Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Na wieki wieków mama

(16)
2006-07-20 08:27 | Polityka.pl
  • 2006-07-20 08:27 | Madziun

    Daje do myślenia

    Bardzo mi się podobał, daje do myślenia. Może właśnie dlatego, że czuję jakąś mimowolną przynależność do pokolenia "końca wieku". Bo tak naprawdę wielu młodych ludzi dzisiaj nie wie skąd przybyliśmy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. A co najgorsze, wielu ludzi nawet się nad tym nie zastanawia. To jest dopiero tragedia.
  • 2006-07-20 10:18 | Maquis Scorpio

    Umiem obrać ziemniaka.

     Rzeczywistość gryzie i nic nie daje w zamian. Nie ma co czekać, cud się nie zdarzy. Tylko ile można znieść wydumanych wymagań ewentualnego pracodawcy? Własne mieszkanie - wspaniale tylko gdzie i za co? I jeszcze jedno, skoro tylu ludzi ucieka przed odpowiedzialnością i dorosłym światem to z nimi jest źle, czy z zastaną rzeczywistością?
  • 2006-07-20 17:09 | rocznik'79

    Re: nie chce mi sie nic

    no, ja mam podobnie, a jak jeszcze przeczytalem komentarz do tego artykulu w wydaniu papierowym autorstwa juliusza strachoty, to po prostu wymieklem...idealny obrazek mojego dnia..u mnie roznica jest jednak taka, ze starzy co chwila mnie opieprzaja za to 'niby' nicnierobienie, a ja ich zlewam, bo przeciez nie rusze slonca i nie wstrzymam ziemi..pytanie tylko jak dlugo tak mozna zyc?

    pozdr
  • 2006-07-20 22:00 | maruda

    to samo

     ja mam 40 żone syna i ten sam problem co WY
  • 2006-07-20 22:56 | lolek

    jakieś to zmyślone

    "Michał na przykład założył działalność gospodarczą i czeka." No tak całkiem to chyba nei czeka. Jakieś zlecenia musi mieć, bo z czego by taki zus co miesiąc opłacił - nie wierze, żeby starzy dawali. Z resztą jak się zakłada firmę to nir po to żeby czekać. Litości, po co te bajki.
    A jeśłi chodzi o to mieszkanie z rodzicami to ja bym raczej powodów upatrywał w niskich pensjach, a nie wygodzie (przynajmniej jeśli chodzi o Polskę).
  • 2006-07-21 11:22 | mani

    tyle w tym prawdy że oczy bolą

    mam takich znajomych całą masę - sporo za granicą wielu w kraju i sam też taki bywam
  • 2006-07-21 12:14 | Zdrowo myślący gość

    No i pięknie - konkurencja mniejsza -

     Jeżeli jest to ogolny trend w społeczeństwie to sytuacja wygląda co raz lepiej dla ludzi - męszczyzn - "normalnych", tzn. usamodzielniających się w określonym okresie, np. po studiach. Nie sądzę żeby kobiety były szczęśliwe widząc to zjawisko - jak mozna zaufać i założyć rodzinę z kims kto sam nie jest wstanie zapewnić sobie samodzielności?

    Napisalem "normalnych" - ale w cudzysłowiu - bo takich może być coraz mniej.

    Tak więc o ile jestem przeciwny propagowaniu różnych postaw relatywnych w stylu "metroseksualny męszczyzna" to w jakiś sposób mogę odnieść na tym zysk.
    Tylko kobiet szkoda - w konsekwencji zawęż im sie pole wyboru.
    Tak więc "panowie" - metroseksualizm, brak zobowiazań - to jest to! Byle tak dalej, a byle przeciętny (jak niżej podpisany) w zalewie ogólnego "skarlenia" bez większego wysiłku zostanie "olbrzymem".
  • 2006-07-21 12:16 | Prowokator

    Re: nie chce mi sie nic

    Postaraj się wytrzymać, jak najdłużej, mam tyle lat co Ty - wytrzymaj!

    W tym stanie skrajnego skarlenia, życie jest takie be, trudne i wogóle nie jest cool - po co dorastać?
  • 2006-07-21 14:06 | Volverine

    Re: nie chce mi sie nic

    Obydwu przedmówcom, jak też i wszystkim im podobnym, chciałbym zadedykować słowa jednej z piosenek Kazika: "(...) dalej jazda do roboty, jebane nieroby (...)" Koniec cytatu. I nie mówcie mi, że roboty żadnej dla was nie ma, bo jakbyście poszukali, to coś by się znalazło. Tylko że aby tak się stało, trzeba was po prostu odciąc od darmowego źródła utrzymania, żebyście dostali kopa na start. I taka motywacja zrobiłaby z was wreszcie ludzi, nie pozwalając trwać w stanie, par excellance, pospolitego pasożytnictwa. Ten kraj właśnie tak wygląda między innymi przez takich, jak wy...
  • 2006-07-21 15:32 | agnieszka

    do wszystkich

     jestem od was mlodsza, roczik 81 od 10 lat mieszkam sama od 5 sam sie utrzymuje. i nie rozmumiem ludzi ktorzy siedza w domu i nic nie robia. podziwqaim wasze dziewczynay, chyba musza wac utrzymywac. mnie gdybym byla facetem bylo by wstyd gdybaym tak zyla jak wy. wiece czasmi dobrze jest pojsc do pracy, spotakc innych ludzi i poprostu popracowac. dobrze dziala na psychike i na realcje miedzyludzkie. to fakt nie mieszakm w polscem, bo zrezygnowal z zycia w tym karaju ale mieszkam za granica i ciezko pracuje wiec moze wkoncu czas sie obudzic drodzy panowie.i wziasc zycie w swoje rece, bo chyba tak dluzej nie da sie zyc
  • 2006-07-22 10:52 | rocznik'79

    Re: nie chce mi sie nic

    wypraszam sobie, nie jestem nierobem..od 12 roku zycia w kazde wakacje wyjezdzalem zagranice do pracy..pewnie, ze zawsze "cos" by sie znalazlo, tylko, ze moze mam dosyc juz tyrania jako kelner albo barman..a w polsce to "cos" to co?sprzedawca w osiedlowym zieleniaku albo kasjer w hipermarkecie..stac mnie na ten luksus i wysylac cv do potencjalnych pracodawcow szukajacych kogos z bystra glowa, a nie reką. a ze nikt nie odpowiada, to co? mam robic cos, czego nienawidze, przeklinajac na czym swiat stoi codziennie rano idac do pracy i popadac we frustracje do konca zycia? nie kradne, nie leje po mordzie, nie walesam sie nocami po miescie szukajac zaczepki, jestem tolerancyjny, nie jestem rasista, itp, itd, wiec nie mow mi, ze przeze mnie ten kraj wyglada jak wyglada.
    a konczac cytat piosenki Kazika: "(...)toc roboty u nas nie ma. i co ty na to powiesz?(...)"

    pozdrawiam

  • 2006-07-22 12:48 | glock

    Re: nie chce mi sie nic

    > "(...) dalej jazda do roboty, jebane nieroby (...)"

    Ale po co, dach nad głową jest i żarcie, rozrywke można miec że nie trzeba płacić, więc po co pracować, w razie czego jakby się skończyło byle jaka praca za 800 zł i można się utrzymać, jak chcezs mieć spieprzone 24h na dobę, 10 w pracy i dojazdy, później jeszcze w domu żona i bachory kolejne 5 i jak się wyśpisz to już udany dzień, a następnego dnia znowu do pracy bo trzeba to wszystko ciągnąć to proszę bardzo, żyj sobie tak, my wolimy luzy i spokój.
  • 2006-07-24 14:46 | Samodzielny22 latek

    Zyjac ze starymi bym oszalal. Ma to dobre strony

     Dobrze ze mam starego-nerwusa i pochodzilem ze wsi. Dzieki temu jestem na swoim,studia nauczyly zadbac i zarobic na siebie jest mi njiezle i nikt mnie nie pyta na co wydalem te dwa zlote, czy aby przypadkiem nie na browar. Po robocie puije browar, gram wkompa i czytam ksiazki. Czego chciec wiecej?
  • 2006-07-24 16:56 | rallkom

    Re: nie chce mi sie nic

    Ja niestety wpakowałem się w jakąś pracę której nie moge na razie rzucić. Mam dosyć codziennego wstawania i tak dalej. Nie wiem jak długo jeszcze pociągne. Marzę znów o czasach nic nie robienia.
    Ale z drugiej strony nic nie robienie jest też męczące 
  • 2006-07-24 17:30 | tyler

    nie chce mi sie nic

    tez to zuwazylem... troche juz pracowalem. mimio dochodu, egzotycznych wakacji na ktore sobie moglem pozwolic z wlasnej kieszeni... nie trzeba bylo "pozyczac" kasy od rodzicow, od dziewczyny... teraz w sumie tez moge na to wszystko pozwolic ale nie musze pracowac. tzn. raczej mi sie nie chce pracowac...pograc na playstation z kumplami ktorzy mysla podobnoie, wypic do poludnia butelke martini lub kilka piw. popludniu spotkac sie z dziewczyna...nie trzeba isc szybko spac bo mozna rano spac. przeciez to dobre zycie i po co je zmieniac.