Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jako mąż i nie mąż

(3)
2006-06-14 08:31 | Polityka.pl
  • 2006-06-14 08:31 | zb

    Jako mąż i nie mąż

    Jezu............. Chyba to jest to......Ne mam zamiaru z tym "sobie poradzić"......Czy na to będzie jakiś paragraf? Chyba z nią ucieknę do N. Zelandii...............
  • 2006-06-15 20:07 | gogos

    nie żona

    A po latach okazuje się, że on nie jest w stanie się rozwieść ("bo żona nie zgadza się"!?) i jest zdziwiony, wściekły, nieszczęśliwy, bo już nie chcesz się z nim potajemnie spotykać i masz dość randek w innym mieście lub u ciebie w domu. Czuje się pokrzywdzony, "bo tak bardzo cię kocha" a ty nie chcesz do końca życia obawiać się spotkania z jego żoną. Jak możesz... Osiem lat to wystarczająco długo by podjąć jakąś decyzję.