Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Walka z czasem

(1)
  • 2006-06-01 11:31 | michal

    Wojna szkolna

    Chcialbym trochę popolemizować z mitem, że kiedyś bylo lepiej. Sam pamiętam ile bylo agresji w polskiej szkole w latach osiemdziesiątych. Chodzilem do jednej z tych tak milo teraz wspominanych ośmiolatek w śródmieściu Warszawy i jedną z wielu rzeczy jakie pamiętam to byla ciągla agresja starszych uczniów wobec mlodszych. Wsadzanie glowy do ubikacji, straszenie, poszturchiwanie, może nie bylo ciąglego wymuszania pieniędzy ale zabieranie wartościowych rzeczy, wyrzucanie "na kopach" mlodszych z boiska, bo starsi chcą sobie pograć, oczywiście nie swoją pilką. Do ciś pamiętam wyrośniętego ucznia w mojej klasie, który na przerwie chodzil i przypalal nam ręce zapalniczką (ostatni wyszedl zwięzienia, podobno za gwalt). Odetchnąć można bylo dopiero w siudmej, usmej klasie, ponieważ wtedy to już nasze roczniki "rządzily". Ale nawet w ósmej klasie musieliśmy barykadować klasę przed "najazdem" starszych braciszków, którzy chcieli odegrać się na naszym koledze, a nauczycielka przez okno prosila koleżankę z sąsiedniej sali, żeby dyrektorka wezwala policję. Moim zdaniem problem istnieje od kilkudziesięciu lat i państwo polskie nie ma ochoty go rozwiązać, ponieważ tak jak zauważono w artykule potrzebna jest zmiana calego systemu wspolżycia i relacji międzyludzkich, a nie tylko zmiany w szkolach."Teraz jestem nauczycielem w liceum, jest spokojniej niż w gimnazjach, ale świetnie rozumiem i nauczycieli i rodziców. Sam narzekam na tych drugich, ale trochę ich rozumiem. Przecierz żyją w takiej rzeczywistości spoleczno-gospodarczej a nie innej. Trzeba pracować od ośmej do ósmej, często w soboty i niedziele, bo inaczej nie zapewni się godnego życia rodzinie. No to kiedy mają zajmować się dziećmi i wspolpracować ze szkolą. Pozdrawiam Michal