Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Droga redakcjo!

(7)
2007-01-03 13:11 | Polityka.pl
  • 2007-01-03 13:11 | Stara Zaba

    Sprawa mundurkow

     Za moich czasow (jak to ladnie brzmi!) w podstawowce wymagane byly dla dziewczat fartuszki (wszelkie odcienie granatu) a dla chlopcow bluzy (tez granatowe) do tego bialy, przypinany kolnierzyk. Zwykle fartuszki byly szyte z materialu podszewkowego i wytrzymywaly, gora, jeden sezon. Na pewmo pelnily role ochronna dla zwyklego ubrania i na pewno ujednolicaly wyglad klasy. Odswietnym strojem byl mundurek: bluza z marynarskim kolnierzem i plisowana spodniczka lub spodnie zaprasowane "na kant". W takim mundurku chodzilo sie tez na szkolne zabawy.
    W liceum tez obowiazywaly fartuszki a chlopcy nosili garnitury, lub ciemne swetry. Odswietnie biala bluzka i ciemna spodnicza, lub biala koszula z krawatem. To samo na zabawy szkolne, w tym stodniowka! Dziewczeta mogly nosic spodnie tylko w czasie duzych mrozow (rano musialo byc ponizej -19 st.C - kto to wymyslil!??). Aa, ponczochy tylko w "spokojnych" kolorach.
    Niektore licea dopuszczaly mundurki "jeansowe". Tak bylo.

    Na pewno wraz z fartuszkiem, czy mundurkiem odpada problem "w co sie mam ubrac", bo pod fartuszek mozna wszystko, nawet z dziura na lokciu. To by byl "plus dodatni".
    "Plusy ujemne" mundurkow to przede wszystkim (abstrahujac czy w ogole maja byc) ich wyglad. Zeby nie wygladaly jak "psu z gardla" musza byc z pozadnego materialu i rowniez pozadnie uszyte. Musza byc w wesji letniej i zimowej, i jeszcze na zmiane, bo trzeba prac a pewnie i wyprasowac czasami. a dziewczeta tylko spodnice, czy spodnie dopuszczalne?
    Mlodziez rosnie, czasami dosc gwaltownie, czyli jeden komplet na rok to moze byc malo, zwlaszcza dla chlopcow.
    A buty dowolne?
    Czy kazda szkola ma miec swoj mundurek? Pamietam, nigdy nie zakonczony, konkurs na projekt mundurku w moim liceum. Przyszle projektantki mody sie w nim wyzywaly. Czy wspolny mundurek dla regionu (cos tak slychac z Malopolski) z elementami ludowymi (sic!), czy dla calej Polski jednolity? To by bylo najprostsze i najszybsze, i zapewne najtansze: PROPONUJE WZOR CHINSKI!!! Prosty, jednolity, gladki mundurek ze stojka! Ostatecznie mozna przyszyc rozne guziki.
    Apeluje do mlodziezy! Chcecie pokazac panu ministrowi, ze sami potraficie cos zdzialac? ZLOZCIE ZAMOWIENIE NA STADIONIE DZIESIECIOLECIA W CHINSKIEJ BUDCE, A ZA TYDZIEN CALA MLODZIEZ POLSKA BEDZIE JEDNOLICIE UMUNDUROWANA! Wyobrazacie sobie jego mine? Szczena mu na stale oklapnie i nigdy na miejsce nie wroci! To by byl HAPENNING STULECIA!!!!!
    Pozdrawiam,
    Stara Zaba
  • 2007-01-03 17:49 | jacek

    olenka tak trzymac

    Ma......
  • 2007-01-04 10:20 | Jury

    Mundur dla wszystkich

    Jako bardzo już doświadczony (27 lat pracy) belfer uważam pomysł umundurowania uczniów za słuszny, jakkolwiek zaledwie połowiczny. Umundurowani powinni zostać wszyscy pracownicy szkół - w tym przede wszystkim nauczyciele. Mundur służbowy rozwiązałby wiele problemów, w tym także brak należytego stroju ze strony nauczycieli. Ci przecież również przychodzą do szkoły ubrani różnie, często w sposób naruszający czy to kryteria moralności (krótkie spódnice, prześwitujące bluzeczki), czy to estetyki (powyciągane swetry, jeansy). Szczytem wszystkiego są wuefiści, którze zwykle chadzają po szkołach w dresach. Z tego względu mundur służbowy rozwiązałby wszystkie problemy. Ponadto mógły być idealną pomocą, do rozpoznania nauczyciela, gdyż:
    - sznur służbowy noszony z lewego ramienia informowałby o stanowisku (np. szary - dla nauczyciela szeregowego, zielony dla wicedyrektora, granatowy dla dyrektora szkoły, kończąc na złotym, poczwórnie plecionym dla Ministra),
    - odznaki noszone w patkach kołnierza odpowiadałyby przedmiotowi (np. skrzyżowane pióra poloniści, liczdła matematycy, etc.),
    - odznaki na pagaonach odnosiłyby się do stopni awansu zawodowego poprzez ilość belek (do np. czterech belek za stopień nauczyciela dyplomowanego),
    - lampas na rękawie oraz nogawkach (lub służbowej spódnicy) byłby właściwy dla rodzaju szkoły (np. zielony szkoły podstawowe, niebieski - gimnazja, czerwony - szkoły ponadgimnazjalne, złoty - uczelnie wyższe). Temu celowi służyć by mogło także zróżnicowanie otoków czapki służbowej (którą w wersji letniej mogłaby zastąpić furażerka),
    - mundur mógłby posiadać trzy wersje: codzienną (w tym krótkie spodnie dla wuefistów), wyjściową (na niedziele oraz śwęta - rzekłbym - zwykłe) i galową (zakładaną na szczególne, nadzwyczajne okazje - np. Śwęto Edukacji, spotkanie z Ministrem), a także dwie odmiany - zimową i letnią, różniące się między sobą rodzajem materiału oraz służbowym obuwiem (zimą trzewiki ocieplane, latem sandały służbowe).
    Ponadto na mundurze mozna nosić baretki oznaczające otrzymane odznaczenia państwowe i resortowe, które również stanowią ważną informację o nauczycielu oraz odpowiednie ozdznaki informujące o posiadanym stopniu naukowym (np. żółta podkładka pod odznaką przedmiotową - licencjat, zielona - magister, czerwona - doktor, srebrna - doktor habilitowany, złota - doktor honoris causa).

    Uważam, że propozycję tę należy rozważyć na zimno, odrzucając emocje, bowiem być może zapoczątkuje ona ewolucję odzieży służbowej także i w innych sferach, które dotychczas były pozbawione zaszczytu noszenia munduru. A przecież mundur - to brzmi dumnie.
  • 2007-01-04 12:35 | Punk'sNotDead

    Re: Nie demonizujmy mundurka

    Gdyby pod pomysłem nie podpisał się obecny Minister Edukacji, prawdopodobnie nie byłoby w ogóle tego tematu. Rzeczw tym, że to co w Polsce jest dla wielu oznaką ograniczenia wolności, w wielu krajach, normą jest od dziesiątek lat. Bez emocji. I nie mówię o krajach 3-go Świata. Są europejskie kraje, w których nie tylko elitarne szkoły mają swoje barwy, mundurki, czapki. Są kraje, w których np. nie wolno w szkołach korzystać z telefonów komórkowych! Sposób ubierania się to chyba najprostsza i najbanalniejsza forma wyrażenia siebie. Na szczęście nie jedyna. I rzeczywiście mundurek nie zabiera możliwości ekspresji, wyrażania swoich pogladów, prezentowania swojego zdania. A poza tym w Polsce nauczona nas, aby być 'na NIE'. Dla zasady. To chyba taka pozostałość po wspaniałych czasach PRL...
  • 2007-01-04 14:10 | Krystyna

    Smieszny ten tekst

    Smieszny ten tekst i jeszcze mocno dziecinny kilka tygodni temu w belferblog pan profesor napisal cos o podkreslaniu indywidualnosci strojem... mialo to troche inny wydzwiek a wymiana pogladow nie polega na zalozeniu podkoszulka z nosnym haslem. Z tym rozowym to na pewno zart ale panna nie zna sie jeszcze na ironii
  • 2007-01-04 14:23 | Paulina, przetrwała w mundurku

    Nie demonizujmy mundurka

    Oleńko, demonizujesz mundurek. Skończyłam półtora roku temu LO, w którym dzień w dzień na grzbiet wciągałam mundurek. Nie było to jedyne (ani nawet jedeyne dobre) liceum w promieniu 100 km więc był to mój (i setek innych osób walczących o przyjęcie do tej szkoły) świadomy wybór.
    Mundurek nie zabił mojego ja.
    Mundurek nie zabrał mi swobody wypowiedzi.

    Mundurek dał mi poczucie przynależności.
    Mundurek integrował nas.
    Jestem dumna, że mogłam nosić mundurek.

    Oleńko, nie tylko strojem wyraża się siebie. Trzeba nauczyć się pokazywać to, co się ma najlepszego w inny sposób. Jeśli chcesz powiedzieć "spieprzaj dziadu" to zrób to inaczej, działaj. Koszulka to dość banalny pomysł. Możesz się zaangażować. Możecie zaprosić do szkoły polityka i z nim podyskutować, przedstawić mu swoje racje. Mundurek nie zabierze Ci tej możliwości. U mnie w szkole (bynajminej nie w Warszawie) przynajmniej raz w miesiącu była jakaś osoba publiczna z pierwszych stron gazet i każdy wychodził mocno oćwiczony pytaniami tych umundurowanych uczniaków, którzy zawsze mieli własne zdanie i nigdy nie rezygnowali z wypowiedzi. W tej chwili jestem bardzo dumna, bo te spotkania, które zresztą mialam przyjemność prowadzić przez 2 lata oficjalnie stały się pierwszym "Uczniowskim Klubem Polityki".
    Mundurek integrował nas ale stopił w jednorodną masę. Każdy z nas jest inny i wdzianko tego nie zmieni. Ja robiłam wiele rzeczy "okołopolitycznych", inni grali w szkolnej kapeli, tworzyli szkolny kabaret, wystawy malarskie, fotograficzne etc., etc.

    Dla mnie mundurek ma więc wiele zalet i pozostanie przyjemnym wspomnieniem. Niemniej uważam, że lepiej byłoby pozostawić tę decyzję szkołom, rodzicom, samorządom uczniowskim czy samym uczniom.

    Pozdrawiam serdecznie.