Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Pamiętnik stawiającej na siebie

(8)
Co z tego, że Unia Europejska zachęca do pracy na własny rachunek, skoro Urząd Pracy robi wszystko, żebym nie przestała być bezrobotna, a polska administracja prędzej mnie wykończy, niż pozwoli założyć działalność gospodarczą?
  • 2006-11-22 12:32 | Jacek Gruszczynski

    Znakomity tekst...

    Znakomity tekst. Oddaje to, co mnie najbardziej denerwuje w podejsciu rozmaitych urzedow (choc nie wszystkich) do petenta: kazdy petent jest potencjalnym oszustem, wiec powinien przyniesc X zaswiadczen w Y kopiach z Z urzedow.
    Pokazuje tez, ze dotacje mozna dostac, trzeba chciec i byc... bardzo cierpliwym.
    Pozdrawiam i zycze powodzenia.
  • 2006-12-02 21:11 | Anna Adamczak

    w W Brytanii autorka założyłaby firmę przez telef

    Prowadzę w Wielkiej Brytanii porównywalną działalność na własny rachunek - jako tłumacz - i włos mi sie jeży, jak czytam ten artykuł. Nie wierzę jak można taki proces skomplikować - i po co??? A proszenie o akt zgonu ojca to już jakaś paranoja. Po pierwsze w Wielkiej Brytanii taka praca kwalifikuje się jako samozatrudnienie, a nie firma w pełnym tego słowa znaczeniu - dlatego też bardzo łatwo taką firmę założyć i łatwo się rozliczać. Ja zadzwoniłam pod odpowiedni numer i założyłam taka działalność w 10 minut - wystarczyło podać swoje dane osobowe, nr ubezpieczenia, nazwę i charakter firmy. Oczywiście ZA DARMO!! Teraz tylko ściągają mi 2 funty tygodniowo ubezpieczenia - czyli ok. 11,5 zł, a rozliczyć się muszę po skończeniu roku podatkowego (mogę przez Internet). Jakbym nie wiedziała jak, obsługa klienta w urzędzie skarbowym istnieje po to, aby takie sprawy wyjaśnić. I dlatego gospodarka tego kraju rozwija się trochę inaczej niż polska....
  • 2007-12-25 04:27 | krystyna zielinska

    ..

    ad tego co napisała pani Anna Adamczyk. Tak to wszystko sie zgadza, proces zakładania firmy w Wielekiej Brytanii jest bardzo łatwy i sprawny, jednakże nie otrzymuje pani zadnych bezzwrotnych dotacji... to chyba Pani przeoczyła. Poza tym jeden taki aspekt społeczny -'jak postrzegani sa Polacy za granica'. Pani autorka bardzo ładnie sie tutaj od tego dystansuje 'wkładajac te słowa w usta osoby trzeciej' : "Bardzo dobrze, ze nie wyjechałas i postawiłas na siebie..." Prosze mnie nie zrozumiec zle ale czy taki własnie jest obraz kogos kto zdecydował sie na wyjazd 'wyjechałeś wiec nie stawiasz na siebie'? Bo wyjezdzaja tylko tacy, ktorzy zwyczajnie nie maja nic do stracenia w Polsce ? :) Jeśli moge przytoczyc pewien fakt z mojego zycia, kiedy pare lat temu zaraz po studiach(nie doktoranckich, nie prawniczych, nie medycznych:) zdecydowałam sie na wyjazd, postarałam sie aby moje CV zostało przetłumaczone przez,(prawdopodobnie)'stawiajacego na siebie' biegłego tlumacza na jezyk angielski. Szczerze mówiac kiedy dzis spogladam na to kongenialne dzieło translatorskiej wirtuozerii..zapiera mi dech w piersiach bo bez liku tam błędow stylistycznych tudziez gramatycznych (jeśli znajdzie sie ktos zainteresowany humorem z zeszytów szkolnych to to CV moge podesłac). No i nie wiem jak ja mam rozumiec ten przerost formy nad treścia w ustach 'stawiajacych na siebie', na wspaniała edukacje w polsce, może cieplarniane warunki domowe? A moze Szanowna Pani autorka boi sie, że za granica bez mamy pracujacej w służbie zdrowia albo siostry aplikantki adwokackiej, bez koneksji nie poradziłaby sobie ..?Byc może ten tekst zostanie zdyskwalifikowany jako pieniactwo. Mimo to pragne jednak cos zasygnalizowac: jak małostkowy i drobnomieszczanski jest ten artykul w tej, pobocznej ale jednak kwestii, ukazujacy sie w tak opiniotworczej gazecie jak Polityka...
  • 2008-02-09 04:17 | Mariusz

    .........

    Ja w Uk założyłem firme przez internet istnieje możliwość założenia przez tel. 10 min. Polska masakra...brrr. Widać autorka jest uparta i to bardzo mnie by trafił...
  • 2008-03-30 22:34 | anis

    tak to u nas jest

    Niestety tak to wyglada, sama przez to ostatnio przeszlam. Wygladalo to troche inaczej i w sumie dłuzej. A nasze urzedy - po prostu przeżylam szok. Najlepsze bylo w U.skarbowym. Czekalam godzine, drzwi byly zamkniete, bo Panie podobno poszly porzadkowac archiwum. Wrocily po godzinie z masa pachnacego jedzenia i gdy weszlam byly bardzo niezadowolone. Proszę sobie zatrudnić doradcę - usłyszalam. No tak: dzialalnosc godspodarcza, nie wiem nawet czy to firmą mozna nazwac, poczatki , a ja mam doradce zatrudniac, bo Pani musi przecież zjesc cieply lunch.
  • 2008-07-05 11:14 | k biront

    Czekac osiem miesiecy na dotacje 10 000 zlotych? Chyba nie zdecydowalbym sie na to. A za co mam egzystowac w tym czasie nie majac zasilku?
  • 2008-09-02 11:24 | Adja

    Niestety, osoba, ktora chce zalozyc wlasna dzialalnosc najpierw musi nazbierac troche oszczednosci na koncie, zeby mogla za cos zyc w pierwszym okresie, kiedy dzialalnosc jeszcze nie przynosi zyskow, a wymaga inwestycji, badz tez wlasnie w zcasie oczekiwania na fundusze unijne. nie mozna tak z golym konte brac sie za zakladanie dczegos wlasnego :)
  • 2008-09-20 21:09 | Misery

    Re: Pamiętnik stawiającej na siebie

    Jestem bezrobotną absolwentką politechniki. Tak naprawdę to nie wiem po co istnieją Urzędy Pracy. Siedzą tam jakieś pasztety (po cztery w jednym pokoju) i jakieś takie apatyczne, jak się zada jakieś pytanie to najpierw spojrzą wzrokiem w stylu "Ja to wiem doskonale, a ty nie wiesz?" Pracy przez ten urząd raczej nie znajdę więc jestem jedną z tysięcy nie-bezrobotnych, a więc statystycznie bezrobocia nie powiększam:) Wydaje mi się, że te kobitki są zakompleksione więc jeśli pokazywałaś im, że czujesz się od nich lepsza (doktorat) to nie ma co się dziwić, że robiły wszystko żeby Ci utrudnić życie.