Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

William Faulkner i TW Ketman

(3)
2006-03-02 13:46 | Polityka.pl
  • 2006-03-02 13:46 | b

    bilirubina

    Stan wątroby własciciela cudownej frazy Faulknera znamy, nie wiemy jednak nic o jego uzębieniu. Prosiłabym o kontynuacje na temat poprzecznych kreseczek na jego zębach. Bede zobowiązana, kwestia odzywiania niepowtarzalnych osobowosci literackich bardzo mnie zajmuje. Co polecam uwadze coraz lepiej piszacego Szanownego Felietonisty."Jednak napadało.
  • 2006-03-02 20:48 | telegraphic observer

    Sporty zimowe

    Po hockeyach i curlingach, i innych ochach i achach olimpijskich, powracamy do realu. A w nim felietoniki JP. Mam nadzieje, że gdy dla skrótu nazwę Jerzego Pilcha jego inicjałami JP, bez żadnego numeru, rzymskiego czy arabskiego, to nie będzie obrazy religijnej. Nie podjąłem jeszcze decyzji o zakupie najnowszego numeru "Polityki". Prawdę powiedziawszy jest ona pod względem ważności daleko na liście moich decyzji do podjęcia. Najpierw muszę wybrać właściwy moment zakupu benzyny do mojego pustego baku, a ceny skaczą jak jojo, od rana aż do pó%u017Anych godzin nocnych, aby w ogóle myśleć o je%u017Adzie do delikatesów Kmicic w dalszej części miasta.""Jak nie samochody, to wiadomo co mężczyznę kręci. Sprawa wypitki! We%u017Amy takiego alkoholika jakim był William Faulkner. On jest najbardziej znany z tego, że pił i w tych warunkach zmodernizował literaturę, a jak się zorientował jak bardzo narozrabiał, to dopiero zaczął pić. Nierozważne są nawoływania szkół krytyki literackiej przez ostanie pół z górą wieku, aby czytać tylko w tekście, a nie w biografii autora. Może i w tym postulacie, przemijającym przecież jak wszystko inne, jest jednak ziarno prawdy, lecz ono odnosi się do takich składników pisarskiej biografii jak to, gdzie autor się urodził, czy wymknął się z systemu edukacyjnego w szkole podstawowej, czy dopiero po doktoracie, która to kobieta zdecydowała się być jego muzą, czy był na wojnie, a jeśli tak, to na której linii, i podobne duperele. Jedno wszak jest fundamentalne dla literatury, mianowicie to czy whisky zachwiewała finezyjnością konstrukcji. I tu JP robi błąd zasadniczy, który autorowi kilku powieści (nieznanych mi jak dotąd) nie przystoi. Faulkner mógł pisać po whisky, ale precyzyjnie musiał kostruować przy herbatce, i potem aby te konstrukcje zmontować w publikowalne i czytelne całości, a przede wszystkim ubrać we frazy i metafory, i manierystyczne długaśne zdania, to musiał sobie chlapnąć. Wiadomo, ubieranie jest straszliwie nurzącym zajęciem. Jak Wiluś wypraktykował na samym sobie, że jedna, albo kilka szklanek scotcha (albo Canadian Club %u2013 tego nie wiadomo) pomaga mu w tym obrzydliwym zajęciu, to czemu na Boga miałby mu ktoś tego zabronić. Powszechnie wiadomo, JP być może te wiadomości rozwija w dalszej części felietoniku, że pisanie dobrych powieści to życie katorżnicze, choćby przez to, że jest to grzebanie we własnej podświadomej składnicy skojarzeń, obrazów i spostrzeżeń pochodzących między innymi z dalekiej przeszłości, oraz pokładów językowych doświadczeń i olśnień.""Czyli zgaduję sobie zimową porą, co JP napisał dalej. Jak on sobie TW Ketmana w to finezyjnie wkonstruował? Czy Ketman też whisky lał w gardło? Czy JP Ketmana znał osobiście i raz poszli na wódkę żytnią, a Wiluś ze wszystkich whisky bardziej lubił żytnią od jęczmiennej? Tysiące spekulacyjek i możliwych konstrukcyjek. Ja stawiam na to puentujące spostrzeżenie JP, że skupienie się na donosicielstwie i podwójnym życiu Ketmana, tak samo jak na pijackich przebojach Faulknera nie mają jednako żadnego poznawczego sensu, ale jakże są brawurowo piękne, że są to służace zabijaniu czasu sporty zimowe, choć Hemingway postawiłby duży znak zapytania przy wyrazie sporty. Takoż sportem zimowym jest czytanie felietoników JP - pytanie czy olimpijskim, a jeśli nie olimpijskim, to może ekstremalnym.