Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Między oporem a kompromisem

(4)
Zamieszanie wokół teczek biskupów w fałszywej perspektywie ukazuje dzieje Kościoła w czasach PRL. Stwarza bowiem wrażenie, że był on częścią systemu, a nie jego głównym przeciwnikiem, jak było w rzeczywistości.
  • 2007-01-31 17:32 | sceptyk

    Ciekawy artykuł, ale nie przekonujący

    Jak to możliwe, że Polska przez 45 lat komunizmu pozostała prawie 100% katolicka? Normalnie cud chyba. Zwyczajnie władza tolerowała katolicyzm i KK oczywiście próbując go zneutralizować jako opozycję, a w końcu podporządkować sobie. Takie były cechy każdego monizmu politycznego.

    To, że władze tolerowały Kościół zamiast zdelegalizować i rozwiązać, a potem próbowały go sobie podporządkować świadczy o tym, że uważały go w jakiś sposób za pożyteczny, a w każdym razie za przydatne narzędzie.

    W jakiś sposób Kościół służył komunistom. W III RP był już natomiast fundującym filarem. Wystarczy zauważyć jego pozycję i rolę jako mediatora przez lata '80 po Okrągły Stół.
  • 2007-02-06 09:22 | bełdant

    A jednak współpracowali...

    Pewien biskup z Przemyśla, bodajże słynny Tokarczuk, chwalił się kiedyś w publicznej telewizji, że w swej diecezji za czasów komuny wybudował 400 kościołów. W innych diecezjach kraju, choć może z mniejszym rozmachem, również budowano świątynie i salki katechetyczne. Czasami pod pretekstem remontu zniszczonej kaplicy, wznoszono ją na nowo od fundamentów. Władze widziały to, ale przymykały oczy, udając że niby są głupie. Za lojalność gotowe były płacić niezwykle hojnie. Wielu księży pragnęło wykazać się zaradnością wobec swych przełożonych myśląc o przyszłej karierze, dlatego też z łatwością wchodzili w układy z władzą i godzili się na wszechstronną współpracę. Niektórym z nich panowie z SB pomogli osiągnąć stanowiska biskupów. Chociaż Kościół i państwo różniły się ideologicznie, każde z nich miało własny interes w kontynuowaniu współpracy; jedna na wskroś autorytarna organizacja potrzebowała drugiej, podobnej sobie, do realizowania własnych celów. Dlatego chełpienie się hierarchów z zasług Kościoła w walce z komuną nie ma uzasadnionych podstaw. Pewna liczba księży otwarcie sprzeciwiających sie systemowi, słuzyła jako zasłona dymna dla rzeczywistych intencji hierarchii zgadzającej sie na daleko idąca współpracę z komunistami. Kościołowi zależało na wlasnym interesie a nie na obaleniu systemu. Ustrój komunistyczny w kontekście przemian zachodzących w Europie zachodniej był nawet w pewnym sensie dla nich bardziej korzystny. Gdy dzisiaj hierarchowie żadają dekomunizacji, czy lustracji byłego aparatu państwowego wykazują zwykłą obłudę i zakłamanie zapominając przy tym, co również znajduje potwierdzenie w dokumentach IPN, jak sami byli głęboko unurzani w podtrzymywanie komunistycznej władzy przy zyciu.
  • 2007-08-01 14:15 | S.Pluciennik

    Kom.do "Między oporem a kompromisem"

    Zapewne, jak w każdym środowisku, tak i wśród księży byli i są "ludzie i ludziska". Uwazam jednak oceny sceptyka i bełdanta za powierzchowne i krzywdzące dla części hierarchów, a na pewno dla wielu księży, zamordowanych przez "nieznanych sprawców". Oczywiście,jestem zniesmaczona postawą abp.Wielgusa z powodu chęci objęcia funkcji metropolity warszawskiego , natomiast nie oceniam jego działań w PRL.
  • 2007-08-03 21:01 | Solidaruch

    bełdantowi do wiadomości

    "Wielu księży pragnęło (w czasach PRL-u)wykazać się zaradnością wobec swoich przełożonych myśląc o własnej karierze"-pisze bełdant.Jeśli bełdant ma taką wiedzę,to z faktami się nie dyskutuje,ale myślę,że nie ma,tylko pisze to,co mu się wydaje.A propos budowy kościołów,to w Ożarowie Maz.k.Warszawy wierni w nocy (bo nie było pozwolenia władz) w świetle reflektorów samochodowych zbudowali kościół, o czym poinformowała prasa podziemna.Zwolennicy spiskowej teorii dziejów mogą powiedzieć,że na to też było ciche przyzwolenie władzy. Myślę,że miejscowe władze miasta wiedziały, ale wolały udawać, że nie, bo pewnie tak samo w głębi duszy tego chciały.