Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kolejka po dywany

(2)
2006-07-20 13:49 | Polityka.pl
  • 2006-07-20 13:49 | cejot

    kolejka po ...

    23 lata temu czyli w 1983 roku byłem już całkiem dużym chłopcem, rok później ożeniłem się, a niedługo potem dostałem małe mieszkanie, w którym mieszkam do dzisiaj. Znam więc realia nie z filmów Barei, ani z reportaży pani Pietkiewicz. Mam wrażenie, że ja żyłem jednak w innej Polsce, owszem trudno było coś kupić, ale nigdy nie musiałem czekać w kolejce z numerem czterocyfrowym. Chociaż wiem, bywały takie kolejki, znałem nawet takich którzy z tego żyli, a wystany towar odsprzedawali z 2-, 3-krotnym zyskiem.
    Artykuł napisany był rzeczywiście z "pazurem" broniącym ludzi, którzy przecież mieli kasę praktycznie na wszystko, a niewiele można było kupić tak od ręki. Szkoda, że dzisiaj nie ma takich, a może jest tak byczo, że nie ma zapotrzebowania na takie artykuły.
    Tak, tak, sądząc z tego, co możma zobaczyć w wildsteini, to PRL była taką czarną dziurą i dopiero 3. lub 4. Rzeczpospolita to jest to. W radio to nawet słyszałem jakiegoś bęcwała, którybył uprzejmy stwierdzić, że skoro bezrobotni żyją, to znaczy że mają jakieś dochody.