacielskich, o swojskim otoczeniu. Jeśli jednak okaże się, że nawet pracując w Polsce młody człowiek mówi niechlujnym językiem, znajomość kultury i historii ogranicza do tego co ‘wykuł’ na sprawdziany w szkole, a z przyjaciółmi tak czy siak kontaktuje się głównie przez internet? Skupiając się tylko na rozwoju gospodarki zaniedbujemy rozwój edukacji i kultury, które również stanowią o atrakcyjności danego kraju, a poza tym tworzą więź pomiędzy uczestnikami tego samego projektu cywilizacyjnego, oraz więź międzypokoleniową. Być może część mojego pokolenia właśnie ze względu na zaniedbanie tego rodzaju atrakcyjności już jest dla polskości „stracona”.

    A młodemu „emigrantowi” pytania o polskość przyjdą mu do głowy dopiero później, gdy będąc już od kilku lat za granicą założy rodzinę, i zacznie zastanawiać się, w jakim języku będzie rozmawiać z dziećmi, dlaczego nie cieszą się czując zapach swojskich potraw, czy będą rozumiały absurd kultowych dla niego polskich filmów i czy nie wzruszą z pogardą ramionami nad historyczną rocznicą, która u niego wywoła skurcz gardła... Czy ci, którzy w Polsce zostaną, zadbają o to, żeby atrakcyjność nie tylko gospodarcza, ale także kulturowa, cywilizacyjna tego państwa, była przyciągająca nie tylko dla „pokolenia 1200” ale również dla jego dzieci?


    Asia Żurowska, ur. 1979, aktualnie w Belgii.
  • 2006-12-22 21:13 | arek

    Re: a co z tymi którzy nie chcą emigrowac? :)

    > Są też tacy, jak ja :), którzy nie emigrują, bo nie umieją żyć z daleka od domu i rodziny. Byłam dwa razy dośc długo w Anglii i Niemczech, rzy czym to z góry były wyjazdy na określony czas. W Anglii sprzątałam mieszkania, mieszkałam u dalekiej rodziny. W Niemczech byłam na stypendium, mieszkałam samodzielnie.
    > Tęsknota była tak ogromna, że z radością wracałam. Chętnie wyjeżdżam na wakacje lub słuzbowo, ale na stałe?? To dla mnie jak wyrok więzienia.
    > Drażnią mnie komentarze na forum, gdzie tym co zostają mówi się, że są do niczego, nie uczyli się, nie mają odwagi itp.
    > Drażnią mnie komentarze - wsytdzę się, że jestem Polakiem, bo ja nie uważam się za kogoś z niższej kasty.
    > Drażnią mnie komentarze, że to ONI są winni naszej emigracji. Jacy ONI? To MY jesteśmy winni, my sami, skoro do władz wybieramy takich a nie innych ludzi. Ci ludzie nie spadli z księżyca, to są NASI znajomi, krewni ! Dlaczego sami nie bierzemy się za tworzenie ruchu, partii, która chce odmienić Polskę?
    > Byc może łatwiej jest wyjechać i korzystać z darów demokracji i stabilizacji gospodarczej zbudowanej w innym kraju przez innych niż samemu zmieniać swoją Ojczyznę? 

    Sam juz jestem emigrantem 5 lat (USA, Szkocja). Mysle, ze odnioslem sukces osobisty i finansowy. Jednak wymaga to poswiecen. Nie widuje za czesto rodziny i jest to nie do nadrobienia. Wcale sie nie wstydze, ze jestem Polakiem. Wrecz przeciwnie, daje mi to satysfakcje. Wiem, ze moj kraj nie dzwignie sie od razu po 40 latach komuny. Wierze, ze za kilka lat nie bedzie juz takiej roznicy miedzy Polska, a reszta Europy.
  • 2006-12-27 09:46 | connie

    a co z tymi którzy nie chcą emigrowac? :)

    Są też tacy, jak ja :), którzy nie emigrują, bo nie umieją żyć z daleka od domu i rodziny. Byłam dwa razy dośc długo w Anglii i Niemczech, rzy czym to z góry były wyjazdy na określony czas. W Anglii sprzątałam mieszkania, mieszkałam u dalekiej rodziny. W Niemczech byłam na stypendium, mieszkałam samodzielnie.
    Tęsknota była tak ogromna, że z radością wracałam. Chętnie wyjeżdżam na wakacje lub słuzbowo, ale na stałe?? To dla mnie jak wyrok więzienia.
    Drażnią mnie komentarze na forum, gdzie tym co zostają mówi się, że są do niczego, nie uczyli się, nie mają odwagi itp.
    Drażnią mnie komentarze - wsytdzę się, że jestem Polakiem, bo ja nie uważam się za kogoś z niższej kasty.
    Drażnią mnie komentarze, że to ONI są winni naszej emigracji. Jacy ONI? To MY jesteśmy winni, my sami, skoro do władz wybieramy takich a nie innych ludzi. Ci ludzie nie spadli z księżyca, to są NASI znajomi, krewni ! Dlaczego sami nie bierzemy się za tworzenie ruchu, partii, która chce odmienić Polskę?
    Byc może łatwiej jest wyjechać i korzystać z darów demokracji i stabilizacji gospodarczej zbudowanej w innym kraju przez innych niż samemu zmieniać swoją Ojczyznę?
  • 2007-01-04 13:42 | demas

    Re: Wyjechalem 2 lata temu

    w Tokio .ozdrawiam !rozejrzec.""Potem 2 lata zalatwiania papierow eimgracyjnych i oto jestem.""W Polsce mialem bardzo dobra prace, ale wybralem ten kraj nie tylko z powodu pieniedzy - liczy sie caloksztalt zycia. Chce zyc bezstres emigracji jest znajomosc jezyka i poukladane w glowie. Papier z polskiej uczelni trzeba czesto schowac do szuflady i zaczynac nstepne studia w nowym kraju - trwa to troche, potrzeba pare lat wyzeczen, ale sie oplaca i zwraca z nawiazka.""Jak ktos chce cale zycie sprzatac oczywiscie moze to robic i bedzie w stanie z tego nawet pzyzwoicie zyc, ale jak ktos ma ochote cos osiagnac - to absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie.""Zachecam wszystkich ambitnych do emigracji - w koncu nalezy kozystac z globalizacji i otwarcie rynkow""Pozdrawiam! 
  • 2007-01-04 13:50 | demas

    Stypendysci nie czuja emigracji !!!

    >Tacy co na stypendia jezdza nic o emigracji nie wiedza. jada w pewny uklad i przygotowane mieszkanie. nie poznaja realiow danego kraju.Robia to jedynie poco zostali wyslani w ustalonym kragu. zazwyczaj mowia po angielsku a nie w jezyku danego kraju.No chyba ze sa to Stany. taka jest moja opinia ! A ja tam za przeproszeniem chrzanie bezstresowe zycie na obczyznie. Sam jestem na emigracji czasowej po raz trzeci, bo tak mi sie zycie ulozylo,ze od czasu do czasu dostaje jakies stypendium zagraniczne, na ktore grzech nie wyjechac :-) Ale to juz ostatni raz. Mam serdecznie dosyc siedzenia w jakichs dziwnych krajach i po prostu nie moge bez Polski wytrzymac. Z kazdego stypendium latam do domu raz w miesiacu i jestem wtedy szczesliwy W Polsce sa moje korzenie, ludzie z ktorymi sie rozumiem, tam bedzie moja rodzina. Nie mam duzych wymagan materialnych, do biednych nie naleze, do bogatych tez nie, ale Polska to moje miejsce na ziemi. 
  • 2007-01-04 14:24 | druid

    Wyjechalem 2 lata temu

    Od 2 lat mieszkam w Australii. W 2000 roku przyjechalem tu na rok postudiowac i sie rozejrzec.""Potem 2 lata zalatwiania papierow eimgracyjnych i oto jestem.""W Polsce mialem bardzo dobra prace, ale wybralem ten kraj nie tylko z powodu pieniedzy - liczy sie caloksztalt zycia. Chce zyc bezstresowo, milo i przyjemnie, a tego nie bede mial w Polsce za zadne pieniadze.""Zaczynam wszystko od zera, nowe studia i dorywcza praca na pol etatu. Jednak z tej dorywczej pracy otrzymuje tyle ile w Polsce w renomowanej miedzynarodowej firmie zasowajac "swiatek i piatek".""Warunkiem udanej emigracji jest znajomosc jezyka i poukladane w glowie. Papier z polskiej uczelni trzeba czesto schowac do szuflady i zaczynac nstepne studia w nowym kraju - trwa to troche, potrzeba pare lat wyzeczen, ale sie oplaca i zwraca z nawiazka.""Jak ktos chce cale zycie sprzatac oczywiscie moze to robic i bedzie w stanie z tego nawet pzyzwoicie zyc, ale jak ktos ma ochote cos osiagnac - to absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie.""Zachecam wszystkich ambitnych do emigracji - w koncu nalezy kozystac z globalizacji i otwarcie rynkow""Pozdrawiam!
  • 2007-01-10 20:02 | Ania

    Przepis na Pierwszy Milion ... (od emigranta)

     Przepis na Pierwszy Milion,

    Pajeczyna.pl, jedyny portal oferujący darmową pomoc dla Polaków mieszkających na całym świecie przygotowuje się do przyjęcia milionowego internauty.

    Założona w lipcu 2005 roku Pajęczyna od samego początku przyjęła za swoje motto darmową pomoc Polakom mieszkającym w kraju i co ważne także mieszkającym za granicą. Do chwili obecnej - jak informuje Rafał Kowalski, Marketing Dyrektor, Pajęczyna, Co., - Pajęczyna pomogła już kilkuset tysiącom Polaków wynająć mieszkanie lub sprzedać samochód, znaleźć pracę lub pracownika, znaleźć przyjaciela lub tę drugą 'brakującą połówkę' na resztę życia.

    Idea pomocy i łączenia Polaków z całego świata przyjęła się i statystyki Pajęczyny ciągle rosną. W przeciągu kilku tygodniu Pajęczynę odwiedzi milionowy internauta, a badania rynku wskazują, ze w ciągu całego roku 2007 Pajęczynę odwiedzi okolo 6-7 mln Polaków, z czego około 60-75% zostanie jej aktywnymi użytkownikami.

    Do najbardziej popularnych działów na Pajęczynie należy przedewszystkim dział Oferty Pracy, dzięki któremu tysiące Polaków znalazło w Polsce, Europie, USA lub Kanadzie wymarzoną pracę. Często odwiedzanym działem jest dział Zakwaterowanie umożliwiający darmowe szukanie najbardziej interesujących ofert mieszkaniowych. Natomiast najmilszą częścią Pajęczyny jest bez wątpienia dział Osobiste, dzięki któremu tylko w roku 2006 kilkadziesiąt par zawarło związek małżenski, a na pewno kolejne kilkaset planuje już wspólną przyszłość. Dostanie zaproszenia na ślub od osób które poznały sie dzięki Pajeczynie należy do najprzyjemniejszych momentów naszej pracy - dodaje Rafał Kowalski.

    Wśród planów na następny rok, Rafał Kowalski wymienia między innymi dodanie całkiem nowego działu/projektu na Pajęczynie, który będzie nowością na rynku polskim, a którego otwarcie nastąpi już za 2-3 miesiące. Dodatkowo planujemy zwiększyć ekspansje na kraje zagraniczne, na których Pajęczyna już zdobyła znaczną liczbę stałych użytkowników, głównie dotyczy to USA, Kanady oraz Anglii i Niemiec.

    Pajęczyna - To my pomagamy Polakom, www.Pajeczyna.pl
  • 2007-01-20 21:48 | Gringo

    Re: Nie chcę być polakiem

    > Wstydzę się być polakiem. 
    To jest smutne i tragiczne-szkoda mi ciebie.W takim razie jesteś nikim.............
  • 2007-01-22 11:09 | Wmały

    Nie chcę być polakiem

    Wstydzę się być polakiem.
  • 2007-01-24 23:11 | PIKUŚ

    Wyjazdy ludzi wykształconych

    Jestem jednym z pracowików naukowych wyższej uczelni techniczej w Polsce.
    Czemu piszę pod psełdonimem, bo byłbym wyrzucony z tego środowiska, które jest tak konserwatywne,że trudno to nawet wytłumaczyć, pilnuje tylko sewgo nosa ( skąd rekordzista 17 etetów) , oczywiście wykonują te prace ludzie uzależnieni, pod presją, a nuż wydadzą mi niekorzystną opinię ( chodzi niepisane prawo " masz jelenia to go duś ( np. 13 lat do zrobienia doktoratu ), jak ci fika to go puść" nie ma wiolnej , konkurencyjnej nauki, jak wykonujesz prace z danego obszaru to miej się na baczności, bo atakują wściekle.
    Jest atakowanie, ściaganie w dół, bez odrobiny zachęty do pracy nad sobą do stystematycznej pracy: w myśl zasady: że geniusz to 1% talentu a 99% to potu ( czyli pracy, pracy nad sobą). Brak zupełnie pracy zespołowej.
    Proszę przejśc się po laboratoriach , toż to magazyny staroci, nie wre w nich praca, zamkniete, a gdzie jest nawet sprzet, aparatura to stoi nie wykorzytana, lub wykorzystana w sposób znikomy, lub na użytek "szefa".
    Kierunek dokąd zmierza funkcjonowanie wydziałów technicznych szkól wyższych nie trudno wskazać. Na razie podniesienie pensum do 240/360. Jedynie dydaktyka , a ponieważ robią ja w wiekszości asystenci i doktorzy ( prosze sprawdzić , biorąc pod uwagę zastepstwa i prowadzenie wykładów i ćwiczeń w planach przewidzianych dla profesorów, przez asystentów i adiunktów , są przypadki nawet całych zajęć semetralnych przez asystenat).
    Tematyka szeroka jak rzeka, gorzej jak, morze, a do Nobla "sakramencko" daleko, jeśli "osiągnieciem" asystenta jest przywiezienie i odwiezienie profesora na dworzec.
    Im dłużej się milczy tym spadek będzie głosny i bolesny.
    To tak: im sprężyne mocniej się naciśnie, tym skrócenie większe, a jak się zwolni do "odicie" większe, czyli większy poblem .
    Zacznijmy wreszcie lepiej uczyć studentów. Nie wiem czy pozyskamy zdolnego asystenta by za 1200 1300 PLN, poświęcić rodzine, i uprawiać naukę. Na pewno wyjedzie. Widzimy że wyjeżdzają wykształceni,moblili, podejmują ryzyko.
    A zostają tacy co godzą się na upokorzenie i zostaje im tylko wyjeżdzac po profesora na dworzec, a On jak będzie miał ochotę no to może ,a nuź po 13 latach, spojrzy laskawym okiem i wydobędzie odrobine chęci.
    Krótko "Cwaniactwo" ma się dobrze.
    Bo na poprawę to się nie zanosi.

  • 2007-01-28 11:35 | tet

    A jednak Grecja!

     A jednak Grecja ,na dzien dzisiejszy jest najlepsza dla POlakow!!!,;klimat,przyjazn z polakami!!!,niezle zarobki,tylko ta mentalnosc (woda)i cwaniactwo tych najmlodszych psuje czasami nasz obraz,a tak to na 6!!!
  • 2007-10-13 21:55 | bocian

    codzienność w belgii

    Jestem w belgii 1,5 roku.chciałam tu przyjechać i to bardzo.Rzuciłam w Polsce dobrą pracę i z myślą zarobienia i marzeniami na przyszłość pojechałam w świat. Teraz nie mam złej pracy.Pracuje legalnie w jedym z polskich sklepów.Nie sprzątam tak jak większość młodych dziewczyn.Niestety rzeczywistość tu jest przerażająca.nie jest tak łatwo zarobić dużo pieniedzy,trzeba też jakoś godnie żyć,opłacić mieszkanie,bilet na metro,rachunki,kredyt w polsce.Po odliczeniu wszystkigo naprawde zostaje niewiele.No i dochdzi jeszcze masa różnych narodowości.teraz jest tak że nie można wyjść wieczorem z domu,bo można nie wrócić albo wrócić w połowie.Dodatkowo sąsiedzi za ścianą nie dają spać,bo oczywiscie codziennie jest powód do imprezy.Na dodatek dochodzi tęsknota.Za całą rodziną,za domem,za byłą pracą nawet za kawałkiem własnego ogródka.Teraz dopiero zobaczyłam co jest najważniejsze.Jednym słowem żałuję że tu jestem,mimo tego,że naprawde dobrze sobie radze albo radzimy bo nie przyjechałam tu sama.Radzę wszystkim dobrze się zastanowić przed wyjazdem.Narazie jeszcze zostaje,bo czekam aż przyjdzie dzień kiedy podejme ostateczną decyzje.A czas leci.Czekam już 1,5 roku.
  • 2011-01-11 20:18 | Kasia

    Re:Wielki odjazd

    Ja też jestem na emigracji z często korzystam z internetu w poszukiwaniu przepisów (i bynajmniej nie sernika babuni :-). Chciałabym polecić stronę polskie przepisy kulinarne bo nie tylko często z niej gotuję to i umieściłam tam kilka swoich przepisów ze zdjęciami.
  • 2014-10-21 22:46 | samotnik

    siła w kupie

    gratuluje. Ja jestem sam w Angli a moi wszyscy przyjaciele zostali w polsce i mają fajne prace dobrze zarabiają i mieszkają u siebie we własnym mieście do tego mają czas na swoje hobby i rodzine. Ja pracuję tutaj i żyję godnie ale nigdy nie będę mieć tutaj swojego małego mieszkania a nawet jeśli stanie się cud i uda mi się jakieś kupić to nigdy ten kraj nie będzie moim domem a do tego jestem tutaj kompletnie sam a przyjaciele są jedni na całe życie, to ludzie z którymi dzieli czy dzieliło się pasje. Rodzina też jest jedna a tutaj pasji czy hobby które można dzielić z innymi aby wzmocnić więzi poprostu niema.Niema tutaj naszych klubów naszych gór naszego najbliższego otoczenia praktycznie niczego co nas cieszy poza tym że możemy tutaj pracować i żyć i wiem tyle żę do końca życia muszę tutaj być bo w polsce osoba taka jak ja jest skazana na 1200 - 1500 zł pensji brak emerytury...przegrane życie i tyle ale za mało odwagi by je zakończyć...marnuje tylko powietrze..Razme da się tutaj jakoś egzystować ale samemu zmierza się tylko w jednym kierunku....depresja bezdomność albo samobojstwo