Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zezowaty nadzór

(7)
2006-03-30 10:12 | Polityka.pl
  • 2006-03-29 17:01 | z Berlina

    jak Zombie

    Dobrze mi sie czyta Pani/Pana komentarze, bo myslimy podobnie. Wybor Pani/Pana "politycznego" pseudonimu tez pewnie nie byl przypadkowy. Jest jeszcze kilku (aby bylo gramatycznie to moze kilkoro) myslacych i piszacych podobnie. Czy zaczynyma tworzyc cos w rodzaju grupki dysydentow? Czy Redakcja "puszcza" nasze teksty bo sie z nimi w gruncie zgadza, ale nie moze (??? juz, czy jeszcze?) napisac ich sama? Czy jest tak jak za dawnych czasow, kiedy Polityce wolno bylo nieco wiecej, tak jak kabarecikowi "puszczanemu" w TVP po polnocy (bo i tak malo kto ogladal, ale przeciez nawet w telewizji bylo!). Wolalbym, aby zamiast albo lepiej razem z nami, "zwyklymi trzezwomyslacymi" wreszcie zaczela trzezwo myslec polska inteligencja, studenci, robotnicy (to tych zaliczam wszystkich ciezko pracujacych w zawodzie) i aby obudzili sie oni z marazmu i oglupialego post-witkiewiczowskiego tanczenia wokol PiSuarowego palca. Ludzie, co to sie porobilo? A moze to my powinnismy wziac sie za polityke? Zapraszam takze Pana/Pania telegraphic observer. Polityko - idziemy, Polaku - obudz sie! Zaczynamy!"Pozdrowienia z Berlina!
  • 2006-03-29 17:58 | telegraphic observer

    pytac mozna, mozna tez dostac odpowiedz

    W Kanadzie i w wielu podobnych krajach, kontrola bankowa jest w rekach civil servants, czyli niezaleznych od rzadu ekspertow. Rzad, czyli chwilowa wiekszosc w parlamencie wyznacza pewne kierunki, np. wyznacza poziom dopuszczalnej koncentracji rynku uslug bankowych, ale bezposrednio nie ma wplywu na biezace decyzje. Kontrola bankowa obejmuje rowniez tzw. credit unions, cos w rodzaju polskich SKOK-ow i innych kas oszczednosiowych, ktorym wolno o wiele mniej niz bankom, poniewaz jest ich wiele i trudniej je nadzorowac, ich wewnetrzne ryzyko jest wieksze. Np. torontonska polonijno-pafialna Credit Union musiala sprzedac swoj oddzial w Warszawie, bo prawo bankowe nie dopuszcza aby CU mialo oddzialy poza Kanada - wynikla z tego niezla awantura o forse, ale to inna sprawa. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~"Moim zdaniem, celem obecnej ustawy centralizujacej polski nadzor bankowy i oddajacej ja w rece premiera nie jest jakis efekt propagandowy, jakies kolejne plomienne przemowienie sejmowe o obronie polskiego konsumenta, albo o rozbijaniu czworokata, trapezu i czy innego rombu. Celem jest przebudowa sektora bankowego i wzmocnienie roli kas, ktore beda w rekach RUCH-u. Oczywiscie nie PRL-owskiego RUCHU, ale sieci lokalnych powiazan finansowych, politycznych, radio-maryjnych, parafialnych, budowlanych, biznesowych, nad ktorymi polityczny parasol beda rozposcierac bracia K, oraz ktora bedzie prowadzic ekipa ekonomiczna dawnego ZChN. Z tym planem idzie w parze plan dofinansowania z budzetu kredytow budowlanych, bo stopa procentowa na hipoteke jest w zlotowkach rzekomo za wysoka. Jest to bzdura! Polskie stopy zlotowkowe nie odbiegaja od stop dolarowych w Kanadzie, czy USA. Rzecz jasna polskie place sa za niskie, a ceny mieszkan i domow za wysokie. Oczywistym powodem tego jest zbyt niska wydajnosc pracy w ogole, takze wydajnosc budowania domow, uzbrajania terenow, doprowadzania drog i instalacji. M.in. w budownictwie jest ona na poziomie 25-30% wydajnosci amerykanskiej, czy holenderskiej. Tu nalezy pogrzebac i usprawnic, aby w dlugim okresie cos ludziom dac i dac cywilizacyjnego kopa w gore dla nowych dynamicznych pokolen Polek i Polakow. Tymczasem na razie szykuje sie maly geszefcik, polegajacy na wyciaganiu pieniedzy z budzetu i kierowaniu nie tylko do pozyczkobiorcow, ale takze do kas administrujacych te niekomercyjne (bo reglamentowane) kredyty. Te kasy jak na razie pod kontrola nadzoru bankowego nie sa - tu Trybunal Konstytucyjny sie klania. A przeciez to nakreci deficyt budzetu, za czym pojdzie podwyzszka stop procentowych - swoisty mnoznik Keynesa. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~"Cala ta PiS-owa wizja jest "nowa ekonomia", ale bardzo ona przypomina Gomulke i Jaszczuka z ich bodzcami, a byli ci dwaj pieszczotliwie nazwani "Nikiforami polskiej ekonomii". Naturalnie, ze budownictwo mieszkaniowe (oraz uslugi i infrastruktura), winny byc domena i kolem zamachowym wzrostu dochodow, zatrudnienia i dobrobytu, ale to musi odbyc sie glownie przez wzrost wydajnosci pracy - nie bede tutaj rozwijal tego tematu. Innej metody nie ma, chyba ze takie, ktore maja krociutkie nozki. A przeciez partii PiS chodzi o totalna przebudowe, o nowe polskie spoleczenstwo, o nowa jakosc zycia i gospodarowania na dlugie lata w przyszlosc. Albo sie wyborcy w tym polapia, albo zaplaca sowita cene. Ale nie chce krakac, kazdy swoj rozum ma. Pozdrowienia.
  • 2006-03-29 18:05 | Gość

    Będziemy żałować

    Oczywiście że będziemy żałować tej decyzji (jeżeli planowana usatwa wejdzie w życie). Zastanawiam się skąd ta wielka chęć do zniszczenia wszystkich niezależnych instytucji które mają prestiż, tradycję i dorobek. Ciekawe co będzie następne Trybunał Konstytucyjny, Sad Najwyższy? Największym problemem jest to, że tych zmian nie da się łatwo naprawić. Na prawdziwą niezależność, uznanie, tradycję instytucje te pracują latami. Zniszczenie tego jedną ustawą daje sygnał innym politykom, że tak można postępować. Coraz większe sfery działalności publicznej można upolitycznić i obsadzić "swoimi". Tylko gdy przyjdzie następna ekipa, będzie miała przetartą ścieżkę i pokusę żeby "iść na skróty". Będzie argument "oczyszczenia" urzędów i instytucji z ludzi PiS i znowu zacznie się karuzela. Taka polityka ma długofalowe konsekwencje. TO jest właśnie działanie które można określić "psuciem państwa".
  • 2006-03-29 22:05 | Janusz Pich

    Re:

    Zgadzam sie w zupelnosci z autorem komentarza "kontrola kontrola kontrola". Tusk ma racje Kaczynski obnizyl swoje loty do poziomu Leppera a teraz ma ochote na gre z polskimi finansami. Mam nadzieje,ze w sjmie jest dosc trzezwych poslow aby do tego nie dopuscic. Jesli sie to nie uda to cala nadzieja w kaczej grypie albo do zobaczenia na lawie oskarzonych Trybunalu Stanu."Janusz
  • 2006-03-30 10:12 | Zombie

    kontrola, kontrola, kontrola

    Jest tyle sfer w Polsce, które wymagają aktywności tak parlamentażystów, jak i rządu. Tymczasem PiS zajmuje się tylko i wyłącznie sprawą posiadania kontroli nad wszystkim, co w jakikolwiek sposób jest niezależne. To jest jak chorobliwa obsesja chęci dzierżenia władzy absolutnej nie tylko w sferze politycznej, ale w każdej dziedzinie życia społecznego. Państwo solidarne ma stać się państwem nadzoru w dziedzinie gospodarki, etyki itd. Oczywiście w imię dobrobytu całości społeczeństwa. Problemem PiSowców nie jest ich radykalna wizja (istnieją przecież i bardziej radykalne), ale kompletna nieumiejętność i niechęć do kompromisów, rozmowy, czy podstawowego zrozumienia, że ktoś inny też może dobrze mówić i możnaby wziąć jego zdanie pod uwagę. To jest prosta zasada TKM. Teraz my rządzimy i ma być tak jak my chcemy (a ostatnio najczęściej, jak chce Jarosław Kaczyński). Jak się komuś nie podoba to znaczy, że jest wróg, manipulator, uwikłany w układy (w absolutnie negatywnym tego słowa znaczeniu) lub oszust, który na pewno ma coś do ukrycia- więc naturalnym jest, że się boi planowanych posunięć PiS. Ludzie PiS w ogóle nie uznają kompromisów, czy elastyczności w postępowaniu (jak twardogłowi za PRL). W sumie na tym wygrali wybory- na nieustępliwości i bezkompromisowści. Ale te cechy miały pomóc w tym, aby polepszyć warunki życia wyborców, a nie skupić we własnych łapach tyle władzy, ile to tylko możliwe! To jest niebezpieczne także z innego punktu widzenia. Przyjdzie taki czas, gdy kacze rządy wreszcie przeminą i niezbyt prawdopodobnym jest, aby kolejna władza (ktokolwiek będzie ją stanowił) tak łatwo wyrzekła się takich możliwości nadzoru i instytucji o tak szerokich kompetencjach! Ciężko się będzie oprzeć pokusie, zwłaszcza, że owe organy kontrolne zdążą już okrzepnąć w świadomości wyborców. Pozostaną tylko głuche nawoływania resztek inteligencji, których Kaczory nie zdążą skompromitować w oczach większości społeczeństwa.
  • 2006-03-30 11:51 | reig

    działąnia po politykę

    Nigdy dla gospodarki nie przyniosły nic dobrego działania pod polityke rządzącej aktualnie partii. A właśnie to połączenie urządów ma znamiona takiego działania. Pis chce mieć nad wszystkim kontrolę. Niestety takie kontrolowanie polityczne wyjdzie nam szystkim przysłowiowym "bokiem"