Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Narkotyki bez dydaktyki

(5)
2006-09-13 08:04 | Polityka.pl
  • 2006-09-13 08:04 | ksander1

    komentarz

    mialem okazje wcozraj przeczytac "Polityke" a szczegolnie zainteresowal mnie dodatek specjalny "Narkotyki bez dydaktyki" bardzo dobrze napisany... ale moim zdaniem prawda zawarta w dodatku mija sie z szara bezwzgledna rzeczywistoscia. Dostep do narkotykow w tych czasach jest ogromny, nie ma sytuacji w której nie dalo by sie zalatwic jakiejs "dzialki" wszystko zalezne jest od ilosci pieniedzy i dobrych znajomosci.
  • 2006-09-14 00:09 | Igi

    Vetulani do bani

    Cóż mogę rzec pokrótce? Ten facet zawsze wydawał mi się oazą rozsądku w otoczeniu oszołomów i narkopanikarzy. Rozumiem też, że wydając taki "poradnik" w tak ignoranckim kraju jak nasz, musiał wsadzic do niego parę dziwnych kwiatków. Ale niestety nawet szanowny prof. pare razy popisał się brakiem znajomości tematu, lub wręcz powtarzaniem tanich, propagandowych mitów. Pan prof. raczy używać zamiennie określeń 'narkomania' i 'używanie narkotyków'. To typowy mit, stwierdzający, że używanie narkotyków musi prowadzić do uzależnienia, co jest oczywistą nieprawdą. To dokładnie tak, jakby stwierdzać, że używanie alkoholu (notabene jednego z najgroźniejszych narkotyków) musi prowadzić do alkoholizmu.
    W podrozdziale "Konsekwencje narkomanii" pisze dalej pan prof.: "Uzależnienie niesie ze sobą poważne konsekwencje zdrowotne. Najbardziej wtedy, jeżeli stosujesz narkotyki w formie iniekcji. Istnieje wielkie niebezpieczeństwo zakażenia się wirusem HIV." Powiedziałbym, że istnieje ono w momencie używania wspólnej igły. Jeśli ktoś używa jednorazówki zgodnie z jej nazwą, to twierdzenie to zaczyna brzmieć irracjonalnie. Tzn można się zarazić "wieloma chorobami" poprzez sam fakt iniekcji?
    Następnie następuje opis strasznej wizji pobytu w więzieniu i zostania tzw "marginesem" z powodu przyłapania na posiadaniu przy sobie narkotyków. To zaprawdę kiepska perspektywa, aczkolwiek nie słyszałem jeszcze o przypadku skazania kogoś za samo posiadanie narkotyków (nie licząc oczywiście ilości ewidentnie hurtowych) na karę bezwzględnego pozbawienia wolności. Za pierwszym razem zawsze dostaje się przysłowiowe "zawiasy". Co zresztą niedawno spotkało moich dwóch przyjaciół za posiadanie odpowiednio 0,12g i 0,14g marihuany. Tu zadałbym raczej pytanie, kto komu komplikuje karierę, posiadacz sam sobie, czy opresyjne państwo i jego wierna policja, nabijająca sobie statystyki kosztem ludzi, którzy nikomu nigdy nie zrobili nic złego. Ale to może temat na inną dyskusję. Pan prof. kończy wstęp następującym, budzącym dreszcze tekstem: "Nawet jeśli unikniesz więzienia [...] wkrótce tracisz pozycję społeczną, pieniądze, możność zdobycia pracy. Tracisz przyjaciół, partnerów. W końcu będziesz wegetować na koszt opieki społecznej i umrzesz wcześnie w biedzie, cierpiąc na liczne choroby, targany głodem narkotycznym." O matko! Muszę koniecznie ostrzec wyżej wymienionych dwóch pechowców, dziennikarza i kierownika regionu z firmu handlowej o szybko zbliżającej się, nieuchronnej gehennie, jaka ich czeka. Trochę sobie pokpiwam, ale mam nadzieję, że prof. Vetulani sam nie wierzy w to co napisał.
    Prof. Vetulani wielokrotnie podkreśla, że jednym z głównych zagrożeń związanych z przyjmowaniem narkotyków jest ich zanieczyszczenie. Tu bym się zgodził, tylko znów rodzi się pytanie, kogo mamy za to winić? Grupy przestępcze, zajmujące się produkcją, czy państwo spychające za pomocą totalnej prohibicji tę produkcję do głębokiego podziemia. Generalnie, broszurka ta zawiera mnóstwo nieścisłości (np czas działania psylocybiny 2-4h, pan prof. najwyraźniej nigdy nie jadł grzybów :)) zamierzonych lub wynikających z niewiedzy po prostu. Ze swojej strony, mogę powiedzieć, że ludzie używający tzw narkotyków i posiadający na ich temat naprawdę sporą wiedzę, mogą jedynie uśmiechnąć sie parę razy podczas lektury. Nie posuwa ona w żadnym stopniu dyskusji (zresztą takowa w Polsce nie istnieje, próbując używać racjonalnych argumentów można jedynie być zakrzyczanym i zapakowanym do szufladki pt "narkoman") o narkotykach jako takich, ich pozytywnym i negatywnym potencjale.
    Aha, i na koniec. Sugerowanie, iż "wiele cennych i rzetelnych informacji można znaleźć np na stronach wojewódzkich komend policji" zakrawa już na kuriozum. Nigdzie nie spotkałem sie z większą ignorancją i wręcz powtarzanymi poważnym głosem bredniami nt narkotyków co w środowisku policyjnym. Poza tym jest to środowisko wyjątkowo nieobiektywne, gdyż policja jest chyba najbardziej zainteresowana zachowaniem obecnego prawnego status quo.
    Z poważaniem (mimo wszystko), Ja.
  • 2006-09-16 23:53 | Oleńka

    jestem na tak

    Jestem pozytywnie zaskoczona, dotychczasza każdym razem kiedy ktoś mówił mi coś o narkotykach były to same suche fakty, nieżyciowe bzdury, których nie chciało się nawet słuchać, a co dopiero czytać. To pierwsza książeczka która z jednej strony nie straszy nas przed samym słowem "narkotyk", traktuje czytelnika w sposób poważny a jednak skutecznie odwodzi od "próbowania"
    np.
    "Azostan amylu, azotan butylu (poppers)
    jakie efekty fizyczne powodują
    [...]
    rozkurcz mięśni niezależnych od woli, zwłaszcza zwieracza odbytu (możesz pobrudzić pościel albo bieliznę)"
  • 2006-09-17 15:11 | Lewed

    Brawo Polityka!

     Gratulacje dla "Polityki". Nareszcie cos wiarygodnego i rzetelnego w sprawie narkotykow. Pozwolilem sobie umiescic cytaty z "Narkotyki bez dydaktyki" na moim blogu pt. "Lewed's Blog Czyli Dziennik Szlachcica Polskiego" (http://szlachta.blogspot.com/).
    Jestem za legalizacja marihuany. Duzo tez na ten temat pisze na swoim blogu. Zapraszam i z powazaniem, Lewed z Toronto.