Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Święta Inka

(2)
2007-01-23 17:10 | Polityka.pl
  • 2007-01-23 17:10 | Jarek

    Ja jedna zginę - poświęcenie własnego życia

     Z recenzji zrozumiałem, że autorkę drażni niezłomna postawa i hart ducha D. Siedzikówny. Tak zapewne myśli również o chłopcach i dziewczętach z "Zośki" czy "Parasola". Oni też ginęli, też torturowani, za ojczyznę, za honor żołnierza a wreszcie za wierność swoim ideałom, wierność sobie. O ile ciekawsza byłaby "psychologicznie" postać tej, która złamała się, zdradziła. Czyż nie tak? Nie. Dla przyszłych pokoleń "Świętymi" zostają bohaterowie a nie Ci co "zdradzili o świcie". A przesłanie Pana Cogito. A Conrad. I tak jest od Chicago po Kijów, Oslo czy Buenos Aires.
    Inka nie miała wydać dowódcy. Miała podać miejsce swojego spotkania z oddziałem na małej stacyjce na obrzeżu Borów Tucholskich. A mundury? Oni naprawdę tak wyglądali. Proszę przejrzeć album Żołnierze Wyklęci - jest tam też jej zdjęcie i zdjęcia jej odziału (Żelaznego)
    Parę kartek obok na zdjęciu "Rekin", siedzi na płocie, z karabinem, podporucznik, zamordowany w 1946 w Białymstoku. To zdjęcie i inne, równie dobrze możnaby uznać za kadr filmu z Hollywood. Oni tacy byli. Tak wyglądali. To było wojsko!!! A nie "banda" albo jakaś zgraja desperatów na drodze do nikąd. O której chyba myśli autorka recenzji. "Ja jedna niech zginę". Ojciec Kolbe zginął ofiarowując innemu życie. Inka z tą myślą ofiarowała swoje. Karolina hrabina Lanckorońska we wspomnieniach z obozu w Ravensbruck pisze, że młode dziewczyny z AK rozstrzeliwane przez ss-manów przed śmiercią krzyczały - "niech żyje Polska". Inka też.