Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zderzyła się z lokomotywą

(6)
2006-06-23 17:49 | Polityka.pl
  • 2006-06-23 17:49 | telegraphic observer

    Co jest ta lokomotywa?

    Moga to byc blizej nieokresleni politycy, moze to byc prezes JK, a moze rosnacy w sile heros Lepper? A moze ZZawodowe z Komisji Trojstronnej, ktore byly oburzone do zywego, ze wicepremier nie osobiscie podala im zalozen do budzetu. Nawiasem mowiac, dziwaczny jest ten proceder ukladania i uchwalania budzetu w Polsce. W wiekszosci krajow rozwinietych szczegoly ustalaja biurokraci z MF na podstawie wytycznych politycznych rzadzacej partii, a sama ustawe uchwala sie w ciagu jednego popoludnia. I potem odpowiedzialnosc rzadu jest przed Bogiem i historia, czyli jak na to w dlugim okresie zareaguja rynki, gospodarka i sami wyborcy. A tu, w Polsce odpowiadac musi wicepremier przed roznymi grupami nacisku, i to w sposob bezposredni, natychmiastowy, zanim jeszcze jeden punkt z ustawy uchwalanej za 6-8 miesiecy ujrzal swiatlo dzienne. Toz za te "zrenice wolnosci" placi juz teraz cale spoleczenstwo.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Poza tym ja nie dowierzam Pani Solskiej, ze przed wyborami samorzadowymi nastapi wielkie rozdawnictwo i ruina budzetu. Ta gra z wyborcami jest prowadzona bardziej finezyjnie. Polska polityka wzniosla sie juz na wyzszy szczebel niz zwykla kielbasa wyborcza, szastanie teczkami, albo gruszki na wierzbie. Teraz jest gra pozorow, unikow, zwodow, poklonow, przeprosin ... czegoz polska mysl polityczna jeszcze nie wymysli.
  • 2006-06-23 21:44 | wyborca

    Zyta "ofiarna"

     Mogła Gilowska a Kaczyńscy nie mogli? A gdzie są dowody? Kaczyński(tajny współpracownik" jeszcze przed wyborami obiecywał pokazać swoją teczkę. Na zwołanej konferencji prasowej "pokazał" ale z daleka, oczekując że "ciemny lud to kupi".
    "Tiki, triki polityki, kwa, kwa, kwa, kwach,
    Afery, afery wszędzie, jeszcze raz afery,
    Panie prezesie, melduje wykonanie zadania."
  • 2006-06-24 13:49 | Zbigniew Rykowski

    Finanse publiczne na równi pochyłej

    Jeśli można coś dodać do Pani komentarza, to tylko tyle, że w publicznych finansach będzie już tylko gorzej. Na kadrowej krótkiej ławce rezerwowych PiS-u osoby równie kompetentnej (choć nieco "cyrkowej" - i tu narzuca się porównanie z prof. G. Kołodką)jak zdymisjonowana wicepremierka już się nie znajdzie. Zresztą nie o to chodzi, żeby znaleźć, bo - jak słusznie Pani zauważyła - koalicjanci chcą "wyszarpać z publicznej kasy jak najwięcej pieniędzy, by kupić głosy wyborców". Jest więc duże prawdopodobieństwo, że ten zabieg plus patent Kurskiego na "ciemny lud" zapewni PiS-owi zwycięstwo w wyborach samorządowych. Osobiście pocieszam się tylko tym, że z reguły jestem złym prorokiem.
  • 2006-06-25 06:52 | Warzywniak

    Gilowska, ksieza i bezpieka

     
    Uproszczenia sa i glupie, i niebezpieczne. "Wspolpracowala z bezpieka" - co to znaczy ? Jak ? Kiedy ? Dlaczego ? I sto innych detali. Co to byla "bezpieka" ? Poza kilkoma wyksztalconymi oficerami w MSW, byly bezpieki wojewodzkie, powiatowe, miejskie, dzielnicowe skladajace sie w 99% z nieszkodliwych, bo nieefektywnych tzw oficerow operacyjnych, bardzo rzadko z wyzszym wyksztalceniem, a przewaznie po dwuletniej szkole oficerskiej, lub nawet bez niej. Byly jeszcze sensowne kadry w wywiadzie i wydzialach sledczych, ale wywiad pracowal dla rezydentury ZSRR a wydzialy sledcze rozpracowywaly glownie waluciarzy, handlarzy, malwersantow, byly skorumpowane, a przy wyborach szanowne oficerstwo latalo po nocach, po lokalach wyborczych i podpisywalo fikcyje glosy, gdzie brakowalo. Stary dowcip: takiego wala mieli bysmy, towarzysze, Wladze Ludowa, jak bysmy w czterdziestym osmym wyborow nie sfalszowali ! Te werbunki tajnych wspolpracownikow, o ktorych tyle gadania, to czesto bylo posmiewisko. Nie mogli wyrzucic z pracy, czy aresztowac za odmowe wspolpracy. Nie mogli werbowac czlonka partii. Wspolpraca miala trzy stopnie: kontakt sluzbowy, kontakt obywatelski, tajny wspolpracownik (TW). Ubowcy byli oceniani zaleznie od ilosci werbunkow. Werbowali na lewo i na prawo, kogo popadlo, zeby "sie wykazac". Kiedys sluchalem przez ponad godzine w kawiarni, jak oficer bezpieki werbowal przy sasiednim stoliku jakiegos faceta. Pol kawiarni sluchalo. Inny werbowany oskarzyl pozniej ubowca, ze ten ukradl mu rekawiczki. Oddali. Z przeprosinami.
    To fakty. Taka byla ich jakosc. Nie bylo wyjscia. Przychodzil do pracy "towarzysz", zamykal za soba drzwi i plotl o obcych wywiadach, o obcej dywersji i o patriotyzmie. Zebral zeby go zrozumiec i nie przegonic. A mozna bylo, jak by sie kto uparl. Co sprytniejsi ciagneli z nim te pogaduchy, czestowali kawka, koniaczkiem, potem dawali drobne prezenty, zaprzyjazniali sie i w rezultacie mieli wlasnego agenta, ktory wiedzial wszystko o zakladzie pracy, od dyrektora do sprzataczki i informowal ich o: awansach, podwyzkach, kontrolach, ukladach, premiach, kto kogo, kto z kim, kto komu i co, a ten tzw tajny wspolpracownik obiecywal: Wladziu (na "ty" juz byli), jak zobacze szpiega, albo dywersanta to natychmiast do ciebie zadzwonie ! Obaj wiedzieli, ze to brednie (polska bezpieka w calej swojej historii jednego zywego szpiega nie widziala), ale jeden potrzebowal TW i awansu, a drugi wlasnej wtyczki w pracy. Czasem realnie sie przyjaznili, z zonami i dziecmi, pozyczali sobie pieniadze, pomagali w biedzie, "zalatwiali" jeden drugiemu kaszanke, karpie, gesi eksportowe i co popadlo. Jezeli ubek pozyczal TW pieniadze to pisal, ze dawal. Z tzw funduszu operacyjnego. Kontroli praktycznie nie bylo. Ludzie sensowni i uczciwi nigdy nie mowili ubekowi nic, co rzeczywiscie moglo komus zaszkodzic. Karmili go plotami o d... Maryny, a on potem lecial do siebie i pisal "notatke ze spotkania". Ciekawe: kto tu kogo werbowal ? Powinno sie powolac specjalna Komisje Rzadowa do zbadania tego ewenementu... Mogla zatem pani Gilowska, czy jakis proboszcz, zbywac kretyna byle czym, a on potem skrobal "madre" notatki, ktore teraz uznano za powazne dokumenty. Oddzielna sprawa to ludzie, ktorzy byli w konflikcie z prawem lub moralnoscia. Wtedy ubek siedzial na wysokim koniu ! Albo mi pan powie, albo ja rozpowiem o panu ! To byl werbunek "na materialach", czyli szantaz. Teraz, owczesne ofiary prawdopodobnie bardziej boja sie ujawnienia tych materialow niz faktu wspolpracy. Co powie zona jak sie dowie ? Co teraz zrobia owczesni ministranci proboszcza ? Jaki skandal bedzie wsrod czytelnikow, jak sie dowiedza ?
    Ta lustracja otworzy puszke Pandory, ktora zasmrodzi caly kraj na dlugie lata. I po co ? Jaki z tego pozytek ? Dociekliwi z Komisji Lustracji zapomnieli, ze 100% informacji szlo z bezpieki do komitetow partyjnych roznego szczebla. Tych bylych aparatczykow tez bedziecie lustrowac ? W partii przeciez bylo wiecej niz polowa kraju, i nikt w te partie nie wierzyl. Podobnie z bezpieka. Kazdy sie o nich otarl, potem sie umyl i zyje dalej. Nieskonczony process ta lustracja. Na dlugie lata. Zrobicie w kraju tuwimowski "Bal w operze" - "lustro z lustrem i znow do lustra !" i tylko "malpy pospadaja z zoodiakalnej karuzeli", a wy bedziecie musieli dalej zyc razem. I zgodnie. W demokratycznym kompromisie. Z ta nienawiscia, co warzycie ? Kto to inspiruje ? Znowu tuwimowskie "uczone malpy, wszystkowiedy co ogladacie swiat przez lupe (czytaj: lustracje) i chcecie wiedziec (parafraza) co, jak , kiedy ?" I propozycja nie do odrzucenia: "calujcie mnie wszyscy w dupe !" Z najlepszymi zyczeniami.
    Warzywniak.

  • 2006-06-26 11:39 | z Berlina

    O tym, kto za tym stoi?

     Kto za tym wszystkom stoi? – tak pyta siebie juz nie tylko po cichu (patrz dzisiejsze doniesienia prasowe) Pan Paremier Marcinkiewicz. Nie sadze, by dal on sobie na to odpowiedz, w kazdym razie nie publicznie. Bo to byloby przyspieszenie wlasnego odejscia, a przeciez Pana Premiera trzeba „dotrzymac” do wyborow samorzadowych. Odpowiedz Pana Premiera moglaby byc PiSuarom bardzo nie na reke...... Bo poskladajmy fakty: FAKT PIERWSZY: Pani Gilowskiej probowano sie pozbyc juz od dluzszego czasu, nie ukrywal tego ani Pan Jaroslaw ani Pan Lech Kaczynscy, niekiedy calkiem jawnie rozsylajac tzw. informacje o „roznicach”, „starciach”, „problemach”, „trudnosciach”. Program Pani Gilowskiej (do tego jeszcze wicepremiera) nie pasowal PiSuarom, bo nie obiecywal tyle kielbasy wyborczej ile PiS chcial rzucic tlumowi. Do tego jeszcze Pani Wicepremier zdawala sie popierac (co w normalnym kraju byloby oczywiste i normalne) dzialania Pana Premiera, a to juz niemal jawny zamach na „Szarego Premiera Jaroslawa”. Trzeba wiec bylo cos wymyslec....FAKT DRUGI: PiS-owi juz dawno nie podobalo sie stanowisko Rzecznieka Interesu Publicznego (RIP) i to az tak bardzo, ze postanowiono je w nowelizacji ustawy zlikwidowac. Bo po co „komu” ktos, kto moze patrzec wladzy na rece i nie da sie sterowac i kontrolowac. Na dodatek to „wymysl” UE, wiec podwojnie zly i zdradziecki. Ale nie prosto jest likwidowac cos, co dziala demokratycznie i poprawnie. Trzeba wiec siegnac po stare i dobre metody – trzeba ten urzad za pomoca osoby zdyskredytowac. Podsuwa sie wiec lub fabrykuje dane, stara metoda „z tylnego siedzenia” wywiera naciska i pociaga sznurki – no i mamy skandal. W niedlugim czasie wyjdzie na jaw, ze to wszystko co jest w teczce Pani Gilowskiej to falszywki, ale smrod juz poszedl i porcelana sie rozbila..... Ciekawi mnie dlaczego Panowie Kaczynscy krzycza glosno tylko wtedy, kiedy chodzi o ich teczki dowodzac (tyklo werbalnie, ale to przeciez jedyny i sluszny dowod w panstwie wg. Kaczynskich) , ze to wszystko co tam jest to falszywki i fabrykacja SB. A teczki innych, w tym Pani Gilowskiej to z gory sama prawda i gruntowne zrodlo wiedzy? Dlaczego Pan Prezydent Kaczynski nie „naklonil” Pana Prezesa Kaczynskiego do rezygnacjii i funkcji po „ogloszeniu” co moze zawierac jego teczka? .....Rekapitulujac, cos tu nie gra. ....Bo tu tak naprawde chodzi o tzw. Druga, a moze nawet trzecia pieczen. .....Przyjmujemy, ze teczka Pani Gilowskiej zawiera prawde i znuszamy Pana Premiera do wyrzucenia Pani Wicepremier na bruk. ....Potem okazuje sie, jakby przypadkiem, ze ta teczka to chyba jednak nie taka straszna, moze nawet i falszywa. ....Kto popelnil blad? RIP (patrz osoba)!! ....Prosta konsekwencja, ten urzad jest tak straszny jak komuna i musi byc natychmiast zlikwidowany, bo niszczy porzadnych ludzi (jak sie potem nieoczekiwanie wyjasni). Niecz zyje prowokacja. ....FAKT TRZECI: na podstawie informcji od skompromitowanego RIP kompromituje sie Pan Premier Marcinkiewicz (czytaj: kompromituje sie Pana Premiera Mercinkiewicza). Nowy no i bardzo plastelinowy kandydat (..mowia ze to Z..Z..) jest juz w dolkach startowych. FAKT CZWARTY: po zdymisjonowaniu Pani Wicepremier, Pan Premier powoluje „na tym samym oddechu” nowego ministra (juz bez teki wicepremiera). Pan Jaroslaw Kaczynski jest zaskoczony, by nawet oburzony, i mowi publicznie, ze o tym Panu to pierwsze slysze (mimo, ze jest od poczatku doeadca ekonomicznym Premiera, sic!). Wybiorcze zaburzenia sluchu? Nie!!! Bo jest jeszcze FAKT PIATY SUMUJACY: te kawalki skladaja sie jak dobrze zrobiona i pasujaca ukladanka: Pani Gilowska - zalatwiona, Urzad RIP - zalatwiony, Pan Premier (wraz z zaufanym doradca, i nowym ministrem) - zalatwiony. Nowy Premier – zalatwiony. W rzadzie i okolicach pozostaja tyklo wierni sluzalcy, slugusy i przystawki.... Panom Kaczynskim tak przygotowane danie bedzie smakowac znakomicie...... Polsce stanie w gardle..... Ale czy to obchodzi tych, co lubia sie naz...., przepraszam, najesc wedlog wlasnego przePiSu?...... Pozdrowienia, jak zawsze ... z Berlina.