Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Pierwsze kroki

(6)
2006-03-10 10:44 | Polityka.pl
  • 2006-03-09 20:55 | m.m.

    optymizm?!

    Doprawdy, cóż optymistycznego wynika z wizyty Kaczyńskiego w Niemczech? Jeszcze raz przypomniał, ż że ma w nosie Unię, że nie widzi potrzeby szukania kompromisu w sprawie eurokonstytucji? Panie redaktorze, proszę nie pisać komplementów na siłę, nawet jeśli dwaj wodzowie bardzo na was, dziennikarzy pokrzykują. I jeszcze jedno. Coż takiego neistosownego było w demonstracji gejów i lesbijek? To, że upomnieli się o prawa podobnych im Polaków? Niestosowne, a nawet zdumiewające są raczej pana obiekcje.
  • 2006-03-09 22:15 | Stasta

    Serwilizm

    Właśćiwie chciałem napisać mniej więcej to co napisał autor komentarza z Berlina. Dodam więc tylko, że jestem zdumiony tym trzymaniem się z boku redakcji Polityki na kurs polityczny jaki obrała obecna ekipa rządząca. Takiego nihilizmu i amatorszczyny żadna z dotychczasowych (większość to zwykły prowincjonalizm) nie demonstrowała. Jest to polityka spychająca ten kraj na manowce. Tymczasem tak opiniotwórcze pismo jak Polityka podwineło ogon i czeka(poza J. Paradowską) co będzie dalej. Dalej już będzie drugie dno i kac, że się nie ostrzegało.
  • 2006-03-10 09:40 | kobyszcze

    Re: optymizm?

    Przewazajaca wiekszosc Niemcow odczuwa wobec Polski i Polakow dosokonala obojetnosc. Odzwierciedla to nasze znaczenie dla niemieckiej polityki zagranicznej i wewnetrznej, gospodarki etc.. Pozostaje miec nadzieje, ze obecnej ekipie rzadowej i aktualnemu lokatorowi Palacu Prezydenckiego nie uda sie tej sytuacji pogorszyc. A to juz byloby cos..."
  • 2006-03-10 10:44 | Z Berlina

    optymizm?

    Podziwiam optymizm Pana Krzeminskiego. Jest Pan uwazany za znawce Niemiec, slusznie zreszta. Ale odbiera Niemcy, swiat, mysli i czuje Pan po polsku. Te ostatnie dwie cechy sa zreszta zrozumiale, bo jak moze byc inaczej. Polityczna prawda obecnego Prezydenta i rzadu polskiego to kompletna nieznajomosc realiow dzialan miedzynarodowych, narodowo-nacjonalistyczna tesknota za wielka Polska i pretensja do calego swiata, a szczegolnie wszystkich sasiadow, ze nie jestesmy mocarstwem jak kiedys. Prawda, sasiedzi przyczynili sie do spustoszen, zaglady, zacofania. Ale co Polacy (nie kilku politykow, niezaleznie od koloru partii) ale po prostu ludzie, zrobili i robia aby znalesc sie w nowych realiach Europy? Patrza z zazdroscia na tych co maja lepiej (a moze inaczej, bo wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma) niszcza kazdego, ktory cos probuje i utwierdzaja sie w popieranym prze Prezydenta przekonaniu, ze to nas powinno sie sluchac no bo nam sie za meczennictwo nalezy. Prawda, ze nie trzeba byc od razu niewolinikem i przytakiwaczem. Kazdy z wiekszych krajow w EU patrzy na wspolnote poprzez pryzmat wlasnego interesu narodowego. No a Polska, jako geografichnie duzy kraj, tez od razu chicala by przynajmniej wspol-rzadzic (w koncu kiedys byl wspolny krol Polski i Francji, Szwecji, Prus, Litwy, Moraw,...). Tylko, ze historia i geografia nie wystarczaja, by byc wielkim. Trzeba byc doswiadczonym, wyksztalconym, obeznanym z fachem politykiem, aby na te droge wstapic. W Polsce probowal to robic naturalnym talentem Pan Lech Walensa (bazujac na wielkiej miedzynarodowej popularnosci), potem zgrabny politycznie Pan Kwasniewski. Co by o tych dwoch Panach Prezydentach nie mowic, na zewnatrz pokazali, co to sa prawdziwe zmiany i jak, jak to w Niemczech mawiaja,"kraj sniegow, mrozu i bialych niedzwiedzi", stal sie inteligentnym partnerem w nowym EU. Bo za granica kraj ocenia sie nie przez usmiechnietego hydraulika, pracujacego duzo ponizej taryfowych stawek lekarza. W Niemczech oceniaja Polaka z gruntu jako nieco gburnego, niezbyt kulturalnego i dumnego nacjonalistycznego kombinatora. Po 30 latach spedzonych w Polsce mieszkam teraz od 20 lat w Niemczech (Berlin, Hannover, Monachium), urzymuje stale kontakty ze starym krajem i sledze z uwaga prase opiniotworcza w obu krajach. Fakt, ze Niemcy o Polsce nie pisza calkiem obiektywnie, glownie dlatego, ze malo znaja ten kraj a patrza na Polske przez pryzmat wlasnej, trudnej, podporzadkowanej stereotypom i uprzedzeniom mentalnosci. Ale Polacy nie dostarczaja im specjalnie powodow do zmiany czy rewizji stanowiska. Jesli z polskiej strony przyjdzie teraz to samo (np. "Polak i Niemiec nigdy nie beda przyjaciolmi", "tak naprawde to EU jest nam nie tak bardzo potrzebna, bo raczej przeszkada", etc.), to nic dobrego z tego nie wyjdzie. I nie pomoze bardzo szeroki (ale sztuczny) usmiech niedoswiadczonego i nie znajacego jezykow Prezydenta (juz sie zemscilo)and dramatycznie optymistyczna wiara w cuda. No ale jak mawiaja, jaki narod taki prezydent. "PS. chetnie podyskutuje w Panem na szerszym forum, jesli znajdzie sie taka mozliwosc.
  • 2006-03-10 14:32 | z Berlina

    optymizm? (?!) cd

    Cieszy mnie, ze moje odczucia nie sa odosobnione. I mimo, ze patrze na sprawy Polskie "z boku" czyli zza Odry, a czasem zza oceanu, to jednak nie stracilem poczucia rzeczywistosci i nie zostalem sfrustrowanym emigrantem, tak jak zdecydowana wiekszosc srodowiska polonijnego w Niemczech, a szczegolnie w Berlinie. "I to jest prawda, co pisze jeden z komentatorow, ze na wizerunek Polski w Europie maja wplyw takze sami Polacy z Polski (dziennikarze, a przede wszystkim wszelkiej masci "wspaniali" specjalisci i experci) jak i tez polskie srodowiska za granica. Ze zgroza czytalem przez ostatnie lata i ogradalem w TV czy internecie, jak to w Polsce tylko zlodziejstwo, bieda, ciemnota i zacofanie. Jak reportaz o Polsce, (w wiekszosci nakrecony przez Polaka dla tutejszej TV albo pochodzacy z TVP) to obowiazkowo woz drabinaisty i bezzebny chlop w kufajce. Jak o Mazurach, to tesknota za Prusami Wschodnimi i tym pieknym i bogatym, co tam kiedys bylo. Jak o przemysle, to tylko ze zabiera prace Niemcom albo innym EU-chom. Czy naprawde przez ostatnie 17 lat nic sie w Polsce pozytywnego nie stalo? Czy naprawde celem polskiej polityki miedzynarodowej ma byc utwierdzanie reszty Europy w przekonaniu, ze Polska to tylko korupcja, zgroza i strach co jeszcze?. Czyli, przeslanie jest proste; nie zadawaj sie z tymi kombinatorami, tam nie ma po co jechac, inwestowac tez juz nie, bo nikt cie nie chce, a jak nawet kiedys chcial, to teraz i tak ci odbierze. A taki wizerunek ma ostatnio Polska w Europie. Nie oszukujmy sie, duzo popsuc juz nie mozna. I nie chodzi juz tylko o wielka demokracje. Dobrze byloby, aby byla choc mala. Tylko, ze Polska wg. Pana Prezydenta Kaczynskiego wyglada jak pies ogrodnika z niektorymi genami macochy z Krolewny Sniezki. Czy rzeczywiscie tak trudno jest zauwazyc, ze Polska idzie prosta droka ku izolacji czy nawet posmiewisku. Polacy wewnetrznie zawsze pozwalali sobie na dosadne kawaly na temat swych "wladcow", uwazali to za prawdziwa test demokracji i uchodzili za bohaterow, kiedy poszlo (albo zoszalo tak uznane) za daleko. To byla i (niestety) jest prawdziwa duma narodowa. Tyle, ze to jest prymitywne. Nie chodzi mi tu wcale o konkretne osoby czy rzady. Idzie o zasade. Byloby niedobrze, gdyby polski sposob myslenia o sobie (czyli Polsce) i szerokie proklamowanie takiego wizerunku nie zostal szlagierem exportowym w polityce zagranicznej IV Rzeczpospolitej. I aby praktyki namietnie i (niestety) skutecznie stosowane i trenowane w polityce wewnetrzej (sejm = sejmik szlachciurowski, bo nazwanie go szlacheckin ubliza szlachcie i historii, do kwadratu) nie zostaly przeniesione na grunt miedzynarodowy. Oby, bo na razie wszystko - niestety - idzie w tym kierunku."I cieplutkie komentarze, takie jat ten Pana Krzeminskiego, w zwykle majacej szeroko otwarte oczy i uszy Polityce tylko poglebia ten stan. Czy cenzura jest juz tak dalece rozprzestzreniona? Czy to taktyka przeczekiwania. Jesli to ostatnie, to jest gorzej niz myslalem? Pozdrowienia z Berlina!