Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Matki, żony, kucharki

(14)
2006-08-13 11:30 | Polityka.pl
  • 2006-04-19 18:20 | ivy

    co ona robila caly dzien

    Maz wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciagle ubrana w pizamy i bawi sie w blocie wsród pustych pudelek po chinszczyznie, porozrzucanych po calym ogródku. Drzwi do auta zony byly otwarte, podobnie jak drzwi wejsciowe do domu i nie bylo najmniejszego sladu po psie. "Mezczyzna wszedl do domu i zobaczyl jeszcze wiekszy balagan. Lampa lezala przewrócona, a chodnik zawiniety pod sama sciane. Na srodku pokoju glosno gral telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia byla zarzucona zabawkami i róznymi czesciami garderoby. "W kuchni nie bylo lepiej; w zlewie stala góra naczyn , resztki sniadania byly porozrzucane po"stole, lodówka stala szeroko otwarta, psie jedzenie bylo wyrzucone na podloge, stluczona szklanka lezala pod stolem, a przy tylnich drzwiach byla"usypana kupka z piasku. "Mezczyzna szybko wbiegl na schody, depczac przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zwazal na to, tylko szukal swojej zony. Zaniepokoil sie, ze moze jest chora, albo ze stalo sie cos powaznego. "Zobaczyl, ze spod drzwi do lazienki wyplywa woda. Zajrzal do srodka i zobaczyl mokre reczniki na podlodze, rozlane mydlo"i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego lezaly porozwijane miedzy tym wszystkim, a lustro i sciany byly wymalowane pasta do zebów. "Przyspieszyl kroku i wszedl do sypialni, gdzie znalazl swoja zone, lezaca na lózku w pizamie i czytajaca ksiazke. Spojrzala na niego, usmiechnela sie i zapytala jak mu minal dzien. Popatrzyl na nia z niedowierzaniem i zapytal;"- Co tu sie dzisiaj dzialo?"Usmiechnela sie ponownie i odpowiedziala;"- Pamietasz, kochanie, ze codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dzis robilam?"- Tak - odpowiedzial z niechecia."- Wiec dzis tego nie zrobilam."
  • 2006-04-20 09:31 | noam

    Cały świat pomiędzy stereotypami

    Pani Martyna Bunda musi, niestety, obracać się w bardzo dziwnych kręgach. Najwyra%u017Aniej pojechała tylko w dwa miejsca; do zamożnej warszawki oraz do menelstwa na głęboką prowincję. Pomiędzy tymi skrajnościami jest cały świat, którego pani Bunda nie zna, albo którego nie chce widzieć, bo burzy z góry założoną tezę; że być w domu to straszne nieszczęście.""Otóż jestem żoną i matką pozostającą w domu od paru lat. I uważam, że mam wszystko, czego kobieta może od życia oczekiwać. Dwójkę wspaniałych dzieci, kochającego męża, wykształcenie i kilka ciekawych zajęć poza domem.""Prawda, to na mojej głowie jest większość obowiązków związanych z domem - sprzątanie, gotowanie (bardzo lubię gotować), zakupy, odbieranie dzieci ze szkoły. Za to na głowie mężą są wszystkie obowiązki związane z aktywnością poza domem; zapewnianie nam środków na utrzymanie, banki, mechanicy samochodowi, urzędy, itd. Zupełnie nie widzę powodu dla których miałabym "po połowie włączać go w obowiązki domowe", jak chciałyby tego postępowe Hiszpanki albo Szwedki. On mnie nie włącza po połowie w uciążliwe rzeczy jak wizyty w warsztatach, rozliczenia PIT-ów czy w swoją pracę - i chwała mu za to.""Zupełnie nie wiem (i mój małżonek także) dlaczego moja praca miałaby być mniej wartościowa niż jego i vice versa. Po prostu dzielimy się obowiązkami. Poza tym mam czas na rozwijanie swoich zainteresowań fotograficznych - chodzę na warsztaty, czasami wyjeżdżam na plenery (sama albo z rodziną) i mąż wtedy opiekuje się dziećmi.""Nie sądzę, bym była jakąś wielką szczęściarą, bo wokół mnie jest sporo takich małżeństw. Jest też ZNACZNIE WI%u0118CEJ mam pracujących bez przekonania, z konieczności materialnej, które najnormalniej w świecie zazdroszczą mi mojego życia.""Przed urlopem miałam pracę zawodową i wrócę do niej, kiedy dziecko pójdzie do przedszkola - ale nie powiem, żebym się w tej pracy jakoś realizowała. Kto powiedział, że np. księgowość, wciskanie ludziom kitu jako przedstawiciel handlowy czy użeranie się z cudzymi dziećmi jako nauczycielka to coś bardziej pasjonującego niż wychowanie własnych dzieci i przygotowanie rodzinnych obiadów?""W artykule pada argument zabezpieczenia emerytalnego; trafiony jak kulą w płot. Otóż w istniejącym systemie emerytalnym (niższy wiek emerytalny kobiet i dłuższa średnia życia) statystyczny mężczyzna składa przez całe życie pieniądze, z których potem nie korzysta, bo umiera wcześnie. Beneficjentami systemu emerytalnego są przede wszystkim kobiety - żony dobrze uposażonych mężów.""Pani Martyna Bunda może za parę lat zmądrzeje; znajdzie dobrego człowieka, który ją pokocha i którego ona pokocha, urodzi dziecko albo dwójkę i wtedy zrozumie, że najważniejsze w życiu wcale nie są feministyczne ideały, że nie każdy mąż to pijak, a wykształcenie jest fajne, ale rodzina fajniejsza. Szczerze jej życzę, żeby była tak szczęśliwa jak znane mi kobiety pozostające w domach. I że świat nie składa się ze stereotypów; feministycznego i radiomaryjnego, że pomiędzy nimi jest cała przestrzeń, w której normalna kobieta może normalnie realizować się według swojego, nie zaś narzuconego scenariusza.
  • 2006-04-20 23:55 | mamiszon

    Re: Cały świat pomiędzy stereotypami

    Moim zdaniem w tym wszystkim chodzi o to, żeby kobiety miały wybór, czy chcą wyłącznie pracować w domu, wychowując dzieci, czy chcą też pracować zawodowo. Taki wybór będzie prawdziwy dopiero wtedy, gdy praca w domu zostanie doceniona społecznie (nie jak się teraz mówi "ona siedzi w domu z dziećmi, nic nie robi") i w wymiarze finansowym np. poprzez prawo do emerytury wypracowanej przez męża. Nie zgadzam się z tym, że te emrytury są głównie dla kobiet, bo dopóki mąż żyje, może wydzielać żonie po 10 zł w końcu to jego pieniądze, bo on je zarobił, poza tym może też zdarzyć się rozwód i kobieta zostaje bez środków do życia (chyba, że wyszarpie jakieś alimenty), nie mówiąc o sytuacji, gdy mąż umiera przed nabyciem praw do emerytury."Na MBA mnie uczyli, że największym aktywem/zasobem człowieka nie są mieszkania, akcje, czy lokaty, tylko kwalifikacje do pracy i zdolność do generowania comiesięcznych przychodów z pracy."Obecnie kobieta rezygnując z pracy zawodowej pozbawia się tego aktywa i uzależnia ekonomicznie od męża. Wiem, dzieci i rodzina są najważniejsze, ale za kilkanaście lat dzieci będą miały swoje sprawy, z mężem też różnie może być, a kobieta po 40-ce z długą przerwą w życiorysie zawodowym nie ma czego szukać na rynku pracy."Ja kilka lat zajmowałam się wychowaniem dzieci i powrót do pracy był trudny. Wszyscy pracodawcy kręcili nosem na 3 lata przerwy i oferowali niższe stanowiska i mniejsze pieniądze, odejmując te 3 lata od mojego doświadczenia zawodowego przed urodzeniem dzieci. Wróciłam do zawodu i nie wyobrażam sobie życia bez pracy zawodowej, ale wiem, że są kobiety, którym praca zawodowa nie jest konieczna."Jeśli PIS chce zachęcić kobiety, do zajmowania się dziećmi, domem i mężem, powinien prawnie zabezpieczyć ich prawa do emerytury i traktować jak równoprawnych partnerów, a nie bazować na tym, że przecież jak mąż żonę kocha, to będzie ją utrzymywał, bo co się stanie jak przestanie kochać (nie będę tu wymieniała po nazwisku polityków PIS, którzy właśnie przestali).
  • 2006-04-21 08:53 | jjkl

    świetne...

    Bardzo dobre- flustacja i poczucie, że jest się nikim."Zrezygnowałam z pracy, żeby zająć się dziećmi. Będąc na urlopach wychowawczych skończyłam studia magisterskie. Myślałam sobie- odchowam dzieci i znajdę pracę lepszą niż miała, może lepiej płatną i zapracuję sobie na emetyturę. Teraz mam 37 lat i krew mnie zalewa, bo nie mogę znale%u017Ać pracy ani lepiej płatnej, ani żadnej. Popełniłam kardynalny błąd odchodząc z pracy. Nie wspomnę już wyrzuconych pieniędzy na studiowanie.
  • 2006-04-21 23:05 | nn

    tego co opisała noam

    tego co opisała noam można pozazdrośćić. Powinienem dać to żonie do przeczytania, bo niestety ona po pracy odpoczywa przed telewizorem, a o reszcie spraw domowych przypomina sobie dopiero w weekend ( a i tak nie zawsze)
  • 2006-04-23 15:48 | mama

    Noam! TY szczesciaro!

    Noam, JESTES szczesciara!!!!!"""MAma 6-latka
  • 2006-04-25 09:46 | Greeder

    RE: cały świat pomiędzy...

    Widzisz Noam, poczytaj komentarze, jesteśmy nienormalni. Jak to można być zadowolonym, z normalnego małżeństwa. Nie jesteś homo, dzieci masz więcej niż jedno, kobieta nie pracuje= taka czy inna patologia."Nie to, żebym miał coś przeciw "darmowej" emeryturze dla żony. Takie 400 euro by się zdało na starość...
  • 2006-04-25 18:03 | ella

    Re: Matki,zony ,kucharki

    Wiem o czym pisze autorka artykułu. Obecnie jestem w tej sytuacji. Piorę, prasuję, sporzątam, gotuję, załatwiam lekarza, kupuję ubrania itd. itp. Czuję się nie szczęśliwa i niedoceniana. Gdybym otrzymała jakąś ofertę pracy (codziennie wysyłam aplikacje) nikt mnie nie zmusi do żadnych obowiązków.
  • 2006-05-23 13:21 | karolina

    Re: Matki,zony ,kucharki do alexa

    Alex, Twoja teściowa przez większość swojego życia usługiwała jakiemuś leniowi. Więc teraz on powiniej jej płacić, a nie podatnicy. Dlaczego ja mam płacić, bo leń hodował sobie ścierę do podłogi??? Jeżeli panienka decyduje się żyć z łaski faceta, to niech poniesie konsekwencje.
  • 2006-06-04 10:21 | anka

    kobiety służące

    a nawet nie służące bo niewiadomo jak je nazwać.Bo służącym trzeba zapłacić a one pracują i to ciężko darmo.Z tej sytuacji jest wyjście jedno niech nasi panowie sami rodzą sobie dzieci i je wychowują.Pewno bardzo dużo powstałoby domów dziecka z dziećmi porzuconymi.Jestem za równouprawnienie obu płci ale rzeczywistym a nie pozorowanym.Ale to chyba daleka przyszłość,chociaż widzę u terażniejszych małżenstw już poprawę.
  • 2006-07-27 19:55 | LP

    Re: Matki,zony ,kucharki do alexa

    > Alex, Twoja teściowa przez większość swojego życia usługiwała jakiemuś leniowi. Więc teraz on powiniej jej płacić, a nie podatnicy. Dlaczego ja mam płacić, bo leń hodował sobie ścierę do podłogi??? Jeżeli panienka decyduje się żyć z łaski faceta, to niech poniesie konsekwencje. 
    Ja osbiście nie wierzę abyś Ty była kobietą.
    Polska kobieta ma w sobie ten instynkt troskliwości o swoją rodzine to tak jak geny które przechodzą z pokolenia na pokolenie.
    Ktoś kto tak pisze jak Ty to tylko widocznie jakać podszywająca się Postura pod osobowość polskiej kobiety.
  • 2006-08-12 10:11 | Magda

    Re: Matki,zony ,kucharki do alexa

    > Alex, Twoja teściowa przez większość swojego życia usługiwała jakiemuś leniowi. Więc teraz on powiniej jej płacić, a nie podatnicy. Dlaczego ja mam płacić, bo leń hodował sobie ścierę do podłogi??? Jeżeli panienka decyduje się żyć z łaski faceta, to niech poniesie konsekwencje. 

    Mysle, ze glupoty piszesz, dziewczyno. Kazdy z nas jest indywidualnoscia, ale razem tworzymy spleczenstwo, gdzie czlonkowie sa wzajemnie za siebie odpowiedzialni. Tak to funkcjonuje. Bez takich kobiet, jak pani Zofia i tesciowa Alexa, spleczenstwo byloby znacznie ubozsze!!!!!
    Absolutnie zgadzam sie, ze ciezka praca "kur domowych" powinna byc jakos wynagradzana!
  • 2006-08-13 11:30 | alex

    Matki,zony ,kucharki

    Moja tesciowa otrzymuje 458%u20AC.Nigdy nie pracowala poza domem.Te pieniadze sa przyznawane z chwila osiagniecia wieku 65-iu lat.Pozno,bo pozno,ale zawsze cos!!Tak jest w Holandii.To najwyzszy czas ,zeby docenic ciezka prace miliona kobiet.Dla nich praktycznie ta praca nigdy nie ma konca!!Mezczyzna ,gdy przejdzie na emeryture,czesto nie robi nic!!Kobieta praktycznie pracuje,az do swoich ostatnich dni.Kazdy ma prawo wyboru,trzeba to uszanowac i docenic.!!!!!