Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

a

(2)
Rozmowa z Mileną Karlińską i Andrzejem Nehrebeckim z Polskiego Instytutu Psychoterapii Krótkoterminowej.
  • 2007-01-05 05:36 | Pogodny

    "Gdzie woda czysta, a trawa zielona"

      Na górze przytoczyłem tytuł miernego filmu z epoki Gierka, w którym "dobry sekretarz" partii (jak dobry car) przywraca dobro i piękno (ha, ha) w powiatowym mikrokosmosie.
    Własnie na naszych oczach konczy sie powoli wiara, że przyjdzie nareszcie jakis silny człowiek (wódz, marszałek etc)który walnie pięscia w stół, no i - zrobi porządek. Porządku dalej nie za wiele - tylko walenie pięscią rozlega się. Ale wciąż 40 - 50% Szanownych Rodaków wierzy w ten mit (skądinąd wyjasnialny psychiatrycznie j.w.). Jak na Europę to i tak wciąż b. dużo. Całe szczęscie, że już 55% społeczenstwa własnie w zeszłym roku zdołało oddzielić sobie swoje indywidualne pragnienia
    od aktualnego rządu, partii, kliki czy też układu. O tym swiadczą wyniki sondaży. To jest zdrowa tendencja; tak trzymac. Za pięć lat (jesli nie będzie żadnego kataklizmu) procent zaburzonych psychicznie Lechitów zejdzie poniżej 25%. Czego daj nam Boże.
    Pogodny
  • 2007-01-13 13:35 | kssen

    Protestuje

     Protestuje przeciwko robieniu mi wody z mozgu przez zespol psychologów. Moze najpierw o winie i karze i to bez specjalnych emocji. Z różnych powodów w przeszłości rózni ludzie decydowali się na współpracę ze służbą bezpieczeństwa. Mechanizmy podpisywania TW byly z grubsza trzy - czysta chec wspolpracy najczesciej spowodowana pragnieniem dokopania komus z otoczenia, czysta chec wspolpracy wynikajaca z nadziei na lepsze zycie - awans zawodowy, pieniadze ktore mozna bylo w ten sposob zarobic i trzecia - najbardziej powszechna - szantaz SB - chodzilo najczesciej o drobne wykroczenia typu jazdy po pijanemu, drobnych, a powszechnych w tym czasie kradziezy, jakies sprawy damsko-meskie. SB byla spadkobierczynia UB i w owych czasach wspolpraca ze sluzbami byla moralnie osądzana jednoznacznie. Panie nie uwzględnily w ocenie emocji strachu ktory obie te instytucje w spoleczenstwie budzily w wyniku glebokiego przekonania [podsycanego zreszta przez te sluzby] o ich wszechmocy i brutalnosci metod. Za wspolprace z UB i SB, czy prace etatowa w tych instytucjach nie groza w tej chwili zadne kary - ludzi tych odsuwa sie tylko od dzialalnosci politycznej i od niektoryh zawodow - dziennikarstwa, wysokich stanowisk w administracji panstwowej, sadownictwa i adwokatury. Otoz czysto pragmatycznie nalezy uwazac, ze czlowiek ktory nie potrafil zdobyc sie na hart ducha i odmowic wspolpracy, powtarzam w tamtym okresie bez zadnych wyjatkow okreslanej jako gleboko niemoralnej, obecnie rowniez nie rokuje, ze bedzie postepowal zgodnie z etyka swojego zawodu. Pomijam drugi watek ewentualnego uwiklania w aktualne powiazania z okreslonymi srodowiskami, zeby nie uslyszec o spiskowej teorii dziejow.
    I teraz doskonaly przyklad arcybiskupa Wielgusa. Zadalem sobie trud i przeczytalem, materialy z jego teczki. Wylania sie obraz bezwzglednego, idacego po trupach do celu karierowicza, przez wiele lat aktywnego i lubiacego swoja prace [tzn w SB, bo na przyklad objecie parafii w Niemczech, do czego namawial go wywiad, uwazal za degradacje zawodowa]. I wlasnie chodzi o autorytet. Nie nie zgadzam sie, zeby taki czlowiek byl arcybiskupem. Nie zgadzam sie, poniewaz na tym stanowisku - w pierwszym szeregu hierarchii, chcialbym widziec kogos, kto bedzie ode mnie lepszy, kto bedzie przykladem i wzorem. I tak samo [to juz przy urnie wyborczej] nie zgodzilem sie, zeby moim prezydentem byl klamca, ktoremu nie chcialo sie ukonczyc studiow, czlowiek pieszcotliwie nazywany "preziem", czlowiek pokazujeacy sie pijany w miejscach publicznych, wystepujacy w reklamach telewizyjnych itd, itd. Mam prawie 60 i w swoim zyciu zrobilem dobre kilka rzeczy za ktore moge sie wstydzic. I potrafie zrozumiec tych, ktorzy nie wytrzymali presji i tych ktorzy za wszelka cene chca miec wladze. Tylko ja nie pozuje na moralny autorytet i w zwiazku z tym mam prawo od ludzi na stanowiskach ktorych dotyczy lustracja wymagac wyzszego od przecietnej standardu moralnego. I jeszcze o Kuroniu, ktory po drodze przewinal sie przez wywiad i tej jego opowiesci o dobrym SBku. No to przeciez wystarczy zobaczyc jakikolwiek podrzedny amerykanski film kryminalny, zeby sie przekonac ze zabawa w dobrego i zlego gline jest podstwaowym chwytem technicznym przy przesluchaniach. Nie SBek byl przyzwoity, tylko na kursie go tego nauczyli.