Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Opinie

(2)
2006-08-06 19:35 | Polityka.pl
  • 2006-08-06 19:35 | mjot1

    Sumienie

    "Być może dla wielu grzeszników spowiedź wobec kapłana, który doświadczył własnej słabości i się nawrócił, jest łatwiejsza niż spowiedź wobec heroicznego księdza bohatera. ...można sobie wyobrazić kolejki do tych kilku konfesjonałów!"
    Czy to ma być dowcip? W takim razie ja nie mam ni krzty poczucia humoru...
    Kiedyś popełniłem sobie taki oto tekścik, który pozwalam sobie tu wkleić:

    "Sumienie
    Pytania te dręczą mnie już od bardzo dawna, gdzieś od ćwierćwiecza już chyba?
    Lecz teraz przy okazji modnego tematu teczek i list wszelakich dylemat ten dręczyć mnie począł z mocą nieznośną.

    Chodzi mi o "sługi boże" i ubeckie zarazem.
    Czy sakrament udzielony przez te szuje przedajne jest "prawomocny"? Czy też jest to jedynie zwykły świętokradczy "pic na wodę"?
    I nie mam tu na myśli tajemnicy spowiedzi, bo w tym przypadku sprawa dla mnie jest jasna.
    Przecie "dobrodziej" też człowiek i też spowiadać się powinien. Udawał się więc taki do oficera i szczerze rzecz mu wyłuszczał.
    W efekcie i spowiadany i spowiednik zadowolonymi być mogli, bo jeden otrzymywał czyste konto a drugi też jakąś gratyfikację.
    Lecz co z całą gamą sakramentów innych? Co z ludźmi, którym owe sakramenta udzielono? I czy im ich udzielono faktycznie?
    Czy te chrzciny, bierzmowania, małżeństwa zastały udzielone? Czy nie?

    Próbowano mi oczywiście już tłumaczyć, że
    "Jeśli wierzyć katolickiej doktrynie - wszystkie sakramenty są ważne, niezależnie w jakim stanie ducha czy ciała jest ksiądz, który ich udziela"
    Sakrament udzielony przez każdego człowieka, jeśli udzielonym był w imieniu
    Boga jest prawdziwym.
    Zgoda. Przez człowieka!
    Lecz czy te gnidy byli/są ludźmi? Upsss... Chyba przesadziłem? Więc niniejszym przepraszam gnidy.
    A jeśli sakramentu udzielić może "zwykły" człowiek to do licha po cóż nam ta cała niezliczona kasta darmozjadów? Bezdzietnych "ojców" poprzebieranych w
    sukienki.
    I tu mi się jakoś zamknęło koło historii! Bom znalazł się oto gdzieś tak dwa tysiące lat wstecz...

    A swoją drogą to jak takie jedno z drugim indywiduum bez krzty już nawet nie honoru, lecz choćby namiastki przyzwoitości może w ogóle przypuszczać, że ma moc wydawania poleceń Bogu?
    Jak ktokolwiek rozumny może uwierzyć w to, że Bóg Wszechmogący daje się oto zamykać w jakiejś złoconej skrzynce i pozwala manipulować sobą komukolwiek?
    Lecz przecie z drugiej strony czymże jest sprzedanie człowieka czy jedynie jego słowa dla kogoś, kto zawodowo para się kupczeniem słowem Bożym?

    Czyż nie można spojrzeć na problem pod takim kątem?
    Czy ja faktycznie nadaję się już jedynie na stos?

    Najniższe ukłony!
    Dręczon pytaniami i wątpliwościami M.J.