Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Za szybą

(3)
2006-03-09 15:32 | Polityka.pl
  • 2006-03-09 15:32 | Joanna Bukowska

    Dziennikarze o tragedii

    Dziękuję Pani Redaktor Barbarze Pietkiewicz za kolejny taktowny, subtelny tekst o ludzkiej tragedii - właśnie takiego dziennikarstwa brakuje w czasach podawania wyłącznie medialnej papki, w czasach, gdy tragedia w Kinikach jest newsem tylko jednego dnia , a dziennikarze ponad dogłębną spokojną analizę problemu stawiają "atrakcyjność" przekazu. Przykłady, które podaje Pani Redaktor; prób jak najbliższego dotarcia do worków, w których są ciała dzieci, ścigania członków rodziny, którzy przeżyli - to wszystko przeraża brakiem dbałości o to jaką krzywdę można zrobić ludziom, którzy całe życie będą się mierzyć z tą tragedią, z pytaniami czy zrobili wszystko co można, by uratować dzieci. ""Dla dziennikarzy newsowych to jeden z 365 -ciu tematów w roku. Dla mieszkańców wsi, rodziców i dziadków dzieci które zginęły - prawdopodobnie pierwszy w życiu i jedyny kontakt z mediami. Dziennikarz musi mieć tego świadomość, nawet jeśli pracuje w ogromnym pośpiechu, bo trzeba szybko dostarczyć informację - przecież na tym polega jego praca. Musi mieć świadomość tego, że to co robi może dodatkowo skrzywdzić tych ludzi, że oni będą musieli się jeszcze i z tym zmierzyć, gdy dziennikarz dawno już zapomni, że w ogóle z nimi rozmawiał. ""Dziennikarzom nie można odmawiać tego, że dzięki ich relacjom do takich rodzin płynie potem pomoc, ale "by popłynęła wystarczy pokazać tylko osmoloną lalkę, a nie ciało dziecka podpatrzone w niedomkniętym czarnym worku.""Dziękuję Pani Redaktor!"Joanna Bukowska
  • 2006-03-13 00:04 | tomaszek

    Płakałem.

    Płakałem w trakcie czytania Pani artykułu. Pierwszy raz w życiu nad słowem pisanym.