Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Samira ****

(2)
Adres: Warszawa, Al. Niepodległości 213
  • 2006-11-22 23:47 | Ania B

    Re: Samira - polemika

    > Zachecony pozytywna recenzja, odwiedzilem dzis restauracje Samira, a wnioski z tej wizyty mam zgola odmienne niz Szanowni Redaktorzy. Oto one:
    >
    > 1. Samira jest lokalem do ktorego mozna wylacznie dojechac, bo malo przyjemnie sie spaceruje po piaszczystej drodze bez chodnika.
    >
    > 2. Do Samiry najlatwiej trafic zabierajac sie z napotkana na miescie smieciarka MPO, baze maja jakies 100 m od lokalu. Z tego powodu siedzenie w "ogrodku" przeznaczone jest tylko dla prawdziwych twardzieli (ewentualnie osob, ktorym bardziej przeszkadza niesamowita duchota i zapach kuchni wypelniajacy wnetrze lokalu).
    >
    > 3. Samira nie jest restauracja, a typowym barem (o czym Redaktorzy nie wspomnieli). Zamawia i placi sie (z gory) przy kasie.
    >
    > 4. Przystawki podawane sa w tempie ekspresowym (2 minuty), poniewaz sa to dania gotowe, wymagajace jedynie odgrzania (w mikrofalowce?). O tym tez Redaktorzy zapomnieli.
    >
    > 5. Zamowiona dolma (mielone mieso z przyprawami w lisciach winogron) jest nawet w porzadku, aczkolwiek o zdecydowanie niewyszukanym smaku. Jak sie okazuje, nie dziwne, bo jest to danie z puszki (do kupienia w sklepie na terenie restauracji).
    >
    > 6. Sandwicz (pisownia jak w oryginale) z kofta jest smaczny, aczkolwiek nie wart swojej ceny (10 zl). Taniej w innych miejscach mozna zjesc naprawde pieknie podane i bardzo fantazyjne kanapki, samirowe danie z wygladu najbardziej przypomina tortille z McDonald's.
    >
    > Szczerze mowiac, nie mam pojecia skad sie wziely te cztery gwiazki ustawiajace Samire w jednym rzedzie z Domem Gesslerow. Albo Redaktorzy sa wielkimi fanami wszelkich arabskich smakow, albo zostali rozpoznani przez personel i obsluzeni w sposob ponadstandardowy. Zatem jesli ktos nie jest podobny do Andrzeja Garlickiego lub Piotra Adamczewskiego, niech omija Samire szerokim lukiem.

    Ja również po przeczytaniu zachęcającego artykułu w Polityce wybrałam się do Samiry. Wrażenia mam takie same jak pan Michał. Poza tym zupełnie nie rozumiem zachwytów pana Adamczewskiego nad bakławą. Zamówiłam bakławę mix, która była droższa od tradycyjnej bakławy i miała składać się z kilku rodzajów ciastek. Na talerzu przyniesiono mi trzy maleńkie wyschnięte kawałeczki ciastek. Ledwo dało się je przekroić widelczykiem i poważnie obawiałam się, że część ciastka po prostu odpryśnie na bok przy krojeniu... Oliwy nie było w nich w ogóle... Ten wątpliwej jakości deser kosztował niestety aż 12 zł... Lepszą bakławę jadłam za 4 zł w kebabie niedaleko metra Pola Mokotowskie...
  • 2006-11-23 10:11 | Michal Plocharski

    Samira - polemika

     Zachecony pozytywna recenzja, odwiedzilem dzis restauracje Samira, a wnioski z tej wizyty mam zgola odmienne niz Szanowni Redaktorzy. Oto one:

    1. Samira jest lokalem do ktorego mozna wylacznie dojechac, bo malo przyjemnie sie spaceruje po piaszczystej drodze bez chodnika.

    2. Do Samiry najlatwiej trafic zabierajac sie z napotkana na miescie smieciarka MPO, baze maja jakies 100 m od lokalu. Z tego powodu siedzenie w "ogrodku" przeznaczone jest tylko dla prawdziwych twardzieli (ewentualnie osob, ktorym bardziej przeszkadza niesamowita duchota i zapach kuchni wypelniajacy wnetrze lokalu).

    3. Samira nie jest restauracja, a typowym barem (o czym Redaktorzy nie wspomnieli). Zamawia i placi sie (z gory) przy kasie.

    4. Przystawki podawane sa w tempie ekspresowym (2 minuty), poniewaz sa to dania gotowe, wymagajace jedynie odgrzania (w mikrofalowce?). O tym tez Redaktorzy zapomnieli.

    5. Zamowiona dolma (mielone mieso z przyprawami w lisciach winogron) jest nawet w porzadku, aczkolwiek o zdecydowanie niewyszukanym smaku. Jak sie okazuje, nie dziwne, bo jest to danie z puszki (do kupienia w sklepie na terenie restauracji).

    6. Sandwicz (pisownia jak w oryginale) z kofta jest smaczny, aczkolwiek nie wart swojej ceny (10 zl). Taniej w innych miejscach mozna zjesc naprawde pieknie podane i bardzo fantazyjne kanapki, samirowe danie z wygladu najbardziej przypomina tortille z McDonald's.

    Szczerze mowiac, nie mam pojecia skad sie wziely te cztery gwiazki ustawiajace Samire w jednym rzedzie z Domem Gesslerow. Albo Redaktorzy sa wielkimi fanami wszelkich arabskich smakow, albo zostali rozpoznani przez personel i obsluzeni w sposob ponadstandardowy. Zatem jesli ktos nie jest podobny do Andrzeja Garlickiego lub Piotra Adamczewskiego, niech omija Samire szerokim lukiem.