Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Poczuj odrazę do artysty

(1)
  • 2007-03-14 15:52 | Mirek

    Jak to połączyć?

    Wydaje się, że w zdobywaniu zaufania u uczniów nauczyciele mają niewielkie szanse z rówieśnikami swoich podopiecznych. Mało jest bowiem takich pedagogów, którzy potrafią zachować relację mistrz - uczeń przy jednoczesnym zachowaniu relacji przyjaciel - przyjaciel. Czy w ogóle jest to możliwe? Jeżeli nauczyciel nie będzie wygłaszał sądów ex cathedra, to nie zyska autorytetu. Gdy natomiast takie sądy wygłosi, straci zaufanie. Są oczywiście sytuacje, w których potrzebna jest dyskusja, ale zawsze będzie to dyskusja między nauczycielem a uczniem. Nauczyciel zaś musi uczyć, że pewne zachowania pociągają za sobą pewne konsekwencje. Mało tego - musi te konsekwencje wyciągać! A może prawdziwy przyjaciel też powinien to robić? Może na tym właśnie polega prawdziwa przyjaźń. Może najpierw powinno się uczyć właśnie prawdziwej przyjaźni, a później dopiero przekonywać - także swoim zachowaniem - że się tym przyjacielem jest? A może jeszcze wcześniej nauczyciele sami sobie powinni przypomnieć, czym jest prawdziwa przyjaźń?