Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Pożegnanie z rycerstwem

(5)
26 sierpnia 1346 r. w bitwie pod Crecy rozwiał się mit niepokonanego szlacheckiego rycerstwa. Tysiące zakutych w zbroje jeźdźców, przedstawicieli sławnych francuskich rodów, padły w starciu z pogardzaną piechotą od angielskich strzał i noży półdzikich Walijczyków.
  • 2006-08-24 01:00 | Zołzikiewicz

    Rycerstwo się nie skończyło !!!!

    ani pod Crecy, ani pod Agincourt!

    Wystarczy poczytać, ile linii tureckich rycerstwo przełamało pod Nicopolis(1396) i co z tego, że przegrali... Prawie tyle, co polska husaria w bitwie pod Warszawą w 1656 r. (na terenach obecnego Żerania).

    Dalej - w bitwie pod Pawią (1525) to właśnie ciężkozbrojna jazda wywalczyła zwycięstwo, zapoczątkowane przez różne formacje piechoty, w tym nowoczesną wtedy hiszpańską piechotę z muszkietami...
    I tak dalej.

    Łatwo od Crecy, ani powieieć, że walijscy łucznicy etc. Ale tak naprawę, to szwajcarscy PIKINIERZY zgotowali ostateczny losciężkozbrojnej jazdy rycerskiej, w wielu bitwach...
    Czytajcie książki historyczne!

  • 2006-08-28 11:25 | SGr

    Chyba nie wszystko poprawnie?

    Drobna uwaga: Autor podkreśla, że Imperium Andegawenów powstało dzięki powiązaniom Eleonory Akwitańskiej z księstwem Normandii w drodze dziedziczenia. Chyba tak ale inaczej: spadkobiercą tytułu króla Anglii i diukiem Normandii (oraz hrabią Andegawenii) był jej drugi mąż Henryk Plantagenet (pierwszym był Ludwik VII, król Francji), prawnuk Wilhelma Zdobywcy, naturalny kandydat do tronu Anglii. Eleonora wniosła do związku całkiem pokaźny kawałek Francji, czyli Akwitanię (ok. 1/3 terytorium kraju). Była w tamtym czasie najlepszą partią we Francji, zaś jej rozwód z Ludwikiem (rezygnacja z tytułu królowej Francji) i małżeństwo z Henrykiem było wielkim skandalem.
    Innymi słowy: została ona królową Anglii wyłącznie dzięki rodzinnym powiązaniom jej męża a nie jej samej. Być może się mylę (jestem w historii amatorem) ale tak chyba było.
    Z poważaniem SGr
  • 2006-08-29 00:08 | Tomasz

    To pewne że nie poprawnie

    Zgadzam się z przedmówca, że Henryk II kr. Anglii etc. odziedziczył tron angielski, nie po swojej żonie Eleonorze ks. Akwitanii, a po matce Matyldzie z rodu ks. Normandii córce Henryka I i wnuczce Wilhelma Zdobywcy, która uzyskała go w cięzkiej 30 letniej walce ze swym siostrzeńcem Stefanem hr. Blois.
  • 2006-08-30 14:46 | Maciej Nowak-Kreyer

    Sprostowanie w sprawie Eleonory

     Naturalnie, Eleonora nie byla z tego co wiem dziedziczka dynastii normandzkiej i w artykule znajduje sie blad - niestety powielony z mojego opracowania, w ktorym takiz popelnilem, nie mam pojecia dlaczego, przypuszczalnie za sprawa jakiegos zacmienia umyslu, ktore przeoczyl tez redaktor (jesli byl takowy). Na swoje usprawiedliwienie moge tylko napisac, ze kiedy ta ksiazeczka powstawala, czyli 4-5 lat temu, speckjalizowalem sie glownie w okresie II polowy XIV wieku.

    Pozostaje mi tylko sie zawstydzic jak panienka i obiecac, ze ew. drugie wydanie bedzie bledow pozbawione.

    Pozdrawiam!
    Maciej Nowak-Kreyer
  • 2009-01-02 15:32 | stefan

    co za pomysł. upadek rycerstwa w oczywisty sposób byl stopniowy, pełen wzlotów i upadków. jedna bitwa o niczym nie mogła przesądzić. tym bardziej że to nie crecy, ale kortrijk było miejscem pierwszego triumfu pikinierów nad konnicą.