Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Chrześcijanin i pustka

(8)
  • 2007-01-28 19:26 | Art63

    Buddyzm na Zachodzie

    Wstęp, choć złożony głownie z wypowiedzi ludzi slabo związanych z buddyzmem (oprócz Dalajlamy) zachęca do lektury książki. Z przyjemnością przeczytam.
    Jako buddysta od lat mam od razu jedną uwagę: obawy związane z buddyzmem są niepotrzebne. Praktyka wymaga takiego zaangażowania, że ilość chętnych nigdy nie przekroczy kilku procent populacji ( a i to jest optymistyczne). Mam nadzieję, że kilka kluczowych myśli buddyjskich przeniknie do świadomości ludzi zachodu przynosząc wszystkim pożytek (w tym kościołowi).

    Autor bardzo ładnie zdefiniował rolę dialogu między religiami. Dodałbym, że wzajemna inspiracja jast również jednym z celów dilaogu, jest ona jednak możliwa dopiero po przełamaniu nieufności a to, jak widać z wypowiedzi kardynała, jeszcze przed nami.

  • 2007-03-16 14:57 | czytelnik

    Szostkiewicz i Budda

    Książkę Adama Szoskiewica przeczytałem przed dwoma laty, teraz wracam do niej i polecam tym wszystkim, którzy chca rzetelnych informacji o buddyzmie, o tym niezykłym spojrzeniu na rzeczywistość, które pozostawił Budda. Książka Szostkiewicza była moją kolejną lekturą n.t. buddyzmu - ostatecznie postanowiłem zająć się poważniej buddyzmem, zacząłem praktykować.

    Świetna książka. Jeżeli nie otarłeś się o buddyzm, straciłeś coś cennego. Buddyzm nie jest wyłącznie religią (chociaż czasami przeważa taki pogląd). Buddyzm to droga ku rozpoznaniu, czym (kim) jest osoba, świat. Dlaczego cierpi. To niezwykły impuls egzystencjalny, intelektualny...

    Czytelnik
  • 2007-11-19 13:29 | awidja80

    Zapytanie do Pana Szostkiewicza

    Wiem, że interesuje sie Pan buddyzmem od wielu lat.Sam postanowiłem zgłębić tę rzekomo wyjątkowo głęboką filozfię. Zachęciły mnie do tego liczne pochlebne opinie o tej religii. Jednak po głębszej analizie doszedłem do wniosku, że również buddyzm, jak każda religia, pełny jest dogmatyzmu i sprzeczności. Oto kilka przykładów:-Po pierwsze wiara w transmigrację, czyli ideę ponownych wcieleń. Nie ma żadnych dowodów na jej istnienie. Poza tym nie wiadomo co miałoby podlegać ponownemu wcieleniu, skoro buddyści nie wierzą w istnienie duszy (czy substancjalnego "Ja"). Uważają to za złudzenie. Jeśli natomiast twierdzą, że jakiś nasz element (np. karma) w całości przechodzi do kolejnego wcielenia to znaczy, że uznają istnienie w nas jakiegoś nieśmiertelnego pierwiastka czym tylko w sposób oczywisty sobie przeczą,-Po drugie absurdalne są twierdzenia buddystów dotyczące powstania świata. Buddyści odrzucają wprawdzie tezę, iż świat został stworzony przez Boga ,słusznie bowiem uważają, iż teza ta jest nielogiczna i błędna, gdyż takiego Boga należałoby wówczas obarczyć winą za całe zło i cierpienie tego świata (a przecież Bóg z samej definicji jest istotą dobrą i doskonałą). Sami jednak uciekają się do twierdzeń jeszcze mniej logicznych. Otóż Dalajlama twierdzi, że świat "powstał za sprawą naszych własnych pragnień i zachowań". Ciekawe czego moglibyśmy pragnąć, skoro świat jako taki jeszcze nie zaistniał. Jest to pomieszanie przyczyny ze skutkiem. Przecież abyśmy mogli czegoś pragnąć najpierw musiałby istnieć świat i tkwiące w nim rzeczy (a także my sami!), ale to przecież - jak twierdzi Dalajlama- dopiero nasze pragnienia stworzyły świat i owe rzeczy. Czy jest w tym jakaś logika? Nie ma żadnej. Podobnie rzecz się ma z działaniami, które mają rzekomo stwarzać świat. Przecież wszelkie działania muszą zachodzić w już istniejącym świecie. W nicości przecież nie mogą zachodzić. Tak więc najpierw musiał istnieć świat a dopiero potem nasze zachowania. Te ostatnie nie mogły zatem stworzyć świata. Buddyści maja zatem podstawowe problemy z logiką, jeszcze większe niż chrześcijanie;- Po trzecie buddyści twierdzą, iż naszą naturę w każdym wcieleniu określa nasza karma. Jak zatem możemy uzyskać wyzwolenie skoro jesteśmy zdeterminowani przez karmę. Jeśli jednak - jak twierdzą buddyści - mimo wszystko mamy wolną wolę, to by oznaczało, że jesteśmy trochę zdeterminowani i trochę wolni(cudowna logika!). A przecież jeśli wolna wola jest w jakiś sposób ograniczona - w tym przypadku przez karmę - to już nie jest wolna. W przypadku wolnej woli trzeba posługiwać się systemem zero-jedynkowym. Przecież żaden teolog nie powiedziałby, że Bóg jest trochę wolny i trochę zdeterminowany. Bóg jeśli jest wolny, to jest wolny wyłącznie w sposób absolutny. Podobne rozumowanie należałoby zastosować do wolnej woli. Może być ona wolna tylko w sensie absolutnym. Jeśli jest ograniczona przez coś (karmę) ,już nie jest "wolna". Poza tym powstaje pytanie dlaczego jedne byty uzyskują zbawienie szybciej a inne wolniej. Jedne byty uzyskują w kolejnych cyklach lepsze wcielenie a inne osuwają się w coraz gorsze. Czyżby jedne byty w punkcie wyjścia niesprawiedliwe otrzymały mniej obciążającą karmę a inne bardziej obciążającą. Przecież gdyby w punkcie wyjścia wszystkie byty otrzymały tę samą karmę to wszystkie osiągnęłyby wyzwolenie jednocześnie. Ktoś jednak mógłby powiedzieć, że niektóre z bytów miały "silniejszą wolę" uzyskania zbawienia i dlatego uzyskały ją wcześniej. Ale przecież oznaczałoby to, że byty zostały nierówno obdarzone pod względem owej "siły woli", czyli mielibyśmy do czynienia z inną formą niesprawiedliwości. Ale chyba tego buddyści nie są w stanie zrozumieć, ich umysły nie są bowiem zbyt logiczne.
  • 2007-11-22 22:12 | Kaisaku

    odpowiedź "nie-Szostkiewicza":)

    Buddyzmu nie zrozumiesz posługując sie logika. Buddyzm zakłada, że zwykły, oparty na logice sposób myślenia nie wystarcza do zrozumienia świata. Logika rozumiana w ten sposob o którym piszesz- to schematy. A schematy zabijaja czysty umysł i adekwatne postrzeganie. Buddyzm ceni sobie wartość bezpośrednich doświadczeń zdobytych podczas medytacji- dopiero po takim oczyszczeniu umysłu czy otwarciu się na informacje kwestionujące Twoja dotychczasową wiedze, możliwe jest PRAWDZIWE zrozumienie. Odnośnie pytań: proponuję wczytać się w "prawo współzależnego powstawania". Wtedy znajdzie się odpowiedź, że karma nie istnieje w nas samych. Karma jest energia ktora wytwarzamy naszym działaniem. To ta energia "nas stwarza" a my ją. Nie ma więc tutaj sprzeczności dotyczącej istnienia czy nieistnienia nieśmiertelnego pierwiastka. Pytanie drugie: w buddyzmie istnieje kołowa koncepcja czasu. Świat nie ma początku ani końca. Stwierdzenie iż świat powstał za sprawą naszych własnych pragnień, znów odnosi się do prawa współzależnego powstawania. Oznacza, że swym działaniem, stwarzaniem karmy, w każdej chwili tworzymy. Nie ma czasu przed-powstaniem świata. Świat zawsze istniał. Nie ma pierwotnej przyczyny- stąd też buddyzm odrzuca idee Boga- skoro Bóg jest początkiem kto stworzył Boga? Wyjdź poza linearną koncepcję czasu jeśli chcesz zrozumieć buddyzm. Pytanie trzecie: wyzwolenie oznacza wygaszenie naszej karmy. Przestaniesz stwarzać karme- prawo współzależnego powstawania przestanie się "kręcić". Cały czas masz wolny wybór- tworzyć bądź nie tworzyć karmę. To Twój wybór i Twoja praca. Karma pochodzi od Ciebie. Życze powodzenia. Więcej wyjaśnień na pewno udzielą forumowicze którejś z buddyjskich stron.
  • 2007-11-23 20:56 | awidja80

    Odpowiedź Kaisaku

    Szczerze powiem, że od buddyjskiego odrzucenia logiki wolę typową dla Zachodu akceptację owej logiki. Uważam, że jej odrzucenie niekonicznie ułatwia nam poznanie rzeczywistości i skuteczne pruszanie się w niej. Bez owych logicznych schematów, jak to ujmujesz, nie byłoby zachodniej nauki, która dostarcza nam względnie wiarygodnej wiedzy o świecie i nas samych (taka np. medycyna zachodnia, w jakiś tam sposób oparta na logice i racjonalnych przesłankach potrafi dokonać rzeczy, których zapewne buddyjska "medycyna" nie potrafi).Proszę też porównać społeczeństwa, które opierają swoją organizację na zasadach buddyjskich (Tybet) i te oparte na zasadach racjonalistycznych (np. Anglia).Od razu widać różnice. Taki np.buddyjski Tybet, przed inwazją chińską, był krajem skrajnie anachronicznym i zacofanycm. Panowały w nim quasi-feudalne stosunki społeczne. Jednym słowem, gdy inne kraje dokonywały postępu, oparte na "logicznej" i racjonalistycznej nauce i technice, Tybet stał w miejscu. Dopiero teraz Chiny wzięły się za brutalne "cywilizowanie" tego kraju. Buddyści tybetańscy, zajęci szukaniem nirwany, tak długo ignorowali otaczającą ich rzeczywistość , aż ta postanowiła im o sobie w sposób brutalny przypomnieć. Rzeczywistość ta przybrała postać bezwzględnego, pragmatycznego,chłodno kalkulującego i twardo stapającego po ziemi Chińczyka.
  • 2008-12-24 03:11 | AlphaExt

    "wprzypadku wolnej woli trzeba posługiwać się systemem zero-jedynkowym.
    Przecież żaden teolog nie powiedziałby, że Bóg jest trochę wolny i trochę zdeterminowany. (...)Podobne rozumowanie należałoby zastosować do wolnej woli. Może być ona wolna tylko w sensie absolutnym. Jeśli jest ograniczona przez coś (karmę) ,już nie jest "wolna"__

    No nie, człowiek nawet mając wolną wolę, nigdy nie ma jej w sposób absolutny, to znaczy nigdy nie jest tak, że człowiek postępuje całkowicie zgodnie ze swoją wolą, bo jest istotą niedoskonałą, pełną sprzecznych dążeń i sam siebie nie często nie rozumie. A to wszystko ogranicza jego wolną wolę. Weźmy na przykład takiego alkoholika - niby ma wolną wolę, i chce być trzeźwy - mimo to, jednak okazuje się, że nie jest tak do końca, i jednak znowu sięga po kieliszek. Jednak to, że dzisiaj sięga po kieliszek jest tylko konsekwencją jego przeszłych poczyniań - żaden alkoholik nie staje się nim tak po prostu, tylko najpierw musi być ten pierwszy kieliszek, może w wieku 15 lat, może później.. później jakieś problemy, pije coraz więcej. Generalnie wszystko ma przyczynę i skutek. I to jest właśnie prawo karmy. Rozszerz to sobie na przeszłe i przyszłe życia i masz git.
  • 2008-12-30 00:11 | Jidam

    " Buddyści odrzucają wprawdzie tezę, iż świat został
    stworzony przez Boga ,słusznie bowiem uważają, iż teza ta jest nielogiczna i błędna, gdyż takiego Boga
    należałoby wówczas obarczyć winą za całe zło i cierpienie tego świata (a przecież Bóg z samej definicji
    jest istotą dobrą i doskonałą). Sami jednak uciekają się do twierdzeń jeszcze mniej logicznych. Otóż
    Dalajlama twierdzi, że świat "powstał za sprawą naszych własnych pragnień i zachowań". Ciekawe czego
    moglibyśmy pragnąć, skoro świat jako taki jeszcze nie zaistniał. Jest to pomieszanie przyczyny ze skutkiem.
    Przecież abyśmy mogli czegoś pragnąć najpierw musiałby istnieć świat i tkwiące w nim rzeczy (a także my
    sami!), ale to przecież - jak twierdzi Dalajlama- dopiero nasze pragnienia stworzyły świat i owe rzeczy.
    Czy jest w tym jakaś logika? "
    -A z kąd pewność ,że świat ,w którym żyjemy jest pierwszy i jedyny? Jak twierdzi Dalajlama- dopiero nasze pragnienia stworzyły świat i owe rzeczy.Wg mnie jest tak po dziś dzień.
    "Jak
    zatem możemy uzyskać wyzwolenie skoro jesteśmy zdeterminowani przez karmę. "Są praktyki ,które oczyszczają karme.A wolna wola ,w tym przypadku ,polega na dokładaniu -bądz pozbywaniu się balastu karmicznego.
    Od zawsze istniało "lubię-nie lubię" uwarynkowane różnorodnością sytuacji życia.Co za tym idzie -percepcji i rozwoju .Nawet startując od karmicznego 0 nasze losy nie byłyby szablonem rozwojowym.
  • 2008-12-30 16:06 | Fryc z frycowej górki

    Re: Chrześcijanin i pustka

    Przecież buddyści też akceptują logikę :)
    Oni jej po prostu nie wielbią i nie czczą jak jakiegoś bożka-panaceum, jak to czyni "zachód".
    Bo przegięcia są zawsze szkodliwe...

    Nie widzę też powodu, aby lawinową degradację naszego środowiska i całej planety nazwaną "cywilizacją techniczną", uznać jakąś taką wspaniałą rzecz.
    W buddyjskim Buthanie prawie nie ma cywilizacji technicznej, a ludzie żyją tam LEPIEJ niż w super-hiper ztechnicyzowanych krajach - nie ma głodu, nie ma przestępczości, a ludzie są zadowoleni ze swojego życia i władzy (sic!).

    Nie widzę powodu aby takich ludzi unieszczęśliwiać "cywilizacją" opartą na materializmie, kasie i konsumpcji.