Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Człowiek w klatce języka

(10)
Czy z rzeczywistości języka da się uciec? Rozmowa z językoznawcą prof. Tomaszem Pawłem Krzeszowskim.
  • 2007-04-18 20:41 | waldemar

    Gramatyka angielska dla Polaków

    Ta ksiązka dla mnie młodego była (jest ) odkrywcza powiązanie kategorii bytu z funkcjami języka i jego strukturą
    a także takie spojrzenie na język - także młodzieńcze niesztampowe świeże przykłady zastosowane w książce każą do dziś szukać inteligentnych lektur
  • 2007-04-19 13:40 | Maciej St. Zieba

    Falsze zmieszane z faktami

    Piszac o jezyku chinskim, Profesor K. dodaje "o ile wiem". Jest to faktycznie zakamuflowane "nie wiem, ale pewnie nikt inny i tak nie wie, wiec co szkodzi powiedziec jakis stereotyp?". Nie jest prawda, ze jezyk chinski nie rozroznia rodzaju zaimkow osobowych. Pytanie zreszta, o ktory jezyk chinski chodzi, bo jest ich wiele i roznia sie miedzy soba znacznie. Takze nie wszystkim jezykom ugrofinskim brakuje tego rozroznienia. Po co wiec wmawiac cos czytelnikom? Rodzja gramatyczny jest co prawda ekstrapolacja rodzaju naturalnego, ale zeby mowic az o "seksizmie" jezyka, tio trzeba byc chorym na poprawnosc polityczna.Stwierdzenie, ze "esperanto jest "zbyt obce" jest uzywaniem pojec pozanaukowych. Czy "zbyt obcy" to znaczy: "bardziej obcy niz angielski"? Czy moze: "bardziej obcy niz wszystkie (wielkie) jezyki europejskie"? Tamte sie przyjely, dlaczego mialoby sie nie przyjac esperanto, bardziej "azjatyckie" niz one, bo np. aglutynacyjne jak japonski czy koreanski.Co zreszta w ogole w jezykoznawstwie znaczy "obcy"? Co znaczy "zbyt" a co znaczy "w miare"? Oba te terminy nie przystoja rzetelnemu badaczowi w ocenianiu zjawiska. Profesor K. prawdopodobnie w ogole nie zna esperanta (skoro nie zna wielu inych jezykow), a wypowiada sie o nim autorytatywnie. Esperanto w Azji rozwija sie CO NAJMNIEJ rownie dobrze, jak w Europie. Ma swoje okresy wzlotow i zanizonych biegow. Obecnie jest raczej na kursie w gore. Faktem jest, ze brak zaplecza socjalnego bywa jego slaboscia, ale jest on tez przede wszystkim sila esperanta - zdaniem jego Twórcy i uzytkownikow. To jezyk, ktory nie stawia w pozycji uprzywilejowanej zadnej grupy narodowej. Angielski niby stawia, ale sprawia to, ze Anglik nie rozumie Greka rozmawiajacego z Lotyszem po angielsku (a oni sie rozumieja swietnie). Oto dialektyka rzeczywistosci kulturowej! Faktyczne przyczyny sukcesu lub braku sukcesu jakiegos jezyka na arenie miedzynarodowej, sa z reguly pozajezykowe, najczesciej polityczne. Cieszy, ze Profesor K. pod koniec wypowiedzi dochodzi i do takiego wniosku, szkoda tylko, ze nie odwoluje swych wczesniejszych stwierdzen.Profesor wpadl w sidla )w klatke) Wittgensteinowskiej tezy o dyktacie jezyka nad naszym poznaniem, tezy rozwijanej co najmniej od Kanta. Jej skrajnym przedstawicielem byl Humboldt, ktory ze struktury jezyka wnioskowal, jakie jezyki sa rozwiniete, jakie prymitywne, jakie maja szanse wydac wyzsza kulture, a jakie pozostana zacofane. Ot taki rasizm jezykowy. Profesor usiluje nam nadal wmawiac te teorie w wersji silnej (w wersji slabej sa one truzimem), choc jawnym dowodem przeciwko nim jest fakt, ze dowolny tekst mozna przelozych z dowolnego jezyka na inny dowolny. To tylko kwestia uzytych srodkow, aby wzytsko oddac. Nawet tzw. gry slowne (odwolujace sie do slow wieloznacznych lub bliskoznacznych, homofonicznych lub homeofomicznych), mozna oddac w jezyku innym, objasniajac o co chodzi, a wiec uzywajac instrumentow metajezykowych, ktore tez sa w jezyku. Porzycmy wiec wreszcie tezy nie wnoszace niczego do naszego procesu poznawania swiata.Nie zauwazylem, zeby Polacy podchodzili "ostro" do bledow jezykowych (w j. polskim) popelnianych przez cudziemcow. Wrecz przeciwnie, obserwacja pokazuje, ze podchodza z wielki zrozumieniem, z zachwytem: "O, to Pan/Pani mowi po polsku?! Jak fajnie!".Nie watpie, ze Profesor K. jest swietnym (i znanym) specjalista od jezyka angielskiego (stad w wywiadzie ukryta promocja tego jezyka, obok laciny) - ale nawet to nie pomaga mu zrozumiec Wietnamczyka po angielsku (ciekaw jestem jak by rozumial Bengalczyka, mowiacego tym jezykiem cale zycie tylko w Bengalu, przekonanego, ze mowi bezblednie - ale z fonetyka bengalska?). Wiec moze jednak warto sie uczyc wielu jezykow? Panie Profesorze!?
  • 2007-04-19 14:06 | Robert

    Emocje

    Bałagan w poprawności językowej, wynika ze zmiany stanu emocjonalnego na przestrzeni lat. Prowadziłem kiedyś tak dla siebie zabawę językową, podczas rozmowy z osobą, która mówiła czystym, doskonałym w sensie gramatycznym językiem. Doprowadzając ją do stanu "wyluzuj stary", szybko nastąpiła zmiana. Język angielski ma jeden ważny atut - emocjonalność zawartą w słowach. Oczywiście widzimy tę emocjonalność przez pryzmat swojego języka.Jeżeli mamy do czynienia z szybkim uczeniem się języka, tak jak to Pan opisał, rzeczywiście w porównaniu z "książkowym" podejściem do tematu widać wiele niezgodności (podobnie z moją wypowiedzią). Wychodzę z założenia, że język myśli ma zawierać dwa elementy: emocje i rozumienie. Zwróciłem na to uwagę ucząc się języka w sposób zbliżony do Pańskiego - pojedyncze słowa, frazy.
  • 2007-04-19 22:33 | Wiesław Libner

    esperanto żyje (e-o vivas)

    Pan Profesor zbyt pochopnie skazuje esperanto na porażkę - dopiero minęło 120 lat od powstania a jest to język żywy używany w komunikacji zwłaszcza miedzynarodowej- liczbę esperantystów ocenia sie na 1,5 mln. Ostatnio jest bardzo popularny wsród internautów. Wiele osób opanowało esperanto bez kontaktów bezposrednich. Rocznie odbywa się setki kongresów i konferencji, gdzie esperanto jest jedynym jezykiem roboczym. Ukazuje sie setki periodyków i tysiace różnych wydawnictw. Brak w mediach rzetenej popularyzacji a niewyważone sądy o porażce esperanta są krzywdzące i stereotypowe. Siłą esperanta jest, że jest jego neutralność i uznanie na arenie miedzynarodowej m. in. poprzez wielokrotne rezolucje UNESCO. O sukcesie esperanta zadecydować może jego łatwość przyswojenia (prosta bezwyjątkowa gramatyka i fonetyka oraz elastyczność i kreatywność w wyrażaniu wszelkich pojęć i uczuć).
  • 2007-04-23 15:31 | dr Freud

    Falsze i fakty - do Pana Macieja

    Pan Maciej, z tego co mi sie wydaje, chyba troche zle zrozumial tekst (jeden z dialektow jezyka chinskiego byl tylko przykladem jesli chodzi o zaimiki, i mowa byla tylko o zaimkach w 3 os.) Poza tym, z punktu widzenia tzw. 'Nauk Spolecznych', oczywiste jest dlaczego Esperanto nie ma predyspozycji aby stac sie lingua franca :-). Przede wszystkim, chodzi tu o to, ze ludzie uczacy sie jezyka obcego chca byc zaakceptowani grupe (grupy) spoleczna poslugujaca sie tym jezykiem. Taka grupa spoleczna, w przypadku Esperanto, to tylko 'pare' osob i powstala i raczej posiada atrybutow, ktore moga 'apelowac' do rzesz ludzi (i nie bedzie raczej nigdy odpowiednio liczna). Oczywiscie, zauwaza Pan te przyczyny "pozajezykowe" i procesy polityczne, ktore ksztaltuja pozycje ow grupy spolecznej, tak jak zauwazyl ja Prof. Krzeszowski. Szkoda jednak, ze nie zauwazyl Pan, ze reszta to tylko pewne hipotezy i mozliwe przyczyny "wspomagajace", a tzw. wniosek koncowy i sedno sprawy stanowia ow nieszczesne przyczyny "pozajezykowe" :-) Na drugi raz, przed taka 'zaciekla' krytyka, radzilbym porozmawiac z jej obiektem, bo najwyrazniej odbior tekstu pisanego nie pozwala Panu na wlasciwy odbior zamierzonego "przeslania" :-)
  • 2007-05-26 10:50 | Pio

    PRAGMATYZM PONAD POPRAWNOSCIA

    Ja jednak zgodze sie z krytyka pana Macieja (jesli chodzi o scislosc pojec uzytych w tekscie). Wyrazy uzywane w jezyku naukowym powinny miec jednoznaczny charakter (w miare mozliwosci oczywiscie). Co do pojecia "Lingua Franca", to tylko dodam, ze niezmiernie istotnym jest promocja jezykowa. Sama dominacja gospodarczo-polityczna nie wystarczy. Ale i to nic nowego. (jako przyklad podam Niemcy). Poza tym, i widze to po moich wegierskich uczniach, brak rozroznienia zaimkow w 3 osobie powoduje trudnosci w przyswojeniu sobie przez nich innych jezykow, w ktorych to rozroznienie wystepuje. Czy ma to wplyw na zmiane postrzegania przez nich rzeczywistosci w momencie kiedy przyswoja sobie jezyk slowianski czy romanski? Nie wiem, ale argumentowalbym przeciw takiej hipotezie.Konczac dodam, ze na Wegrzech coraz bardziej upowszechina sie metoda nauczania jezyka przez sluch i powtarzanie (a dopiero potem mozna zapoznac sie z tekstem pisanym). Ludzie sa tu wyraznie zmeczeni nauka gramatyki i slowek, a jednoczesnie niemoznoscia prowadzenia konwersacji. Podobna tendencje widzialem we Wloszech. Z tego wnioskuje, ze pragmatyzm wezmie gore i tym razem nad poprawnoscia. Nici z obrony poprawnosci angielszczyny nie wspominajac o innych jezykach;). Pozdrawiam serdecznie.
  • 2007-12-03 16:24 | Judyta

    do Pana macieja

    Chciałabym zapytac Pana Macieja ile zna języków obcych i iloma sie posługuje biegle?Zarzucanie profesorowi nieznajomości języków obcych jest Swiadectwem niedouczeniam Pana Macieja.Panie Macieju odsyłam do lektur o językoznawstwie, albo chociaz niech przejrzy Pan jakieś bibliografie i nie ocenia pochopnie ludzi, którzy maja ogromny wkład w naukę języków i wiedzę na ten temat.
  • 2009-03-02 23:55 | PiotrPSP

    Re: Człowiek w klatce języka

    Wiekszosc ludzi twierdzi ze mysli w jakims jezyku. Mniejszosc mowi ze mysli obrazami (ponoc autystycy mysla obrazami), kolorami i czym tylko jeszcze mozna. I wlasnie w klatce jezyka jest wiekszosc ludzi ktora ni potrafi zrozumiec tych z marginesu.
  • 2010-08-31 14:38 | Geo

    Re:Człowiek w klatce języka

    Witam

    Zapraszam na stronę:

    http://edu.i-lo.tarnow.pl/esp/util/porkontrau/index.php

    zawierającą odpowiedzi na wiele niesłusznych zarzutów w stosunku do języka Esperanto.

    Amike, Geo
  • 2012-05-31 02:07 | Marek Mazurkiewicz

    esperanto żyje (e-o vivas)

    Esperanto zdecydowanie żyje. Bardzo polecam ten język.

    Esperanto decide vivas. Mi tre rekomendas la lingvo.