Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kuba kona

(4)
2006-08-09 17:43 | Polityka.pl
  • 2006-08-09 17:43 | Malgorzata

    Jarus poszedl na calosc

    Blah blah blah...
    Czyzby imie Jarus, jak kiedys Lechu, mialo zostac synonimem polaczka - matolka ? Zgrabna pisanina, majaca "ukazac" zlo komuny i sprowadzic ogromnie skomplikowany krajobraz polityczny Ameryki Lacinskiej do paru haselek _ Jarus moglby rownie dobrze walic wstepne do "Prawdy" o stonce lub do "Der Angriff" o zbrodniach zydowskich i panoszeniu sie naplywowej ludnosci polskiej i czeskiej na prastarych niemieckich ziemiach.
    Ze tez "Polityka" drukuje ten belkot... czyzby katschenglaichschautung juz zaczynal dzialac ?
  • 2006-08-10 18:52 | Andrzej Wójcicki

    lewactwo?

    Ze sporym zgorszeniem przeczytałem ten artykuł. Zdaje sobie sprawę, że większość polskich publicystów ma mgliste pojęcie na temat polityki zagranicznej a ich głównym źródłem informacji jest CNN, ale język, jakim ten wątpliwej jakości tekst został napisany, powinien zaniepokoić nawet osoby z trudem znajdujące Kubę na mapie. "Lewaccy wykładowcy"? Czy osoba o poglądach innych niż autor nie zasługuje chociaż na miano "lewicowy"? Takiego stylu można się spodziewać po "Naszym Dzienniku", a nie "Polityce". Noam Chomsky gwiazdą alterglobalistów? Znany jest przede wszystkim jako wybitny lingwista, ale widać dla autora MIT była zmuszona zatrudnić tego lewaka "z klucza". Miałem okazje wysłuchać kilku wykładów profesora Chomsky’ego i nie przypominam sobie, żeby mówił coś na temat Kuby szczególnie przychylnego. Pamiętam za to, że mówił o stosowaniu przez administracje USA podwójnych standardów w stosunkach międzynarodowych.
    Mam nadzieję, ze redakcja się ustosunkuje do tych uwag i lepiej na przyszłość będzie dobierać autorów. Wstyd, że osoba posługująca się tak niedyplomatycznym językiem reprezentowała nasz kraj.
  • 2006-08-15 11:20 | kmk

    płaska i nieprzystajaca redakcji analiza

    Kilka przytoczonych faktów jest bezspornych: tak, półki są puste, tak nie ma wolności słowa, tak opozycja jest gnębiona i tępiona tak to jest biedny, zacofany gospodarczo i cywilizacyjnie kraj, tak, moge sie zgodzic, ze Fidel to satrapa. Nie ma sensu sie o to spierać. Jednak cała wymowa pana artykułu jest całkowicie pozbawiona historycznego kontekstu. Trzeba pamietac skad sie wzial na Kubie Castro. Był oczekiwanym wyzwolicielem narodu uciskanego przez dyktature Batisty. Nieslawny Fulgencio stworzył na Kubie system przezarty korupcja, raj dla amerykankiej mafii, gdzie Kubanczycy byli obywatelami drugiej kategorii. Pierwszy kraj, ktory uznał Kube to USA, tam tez Fidel szukał funduszy na swoj przewrot. Co sie więc stalo? A znacjonalizował amerykańską własność i chciał sie od duzego brata uniezaleźnić. Castro, młody prawnik wcale nie był komunista ani nawet socjalista na poczatku. Złosliwy wiatr historii i nieprzejednana postawa Ameryki popchnela go w ramiona ZSSR. Późniejszych zbrodni na wlasnym narodzie mu nie wybacze nigdy ale kubanska historia zasługuje na rozsadna analize. A co do wlasnosci prywatnej, oststnio nawet G.W. Bush zgodził sie , ze sprawa restytucji majątków powinna zostac poddana na wyspie pod referendum. Skoro zna pan tak swietnie obowiazujace w Hawanie dyplomatyczne zwyczaje to tez wie pan, ze w tych pieknych niegdys domach, nalezacych do bogatych ludzi mieszkaja dawni biedacy zebrzacy o peso na Maleconie lub pucujacy buty w hotelu Nacional. Wyobraza sobie pan wyrzucenie tych "milionów biedaków" (skoro wedlug pana, miliony wyemigrowaly to miliony zajely ich miejsce) z ich domów. Mam nadzieje, ze pokusi sie pan o porządniejszą analizę. Pozdrawiam. kmk