Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Komentujemy telefonicznie

(1)
Pomimo, że teraz mieszkamy od siebie w oddaleniu o setki kilometrów - komentujemy wiele artykułów telefonicznie.
  • 2007-03-17 10:55 | Monika, corka pisarza Zygmunta Kubiaka

    Nasze wymiany tygodnikow

    "Polityke" czytalismy w domu od zawsze, gdyz kupowal ja moj Ojciec. Pamietam, gdy zasmiewalismy sie razem z rysunkow Kobylinskiego. Od czasow, kiedy wyemigrowalam do USA, Tata przysylal mi "Polityke" poczta. Dla odmiany - ja Ojcu wysylalam tygodniki "Time" i "The New Yorker". Nasze prawie codzienne rozmowy telefoniczne przez blisko 20 lat dotyczyly w wielkim stopniu naszych tygodnikowych lektur. Tata nieraz mnie prosil: Coreczko! Nie zdazylem przed wyslaniem przeczytac tamtego artykulu w "Polityce". Opowiedz mi go!!! Ja wtedy zawsze ganilam Ojca, ktory czesto narzekal, ze studenci filologii klasycznej nie czytali zadanych lektur, a jedynie opowiadali je sobie... Ojciec sie wstydzil i blagal: Alez tylko ten ostatni raz opowiedz mi... Zawsze dawalam sie uprosic, bo bylo o czym rozmawiac. Na swieta Rodzice corocznie przywozili oprocz polskich slodyczy - ogromna pake "Polityki".
    Ojciec zmarl 3 lata temu. Pojechalam na pogrzeb do Polski, spedzilam miesiac w Warszawie. Wrociwszy do mojego amerykanskiego domu znalazlam ostatnia przesylke nadana przez mojego Ojca na dzien przed smiercia: 4 numery tygodnika "Polityka".