Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bond blond

(2)
2006-11-19 04:38 | Polityka.pl
  • 2006-11-19 04:38 | Jacobsky

    James Blond

     Obejzalem nowego Bonda. Wlasnie wrocilem z kina... Byc moze nie powinno sie pisac "recenzji" na zywca, ale z drugiej strony pierwsze wrazenie jest rowniez cenne.

    Bond w nowym wydaniu to Bond zglobalizowany. To juz nie jest tajny agent in Her Majesty Service, poniewaz Blond Bond nie jest juz British. Jest on sprawnym herosem o swietnej sylwetce, ale nie jest juz Brytyjczykiem. Blond Bond stal sie bohaterem uniwersalnym. To chyba najwazniesza zmiana w charakterze postaci.

    Jestem amatorem Bondow. Widzialem wszystkie, znam dobrze tresc kazdego epizodu, itp. Musze powiedziec, ze Bonda nr 21 ogladalem tracac chwilami poczucie tego, ze ogladam przygody agenta 007 (w tym wypadku 007 "in the making").
    "Casino Royal" to sprawny film akcji, dobrze zrobiony, ale cos mu brakuje z Bonda. Rezyser prawdopodobnie przedobrzyl w oczyszczaniu sceniariusza z tradycyjnych bondowych elementow. Blond Bond bije i jest bity, ale bije silowo, bez finezji, z jaka lali w morde poprzednicy. Nowy Bond to komandos, diablo sprawny, ale to wszystko. Jest to owszem - zrecznie wystrugana postac, ale wystrugana siekiera, co byc moze pozwala zachowac ksztalt jako taki, ale nie oddaje detali. Rownie dobrze nowy James Blond Bond moglby nazywac sie Jack Slater, Jack Rayen lub John Doe, i niczego by to nie zmienilo dla calosci filmu Casino Royal.

    Powrot do zrodel to chyba blad. James Bond to nie Gwiezdne Wojny, gdzie mozna po 20 latach nakrecic trzy "poczatkowe" epizody, ktore mialyby tresciowo poprzedzac trylogie Lucasa z lat 70-tych. W tym wypadku nikomu nie przeszkadza, ze model statku kosmicznego uzywanego dawniej przez Imperium mial taki czy inny design. W przypadku Blond Bonda stajemy wobec agenta, ktoremu dopiero co przyznano status 00, czyli nieajako tematycznie cofamy sie w czasie do epoki poprzedzajacej "From Russia with Love" ale ktory zyje i dziala w XXI wieku, a wiec ma super-duper komorke, sony vaio, itp. Cos tu nie gra. Zupelnie niepotrzebie moim zdaniem. A tak na marginesie juz zupelnie nie rozumiem umieszczania na sile czesci akcji w Czarnogorze, podczas gdy mozna bylo ja spokojnie umiescic tam, gdzie krecono spora czesc filmu; w Karlovych Varach, czyli w Czechach.

    Blond Bond to dobre kino akcji, moze nawet lepsze niz poprzedni Bond, w ktorym forma i efekty przerosly wszystko inne. Ale czy Blond Bond to James Bond ? Nie jestem pewien.

    Jacobsky