Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Instytut Dobra, Piękna i Prawdy

(14)
2006-05-02 14:31 | Polityka.pl
  • 2006-04-28 19:14 | Marcin Zygmuntowicz

    Instytut...

    brawa dla autorki za celne spostrzeżenia. I tak, o zgrozo, w ramach "taniego państwa" władza serwuje nam kosztowną i nieprzydatną instytucję.
  • 2006-04-29 04:49 | Włodzimierz Zielicz

    Re: Instytut wartości

    , całkowicie oderwane od szkolnej rzeczywistości, poza potokami okrągłych słów i zdań oraz doktrynerską krytyką rozpaczliwych wysiłków praktyków nie są w stanie przedstawić żadnych propozycji poprawy obecnego stanu.Dopóki tego nie zrobią krytyka NIW w stylu Magdaleny %u015Arody będzie jałowa.I będzie raczej sugerować odbiorcom, że PiS coś próbuje zrobić, a mu w tym tylko przeskadzają i krytykują;-)
  • 2006-04-29 14:47 | pilar_te

    Re: instytut

    %u015Awietny artykuł (mam na myśli pełną wersję)."Serdeczne pozdrowienia dla autorki.
  • 2006-04-30 13:14 | Stanisław Radtke

    Re: instytut

    Nie ulega manmniejszej wątpliwości, że jest to nic innego jak tworzenie dobrze płatnych stanowisk dla swoich ideologów powiązanych z kruchtą.Odpowiedzialność - żadna.Tu jawi się podstawowe pytanie, czy w czasach PRL-u też był taki kryzys wychowawczy? Chyba po 1953 r. nie uczono już w szkołach religii. Jaki jest wpływ nauczycieli tego przedmiotu obecnie w szkołach? Może większy porządek byłby jednak, gdyby te zajęcia prowadzić poza murami szkoły? Tam mogliby faktycznie uczyć tylko religii!
  • 2006-05-01 16:17 | belfer

    Przyganiał kocioł garnkowi;-)

    Akurat urząd którym kierowała ostatnio p.%u015Aroda był równie użyteczny i oszczędny oraz nieideologiczny;-)"NIW jest może niepotrzebny, ale zarzuty, które mu stawia autorka moznaby po niewielkich modyfikacjach postawić "urzędowi pełnomocnika d/s równego statusu...", więc w jej ustach brzmią niewiarygodnie!!!
  • 2006-05-02 10:35 | Jacek Jankowski

    instytut

    jak bedzie instytut od oswiaty to po co komu ministerstwo? rozwiaze sie i beda oszczednosci
  • 2006-05-02 12:38 | Włodzimierz Zielicz

    Re: Instytut wartości

    Szanowni Państwo!Nie wiem czemu ucięliście moją wypowied%u017A, czyniąc ją niezrozumiałą.Napisałem, że NIW jest odpowiedzią,może nienajlepszą, na całkowity brak pomysłów ze strony środowiska akademickich pedagogów na skutki wychowawcze "reformy" Handkego-Dzierzgowskiej oraz wieloletnie promowanie "praw" uczniów, w wyniku czego najważniejsze stało się prawo do pobytu w szkole nawet wielokrotnych kryminalistów z orzeczonym dozorem kuratora.
  • 2006-05-02 14:31 | Jadwiga Kowalczyk

    Instytut wartości

    chyba faktycznie chodzi o znakomity dobrze płatny azyl dla ludzi ktorych z pracy w żaden sposób wymiernie się potem nie rozliczy i którzy żadnej odpowiedzialności ponosić za swe poczynania nie będą - bo i jak?" Zastanawiająca jest natomiast klęska wychowawcza(czy faktycznie klęska, czy tylko pokoleniowa ostra zmiana obyczaju?) ostatnich lat; religia w szkołach, ruch oazowy, pielgrzymki, namolna propaganda i autentyczne uwielbienie dla JPII - i co?Ano nic. Młodzież jak zwykle postępuje po swojemu bo taki jest przywilej młodości. I taki był zawsze. I Żaden instytut niczego nie poprawi poza dobrym samopoczuciem licznej grupy klerykalnych specjalistów od zawracania kijem Wisły.
  • 2006-05-06 09:28 | Kasia

    kolejny fikcyjny urząd

    Widać, mania kontroli wszystkiego i wszystkich nabiera sił. Zamiast skupić się na realizacji już wytyczonych celów Ministerstwo Edukacji i Nauki wyznacza sobie nowe. Gratuluję pomysłowości. Szkoda, że nie idzie w parze z rozsądkiem i zachowaniem umiaru w wydatkowaniu wspólnych pieniędzy...
  • 2006-05-07 09:03 | anka

    jw

    kolejny kamyczek do taniego państwa.
  • 2006-05-14 20:07 | Zombie

    Re: Instytut...

    Rządzący na swoj sposób widzą problem, który moim zdaniem istnieje. Nie da się ukryć, że coś się zmienia. Widzę to nawet ja, który skończyłem (w przedostatnim roczniku) stary model nauki, ze starą maturą. Ponieważ nie minęło jeszcze tak dużo czasu od kiedy uczęszczałem do szkoły podstawowej, pamiętam jakie były normy powszechnego zachowania- zarówno w stosunku do nauczycieli, jak i uczniów między sobą. Podobnie jeśli chodzi o czasy liceum. Nie chcę idealizować tamtych lat, ale wyra%u017Anie mogę zauważyć zwiększenie stopnia zwulgaryzowania, czy zbrutalizowania w życiu młodzieży. Poza tym wartości (najprzeróżniejsze) którymi kieruje się w życiu wielu młodych Polaków, marazm i niechęć do wysiłku umysłowego też są dla mnie zastanawiające. Staram się nie oceniac żadnych wartości, ale dla mnie niebywałe jest to, że tak wielu młodych ludzi po prostu nie przywiązuje wagi do wartości jako takich. Żyje z dnia na dzień, niemo akceptując powszechną wartość pieniądza i nie stara się doszukać odpowiedzi "co ja sądzę na ten temat", nie stara się poszerzyć swego horyzontu myślowego (i nie chodzi tu o żadne kucie, tylko o zwykłą ciekawość świata). Z drugiej strony wiadomo, że im człowiek młodszy tym mniej myśli o takich rzeczach i to jego prawo. Dzieciństwo ma się raz w życiu i jest ono zdecydowanie krótsze niż reszta życia. Z trzeciej zaś strony wiadomo, że w młodym wieku można starać sie "uformować jednostkę" na pewien pożądany przez co poniektórych wzór. Ale uważam, że nie tędy droga! Ważniejszą, wydaje mi się, misją jest pokazanie młodemu człowiekowi różnych dróg dochodzenia do osobistej prawdy, nauczenie go ciekawości świata i otwarcia na poglądy innych. Nie postuluję tu, oczywiście, o ukazywanie możliwości życiowych niezgodnych z prawem, czy prowadzących do autodestrukcji."A inaczej podchodząc do problemu- co w sytuacji, w której dziecko wraca z lekcji poświęconej "prawdzie", "pięknu" czy "umiłowaniu Ojczyzny" do domu, w którym żyje się ze zbierania złomu, sprzedawania butelek, bo w okolicy panuje 20% bezrobocie. Do domu, w którym dodatkowym lokatorem jest Pani Gorzałka, która nie raz przemawia o pięknie i prawdzie za pośrednictwem bełkotu (lub pięści) mamy lub taty. Do domu, w którym nikogo nie ma, bo rodzice wrócą zmęczeni o 20;00 i nie będą mieli ochoty na rozmowę o pięknie, prawdzie, czy umiłowaniu ojczyzny, bo jeszcze obiad na jutro trzeba ugotować albo odpocząć przed następnym dniem pracy."Szkoły w mniejszym stopniu niż domy rodzinne kształtują umysły młodych ludzi i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. W (dzisiejszych polskich) szkołach się mówi, w domach się żyje. I naprawę świata wartości młodych trzeba zacząć od ich domów. Ale nie na zasadzie powołania kolejnego superurzędu, czy ministerstwa, tylko dania szansy rodzicom na poświęcenie niezbędnego czasu ich dzieciom (dochodzi tu jeszcze kontekst %u017Aródeł z życia codziennego, z których rodzice mogą i muszą czerpać przy wychowywaniu swoich dzieci- np. media, prasa itp). Ale to jest zdecydowanie trudniejsza i bardziej skomplikowana sprawa, do której realizacji potrzeba zdecydowanie więcej ambicji i umiejętności!
  • 2006-05-14 20:09 | Zombie

    NIW nie jest potrzebny

    Rządzący na swoj sposób widzą problem, który moim zdaniem istnieje. Nie da się ukryć, że coś się zmienia. Widzę to nawet ja, który skończyłem (w przedostatnim roczniku) stary model nauki, ze starą maturą. Ponieważ nie minęło jeszcze tak dużo czasu od kiedy uczęszczałem do szkoły podstawowej, pamiętam jakie były normy powszechnego zachowania- zarówno w stosunku do nauczycieli, jak i uczniów między sobą. Podobnie jeśli chodzi o czasy liceum. Nie chcę idealizować tamtych lat, ale wyra%u017Anie mogę zauważyć zwiększenie stopnia zwulgaryzowania, czy zbrutalizowania w życiu młodzieży. Poza tym wartości (najprzeróżniejsze) którymi kieruje się w życiu wielu młodych Polaków, marazm i niechęć do wysiłku umysłowego też są dla mnie zastanawiające. Staram się nie oceniac żadnych wartości, ale dla mnie niebywałe jest to, że tak wielu młodych ludzi po prostu nie przywiązuje wagi do wartości jako takich. Żyje z dnia na dzień, niemo akceptując powszechną wartość pieniądza i nie stara się doszukać odpowiedzi "co ja sądzę na ten temat", nie stara się poszerzyć swego horyzontu myślowego (i nie chodzi tu o żadne kucie, tylko o zwykłą ciekawość świata). Z drugiej strony wiadomo, że im człowiek młodszy tym mniej myśli o takich rzeczach i to jego prawo. Dzieciństwo ma się raz w życiu i jest ono zdecydowanie krótsze niż reszta życia. Z trzeciej zaś strony wiadomo, że w młodym wieku można starać sie "uformować jednostkę" na pewien pożądany przez co poniektórych wzór. Ale uważam, że nie tędy droga! Ważniejszą, wydaje mi się, misją jest pokazanie młodemu człowiekowi różnych dróg dochodzenia do osobistej prawdy, nauczenie go ciekawości świata i otwarcia na poglądy innych. Nie postuluję tu, oczywiście, o ukazywanie możliwości życiowych niezgodnych z prawem, czy prowadzących do autodestrukcji."A inaczej podchodząc do problemu- co w sytuacji, w której dziecko wraca z lekcji poświęconej "prawdzie", "pięknu" czy "umiłowaniu Ojczyzny" do domu, w którym żyje się ze zbierania złomu, sprzedawania butelek, bo w okolicy panuje 20% bezrobocie. Do domu, w którym dodatkowym lokatorem jest Pani Gorzałka, która nie raz przemawia o pięknie i prawdzie za pośrednictwem bełkotu (lub pięści) mamy lub taty. Do domu, w którym nikogo nie ma, bo rodzice wrócą zmęczeni o 20;00 i nie będą mieli ochoty na rozmowę o pięknie, prawdzie, czy umiłowaniu ojczyzny, bo jeszcze obiad na jutro trzeba ugotować albo odpocząć przed następnym dniem pracy."Szkoły w mniejszym stopniu niż domy rodzinne kształtują umysły młodych ludzi i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. W (dzisiejszych polskich) szkołach się mówi, w domach się żyje. I naprawę świata wartości młodych trzeba zacząć od ich domów. Ale nie na zasadzie powołania kolejnego superurzędu, czy ministerstwa, tylko dania szansy rodzicom na poświęcenie niezbędnego czasu ich dzieciom (dochodzi tu jeszcze kontekst %u017Aródeł z życia codziennego, z których rodzice mogą i muszą czerpać przy wychowywaniu swoich dzieci- np. media, prasa itp). Ale to jest zdecydowanie trudniejsza i bardziej skomplikowana sprawa, do której realizacji potrzeba zdecydowanie więcej ambicji i umiejętności!
  • 2006-05-19 20:58 | janek344

    NIW

    Wychowanie młodzieży zależy od jakości rodziców i nauczycieli. Wątpię, żeby Instytut miał wpływ na wychowawców. Raczej chodzi tu o propagandę "patriotyczną" i umocnienie PIS u.