Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Fragment książki "Uśmiech Machiavellego"

(1)
  • 2006-09-15 13:39 | Neosofista - Radosław Mirosław Herka

    Moja przygoda z Machivellem!

    Wielki Florentczyk jest bez wątpienia postacią wyjątkową! Pamiętam, jak jeszcze w liceum fascynowałem się jego ideami, choć nie miałem wówczas sposobności zapoznać się z nimi bezpośrednio. Chyba mogę bez cienia wątpliwości nadminić, że wywarł on na mnie wielkie wrażenie i odcisnął piętno na mej własnej osobowości.

    Był to człowiek podzielony pozornymi sprzecznościami. Sprzeczności te jednak wynikały jedynie z niezrozumienia, że postrzega on dwa światy - realny i idealny. Ze postrzega prawdy ogólne i wyjątki odeń! Dla prostych ludzi, ta prawda o "skomplikowanym świecie" była nazbyt trudna do strawienia!

    Pamiętam, że keidyś popełniłem pracę na Jego temat. Pracę, którą dziś przeczytałem i uznałem za niedostateczną, za... no cóż; ) Pisałem ją już jakiś czas temu. Wtedy byłem pewien że jest wielka, dziś mogę tylko stwierdzić, że może komuś wydać się interesującą, choć bynajmniej ni emusi.

    Niccolo Machiavelli to postać nietuzinkowa. Dla którego pasja, czy to polityki, czy życia w ogóle była wartością samą w sobie. Podziwiam go i naśladuję - stety/niestety, zapewne skończe jako on, na chwile wzniósł się ponad, sięgnął, a raczej, zaledwie liznął "wielkiego świata", by póxniej utknąć w prozie życia... Niccolo był, jest i będzie WIELKIM! Maluczcy mogą go opluwać, nie rozumiejąc nic z tego, co napisał - dziś mu to już nie zaszkodzi...

    A co do kobiet jeszcze - czyż każdy z nas, inteligentnych mężczyn(mam nadzieję, że nie na wyrost w moim własnym przypadku), nie zna tej prawdy, wedle której kobiety należy pogardzać za ich próżność i pośledniość, pożadać za urodę i piękno a kochać za mądrość, jeśli ją posiadają?!; )) To że nie lubił kobiet - gardził większością... ale to nic nie zmieniało w Jego postawie!

    Pozdrawiam
    Neosofista i Machiavellista

    PS

    Na zakończenie wklejam swoją pracę - może zainteresuje kogoś?...

    ***

    Radosław Mirosław Herka


    „Między Dobrem a Złem”

    Koncepcja władzy w ujęciu Niccolo Machiavellego

    Czyli dlaczego Wielki Florentczyk jest „Ojcem Nauk Politycznych”


    Warszawa 2004


    Od Autora


    Gdy otrzymałem zadanie napisania pracy rocznej na zajęcia „Historii Myśli Politycznej”, od razu nasunęła mi się myśl, aby napisać o człowieku, który jest „Ojcem Nauk Politycznych”. Człowieku wyklętym przez ówczesnych i docenionym dopiero przez potomnych, a i to nie w pełnej krasie.
    Powodem do takiej interpretacji ówczesnych, a nawet współczesnych nam ludzi, jest problem zagadnienia władzy... Prawie wszyscy dotychczasowi filozofowie, moraliści i „politycy” rozpisywali się o władzy, jako o narzędziu do realizacji „wyższego celu”, jakiejś abstrakcyjnej idei, która nie zawsze odnajdywała oparcie w świecie realnych zdarzeń.
    Takiemu sposobowi myślenia, jako pierwszy położył kres Niccolo Machiavelli – wieloletni sekretarz Drugiej Kancelarii Republiki Florencji, jeden z najwybitniejszych dyplomatów, polityków i filozofów polityki, jakiego zrodziła Italia . On to, jako pierwszy, opisał schematy rządzące polityką w dziele pt. „Książę ”. Obnażył w nim „prawdziwą politykę”, to, jakimi sposobami posługują się politycy i jakie z nich przynoszą im korzyści.
    I to jest właśnie powód, dla którego winniśmy go uważać za ojca nowożytnych „Nauk Politycznych”, czy też, „Polityki”, bo do tego określenia skłaniali się antyczni filozofowie... Lecz czy jedyny? Czy to co napisałem jest samym sednem problemu?
    Gdyby tak było, to wystarczyłoby, bym zawarł to wszystko w formie rozprawki w niniejszej pracy, poparł paroma przykładami z „Księcia” dla wykazania niniejszej tezy i miałbym gotową pracę, którą Pan, Panie Profesorze, mógłby ocenić. Ja jednak, choć niewątpliwie, jak każdy z nas, jestem skąpcem poznawczym, nie potrafię, czy też raczej nie chcę postąpić w tym wypadku tak „standardowo”. Wielki Mistrz, jakim niewątpliwie jest dla mnie Machiavelli, wymusza na mnie trochę więcej uwagi. Od dawna pragnąłem się z Nim zmierzyć na polu intelektualnym, podzielić się swoimi przemyśleniami na temat Jego „filozofii”, jeśli można mi użyć tego słowa.
    Niestety Filozofowie, kimkolwiek oni by nie byli, wielokrotnie odmawiają prawa do określania mianem „filozofii” idei, które w swym założeniu nie spełniają podstawowego wymogu formalnego, jakim jest „poszukiwanie prazasady”, owego mitycznego wręcz, „boga filozofów”. Tym również różni się od owych dotychczasowych „Filozofów” Machiavelli. Nie jest on może sofistą , ale w pragmatycznym podejściu do problemu wiele, jeśli w ogóle, im nie ustępuje.
    Zawsze pragnąłem na forum publicznym odpowiedzieć na ten absurdalny zarzut i teraz, jeśli Pan pozwoli, pragnąłbym to zrobić;
    Otóż załóżmy, jak tego chcą „Filozofowie”, że istnieje „prazasada”, ów „Bóg” i że jako absolut, ma zawsze rację, to sofiści, a przynajmniej współcześni, tak odpowiedzieliby na ów zarzut;
    Załóżmy, że prawdziwe są następujące sylogizmy, będące uznanymi paremiami łacińskimi, a zatem zawierające w sobie uznane powszechnie prawdy( niekiedy nawet uznane przez „powszechnie panujący” w czasach Machiavellego, „Kościół Powszechny” );

    - „Vox Populli, Vox Dei”
    - „In Nomine Deus”
    - „Et Deus In Me”

    Prawdziwy jest wniosek;

    - „Ergo, Tuba Dei Sum.”

    „Prawda Objawiona” dla każdego domorosłego filozofa – polityka. Ale czy na pewno i czy aby do końca? Nawet jeśli za daleko poszedłem w „niniejszym wnioskowaniu”, mam nadzieję, że „praca właściwa” odpowie na wszelkie Pańskie wątpliwości, Panie Profesorze.
    Jak zapewne Pan zauważył, zastosowałem „pewien zabieg”, który przy mojej tendencji do ekwilibrystyki, ma za zadanie skrócić długość niniejszej pracy do zadanych rozmiarów, maksimum dziesięciu stron, a zarazem pozwolić mi na bardzo rozwlekły wstęp, znajdujący się poza obrębem „pracy właściwej”. Mam nadzieję, że wybaczy mi Pan ten mały zabieg i nie wpłynie on negatywnie na Pańską ocenę mojej pracy.
    Z gwoli ścisłości jeszcze, której czasem tak brak w „moich wywodach”; Dyscyplinarną przynależność pracy można określić jako politologiczno – filozoficzno – socjologiczno – psychologiczną. Przy czym gatunku w jakim jest pisana, nie da się tak łatwo określić. Po części jest to studium teoretyczne, po części rozprawa, a nawet utopia w swym końcowym rezultacie. Najogólniej więc należy przyjąć, iż jest to swego rodzaju „szkic” poglądów autora pracy, pisany w oparciu o nabytą przez niego wiedzę i przemyślenia jakie poczynił. Dlatego właśnie praca ta pisana jest według szkoły francuskiej, także w zakresie stosowania przypisów, pozwalającej na rozliczne dygresje i dywagacje autora, w oparciu o wiedzę przezeń posiadaną.

    Radosław Mirosław Herka
    INP UW Rok II
    2003/04


    PRZYPISY
    Janusz Trybusiewicz „W poszukiwaniu państwa słońca” Warszawa 1977 strony; 54 – 55, 60 – 65.

    Krzysztof Teodor Toeplitz „Wielki Manipulator” – wstęp do; Niccolo Machiavelli „Książę. Rozważania na pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza” Warszawa 1984 strony; 5 – 6, 10, 12, 14 – 16, 20, 26, 30.


    Niccolo Machiavelli „Il Principe” Florencja 1513

    Janina Gajda „Sofiści” Warszawa 1989

    Stanisław Filipowicz „Historia Myśli Polityczno – Prawnej” Gdańsk 2001 s. 18 – 24.

    „Historia Idei Politycznych – Wybór Tekstów”, Praca Zbiorowa, Warszawa 2002, s. 11 – 32.


    „Głos ludu, głosem Boga.”


    „W imię Boga.”


    „I Bóg we mnie.”


    „Tak więc, Głosem Boga jestem Ja”, w sensie; „Wyrazicielem Jego Woli.”



    ***


    „Między Dobrem a Złem”

    Koncepcja władzy w ujęciu Niccolo Machiavellego

    Czyli dlaczego Wielki Florentczyk jest „Ojcem Nauk Politycznych”





    Od lat pasjonują mnie poglądy Wielkiego Mistrza, za jakiego mam Niccola Machiavellego , niezwykle ciekawą i barwną postać w historii polityki i filozofii. Jego poglądy, choć zrodzone blisko pięć wieków temu są nie tylko wciąż, ale zawsze były aktualne. Są uniwersalne pod wszystkimi szerokościami geograficznymi i we wszystkich epokach, dla ludzi wszelkich ras i chciałbym napisać, religii... Religie jednak, jak wiadomo, mają to do siebie, że przynajmniej te objawione, starają się narzucić ich wyznawcom pewien system etyczno – moralny. Wymusić pewną spójność aksjologiczną ich wyznawców, dzięki której dana religia może się rozwijać i wypełniać swoją rolę, abstrahując od tego jaka by ona nie była.
    Osobiście uważam, że religie mają charakter autoteliczny, są podtrzymywane siłą inercji swojego istnienia. Powody dla których powstały są jednak ważne ażeby móc rozstrzygać o temacie niniejszej pracy, lecz nie najistotniejsze. Najistotniejsze jest rozstrzygniecie, dlaczego choć systemy religijne(lub szerzej, aksjologiczne), zwłaszcza ten pod którego przemożnym wpływem był sam Machiavelli są jawnie sprzeczne z zachowaniami ludzi weń wierzącymi? Dlaczego „Książę” autorstwa wyżej wymienionego, burzył krew wszystkim doktrynalnie myślącym ludziom, którzy się zapoznali z jego lekturą? Odpowiedzi na te pytania mam zamiar znaleźć.
    Niestety sam autor którego interpretuję, choć niewątpliwie posiadał dużą wiedzę psychologiczną i socjologiczną, którą wykorzystał, ażeby tak trafnie oddać obraz istoty ludzkiej, sam jego obrazu wprost nie przedstawił. Ograniczył się jedynie do krótkich, acz ustawicznych wzmianek o naturze ludzkiej w cytowanym już „Księciu”, a które to słowa stanowią wstęp do rozważań Januszowi Trybusiewiczowi nad dziełem Machiavellego ;

    „Jak dowodzą wszyscy autorzy piszący
    o życiu obywatelskim i jak wskazują na
    to liczne przykłady przytoczone w ich
    dziełach, założyciele i prawodawcy państw
    winni zawsze zakładać z góry, że wszyscy
    ludzie są źli i że niechybnie takimi się
    okażą, ilekroć będą mieli po temu
    sposobność.”
    Niccolo Machiavelli.

    Przykładów podobnych do powyższego można mnożyć, jak chociażby;

    „..ludzie bowiem prędzej przeboleją
    śmierć ojca niż stratę ojcowizny. ”
    Niccolo Machiavelli.

    Jaki zatem dla Machiavellego jest człowiek? I czym nad tym „przeciętnym obrazem” wyróżnia się tytułowy Książę? Czym jest owa Virtu ? Ażeby móc odpowiedzieć na te pytania, należy podać obraz człowieka, pewną jego, mniej lub bardziej abstrakcyjną wizję.
    Każdy, uważany za znaczącego filozofa, myśliciel antyku , zaczynał swoje dywagacje od opisu człowieka, jego duszy i wyliczał możliwe ich rodzaje. Co później miało rzutować na stosunki polityczne i społeczne w państwie, oraz na system polityczny danego państwa. Zatem, by zinterpretować dzieło Wielkiego Florentczyka pod kątem znalezienia odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule; „Dlaczego Niccolo Machiavellie jest Ojcem Nauk Politycznych?”, muszę pokusić się o to, co ów Wielki Mistrz z racji epoki w której żył, lub też innych powodów, wprost nie uczynił . By tego dokonać, odwołać się muszę do dwóch koncepcji psychologicznych człowieka; behawiorystycznej i psychodynamicznej.
    Pierwsza z nich, behawiorystyczna, daje nam obraz człowieka, zewnątrz sterowalnego, zależnego od bodźców pochodzących ze środowiska, na które to człowiek mimowolnie reaguje. Człowiek wedle tej koncepcji podlega mechanizmowi S – R, zaś procesy psychiczne nie odgrywają żadnej roli. Jest to koncepcja, dzięki której można wyjaśnić skuteczność rad Machiavellego dla potencjalnego Księcia, ale nie da się wyjaśnić jak w świetle tej koncepcji uznać rolę owego Księcia w procesie zdobywania i utrzymywania władzy. Gdzie jest jego virtu? – Woluntaryzm jest tu zupełnie wykluczony, jak pisze Józef Kozielecki;

    „..pojęcie „silnej woli” jest semantyczną fikcją.”

    Zatem powyższy „obraz człowieka” należy uzupełnić i tę funkcję idealnie spełnia moim zdaniem koncepcja psychodynamiczna. Jej protoplastą był Zygmunt Freud. Stwierdził on mianowicie, że człowiek składa się z trzech elementów ;
    ID, przedstawiającego atawistyczne skłonności, nieokiełznanego pierwotnego człowieka. Zwierzę, kierujące się instynktami i najpierwotniejszymi popędami. Jest w dużej mierze nieuświadomione i działa dla zaspokojenia powyższych;
    SUPEREGO, będącego „człowiekiem ucywilizowanym”, wiedzą i wyobrażeniami człowieka na temat społeczeństwa, całością wiedzy, także nieuświadomionej, a zebranej w procesie socjalizacji . Jest „sumieniem” człowieka w jego życiu;
    I wreszcie EGO, jest tą częścią osobowości, która wchodzi w interakcje w świecie rzeczywistym. Niestety w świetle założeń twórcy tej koncepcji, ego nie jest samodzielne i podlega wpływom dwóch powyżej wymienionych składowych osobowości ludzkiej. Ego jest rozdarte między Id i Superego, które wzajemnie ze sobą walczą.
    Należy zatem teraz postawić pytanie; jaki związek ma ta koncepcja z poprzednią i jak to rzutuje na „obraz księcia”. Otóż, moim zdaniem, obie powyższe koncepcje są względem siebie komplementarne. Ośmielam się tutaj polemizować z Panem Józefem Kozieleckim, w kwestii ich „radykalnej odmienności.” Należy zwrócić szczególna uwagę na kwestię ludzkiego Superego. Powstaje ono dzięki internalizacji pewnych praw i obyczajów przekazywanych człowiekowi w procesie socjalizacji. Proces ten jest w dużej mierze nieświadomy, zwłaszcza, jeśli chodzi o proces „socjalizacji pierwotnej” na drodze „przemocy symbolicznej.” Behawioryzm jest o tyle słuszny i skuteczny, o ile wpływ Superego na pozostałe składowe osobowości ludzkiej jest silny. To zaś rodzi konflikty Superego z Id, naturalnie dążącym do wolności, czy też "swawoli".
    I tu właśnie pojawia się virtu Machiavellego. W zależności od kontekstu jest interpretowane jako dzielność, męstwo, umiejętność adaptacji, osobiste zdolności, cnota etc. Virtu tytułowego Księcia, to moim zdaniem, zaprzeczenie „słabości człowieka psychodynamicznego.” I nie chodzi mi bynajmniej o „potrzebę mocy”, o której wspomina Alfred Adler. Virtu Księcia, to samoświadomość, coś, czego autorzy koncepcji psychodynamicznych nie uwzględnili, a przynajmniej nie zgodziliby się z puentą tego wywodu. Dla Freuda człowiek, który wyzwoliłby się z kajdan Superego, wpędziłby bezbronne Ego w „objęcia Id.” Stałby się folgującym swoim zachciankom zwierzęciem, socjopatą. A dla Machiavellego, owa wybitna jednostka, Książę, który byłby założycielem państwa, nie jest osobą hołdującą swoim popędom. To człowiek który;

    „..musi się nauczyć nie być dobrym
    i stosować się do tego lub nie
    stosować zależnie od konieczności.”
    Niccolo Machiavelli.

    To istota świadoma procesów socjalizacji, jakie się na niej dokonały, a także mechanizmów psychologicznych i socjologicznych, którymi rządzi się społeczeństwo. To osoba wyemancypowana w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie sposób uniknąć nawiązania w tym kontekście do Arystotelesa i jego stwierdzenia które zawarł w „Polityce”;

    „człowiek jest istotą zrodzoną do życia w państwie,
    poza państwem żyć mogą tylko bogowie lub bestie.”

    I pojawia nam się po raz kolejny w tej pracy sąd aksjologiczny. Dotychczas starałem się uniknąć wyjaśniania pojęć „dobra i zła.” Starałem się odwlec ów moment do tej właśnie chwili, chwili, w której rozpatrujemy Księcia nie jako przeciętnego człowieka, człowieka słabego i uległego albo to swoim popędom i instynktom, albo też uciekającym od nich w objęcia najróżniejszych systemów aksjologicznych, które mają za zadanie okiełznać go. Odwlekałem ten moment do chwili, w której widzimy Księcia, jako wysoce świadomą jednostkę, jedyną która zdaniem Machiavellego mogłaby ponieść na swych barkach trud zjednoczenia Italii.
    Ten, niewątpliwie, włoski patriota, choć sam niewolny od wypaczeń systemów aksjologicznych, sformułował podstawy nowego, dotychczas nieznanego, spojrzenia na pojęcie „dobra i zła.” Dotychczas, jak to było w zwyczaju, dobra jak i niekiedy zła poszukiwano poza człowiekiem. Chlubny wyjątek stanowili tu tylko sofiści, ale przeciwko nim wystąpili współcześni i potomni myśliciele, żeby nie powiedzieć „Filozofowie.”
    Gwóźdź do trumny owego „postępowego” myślenia przyłożyli „myśliciele,” czy też raczej „ortodoksi,” silnie związani z nurtem nowej religii – chrześcijaństwem. Kulminacją tego „zgubienia w przeroście systemu aksjologicznego,” jest próba jego „zlaicyzowania” przez Pana Jarosława Rudniańskiego w książce pt. „Między Dobrem a Złem.” Człowiek ów, podpierając się autorytetem papieża, Jana Pawła II i całego Kościoła, stara się wykazać istnienie dobra egzogenicznego, pozaludzkiego. By to uczynić popełnia błąd logiczny, wykazując „dobro” danego zjawiska w danej sytuacji, stara się wykazać istnienie dobra ogólnego. Budowanie wniosku ogólnego na przesłance szczegółowej nie jest schematem niezawodnym, zatem nie jest schematem logicznego wnioskowania. Choć bynajmniej to stwierdzenie nie oznacza, że taka ogólna zasada nie istnieje.. Najbardziej adekwatny wydaje się tu cytat Protagorasa;

    „O bogach nie mogę stwierdzić ani że istnieją,
    ani że nie istnieją, ani jaka jest ich istota i jak
    się przejawiają; wiele bowiem okoliczności
    stoi na przeszkodzi ich poznaniu, a między
    innymi ich niewidzialność i krótkość życia
    ludzkiego.”

    Tym właśnie akcentem „pojednawczym”, chciałbym zakończyć polemikę z przedstawicielami nurtu, który z własnej ignorancji, a może przebiegłości zwalcza idee Wielkiego Mistrza.
    A jak on sam rozumie „dobro i zło”? Czytając „Księcia”, skłaniam się do stwierdzenia, że Machiavelli pojmuje „dobro i zło” bardzo indywidualnie. Patrzy przez pryzmat użyteczności i funkcjonalności danego zjawiska, danej postawy. Nie jest to klasyczne rozumienie utylitarnej doktryny, w żadnym z trzech istniejących sposobów jej rozumienia. Jest tak za sprawą głównie kwestii moralności. Moralność jak wiadomo, a przynajmniej powinno być wiadomo, jest kwestią indywidualną każdego człowieka. Jest to w miarę trwały system osobistych wartości uznawanych przez danego człowieka. I tu właśnie pojawia się problem.. Czy Książę ma moralność? Machiavelli radzi Księciu, jak już to wyżej nadmieniłem, by „nauczył się nie być dobrym i stosować się do tego lub nie stosować zależnie od konieczności.” Czy zatem wymóg immanentności takiej „moralności” został dochowany? Moim zdaniem nie, co za chwilę mam nadzieję wykazać...
    Jedyną immanentną cechą takiego „osobistego systemu aksjologicznego,” jest jego zmienność uwarunkowana okolicznościami. Machiavelli widzi „dobro i zło” z dwóch perspektyw; perspektywy ogółu i perspektywy jednostki. To co potencjalnie dobre(użyteczne) dla jednostki, może być dla ogółu złe(dysfunkcjonalne). Należy sprecyzować pojęcia utylitarności i funkcjonalności. Utylitarne znaczy, według mnie, w kontekście dzieła Machiavellego tyle, co użyteczne, przydatne. Podział według tego kryterium jest dychotomiczny, tzn. coś może być albo użyteczne, albo nie, i(na potrzeby niniejszej pracy choć nie tylko) odnosi się wyłącznie do indywidualnego rozumienia dobra i zła, jako czegoś użytecznego albo nie. Jest to w pełni subiektywne kryterium oceny. Natomiast kryterium funkcjonalności odnosi się do zbiorowości ludzkich, względem których dane zjawisko, zachowanie etc. są obiektywizowane. W tym rozumieniu występują trzy możliwości zakwalifikowania danego zjawiska ; jako funkcjonalnego(przydatnego, sprawnego, dającego „pozytywne rezultaty”), dysfunkcjonalnego(wręcz przeciwnie) lub też funkcjonalnie indyferentnego(obojętnego).
    Co zatem miał namyśli Wielki Florentczyk, gdy pisał; że „ludzie są z natury źli”? Stwierdzał tylko fakt oczywisty, że ludzie są naturalnie predestynowani do pojmowania kategorii „dobra i zła” w sposób czysto partykularny. Jak zatem plasuje się Książę w świetle powyższego z jego rozumieniem „dobra i zła”? Machiavelli udziela tu dość jednoznacznej odpowiedzi. Dla niego Książę jest jedyną siłą zdolną scalić i zbudować Państwo(w zamiarze tego włoskiego Patrioty, Italię), zatem utożsamia partykularne rozumienie dobra i zła przez Księcia, z rozumieniem owych kategorii z perspektywy ogółu. Nadrzędnym aksjomatem dla Machiavellego jest powołanie i trwanie państwa. Nie jest to jednak „aksjomat rozgrzeszający” ze wszystkich „czynów” Księcia... Książę powinien przyczyniać się do utrwalania bytności państwa, a zatem do premiowania postaw społecznie użytecznych.
    I dochodzimy wreszcie do zagadnienia władzy, będącej meritum niniejszej pracy. Jak ją pojmuje Machiavelli? Jak ją winien pojmować Książę? Jest wiele definicji, próbujących opisywać zjawisko „władzy”, według aksjologicznych predyspozycji ich autorów. Dla naszych rozważań, największą rolę odgrywa władza w ujęciu substancjonalno-przedmiotowym, w którym nasz tytułowy Książę byłby jej dysponentem per facta. Władza ta, rozumiana jako wpływy, możność ingerowania w procesy decyzyjne, w procesie jej formalnego zdobywania podlegałaby instytucjonalizacji. Jest to naturalną konsekwencją przyjęcia powyższych założeń, jakie udało mi się wyinterpretować z „Księcia” Niccolo Machiavellego. Władza dla Księcia jest jego przyrodzonym atrybutem, emanacją jego osobowości. Wola Księcia jest Władzą.
    Kim jest zatem Książę? Czy jest dobry, a może jest zły? Jest człowiekiem, czy też już nie? A jeśli nie, to czy jest Bogiem? A może Bestią? Wszelka próba odpowiedzi na te z pozoru proste pytania byłaby jedynie próbą sformatowania istoty nieprzeciętnej, do dającej się zakwalifikować w dualistycznym systemie aksjologicznym postaci. Dla Księcia świat nie jest „czarno – biały.” Książe wymyka się spod „prymitywnej” oceny bliźnich. Gdy mam dokonać sądu aksjologicznego nad owym utopijnym ideałem władcy, na myśl przychodzi mi tylko zakres odpowiedzialności Prezydenta II Rzeczypospolitej Polskiej w świetle Konstytucji Kwietniowej ;

    - „Prezydent(Książę), odpowiada przed Bogiem i Historią.”

    Nie sądzę by dało się to lepiej ująć..
    Sam Machiavelli zaś... Jako wielki obserwator życia politycznego w Italii doby renesansu, bardzo dobrze poznał charaktery ludzkie. Analizując zachowania mu współczesnych wysnuł, będąc całkowitym realistą, opis rzeczywistości społecznej takim jaki on jest, bez upiększania go własnymi predyspozycjami aksjologicznymi. Należy przy tym nadmienić, że Niccolo Machiavelli nie był zwolennikiem takiej formy sprawowania władzy. Po prostu praktyka życiowa i doświadczenie jakie zdobył piastując funkcję Sekretarz Drugiej Kancelarii Republiki Florencji, skłoniły go, do odrzucenia irracjonalnej fikcji, iż Republika, której był zwolennikiem, zaistnieje bez wydatnej pomocy Księcia. Wielkie pragnienie Florentczyka urzeczywistnić mógł jedynie Książę, a zatem patriotyzm zobligował go do napisania tego „wiekopomnego dzieła”, za które został wyklęty przez współczesnych, jak i potomnych mu „książąt” tego świata, zarazem świeckich, jak i „trochę mniej”. Nie jest w cenie bowiem obnażać „nagość książęcą”, mechanizmów władzy, tego co władza robi i pragnie by pozostało poza wiedzą ogółu.
    Mimo wszystko, w pamięci potomnych, a przynajmniej części z nich, Machiavelli zapisał się jako „Ojciec Nowożytnych Nauk Społecznych i Politycznych”, Człowiek, który „zerwał wieko” z „trumny postępowego myślenia”, które tak ochoczo pochowali Filozofowie. Jako pierwszy od czasów sofistów, myśliciel, który w analizie zagadnienia władzy odrzucił aprioryczne założenia aksjologiczne, a zaczął ją, rzeczywistość, opisywać. Niestety brakowało mu wiedzy, wspólnej nam współczesnym, płaszczyzny prakseologicznej, przez co ignoranci wciąż mogą negować jego wkład w kształtowanie się nowożytnych Nauk Politycznych. Mam nadzieję, że mój skromny wkład w Jego Wielkie Dzieło, ograniczy te tendencje, choć to raczej nieskromne, pobożne życzenia z mojej strony.



    Dziękuję Bardzo za dotrwanie do końca...


    Radosław Mirosław Herka.

    PRZYPISY


    Krzysztof Teodor Toeplitz „Wielki Manipulator” – wstęp do; Niccolo Machiavelli „Książę. Rozważania na pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza” Warszawa 1984

    Konstanty Grzybowski „Wstęp” do Niccolo Machiavelli „Książę” Wrocław 1969

    Janusz Trybusiewicz „W poszukiwaniu państwa słońca” Warszawa 1977 s. 53 – 77.


    Niccolo Machiavelli dorastał w Italii, w dobie Renesansu(1469-1527), zatem niemalże w samym politycznym sercu ówczesnego chrześcijaństwa wyznania katolickiego, wówczas jeszcze nie zachwianego dopiero rodzącą się Reformacją.


    Niccolo Machiavelli „Il Principe” Florencja 1513


    Janusz Trybusiewicz Opus Citati s. 53 cytat z; Niccolo Machiavelli „Il Principe” Florencja 1513.

    Niccolo Machiavelli Opus Citati Wrocław 1969 s. 73.


    Ibidem. Plena (species s. 27 – 28, 32 – 33, 36 – 37, etc. )


    Zarazem Platon w swojej „Politeji”, jak i Arystoteles w „Polityce” tak uczynili. Od tego czasu stało się to kanonem myślicieli, nie tylko politycznych, by jeśli nie zaczynać opisu rzeczywistości, zwłaszcza społecznej, od opisu człowieka, to przynajmniej takowy w swojej pracy zawrzeć.


    Konstanty Adam Wojtaszczyk „Kompendium wiedzy o państwie współczesnym” Warszawa 2000 s. 25 – 31, 143 – 146.

    Piotr Winczorek „Wstęp do nauki o państwie” Warszawa 2000 s. 19 – 39 i 191 – 217.

    Eugeniusz Zieliński „Nauka o państwie i polityce” Warszawa 1999 s. 120 – 122, 126 – 130, 153 – 155, 165 – 170, 189 – 227.


    Być może była to niewiedza spowodowana stanem ówczesnej nauki o naturze człowieka, wypaczonej doktryną religijną Kościoła Katolickiego, być może świadomą niechęcią do konfrontacji z „emisariuszami” ww. władzy „nieświeckiej”. Faktem jest niezmiennym, że cały „Książę” jest obrazem natury ludzkiej, co prawda nie tak systematycznym, przeprowadzonym według podziału i klasyfikacji naukowej, jaką byśmy dziś zastosowali, ale nie ulega wątpliwości że pełnym.


    Józef Kozielecki „Koncepcje psychologiczne człowieka” Warszawa 1996 s. 9 – 18, 19 – 97.

    Ibidem s. 9 – 18, 99 – 181.


    Ibidem s. 56 – 63.


    Ibidem s. 13.


    Sigmund Freud (1856 – 1939), austriacki neurolog i psychiatra; profesor uniwersytetu w Wiedniu; twórca psychoanalizy.


    Norman Goodman „Wstęp do Socjologii” Poznań 2001 s. 86 – 87.


    Instynkt, tu potrzeba biologiczna, której forma zaspokojenia w naturze jest jednoznacznie zdeterminowana przez charakter tej potrzeby.
    Popęd, tu potrzeba, której zaspokojenie może odbywać się w więcej niż jeden możliwy sposób. Przez ww. pojęcie „najpierwotniejsze popędy” należy rozumieć te, które są zdeterminowane biologicznie, a nie kulturowo, a ich realizacja głównie przebiega w sferze natury, a nie kultury.


    Norman Goodman Opus Citati s. 83 – 96.



    Józef Kozielecki Op. Cit. s. 101.


    Norman Goodman Op. Cit. s. 91 – 96.


    Nieuświadomionego procesu przyswajania wartości, uznawanych za własne, które odbyło się całkowicie poza a nawet wbrew potencjalnej woli osoby poddanej jej. Dotyczy głównie internalizacji wartości przekazywanych przez rodziców dziecku w okresie dorastania.[przemoc symboliczna]


    Ibidem s. 95 – 96.


    Józef Kozielecki Op. Cit. s. 13 – 14, 101 – 181.


    Ibidem s. 113 – 115.


    Niccolo Machiavelli Op. Cit. Wrocław 1969 s. 66 – 67.

    Sokrates, jego uczeń Platon oraz jego uczeń; Arystoteles, uważany przez niektórych za „Ojca Nauk Politycznych.”
    Zaś sama „filozofia” z grec. oznacza „umiłowanie mądrości”, nie zaś samą „mądrość.”[filozofia]


    Z greckiego „właściwie mniemający,” a zatem „nie myślący.”[ortodoxa]


    Jarosław Rudniański „Między Dobrem a Złem” Warszawa 1989


    Protagoras 485 – 411r. p.n.e. Jeden z najznamienitszych sofistów ateńskich.


    Przedruk z Janina Gajda Op. Cit. Fragment; „O bogach” Protagorasa w przekładzie Leopolda Staffa w; „Historia Idei Politycznych – Wybór Tekstów”, Praca Zbiorowa, Warszawa 2002, s. 23.


    Jak pisze Janusz Trybusiewicz Op. Cit. s. 75; „Władcy nie lubili Machiavellego, zbyt otwarcie pisał o ich sprawach.” Kościół zaś był największym i najokrutniejszym władcą, wciąż walczącym o władzę, o „rząd dusz.”


    Dorota Probucka „Utylitaryzm” Częstochowa 1999 in plena, species s. 9;

    1. Teoria moralnego Kryterium(J. S. Mill, H. Sidwick, G. E. Moore),
    2. Teoria wartości moralnej, określającej „dobro i zło”, słuszność lub niesłusznośćniesłuszność danego czynu ze stricte moralnego punktu widzenia(J. Narveson, D. Brink),
    3. Teoria decyzji moralnej, traktująca o tym, w jaki sposób podmiot powinien rozumieć, rozważać moralne kwestie i podejmować decyzje(J. Bentham, J. J. C. Smith, R. B. Brandt).

    Lesław Hostyński „Wartości Utylitarne” Lublin 1998


    Luźne nawiązanie do „Funkcjonalnego schematu struktury społecznej”; patrz;
    Jan Błuszkowski „Struktura społeczna” Warszawa 1996 s.13 – 17.

    Maria Ossowska „Socjologia moralności. Zarys zagadnień” Warszawa 1986 s. 63 – 92, 123 – 124.


    Piotr Winczorek Op. Cit. strony; 19 – 20, 29 – 39.

    Eugeniusz Zieliński Op. Cit. strony; 153-170.


    Konstanty Adam Wojtaszczyk Op. Cit. s. 25 – 31.

    Piotr Winczorek Op. Cit. s. 19 – 39 i 191 – 217 .

    Eugeniusz Zieliński Op. Cit. s. 120 – 122, 126 – 130, 153 – 155, 165 – 170, 189 – 227.


    Konstytucja z 23 kwietnia 1935r. a uchwalona 23 marca tegoż roku.

    Rozumianej jako części systemu politycznego w ujęciu strukturalno – funkcjonalnym.

    ***

    Bibliografia


    Niccolo Machiavelli „Książę. Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza” Warszawa 1984

    Niccolo Machiavelli „Książę” Wrocław 1969

    Janusz Trybusiewicz „W poszukiwaniu państwa słońca” Warszawa 1977

    „Historia Idei Politycznych – Wybór Tekstów”, Praca Zbiorowa, Warszawa 2002

    Janina Gajda „Sofiści” Warszawa 1989

    Stanisław Filipowicz „Historia Myśli Polityczno – Prawnej” Gdańsk 2001

    Konstanty Adam Wojtaszczyk „Kompendium wiedzy o państwie współczesnym” Warszawa 2000

    Konstanty Adam Wojtaszczyk „ Współczesne systemy polityczne” Warszawa 2000

    Piotr Winczorek „Wstęp do nauki o państwie” Warszawa 2000

    Eugeniusz Zieliński „Nauka o państwie i polityce” Warszawa 1999

    Józef Kozielecki „Koncepcje psychologiczne człowieka” Warszawa

    Jarosław Rudniański „Między Dobrem a Złem” Warszawa 1989

    Maria Ossowska „Socjologia moralności. Zarys zagadnień” Warszawa 1986

    Dorota Probucka „Utylitaryzm” Częstochowa 1999

    Lesław Hostyński „Wartości Utylitarne” Lublin

    Jan Błuszkowski „Struktura społeczna” Warszawa 1996

    Norman Goodman „Wstęp do socjologii” Poznań 2001

    Stanisław Ossowski „O strukturze społecznej” Warszawa 1982

    Zygmunt Bauman „Socjologia” Poznań 1996

    Konstytucja II RP z 23 kwietnia 1935 roku.