Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kości gotujesz trzy godziny

(2)
2006-07-27 12:43 | Polityka.pl
  • 2006-07-27 12:43 | eddyta

    głodne dzieci, czy można jakoś pomóc

     Przeczytałam cały artykuł w aktulanym wydaniu Polityki i muszę przyznać, że bardzo mnie poruszył. To naprawdę przygnębiające i smutne, że tuż obok panoszącego się zbytku, uginających się od zakupów wózków,wyjeżdzających z marketów,żyją ludzie, którzy muszą się zmagać z taka biedą. Najbardziej jednak serce boli, kiedy problem biedy a zwłaszcza głodu dotyczy dzieci. Jak bowiem przejść obojętnie, kiedy jedynym pragnieniem dziecka nie jest nowa gra czy komputer ale pełna lodówka. Z drugiej strony rodzice, przynajmniej Ci opisani tutaj, którzy wychodzą z siebie żeby zorganizować dla swoich dzieci jakiś obiad lub przynajmniej jego namiastkę. Jestem pełna podziwu dla ich pomysłowości i tego że tak dzielnie stawiają czoła codzienności. To wszytko uświadomia co znaczy mieć co jeść i nie martwic się o to. Z drugiej strony problem biedy może dotknąć w mniejszym lub wiekszym stopniu każdego.
    Chciałabym jakoś tym ludzim pomóc. Nie jestem, co prawda przedsiębiorcą lecz osobą prywatną, ale jeśli istnieje jakaś możliwość pomocy to chętnie sie przyłączę. Pozdrawiam. Edyta