Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

UFO: wielki mit XX wieku

(3)
Od pół wieku latające spodki władają masową wyobraźnią.
  • 2007-03-10 19:58 | Mieczysław Jacek Skiba

    geolog

    Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Kosmici są - funkcjonują w wyższym wymiarze, na wyższych wibracjach, są więc dla nas niewidoczni - a do naszego wymiaru masowo zejdą jeśli podejmiemy zbiorową decyzję aby się ujawnili. Ja już dawno powiedziałem Im 'TAK' ponieważ Ich ogromna wiedza i wysoko rozwinięta technologia oraz wysoka duchowość mogą nam pomóc ocalić nasz Świat od samozagłady. Wystarczy poczytać Ich mądre przekazy z channelingów aby to pojąć. Oto jeden z nich.

    Czy chcecie abyśmy się ujawnili?
    Nieważne, kto przekazał ci tę wiadomość, dla ciebie ta osoba powinna pozostać anonimowa. Ważne jest to, co zrobisz z tą informacją! Każdy z was pragnie czynić użytek ze swojej wolnej woli i doświadczać szczęścia. Nam zostały te dwie rzeczy pokazane i obecnie mamy do nich dostęp. Wasza wolna wola zależy od wiedzy o mocy, jaką posiadacie. Wasze szczęście zależy od miłości, jaką dajecie i jaką otrzymujecie. Jak wszystkie świadome rasy na tym etapie rozwoju, możecie czuć się odizolowani na swojej planecie. To wrażenie sprawia, że jesteście pewni swojego losu. Jednakże, znajdujecie się na skraju wielkiego przewrotu, z którego zaledwie garstka ludzi zdaje sobie sprawę. Nie do nas należy odpowiedzialność za zmianę waszej przyszłości, jeśli wy sami o tej zmianie nie zdecydujecie. Potraktujcie tę wiadomość jako światowe referendum a swoją odpowiedź jako głos.

    Kim jesteśmy?
    Ani wasi naukowcy, ani przedstawiciele religijni nie wypowiadają się jednoznacznie na temat niewyjaśnionych zjawisk nadprzyrodzonych, jakich ludzkość była świadkami od tysięcy lat. Aby poznać prawdę, trzeba jej stawić czoło bez filtrów własnych przekonań, bez względu na to jak godne szacunku mogą być. Coraz większa liczba waszych anonimowych naukowców bada nowe ścieżki wiedzy i coraz bardziej zbliża się do rzeczywistości. Dziś wasza cywilizacja zalana jest oceanem informacji, z których tylko niewielka część, ta mniej niepokojąca, jest rozpowszechniana. To, co w waszej historii wydawało się śmieszne, bądź nieprawdopodobne, często stawało się możliwe a potem stawało się rzeczywistością, szczególnie w ciągu ostatnich 50 lat. Miejcie świadomość, że przyszłość będzie jeszcze bardziej zaskakująca. Odkryjecie rzeczy zarówno najgorsze jak i najlepsze.

    Podobnie jak miliardy innych istot w tej galaktyce, my również jesteśmy świadomi, niektórzy nazywają nas istotami pozaziemskimi, choć rzeczywistość jest jeszcze bardziej misterna. Nie ma żadnej większej różnicy między nami a wami, poza doświadczeniem kilku stopni ewolucji. Podobnie jak w każdej zorganizowanej strukturze, w naszych wewnętrznych relacjach także istnieje hierarchia. Nasza oparta jest na mądrości kilku ras. Zwracamy się do was za aprobatą tej hierarchii. Podobnie jak większość z was, poszukujemy Najwyższej Istoty. Dlatego też nie jesteśmy bogami ani bożkami, ale jesteśmy wam równi w Kosmicznym Braterstwie. Fizycznie nieco się od was różnimy, ale większość z nas ma postać humanoidalna. Istniejemy naprawdę, ale większość z was jeszcze tego nie dostrzega. Nie jesteśmy tylko zjawiskiem, ale świadomością, jak wy. Nie udaje się wam dostrzec nas, bo przez większość czasu pozostajemy niewidzialni dla waszych zmysłów oraz aparatury pomiarowej. W chwili obecnej pragniemy zapełnić te lukę w waszej historii. Podjęliśmy wspólną decyzję, ale to nie wystarczy. Potrzebujemy też waszej decyzji. Poprzez tę wiadomość będziecie mogli ją podjąć! Każdy z was osobiście. Nie mamy na Ziemi przedstawiciela, który mógłby pomóc wam w podjęciu decyzji.

    Dlaczego jesteśmy niewidzialni?
    Na pewnych etapach ewolucji, kosmiczne "ludzkości" odkryły nowe formy nauki wykraczające poza sferę materialna. Dematerializacja i materializacja stanowi ich część. Wasza ludzkość osiągnęła to w kilku laboratoriach w ścisłej współpracy z istotami pozaziemskimi kosztem niebezpiecznych kompromisów, które celowo są ukrywane przed wami przez niektórych z waszych przedstawicieli. Poza zjawiskami i obiektami powietrznymi, znanymi waszym naukowcom jako UFO, zbudowane zostały jeszcze wielowymiarowe statki kosmiczne. Wiele osób miało kontakt wzrokowy, słuchowy, dotykowy bądź psychiczny z tymi statkami, z czego niektóre są pod wpływem sił nadprzyrodzonych, które wami rządzą. To, że tak rzadko je widujecie spowodowane jest niezwykłymi korzyściami, jakie daje stan dematerializacji tych statków. Ponieważ nie widzieliście ich na własne oczy, nie wierzycie, że istnieją. W pełni to rozumiemy. Większość obserwacji dotyczy przypadków indywidualnych, po to by móc wpłynąć na dusze jednocześnie nie zmieniając zorganizowanego systemu.

    Jest to celowe działanie otaczających was ras, z różnych przyczyn i ma różne rezultaty. Dyskrecja ze strony negatywnych istot wielowymiarowych, które odgrywają rolę w sprawowaniu władzy w cieniu ludzkiej oligarchii, motywowana jest ich wola, by nikt nie wiedział o ich obecności, oraz władzy jaką posiadają. Nasz dyskrecja wynika z szacunku dla wolnej woli, dzięki której ludzie mogą decydować o swoich sprawach, tak by samodzielnie osiągnąć techniczną i duchową dojrzałość. Wejście ludzkości do rodziny cywilizacji galaktycznych jest bardzo oczekiwane. Możemy pokazać się wam i pomóc wam osiągnąć to zjednoczenie. Nie zrobiliśmy tego do tej pory, ponieważ niewielu z was naprawdę tego chciało, głównie z powodu ignorancji, obojętności, lęku, oraz ponieważ sytuacja tego nie wymagała, ani nie usprawiedliwiała. Wielu z tych, którzy badają nasza obecność liczy światła nocą, ale niczemu to nie służy. Często myślą o nas jak o przedmiotach, gdy tu chodzi o świadome istoty.

    Kim Wy jesteście?
    Jesteście spadkobiercami wielu tradycji, które przez wieki wzajemnie się wzbogacały. To samo odnosi się do innych gatunków na Ziemi. Waszym celem jest zjednoczenie się w poszanowaniu tych korzeni, by ukończyć wspólny projekt. Wydaje się, ze wygląd (aspekt zewnętrzny) waszych kultur prowadzi do podziałów między wami, ponieważ przedkładacie go nad swą głębszą istotę. Kształt jest teraz ważniejszy niż esencja waszej subtelnej natury. Ta przewaga formy jest bastionem chroniącym przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem. Wzywamy was byście przezwyciężyli kształt a jednocześnie nadal szanowali go za jego bogactwo i piękno. Zrozumienie świadomości formy sprawia, że kochamy ludzi w całej ich różnorodności. Pokój nie znaczy, że nie ma wojny, składa się na niego stawanie się tym, czym w rzeczywistości jesteście - braterstwem podobnych sobie. Ilość rozwiązań, jakie są dla was dostępne zmniejsza się. Jedną z nich jest kontakt z inną rasą, która byłaby odbiciem tego, kim jesteście w rzeczywistości.

    Jaka jest wasza sytuacja?
    Poza rzadkimi okazjami, nasze interwencje miały niewielki wpływ na waszą zdolność do podejmowanie zarówno indywidualnych jak i wspólnych decyzji dotyczących waszej przyszłości. Naszą motywacją była nasza znajomość waszych głębokich mechanizmów psychologicznych. Doszliśmy do wniosku, ze wolność jest budowana każdego dnia, gdy istota staje się świadomą siebie i swojego otoczenia, stopniowo pozbywając się bezwolności i ograniczeń, jakiekolwiek one są. Pomimo wielkich odważnych i pełnych zapału ludzi, ten bezwład jest sztucznie utrzymywany dla zysku, jaki ma rozwijająca się scentralizowana władza. Do niedawna ludzkość miała wystarczającą kontrole nad swoimi decyzjami. Ale stopniowo traci coraz bardziej kontrole nad własnym losem, ze względu na wzrastające wykorzystanie zaawansowanych technologii, których skutki śmiertelne dla ludzkiego i ziemskiego ekosystemu stają się nieodwracalne. Powoli, ale stale tracicie swą niezwykłą zdolność, by czynić życie czymś pożądanym. Wasza żywotność spadnie w sztuczny sposób, niezależnie od waszej własnej woli. Istnieją technologie, które maja wpływ zarówno na umysł jak i na ciało. Takie plany są już w drodze.

    Można to zmienić, o ile zachowacie w sobie tę twórczą siłę, nawet jeśli współistnieć będzie ona z ciemnymi intencjami, tych którzy potencjalnie mogą wami rządzić. Z tego powodu pozostajemy niewidzialni. Ta indywidualna moc zniknie, jeśli z wielka mocą nie zareagujecie wspólnie. Nadchodzi czas przełomu, jakkolwiek to rozumiecie. Ale czy macie czekać do ostatniej chwili by znaleźć rozwiązanie? Czy musicie spodziewać się lub doświadczać bólu? W waszej historii pełno jest przykładów spotkań ludów, które musiały odkryć siebie nawzajem w warunkach często konfliktowych. Podboje niemal zawsze dokonywane były ze szkodą dla innych. Ziemia stała się teraz wioską, gdzie wszyscy znają się nawzajem, ale konflikty wciąż trwają, zagrożenia różnego rodzaju narastają i są coraz silniejsze. Choć istota ludzka jako jednostka ma wiele potencjalnych umiejętności, nie umie z nich korzystać z godnością. To dotyczy zdecydowanej większości z was, głównie ze względów geopolitycznych. Jest was kilka miliardów. Wykształcenie waszych dzieci i warunki życia, jak również warunki życia wielu zwierząt i roślin są uzależnione od garstki przedstawicieli politycznych, finansowych, wojskowych i religijnych.

    Wasze myśli i wierzenia są tak skonstruowane, by mogły służyć interesom mniejszości, byście byli niewolnikami, lecz jednocześnie by dać wam wrażenie, że w pełni kontrolujecie swój los, generalnie tak wygląda rzeczywistość. Ale od pragnienia do faktów jest długa droga, zwłaszcza, kiedy nie zna się reguł gry. Tym razem nie jesteście zdobywcami. Podawanie stronniczych informacji to strategia stosowana od tysiącleci wobec ludzkich istot. Natychmiastowe sztuczne wywoływanie w was uczuć emocji, bądź wprowadzanie organizmów, które nie są częścią was poprzez technologie jest jeszcze starszą strategią. Obok wspaniałych możliwości rozwoju istnieje zagrożenie zniszczeniem i klęską. Te niebezpieczeństwa i możliwości istnieją teraz. Widzicie jednak tylko to, co się wam pokazuje. Wyczerpanie się zasobów naturalnych jest zaprogramowane, tymczasem nie został opracowany żaden długoterminowy wspólny projekt. Mechanizmy wyczerpania ekosystemu przekroczyły nieodwracalny limit. Brak zasobów naturalnych oraz ich niesprawiedliwy podział, a ich cena będzie rosła z dnia na dzień, spowoduje bratobójcze walki na wielką skalę, również w sercu waszych miast i wsi.

    Rośnie nienawiść, ale miłość także. Dzięki temu wierzycie w to, ze możecie znaleźć rozwiązanie. Ale masa krytyczna jest niewystarczająca, a sabotaż jest bardzo sprytnie przeprowadzany. Ludzkie zachowanie, uformowane w przeszłości nawyki i uwarunkowania powodują takie obezwładnienie, że ta perspektywa prowadzi was w ślepy zaułek. Powierzacie te problemy przedstawicielom, których oddanie wspólnemu, dobrze pojętemu interesowi, ustępuje interesom korporacji. Oni zawsze debatują nad formą, ale rzadko nad treścią. W momencie działania, opóźnienia skumulują się do tego stopnia, że będziecie mogli nie tyle wybierać, co poddać się. Właśnie dlatego, bardziej niż kiedykolwiek w przeszłości, wasze dzisiejsze decyzje będą miały bezpośredni i znaczący wpływ na to czy jutro przetrwacie. Co mogłoby radykalnie odmienić ten bezwład typowy dla cywilizacji? Skąd ma przyjść zbiorowa świadomość, która zjednoczy wszystkich i zatrzyma ten bieg przed siebie na oślep? Plemiona, populacje, narody zawsze stykały się ze sobą i wzajemnie na siebie oddziaływały. W obliczu zagrożeń dla całej ludzkiej rodziny, być może nadszedł czas na bliższą współpracę. Lada moment nadejdzie wielka fala. Aspekty jej pojawienia się będą zarówno bardzo pozytywne jak i bardzo negatywne.

    Kim jest trzecia strona?
    Są dwa sposoby by nawiązać kosmiczny kontakt z inną cywilizacją - albo przez przedstawicieli, albo bezpośrednio z poszczególnymi osobami, bez wyróżniania jakiejś konkretnej grupy. Pierwszy sposób wiąże się z konfliktem interesów, drugi sposób przynosi świadomość. Pierwszy sposób został wybrany przez grupę ras, które chcą utrzymywać ludzkość w niewolnictwie, dzięki czemu mogą kontrolować zasoby ziemskie, genotyp oraz energie ludzkich emocji. Drugi sposób został wybrany przez grupę ras zjednoczonych w duchu służby. Z naszej strony, wybraliśmy bezinteresowną służbę i kilka lat temu zwróciliśmy się do przedstawicieli władzy, którzy odrzucili nasza wyciągniętą do zgody rękę pod pretekstem, że nie jest to zgodne z interesem ich strategicznej wizji. Właśnie dlatego poszczególne osoby muszą dziś wybrać same bez wtrącania się ze strony przedstawicieli władzy. Proponujemy wam teraz to, co zaproponowaliśmy wtedy tym, którzy jak wierzyliśmy, mogli przyczynić się do waszego szczęścia! Większość z was ignoruje fakt, ze istoty pozaziemskie brały udział w sprawowaniu scentralizowanej władzy, będąc dla was niewykrywalnymi do tego stopnia, że nawet nie podejrzewacie ich istnienia. Niemalże przejęli nad wami kontrole w niezauważalny sposób. Nie muszą nawet ujawnić się na planie fizycznym, co właśnie w najbliższej przyszłości mogłoby sprawić, że będą niezwykle skuteczni i będą siać postrach. Jednakże, miejcie świadomość, ze duża liczba waszych przedstawicieli walczy z tym niebezpieczeństwem!

    Miejcie świadomość, ze nie wszystkie porwania przez UFO są przeciwko wam. Trudno jest rozpoznać prawdę! Jak w takich warunkach możecie korzystać z wolnej woli, gdy jesteście tak bardzo manipulowani? Od czego tak naprawdę jesteście wolni? Pokój i zjednoczenie waszych narodów byłyby pierwszym krokiem ku harmonii z cywilizacjami innymi, niż wasza. I właśnie tego ci, którzy manipulują wami z ukrycia chcą uniknąć za wszelką cenę, dzieląc - rządzą! Rządzą również tymi, którzy rządzą wami. Ich moc pochodzi z tego, że mogą zasiać w was nieufność i lęk. To bardzo szkodzi waszej kosmicznej naturze. Ta wiadomość nie miałaby sensu gdyby nie to, ze działalność istot wami manipulujących sięgnęła szczytu i gdyby nie to, że ich zwodnicze i mordercze plany mogą się stać rzeczywistością za kilka lat. Terminy ich realizacji zbliżają się ku końcowi i ludzkość doświadczy niespotykanych cierpień w ciągu kolejnych dziesięciu cykli. Aby obronić się przed tą agresją, która nie ma twarzy, musicie przynajmniej mieć wystarczająco dużo informacji o tym, co prowadzi do rozwiązania tego problemu. Tak samo jak wśród ludzi, także wśród tych, którzy chcą was zdominować istnieje opozycja. Tu nie wystarczy wygląd, by odróżnić wrogów od przyjaciół. W waszym obecnym stanie psychiki, niezwykle trudno będzie wam ich odróżnić. Oprócz intuicji, gdy przyjdzie czas, będzie wam potrzebne szkolenie. Mając świadomość jak cenna jest wolna wola, przedstawiamy wam alternatywę.

    Co możemy zaoferować?
    Możemy wam zaoferować bardziej całościową wizję wszechświata i życia, konstruktywne współdziałanie, doświadczenie sprawiedliwych i braterskich kontaktów, wiedzę techniczną prowadzącą do wyzwolenia, zlikwidowanie cierpienia, panowanie nad własną mocą, dostęp do nowych form energii oraz lepsze pojmowanie świadomości. Nie możemy pomóc wam w przezwyciężeniu indywidualnych i zbiorowych lęków, i nie narzucimy praw, których byście sami nie wybrali.

    Co będziecie z tego mieć?
    Jeśli zdecydujecie, ze taki kontakt ma nastąpić, z radością zapewnimy istnienie braterskiej równowagi w tym rejonie wszechświata, owocną współpracę dyplomatyczną, i wielką radość wynikającą ze świadomości, że zjednoczyliście się, by dokonać tego, co leży w zakresie waszych możliwości. We wszechświecie Radość jest niezwykle cenna, bowiem jej energia jest boska.

    Jakie pytanie wam zadajemy?

    Czy chcecie abyśmy się ujawnili?


    Jak odpowiedzieć na to pytanie?
    Prawdę duszy można odczytać poprzez telepatię. Wystarczy, że jasno zadacie sobie to pytanie i udzielicie odpowiedzi, tak jak chcecie - indywidualnie bądź w grupie. Nieważne czy jesteście pośrodku miasta czy pustyni, to nie ma wpływu na waszą odpowiedź. TAK albo NIE, NATYCHMIAST PO ZADANIU SOBIE PYTANIA! Po prostu zróbcie to jakbyście mówili do siebie, ale myślcie o wiadomości. To uniwersalne pytanie i tych kilka słów w odpowiednim kontekście wiele znaczy. Nie pozwólcie by ogarnęła was niepewność. Właśnie dlatego powinniście przemyśleć to z pełną świadomością. Aby połączyć jak najlepiej pytanie z odpowiedzią radzimy by odpowiedzieć po ponownym przeczytaniu tej wiadomości. Nie spieszcie się z odpowiedzią. Oddychajcie głęboko i pozwólcie, by przeniknęła was moc waszej wolnej woli. Bądźcie dumni z tego, kim jesteście! Problemy, jakie macie, mogły was osłabić. Zapomnijcie o nich na kilka minut po to, byście byli sobą. Poczujcie jak siła w was rośnie. Macie władzę nad sobą! Jedna myśl, jedna odpowiedź może drastycznie zmienić waszą najbliższą przyszłość, w taki czy inny sposób. Wasza indywidualna decyzja, by zapytać siebie, czy mamy ujawnić się na planie materialnym, jest cenna i ważna dla nas. Możecie wybrać sposób, jaki najbardziej wam odpowiada. Rytuały są bezużyteczne. Szczera prośba z serca i wolnej woli zawsze dotrze do tych z nas, do których jest wysyłana. W swoich prywatnych wyborach określicie swoją przyszłość.

    Jaki będzie efekt?
    Decyzję tę powinno podjąć jak najwięcej z was, nawet jeśli będzie się zdawało, że to tylko mniejszość. Zalecane jest jej rozpowszechnienie w każdy możliwy sposób, w tylu językach w ilu to możliwe, wśród osób was otaczających, bez względu na to, czy wydają się być otwarci czy nie na nową wizję przyszłości. Zróbcie to w humorystyczny lub ironiczny sposób, jeśli to ma wam pomóc. Możecie nawet otwarcie się naigrywać, jeśli dzięki temu będziecie się lepiej czuć, ale nie bądźcie obojętni, bo przynajmniej w taki sposób możecie uczynić użytek ze swojej wolnej woli. Zapomnijcie o fałszywych prorokach i przekazach na nasz temat, jakie otrzymaliście. Ta prośba jest jedną z najgłębszych, jakie mogą być. Samodzielne podjecie decyzji jest waszym prawem, jak również waszą odpowiedzialnością! Pasywność prowadzi jedynie do braku wolności. Podobnie, brak decyzji nigdy nie jest skuteczny. Jeśli chcecie działać w zgodzie ze swoimi przekonaniami, co jest dla nas zrozumiale, możecie powiedzieć NIE. Jeśli nie wiecie, jaka podjąć decyzje nie mówcie TAK z czystej ciekawości.

    To nie przedstawienie, to codzienne prawdziwe życie. MY ZYJEMY! W waszej historii pełno jest przykładów, kiedy niewielkie grupy pełnych determinacji kobiet i mężczyzn potrafiły zmienić bieg wydarzeń. Tak samo jak mała grupa może przejąć władzę na Ziemi i mieć wpływ na losy większości, tak i mała grupa może radykalnie odmienić wasz los, jako odpowiedź na niemoc w obliczu tak wielkiej bezwolności i przeszkód! Możecie ułatwić narodziny ludzkości do Braterstwa. Jeden z waszych filozofów powiedział: "Dajcie mi punkt podparcia a poruszę Ziemię". Rozpowszechnienie tej wiadomości będzie punktem podparcia, staniemy się dzwignia na całe świetlne lata, w rezultacie naszego pojawienia się będziecie mogli ... poruszyć Ziemię.

    Jakie będą konsekwencje decyzji na tak?
    Dla nas natychmiastową konsekwencją zbiorowej decyzji na tak będzie materializacja naszych statków na waszym niebie i na Ziemi. Dla was bezpośrednim efektem będzie gwałtowne porzucenie wielu dogmatów i przekonań. Prosty kontakt wzrokowy spowodowałby wielkie reperkusje dla waszej przyszłości. Duża część nauki zostałaby zmodyfikowana na zawsze. Organizacja waszych społeczeństw na zawsze zmieniłaby się zdecydowanie na lepsze, we wszystkich dziedzinach. Moc byłaby domena jednostek, ponieważ zobaczylibyście, że istniejemy. A dokładniej, zmieniłaby się wasza skala wartości! Dla nas najważniejsze byłoby to, ze ludzkość stałaby się jedną rodziną wobec tego nieznanego, które reprezentujemy! Niebezpieczeństwo oddaliłoby się od was, ponieważ bezpośrednio zmusilibyście tych nieproszonych gości, tych których nazywamy trzecią stroną by się ujawnili i zniknęli. Wszyscy nosilibyście to samo imię i mieli te same korzenie - Ludzkość! Później możliwa byłaby pokojowa i pełna szacunku wymiana, jeśli tak byście zdecydowali. Teraz ten, kto jest głodny nie może się uśmiechać, ten kto się boi, nie może nas powitać. Smutno nam, gdy widzimy mężczyzn, kobiety i dzieci doświadczających głębokiego cierpienia ciała i duszy, podczas gdy noszą w sobie takie światło. To światło może być waszą przyszłością.

    Nasze stosunki mogą być postępowe. Przebiegałoby to w etapach kilku lub kilkudziesięcioletnich - pojawienie się naszych statków, fizyczne pojawienie się wśród ludzi, współpraca w zakresie rozwoju technicznego i duchowego, odkrywanie części galaktyki. Za każdym razem mielibyście nowy wybór. Moglibyście sami zdecydować czy przekroczenie kolejnego progu jest konieczne dla waszego zewnętrznego i wewnętrznego dobrobytu. Żadna decyzja nie byłaby podjęta jednostronnie. Odeszlibyśmy, gdybyście wspólnie podjęli taką decyzję. Zależnie od szybkości rozpowszechniania wiadomości minie kilka tygodni bądź miesięcy zanim się ujawnimy, jeśli taka będzie decyzja większości z tych, którzy skorzystają z możliwości wyboru i jeśli wiadomość zostanie wystarczająco rozpropagowana. Główna różnica między waszymi modlitwami do istot duchowych a waszą obecną decyzją jest bardzo prosta - my mamy możliwości techniczne do materializacji! Dlaczego jest to taki historyczny dylemat? Wiemy, ze obcy uważani są za wrogów tak długo jak są symbolem nieznanego. Na początkowym etapie emocje, jakie wywoła nasze pojawienie się, wzmocnią związki między wami na skale światową. Skąd będziecie wiedzieć, czy nasze przybycie będzie konsekwencją waszego zbiorowego wyboru? Bo inaczej bylibyśmy tu już dawno, na waszym poziomie życia! Jeśli nas jeszcze nie ma to dlatego, że nie podjęliście takiej decyzji w wyraźny sposób. Niektórzy z was mogą myśleć, ze chcemy byście uwierzyli, ze sami wybraliście, choć nie byłoby to prawda, po to byśmy mogli usprawiedliwić nasze przybycie.

    Jaki interes mielibyśmy w tym, by otwarcie oferować wam coś, do czego nie macie jeszcze dostępu, dla dobra większości z was? Jak możecie mieć pewność, że nie jest to jedynie kolejna subtelna manipulacja trzeciej strony, by was jeszcze bardziej zniewolić? Bo walka jest skuteczniejsza, jeśli wiemy, z czym walczymy. Czy terroryzm, który was toczy nie jest najlepszym przykładem? Cokolwiek się dzieje, wy jesteście jedynymi sędziami w swoich własnych sercach i duszach! Każdy wasz wybór będzie dobry i zostanie uszanowany! Pod nieobecność przedstawicieli ludzkości, którzy potencjalnie mogliby wprowadzić was w błąd, ignorujcie wszystko, co nas dotyczy jak również to, co pochodzi od tych, którzy wami manipulują bez waszej zgody. W sytuacji, w której się znajdujecie, zasada bezpieczeństwa mówiąca, że lepiej nie próbować nas odnaleźć już nie obowiązuje. Już jesteście w puszce Pandory, którą trzecia strona stworzyła wokół was. Jakakolwiek będzie wasza decyzja musicie się z niej wydostać. W obliczu takiego dylematu - jedna nieznana przeciw drugiej, musicie kierować się intuicją. Czy chcecie nas zobaczyć na własne oczy, czy tylko Wierzyc w to, co mówią wasi filozofowie? Oto jest prawdziwe pytanie! Po tysiącleciach ten dzień, taki wybór wcześniej czy później musiał nadejść wybór między dwoma niewiadomymi

    Po co rozpowszechniać tę wiadomość?
    Przetłumaczcie i rozpowszechnijcie tę wiadomość. Takie działanie będzie miało nieodwracalny i historyczny wpływ na waszą przyszłość w skali tysiącleci, w przeciwnym przypadku opóźni to możliwość wyboru o kilka lat, co najmniej o jedno pokolenie, jeśli to pokolenie dożyje. Rezygnacja z wyboru oznacza poddanie się woli innych. Nie poinformowanie innych oznacza ryzyko, że wynik będzie niezgodny z oczekiwaniami. Obojętność oznacza dobrowolną rezygnację z wolnej woli. To dotyczy waszej przyszłości. Tu chodzi o wasz rozwój. Możliwe, że nie przyjmiecie tego zaproszenia oraz, że z powodu braku informacji przejdzie ono bez echa. Tak czy inaczej, we wszechświecie żadne pragnienie nie jest ignorowane. Wyobraźcie sobie, że pojawilibyśmy się jutro. Tysiące statków. Wyjątkowy szok kulturowy we współczesnej historii ludzkości. Wtedy będzie za późno, by żałować decyzji, bo niczego nie da się już wtedy odwrócić. Nalegamy, byście nie śpieszyli się z decyzja, ale przemyśleli to! I zdecydowali!

    Wpływowe media nieszczególnie będą zainteresowane rozpowszechnianiem tej wiadomości. Dlatego właśnie twoim zadaniem, jako anonimowej ale wyjątkowej, myślącej i kochającej istoty, jest przekazanie jej dalej. Sami budujecie własny los...

    Czy chcecie abyśmy się ujawnili?
  • 2007-03-24 02:47 | emil

    Sa z nami

    Na przełomie czerwca i lipca 1947 r. William Brazel, rolnik z okolic miasteczka Roswell w stanie Nowy Meksyk, znalazł na pastwisku fragmenty dziwnego obiektu – pręty, nieznany mu materiał przypominający folię aluminiową i inne kawałki metalu. Jako człowiek praktyczny próbował sprawdzić, czy do czegoś się nadadzą: kroił je kozikiem, a niektóre usiłował nawet podpalić. Szczątki okazały się jednak bardzo odporne.

    Szczątki pojazdu i kosmitów

    Gdy Brazel podzielił się swoim odkryciem z sąsiadami, ci zaczęli go przekonywać, że trzeba kogoś powiadomić, bo na farmę mógł spaść jakiś obiekt wojskowy. 6 lipca (albo jak chcą niektórzy 4 lipca, czyli w Dzień Niepodległości USA) Brazel z synami i żoną ponownie pojechał na pastwisko, zebrał część porozrzucanych szczątków i zawiózł je do szeryfa w Roswell. Ten dość szybko powiadomił o znalezisku wojskowych ze stacjonującej w okolicy 509 Grupy Bombowej Sił Powietrznych. Następnego dnia na farmie pojawiło się dwóch oficerów wywiadu wojskowego. Po latach syn jednego z nich będzie twierdził, że ojciec, wracając z pastwiska, zatrzymał się na chwilę w domu i opowiedział mu, wówczas 11-letniemu chłopcu, o znalezieniu fragmentów pojazdu kosmicznego.

    Jakby tego było mało, dowódca bazy wojskowej płk William Blanchard polecił przekazać miejscowej prasie komunikat, że oto armia jest w posiadaniu szczątków statku kosmitów. 8 lipca 1947 r. miejscowa gazeta „Roswell Daily Record” (patrz zdjęcie) na pierwszej stronie zamieściła tę informację, a za nią powtórzyły ją inne czasopisma w USA. Następnego dnia dziennik opublikował sprostowanie, w którym gen. Roger M. Ramey, dowódca 8 Armii Powietrznej stacjonującej w Teksasie, przekonywał, iż na farmie rozbił się zwykły balon meteorologiczny. Na nic się to zdało. Do dziś zwolennicy istnienia „obcych” uważają, że wojsko i rząd USA przygotowały gigantyczny spisek, by ukryć przed społeczeństwem fakt, że armia znalazła w Roswell szczątki pozaziemskiego pojazdu, a wśród nich ciała czterech kosmitów. I że w szpitalu wojskowym dokonano sekcji zwłok jednego z obcych, która została sfilmowana. W bliżej nieznanych okolicznościach taśma ta wyciekła z archiwów i dziś można obejrzeć film w Internecie.

    W ten sposób Roswell stało się najsłynniejszą ufologiczną ikoną XX w. Uważa się nawet, że właśnie od wydarzeń w tej zapadłej amerykańskiej mieścinie rozpoczęła się ufologiczna histeria, która tak mocno naznaczyła całą kulturę XX w. Część znawców problemu uważa natomiast, iż tę histęrię spowodowało zdarzenie nieco wcześniejsze, z 24 czerwca 1947 r. Tego dnia Kenneth Arnold, biznesmen z miasteczka Yakima w stanie Waszyngton na Zachodnim Wybrzeżu, leciał swoim małym samolotem. Po wylądowaniu oświadczył, że widział dziewięć lśniących obiektów w kształcie dysku przemieszczających się po niebie z bardzo dużą szybkością. Arnold użył określenia „latające spodki” (lub talerze), które weszło do globalnego języka. O relacji pilota dowiedzieli się dziennikarze, a że był on szanowanym członkiem lokalnej społeczności, nikt nie kwestionował wiarygodności opowieści. Następnego dnia o zdarzeniu doniosła m.in. agencja prasowa Associated Press’a „latające spodki” rozpoczęły światową karierę.

    Bogowie, anioły i demony naszej ery

    Tak czy inaczej 1947 r. stał się początkiem ery ufologicznej – ruszyła wówczas prawdziwa lawina relacji o pojawianiu się statków kosmicznych. W kwietniu 1952 r. słynny amerykański magazyn „Life” zamieścił artykuł przytaczający rzekome dowody naukowe istnienia UFO (z ang. Unidentified Flying Object, czyli niezidentyfikowany obiekt latający). Kilka miesięcy później imigrant z Polski, niejaki George Adamski, miał zobaczyć na pustyni Mojave w USA srebrny pojazd w kształcie cygara, z którego wyszedł obcy – miał ok. 160 cm wzrostu, długie blond włosy i gładką, opaloną cerę. Przybysz telepatycznie miał mu zakomunikować, iż przyleciał z planety Wenus, której mieszkańcy są zaniepokojeni zbrojeniami jądrowymi na Ziemi. Adamski całe zdarzenie opisał w książce „Latające spodki wylądowały”, która z miejsca stała się bestsellerem.

    Było to pierwsze opisane i nagłośnione rzekome spotkanie z obcymi. Od tego momentu szeregi tzw. kontaktowców, czyli osób, które miały bezpośrednią styczność z pozaziemskimi przybyszami, zaczęły błyskawicznie rosnąć. Kontakty te, z początkowo pokojowych i często mających charakter ostrzeżeń ludzkości przed nuklearną zagładą, przerodziły się w porwania. Zabierani na pokład ludzie mieli być poddawani serii eksperymentów (nieraz polegających na krzyżowaniu Ziemian z obcymi „drogą naturalną”). Kosmici z czasem przestali też być pięknymi, złotowłosymi istotami i zaczęli przybierać formę niezbyt pociągających niedużych zielonych albo szarych humanoidalnych stworów z charakterystycznymi wielkimi oczami.

    UFO na dobre zagościło też w kulturze masowej. Obcy na dobre wkroczyli do Hollywood – można tu wymienić choćby film „Latający talerz” z 1949 r., powstały na kanwie wydarzeń w Roswell. Zawładnięcie przez kosmitów masową wyobraźnią w latach 50. stało się zjawiskiem na tyle poważnym, że zajął się nim sam Carl Gustav Jung, współpracownik Freuda, twórca m.in. pojęcia archetypu. W 1959 r. ukazała się jego książka pt. „Latające spodki: nowoczesny mit obiektów widzianych na niebie”. Słynny psycholog dowodził, że legenda UFO to dowód głębokich zmian zachodzących w amerykańskiej podświadomości zbiorowej, spowodowanych gwałtownym rozwojem cywilizacji naukowo-technicznej. Latające spodki to „bogowie, anioły i demony” ery technologicznej.

    Jednak w latach 60. i 70. mit UFO powoli zaczął obumierać, choć popkultura karmiła nim i karmi nadal kolejne pokolenia (filmy „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, „Dzień niepodległości”, „Wojna światów”, „E.T.”, „Faceci w czerni” czy seriale „Z Archiwum X”, „Roswell” oraz liczne programy telewizyjne).

    Obcy w odwrocie

    Co się stało, że nagle obcy przestali nas nawiedzać? Zapewne zadziałało kilka czynników. Jednym z najważniejszych były zakończone fiaskiem próby potwierdzenia pozaziemskiego pochodzenia UFO. Amerykańskie lotnictwo jeszcze w 1948 r. powołało grupę o nazwie Project Sign, a następnie Project Grudge i Project Blue Book (ten ostatni w latach 1952–1969). Przeanalizowano ponad 12,5 tys. rzekomych obserwacji UFO. Okazało się, że w zaledwie 5 proc. przypadków rzeczywiście zauważono nie dające się zidentyfikować obiekty (co wcale nie oznacza, że musiały one pochodzić spoza Ziemi).

    W latach 50. masowa histeria ufologiczna zainteresowała także Centralną Agencję Wywiadowczą. Skutkiem dochodzenia CIA był identyczny wniosek, jak sformułowany w raportach Sił Powietrznych USA: większość przypadków obserwacji UFO to fałszerstwa albo pomyłki. CIA ujawniła też, że służby wywiadowcze specjalnie posługiwały się historyjkami o latających spodkach, by ukryć loty m.in. samolotów szpiegowskich U-2. Agencja sugerowała, że wywiad ZSRR wspierał grupy ufologów, by pod ich przykrywką prowadzić obserwacje tajnych konstrukcji wojskowych.

    W 1997 r. wojsko ujawniło wszystkie posiadane dokumenty na temat incydentu w Roswell. Wynika z nich, że armia amerykańska niechętnie mówiła o tamtych wydarzeniach, gdyż miasteczko Roswell pod koniec II wojny światowej zostało wybrane na siedzibę 509 Grupy Bombowej, mającej wykonać ewentualny atak nuklearny. To właśnie stąd wystartował samolot Enola Gay, który zrzucił na Hiroszimę bombę atomową. Natomiast rzekomy balon meteorologiczny, który spadł w 1947 r. na pastwisko, okazał się próbnym urządzeniem szpiegowskim służącym do śledzenia z bardzo dużej wysokości sowieckich wybuchów jądrowych. Dodatkowo w 1995 r. stwierdzono po dokładnej analizie filmu z rzekomej sekcji zwłok kosmity znalezionego w Roswell, że nagranie nosi wszystkie znamiona oszustwa.
  • 2009-05-08 22:31 | Danny

    Kosmity przybywajta!!!!!!! Chcemy was!!!!!Chce być mądry i mieć światło w sobie....Chce telepatią korzystać do znudzenia i materializować myśli żeby nakarmić głodnych w Afryce.
    Chce też mieć możliwość znikania żeby zakraść sie do Watykanu i posłuchać o czym gadają przy kolacji szychy.
    PRZYBYWAJTAAAAAA!!!!!!!