Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zagłada niechcianego korpusu

(3)
2006-06-25 23:31 | Polityka.pl
  • 2006-06-25 23:31 | Przemek

    Służba cywilna

    Z zaciekawieniem przeczytałem artykuł red. Paradowskiej. Będąc urzędnikiem służby cywilnej nie mogę wyrazić publicznie swojej opinii na temat szykowanych zmian ani odnieść się do słów ministra o przymiotach urzędników i członkach korpusu s.c., gdyż byłoby to sprzeczne z Kodeksem Etyki Urzędnika S.C. Chciałbym natomiast sprostować pewne nieścisłości, które pojawiły się w artykule. Otóż w jego ostatniej części czytamy, iż "(...) gwałtownie zmalała liczba kandydatów na urzędników. W tym roku rozpoczęły się kłopoty z naborem. Przedstawiciele RSC apelowali: zgłaszajcie się, ale polski urzędnik (...) tym razem uznał, że nie warto przygotowywać się do konkursów (...)". Jeśli Autorka pisze o egzaminach odbywających się w ramach postępowania kwalifikacyjnego (mówiąc wprost: egzaminach na urzędnika służby cywilnej), to trudno mówić o naborze i konkursie. Poprzez nabór rozumieć należy szeroko rozumianą ofertę pracy w służbie cywilnej (ogłoszenia publikowane są w Biuletynie Służby Cywilnej). Każda osoba rozpoczynająca pracę w ministerstwie, urzędzie wojewódzkim, czy różnego rodzaju agendach rządowych i inspekcjach staje się członkiem korpusu służby cywilnej. Na każde wolne stanowisko przeprowadza się nabór. Członek k.s.c. w pierwszym etapie swojej pracy (kariery urzędniczej) przechodzi specjalne szkolenie (tzw. służba przygotowawcza), podczas którego musi zdobyć szereg zaliczeń z różnych przedmiotów wykładowych, a które to szkolenie kończy się egzaminem. Ukończenie służby przygotowawczej jest warunkiem otrzymania stałej umowy o pracę. Po dwóch latach pracy w administracji, członek k.s.c. ma prawo wystąpić do przełożonych o dopuszczenie do egzaminu na urzędnika. Po przejściu procedury kwalifikacyjnej kończącej się egzaminem z wiedzy ogólnej (praca pisemna, test z wiedzy, testy na inteligencję) może otrzymać nominację na urzędnika s.c. Piszę "może" gdyż oprócz spełnienia warunków dopuszczenia do egzaminu (określonych ustawowo) i zdania egzaminu trzeba jeszcze załapać się na limit mianowań (zdanie egzaminu nie gwarantuje mianowania, trzeba jeszcze być odpowiednio dobrym). Urzędnik s.c. może już starać się o stanowisko kierownicze i tu dopiero mówimy o konkursach w rozumieniu używanym w artykule. Tak więc wezwanie RSC nie mogło dotyczyć przystępowania do konkursów, ale do postępowania kwalifikacyjnego. Podobny błąd zawiera podpis pod zdjęciem na stronach 32-33. Widzimy tam nie "dwa tysiące kandydatów do służby cywilnej", bo są to członkowie korpusu s.c. zdający egzamin na mianowanie, ale "kandydatów na urzędników s.c.".
  • 2006-06-26 23:22 | swiderps

    Bardzo stronnicz interpretacja robienia porządków

     Po przeczytaniu artykułu Pani Paradowskiej, mam ogromne wrażenie ,że autorka nie wie ,albo nie może sobie wyobrazić(w to akurat wątpię) ,że jej poprzednia ekipa którą tak chwali chociażby w ostatnim programie "Loża prasowa" czyli klan Belka -Kwaśniewski są w znacznej mierze pracownikami nominowanymi w ostaniej chwili czyli zwykłymi "kretami".Swoimi nominacjami na urzędników służby cywilnej praktycznie uniemożliwia dobrze kierowaniem resortami.Sytuacje kiedy nowo mianowani dyrektorzy czy nawet wiceministrowie muszą zabierać swoje twarde dyski do szaf pancernych, ponieważ tz."użędnicy "poprzedników robią wszystko aby dowiedzieć się co planuje ich przełożony i o wszystkim donieść swoim pryncupałom ,którzy ich mianowali są na porządku dziennym. Nie wykonywanie poleceń pzrełożonych i robienie kreciej roboty są tak powszechne że nie wspominając o tym autorka się ośmiesz.
    Tygodnik "Polityka " do moich rąk wpada bardzo rzadko ale po przeczytaniu chociażby tego artykułu moja opinia jeszcze bardziej się krystalizuje .
    Jesteście PRZEINTELEKTUALIZOWANĄ grupą osób która nie ma pojęcia o życiu zwykłych ludzi za 800 złotych i bronicie ekip złych jak robiliście to kiedyś pod kierownictwem m.f.rokowskiego
    Z poważaniem
    swiderps(przepraszam jestem dyslektykim)