Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

W najnowszym numerze POLITYKI

(1)
  • 2007-02-09 23:40 | martin

    Muzalians redaktora Pęczaka

    Właśnie ujrzałem nowy numer Polityki. Zainteresował mnie artykuł Mirosława Pęczaka "Muzalians". Autor pisze w nim tak: "Dwa lata po rzymskim koncercie Pavarottiego (który miał miejsce w roku 1990, jak akapit wcześniej wspomina autor) hiszpańska diwa operowa Montserrat Caballe w duecie z wokalistą The Queen Freddym Mercurym uświetniła ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie. Zaraz potem ukazał się wspólny album Caballe i Mercury'ego "Barcelona"." Szkoda, że redaktor Pęczak zapomniał, że w chwili otwarcia Igrzysk Freddie (a nie Freddy) Mercury już nie żył. Szkoda, że pan redaktor uważa, iż jeden z bardziej znanych na świecie zespołów nazywa się The Queen, a nie Queen. Szkoda wreszcie, że pan redaktor myli się co do daty wydania płyty "Barcelona" o skromne 4 lata (płyta ukazała się w roku 1988, utwór tytułowy nawet rok wcześniej). Ale może się czepiam...