Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Na złość kibicom

(2)
2006-07-10 15:16 | Polityka.pl
  • 2006-07-10 15:16 | Krzych

    Racja Panie Danielu!!

     Ma Pan całkowitą słuszność!!! A niedzielna wpadka ZiZu, to, to... jakby pan był prorokiem? Złej nowiny niestety ( no i te sposoby świętowania we Włoszech!!!).

    Ja nie słyszałem żeby jakieś wiarygodne testy antydopingowe przeprowadzano po meczch, podobno są, ale nawet jak złapią kogoś na ćpaniu - co się nigdy nie zdarza - to i tak drużyna i wynik nie są zdyskwalifikowane.
    A w niedzielę, podczas finału? Może ZiZu przedawkował, za dużo 'łyknął' z bidonu (tego co mu tam w szatni przypitarszono) i lekko go poniosło, wydało mu się że stał jest bykiem, a biosko zmieniło w jego oczach kolor z zielonego na piaskowy no więc: MUUUUU i bach!!!
    Największy dziś piłkarz świata okazał się nie mniejszym huncwotem! A tyle lat budował wizerunek lorda angielskiego z Marsylii.

    Jako dziciek chadzałem z ojcem na mecze III ligi. Było to jak festyn, radość, lodu pingwin, dowcipy, najbrutalniejszy okrzyk z trybun to było: 'sędzia kalosz' i tyle. I nigdy, przenigdy nie przyszło mi (ani mojemu staruszkowi) do głowy, że możemy na meczu czuś sie zagrożeni, a po meczu zostać skopani, stratowni, zagazowani do łez!
    A dziś już nie pójdę na mecz.
    Pamiętam jak jeszcze za Jana Ciszewskiego wśród telewizyjnych i radiowychsprawozdawców sportowych panowała zasada, że nawet kontrowersyjnych orzeczeń sędziów nie komentuje się na anteniei basta. A dziś? Chamstwo na boiskach napędza chamstwo na trybunach i na ulicach po meczu, a temu towarzyszy niekompetencja i brak kośćca, czyli szkieletu moralnego u sprawozdawców (no może on i jest, ale bardziej rybi!). Pozdrawiam!