Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polityka historyczna

(2)
2006-09-21 20:55 | Polityka.pl
  • 2006-09-21 20:55 | Andrzej Żmigrodzki

    refleksje historyczne - Powstanie Warszawskie

    Moja nieżyjąca już od ćwierci wieku Mama dzieliła czas na "przed powstaniem" i "po powstaniu".
    Jako dziecko nie rozumiałem tej cezury czasowej - przecież powinno być "przed wojną", "okupacja" i "po wojnie".
    Rodzice pobrali się w 1940, a Mama nawet nie pamiętała czy było to przed wojną, czy później.
    Mieli szczęście - w chwili wybuchu Powstania byli przypadkiem u dziadków, a potem nie mieli już do czego wracać, ale przeżyli.
    Zawsze nasuwała mi się smutna refleksja, że gdyby przeżyły te setki tysięcy warszawiaków, to może byłoby trochę inaczej. Niestety dzięki Powstaniu sowieci mieli łatwiej.
    Ale nasuwa się jeszcze smutniejsza refleksja - może mielibyśmy dziś o milion "wykształciuchów" (takich z dziada pradziada) więcej, a przez to nasze elity polityczne wyglądałyby zupełnie inaczej. A obecne elity są historii beneficjentami, zawdzięczają jej "przestrzeń życiową" ?